Kokosowo – limonkowe ciasto jogurtowe z serem i borówkami

Fantastyczne ciasto po które chce się sięgać i sięgać… Składniki idealnie do siebie pasują. Kremowy kokos, orzeźwiająca nuta cytrynowa i borówki amerykańskie, u mnie mrożone. Kruszonka przyjemnie chrupie pod zębami, a masło podkreśla kremowy smak kokosu. Na przywitanie wiosny, polecam :)

Ciasto
250 g jogurtu
150 g oleju rzepakowego
200 g cukru
2 jajka
sok z 1/2 cytryny
sok i skórka z 1 limonki
100 g wiórków kokosowych
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody

W misce mieszamy jogurt, olej, jaja, cukier wraz z sokiem z cytrusów i skórką z limonki. Można to zrobić trzepaczką lub widelcem. Mąkę przesiewamy z sodą i wraz z wiórkami stopniowo dodajemy do masy. Dużą tortownicę smarujemy margaryną i posypujemy bułką tartą. Wylewamy ciasto, a na nim układamy ser i owoce.


Nadzienie:
300 g zmielonego twarogu tłustego
2 łyżki cukru
2 łyżki jogurtu
1 łyżka budyniu śmietankowego w proszku
200 – 250 g borówek amerykańskich mrożonych (odsączonych z wody, jeżeli taka jest)

Twarożek mieszamy z jogurtem i cukrem, dodajemy proszek budyniowy. Wykładamy na surowe ciasto i posypujemy borówkami, ewentualnie innymi owocami (jagody, maliny, jeżyny).


Kruszonka
50 g masła
50 g cukru
50 g płatków owsianych
50 g mąki pszennej
2 łyżki wiórków kokosowych (opcjonalnie)

Wszystkie składniki rozcieramy między palcami. Posypujemy ciasto i pieczemy godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Kroimy po wystudzeniu.

Ciasto Filadelfia – bez pieczenia

Tego jak „piecze” mój piekarnik nie da się opisać słowami. Ostatnio zepsuł mi na amen babkę spieczoną na górze i dole, a pływającą w środku. Zatem jedynym rozsądnym wyjściem w świetle przybycia gości okazało się ciasto bez pieczenia. Z reguły za nimi nie przepadam, bo te kruche spody bywają sypkie i niestabilne. Jaka zatem moja rada przy tym cieście? Przed krojeniem musi być dobrze schłodzone, wtedy krojenie nutellowego spodu nie nastręczy większych problemów niż cisto kruche. Dlaczego to ciasto? Moja ciocia zachwycała się jego smakiem na urodzinach sąsiadki. I nie dziwię się jej ;) Dla mnie masa jest może ciut za tłusta, co niby balansuje galaretka z owocami, ale jednak. Za to okruchy, ze spodu to już inna bajka!

Spód:
350 g sucharków (typu Mamut)
400 g kremu czekoladowo – orzechowego (typu nutella)

Sucharki łamiemy na kawałki i po 3 – 4 sztuki umieszczamy w woreczku (najlepsze są te po pieczywie) – wałkiem rozkruszamy na piasek. Do sucharków dodajemy krem i ugniatamy, rozcieramy łyżką, aż całość ładnie się wymiesza i połączy. Blaszkę 25 na 30 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy okruchy – ugniatamy je łyżką, aby masa byłą zwarta, przed wyłożeniem masy kremowej, wkładamy na pół godziny do zamrażarki.

Masa serkowa:
500 ml śmietanki
250 g mascarpone
250 g serka kremowego typy Philadelphia
400 g serka homogenizowanego waniliowego (gęstego)
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Pod koniec dodajemy mascarpone i Philadelphię. Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do serka homogenizowanego i dokładnie mieszamy. Taki serek natychmiast dodajemy do masy i chwilę miksujemy, aby wymieszał się z nią. Krem wykłądamy na schłodzony spód. Wstawiamy na godzinę do lodówki.

Galaretka
2 opakowania galaretki wiśniowej
ok 2 szklanek wrzątku
słoik wiśni (ja użyłam 1/2 ananasa, którego przed zalaniem galaretką podgotowałam, aby ta się ścięła)
inne owoce (u mnie jeżyny, wiśnie)

Galaretkę rozpuszczamy we wrzątku. Dodajemy do niej słoik wiśni wraz z sokiem (powinno go być około szklanki, jeżeli jest więcej, to nie dodajemy go) i inne owoce – nie trzeba ich wcześniej rozmrażać. Ja awaryjnie, wiśnie zastąpiłam ananasem. Jeżeli nie macie takiego w puszce, a normalnego to koniecznie przed dodaniem pogotujcie go chwilę, aby nieco zmiękł i stracił właściwości utrudniające tężenie galaretce. Gdy galaretka całkowicie się wystudzi, wylewamy ją na ciasto i wkładamy z powrotem do lodówki.

Uwaga! Jeżeli to ciasto stoi w temperaturze pokojowej to trudno się je kroi – spód się sypie. Tego problemu nie ma, gdy jest ono dobrze schłodzone, najlepiej przez całą noc.

Sernik cytrynowy z bezą włoską (metoda „budyniowa”)

Do tego sernika dobierali mi się, gdy ten był jeszcze gorący. I takiego do kroiłam, mimo, że miałam czekać aż spokojnie dojdzie mi w wyłączonym piecu. Wtedy zostałby już bez bezowej pianki… Ideą, która mi przewodziła był bardzo smaczny sernik z gotowanym budyniem który cieszył się Waszym niesłabnącym zainteresowaniem. Tutaj, dzięki dodatkowi soku, sernik nie dość, że kremowy jest jeszcze dodatkowo bardziej kwaskowaty. Nieprzesłodzonej masie towarzyszy za to fantastyczna beza (kilka łyżek bezy zostało mi i wykorzystałam ją do jabłek pod kruszonką). To jest sernik Cytrynowy przez duże „C”. Godny Waszej uwagi – zdecydowanie!


Ciasto:
125 g masła
100 g cukru
1 jajko
2 łyżki śmietany
1/2 łyżeczki sody
200 g mąki

Z podanych składników zagniatamy ciasto, wkładamy je następnie do lodówki na godzinę. Foremkę 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylepiamy ciastem.

Masa serowa:
budyń: 2 i 1/2 szklanki mleka (lub pół na pół mleka i śmietanki) + 2 opakowania budyniu śmietankowego (lub cytrynowego) + 1/2 szklanki cukru
4 żółtka z dużych jaj
2 jajka
1/2 szklanki cukru
2 cytryny (skórka i wyciśnięty sok)
1 kg twarogu
1 opakowanie kisielu cytrynowego

Budyń gotujemy, odstawiamy do wystudzenia. Jaja i żółtka ubijamy z cukrem a następnie wlewamy sok i dodajemy skórkę z cytryny. Do masy dodajemy biały ser oraz proszek kisielowy, partiami dodajemy zmiksowany budyń. Masę wylewamy an kruchy spód i sernik wkładamy do pieca nagrzanego do 200 stopni (grzałka na dole), po 10 minutach redukujemy do 170 i tak pieczemy około 50 minut.

Beza włoska
4 duże białka
1 łyżka cukru
syrop: 250 g cukru, 1/2 szklanki wody, sok z 1 cytryny (można też dodać skórkę)

Zaczynamy od przygotowania syropu. W rondelku umieszczamy wszystkie składniki i podgrzewamy aż kryształki się rozpuszczą a całość zacznie się pienić. Warto tutaj posługiwać się termometrem cukierniczym i czekać aż syrop osiągnie temperaturę 118 stopni – ja to robię na oko. Białka ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy cukier. Cienkim strumieniem wlewamy do masy syrop, cały czas miksując. Bezę przekładamy do woreczka na mrożoną żywność z obciętym rogiem i tylką. Sernik ozdabiamy według upodobania i wkładamy do piekarnika z włączoną górną grzałką do zrumienienia bezy.

Pianka z galaretką, na biszkoptach (deser na szybko)

Ostatnio przeziębienie zmogło mnie na tyle, że nie byłam w stanie siedzieć w kuchni, nie byłam w stanie robić nic. To jest czas, kiedy takie proste desery sprawdzają się najlepiej. W sezonie owocowym propozycję można śmiało wzbogacić o kawałki owoców, ale i w tej wersji Pianka smakuje wybornie. Polecam ;)

Składniki

spód: nieduże opakowanie biszkoptów (lub biszkoptów z galaretką)
pianka:
=> 500 ml śmietanki 36%
=> 400 g śmietany (ew. jogurtu greckiego)
=> 3 opakowania galaretki (u mnie truskawkowa)
=> 1 szklanka gorącej wody
galaretka:
=> 1 opakowanie galaretki
=> 1 i 1/2 szklanki gorącej wody

Dużą tostownicę od spodu wykładamy folią aluminiową i układamy na niej biszkopty (można je lekko nasączyć ulubionym likierem).

Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie i odstawiamy an chwilę do przestudzenia. W międzyczasie ubijamy na sztywno schłodzoną śmietankę. Do miski ze śmietaną wlewamy stopniowo letnią galaretkę, po czym natychmiast miksujemy z ubitą śmietanką – nie za długo, ponieważ zacznie nam tężeć. Piankę wlewamy do tortownicy, wyrównujemy i wkładamy do lodówki.

Zanim pianką stężeje, zabieramy się za przygotowanie galaretki. W tym celu rozpuszczamy ją w gorącej wodzie i studzimy. Jeszcze płynną wylewamy na wierzch ciasta i wkładamy z powrotem do lodówki. Po 2 – 3 godzinach deser jest gotowy do podania.

Cinnamon Rolls – bułeczki z cynamonem i jogurtowym lukrem

Mmmm… od tego zacznę. Rollsy to wypiek kojarzony z amerykańskimi piekarniami, za sprawą internetu, łatwo dostępnych składników szybko trafiły też do Polski. W oryginalnym wydaniu okraszone są obficie gęstym lukrem na bazie serka, ekstraktu z wanilii, masła i cukru pudru. Gdyby to był nasz royal icing… chrupałoby konkretnie. Zaletą jednak wspomnianego lukru jest fakt, że nie zastyga w typowy dla lukru królewskiego czy tego cytrynowego sposób. Może to masło? W każdym razie idealnie komponuje się z owymi cynamonowymi drożdżówkami. Ma się wręcz ochotę odwijać kolejne kawałki i maczać w półpłynnym, kremowym lukrze. Właśnie tak się podaje Cinnamon Rolls, aby w pełni zrozumieć ich fenomen!

Ciasto:
300 ml ciepłego mleka
2 łyżki cukru
30 g drożdży
szczypta soli
550 g mąki pszennej tortowej
80 g roztopionego masła

Do mleka dodajemy łyżkę cukru i mąki, wkruszamy drożdże i odstawiamy na kwadrans. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy resztę cukru i sól, gdy drożdże się spienią – wlewamy je i wyrabiamy ciasto. Gdy zbierzemy już całą mąkę, dodajemy po łyżce roztopionego masła. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Wkładka cynamonowa:
80 g masła
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie mielonego cynamonu (20 g)

Masło z cukrem rozpuszczamy, nie musi być idealnie gładkie. Ciasto drożdżowe wałkujemy na kształt prostokąta i smarujemy masłem z cukrem a następnie posypujemy przesianym przez sitko cynamonem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Kawałek nici dentystycznej długości 30 cm odcinamy, wkładamy pod „rolkę” i przeciwstawne jego końce składamy dwa razy na krzyż, a następnie ciągniemy odcinając bułeczki. Jest to metoda znacznie lepsza od zwykłego przecinania nożem, bowiem nie zgniatamy bułek i otrzymujemy idealny kształt. A przy okazji jest to jedno z przyjemniejszych zajęć w trakcie pieczenia ;) Bułeczki układamy na blaszce tak, aby były między nimi 3 – 4 cm odstępu (wyrosną i wtedy się ze sobą skleją). Ja 3 lub 4 sztuki upiekłam jeszcze w mniejszej keksówce, czego nie widać na zdjęciach.

Lukier:
2 łyżki jogurtu greckiego (w oryginale serek kremowy)
50 g masła (rozpuszczonego, ale nie gorącego)
1 szklanka cukru pudru (lub więcej)
1 łyżeczka amaretto lub ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, cukier powinien zostać dokładnie przesiany. Gotowy lukier wstawiamy na godzinę do lodówki, gdzie zgęstnieje. Podajemy z bułeczkami.

Sernik czekoladowy ze słonecznikiem i musem

Ostatnia okazja na coś słodkiego, rozpustnego przed postem. Tak, teraz podchodzi się do niego bardziej liberalnie. Niemniej sernik godny jest polecenia. Konkretny, kremowy z dużą dawką białej czekolady i musu czekoladowego – już na zimno. Całość dopełnia przepyszny słonecznik w karmelu, który wydobywa z niego cały aromat i stanowi dominujący akcent w cieście.

Ciasto półkruche:
150 g masła
100 g cukru
1 niewielkie jajko
2 łyżki śmietany
250 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wylepiamy nim foremkę 25 na 35 cm.

Słonecznik w karmelu:
2 łyżki masła
1/2 szklanki cukru
3 łyżki śmietanki kremówki
1 szklanka wyłuskanego słonecznika

Masło cukier i śmietankę gotujemy w rondelku o grubym dnie, aż zacznie się pienić. Dodajemy wtedy słonecznik i mieszając od czasu do czasu, obserwujemy aż cukier znów będzie płynny. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Gorący słonecznik wylewamy na nią i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 10 – 15 minut aż całość nabierze intensywnie karmelowego koloru. Po wyjęciu z pieca odstawiamy na pół godziny, siekamy nożem na kawałki i wysypujemy na ciasto. Przed wyłożeniem masy serowej podpiekamy przez kwadrans w 200 stopniach.

Masa serowa:
1 kg twarogu
3 duże jajka (lub 4 średnie)
4 łyżki cukru
400 g śmietany
250 g białej czekolady (50 g siekamy na kawałki, dwie tabliczki rozpuszczamy z dodatkiem kilku łyżek mleka)
2 opakowania budyniu śmietankowego

Jaja ucieramy chwilę z cukrem, następnie nie przestając ubijać dolewamy, płynną ale nie gorącą czekoladę. Do masy czekoladowo-jajecznej dodajemy twaróg, śmietanę, kawałki czekolady i proszek budyniowy. Tak przygotowaną masę wylewamy na podpieczony spód. Temperaturę redukujemy do 170 stopni i pieczemy około godziny, do ścięcia się sernika.

Pianka czekoladowa (mus):
2 i 1/2 szklanki mleka
5 łyżek cukru
1 łyżka kakao z górką
1 opakowanie budyniu czekoladowego
2 łyżeczki (9g) żelatyny namoczonej w odrobinie mleka
330 ml schłodzonej śmietanki 30%

Z mleka, cukru, kakao i proszku budyniowego przygotowujemy budyń. Zanim mleko się zagotuje, żelatynę w kubku czy szklance zalewamy kilkoma łyżkami mleka w temperaturze pokojowej (po chwili powinno zacząć gęstnieć), gdy budyń zdejmiemy z ognia, dodajemy tą żelatynę do środka i energicznie mieszamy, tak aby się rozpuściła. Gdy masa wystygnie budyń miksujemy i przystępujemy do ubijania śmietanki. Gdy będzie ona gęsta, dodajemy po łyżce budyniu, aż do wyczerpania. Kremem smarujemy upieczony sernik i posypujemy wiórkami z białej czekolady. Wstawiamy do lodówki, aby stężał.

Pączki dyniowe nadziewane powidłami

Kolejny świetny przepis na pączki, tym razem z puree dyniowym. Przyznajcie, kolor kusi? ;) W zależności od odmiany, pączki mogą być jeszcze bardziej intensywnie pomarańczowe. Zachęcam, jako małą powtórkę na weekend.Zmodyfikowany przepis z moich wypieków.

Ciasto:
1/2 szklanki mleka (w razie potrzeby można dodać kilka łyżek)
20 g drożdży
3 szklanki mąki pszennej
280 g (1 szklanka) puree z dyni
1 jajko
1 żółtko
70 g cukru
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka spirytusu (lub ekstraktu waniliowego)
40 g roztopionego masła
+ słoiczek powideł i cukier puder do posypania

Do ciepłego mleka dodajemy łyżkę cukru i mąki, wkruszamy drożdże. Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, cynamon i sól. Do puree dodajemy rozbełtane jajka i spirytus, dodajemy do miski wraz z rozczynem. Wyrabiamy gładkie ciasto, na końcu dodajemy jeszcze rozpuszczone masło. Ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Po tym czasie na oprószonej mąką stolnicy wałkujemy, niezbyt cienko (2 cm) i wycinamy szklanką krążki, odstawiamy je jeszcze na pół godziny do wyrośnięcia. Litr oleju rzepakowego podgrzewamy i smażymy na nim pączki. Odsączamy na papierowym ręczniku i gdy lekko się wystudzą, nadziewamy powidłami za pomocą szprycy. Podajemy posypane cukrem pudrem.

Powidła:
1 duże, kwaśne jabłko (pokrojone w kosteczkę)
6 dużych śliwek (pokrojone w kawałki, razem ze skórką)
2/3 szklanki cukru
1 łyżeczka masła
1/2 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)

Na rozgrzaną patelnie przekładamy owoce i zasypujemy cukrem, gdy puszczą sok, przykrywamy i co chwilę zaglądamy, mieszamy pilnując, aby się nie przypaliły. Smażymy na małym ogniu, pod koniec dodajemy masło i cynamon. Powidła przecieramy przez sitko, aby pozbyć się skórek.


Róże Karnawałowe

Kruche, delikatne i co tu dużo mówić - urocze. To tak na prawdę faworki w wersji delux, z ulubiona konfiturą.

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
szczypta sody
1 łyżka cukru wanilinowego
2 żółtka z dużych jaj
ok. 3/4 szklanki śmietany 18 proc. (lub więcej)
2 łyżki ekstraktu waniliowego/wódki/spirytusu/octu
+ odrobina białka
+ miękka marmolada/dżem i 2 łyżki cukru pudru

Składniki na ciasto umieszczamy w misce i wyrabiamy do uzyskania ciasta w konsystencji przypominającego takie na pierogi, nieco twardszego. Gotowe ciasto uderzamy jeszcze przez kilka minut wałkiem po czy na lekko oprószonym blacie wałkujemy dosyć cienko. Trzema kieliszkami o różnej średnicy wycinamy taką samą ilość kółek - każde z nich po bokach lekko nacinamy nożykiem. Środek dużego i średniego smarujemy białkiem i układamy jeden na drugim po czym dociskamy palcem na środku, aby dokładnie się skleiły. Litr oleju rzepakowego (ewentualnie smalcu) rozgrzewamy i wrzucamy do niego róże - najmniejszym krążkiem do dołu. Po chwili powinny wypłynąć, gdy się zarumienią odwracamy jeszcze na moment do góry nogami, aby i spód największego krążka mógł się usmażyć. Odsączamy na ręczniku papierowym, posypujemy cukrem, a na środek wykładamy porcję marmolady. Z przepisu otrzymamy około 30 róż w zależności od grubości ciasta i średnicy kieliszków.


Szarlotka z pomarańczą na półkruchym cieście

Szarlotka nieomal tradycyjna z duuuużą ilością prażonych jabłek i kawałkami pomarańczy. Ciasto nie jest przesłodzone a nadzieniu da się wyczuć wyraźną szarlotkową korzenno – cytrusową nutę. Dzięki mieszance mąki kukurydzanej i ziemniaczanej, staje się ona jeszcze bardziej sypka, krucha, delikatniejsza. Do zapisania w zeszycie :D

Ciasto półkruche:
200 g masła
1 duże jajko
115 g cukru (najlepiej 100g cukru i 1 opakowanie cukru wanilinowego)
2 łyżki gęstej śmietany
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
2 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Do jednej miski przesiewamy mąki i mieszamy z proszkiem o pieczenia. W drugiej zagniatamy w rękach kawałki masła, jajko, cukier i śmietanę stopniowo dodając partiami mąkę. Gotowe ciasto wstawiamy na godzinę do lodówki. po tym czasie ciasto dzielimy na dwie części i jedną wylepiamy foremkę 25 na 35 cm (ja uprzednio wyłożyłam ją papierem do pieczenia). Drugą część wałkujemy na kształt prostokąta i tniemy ukośnie w paski. Po wyłożeniu na ciasto lekko przestudzonego nadzienia zrobimy z nich kratkę.

Mus
ok 2 kg kwaskowatych jabłek (u mnie Idared) – po obraniu miąższu ma być 1,5 kg
ok 3 łyżek cukru
2 pomarańcze (skórkę ścieramy, wnętrze kroimy na kawałki)
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
1 łyżka masła
1 łyżka kaszki manny
1 łyżka bułki tartej

Jabłka kroimy w kosteczkę, zasypujemy cukrem i przekładamy do dużego rondla – gotujemy pod przykryciem aż zaczną się rozpadać. Z pomarańczy ścieramy skórkę a następnie usuwamy białą część i kroimy w kawałki. Mus jabłkowy w razie potrzeby blenujemy niezbyt dokładnie – kawałeczki też mają swój urok. W razie potrzeby dosładzamy. Do gorącej masy dodajemy masło, przyprawy skórkę i kawałki pomarańczy. Do masy dodajemy kaszkę manną, zaś ciasto posypujemy bułką tartą – dzięki temu szarlotka będzie zwarta. Po ułożeniu kratki wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni (grzanie góra dół) i obniżamy temperaturę do 190 – pieczemy tak aż do zrumienienia kratki, po czym wyłączamy górką grzałkę. Ciasto powinno byc gotowe po 50 – 55 minutach.

Babka czekoladowo – kokosowa… z sercem

Może właśnie tym ciastem uda Wam się jutro zaskoczyć drugą połówkę? Niby zwykła babka jednak w swej formie… właśnie :D Jeżeli swojej drugiej połówki wciąż nie posiadacie, takim ciastem uda Wam się z pewnością wkupić w łaski niejednego fana łakoci. A może w prace wciągniecie dzieciaki? Sam pomysł na babkę zaczerpnęłam z licznych blogów i zdjęć na nich zamieszczanych.

Ciasto (składniki należy podwoić)
1 duże jajko
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody
+ 1/2 szklanki wiórków kokosowych
+ 3 łyżki kakao

W pierwszej kolejności należy dokonać wyboru – czy chcemy ciasto czekoladowe z kokosowym sercem (jak zrobiłam to ja ;) ) czy wolimy jednak ciasto kokosowe z czekoladowym sercem. Następnie uzbrajamy się w foremkę w kształcie serca i sprawdzamy czy będzie ono się mieściło w wybranej keksówce. Jeżeli tak jak u mnie – foremka będzie za duża, wycinamy serce z kartonika i to ono będzie nam później służyło za szablon.

Jajko ubijamy z cukrem, stopniowo dodajemy olej. Masa będzie dosyć gęsta. Po tym czasie dolewamy do niej ocet, ekstrakt oraz mleko i miksujemy. Mąkę przesiewamy wraz z sodą do sypkich składników dodajemy odpowiednio kakao bądź kokos. Miksując dodajemy po 1/3 szklanki sypkich składników aż do ich zużycia. Do pieczenia wybieramy niewielką, ale głęboką foremkę – ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wylewamy do foremki wyłożonej papierem i pieczemy około 50 minut (sprawdzamy patyczkiem). Po tym czasie studzimy i wykrawamy serduszka (usuwamy też twardą spieczoną górę i spód).

W ten sam sposób przygotowujemy drugi rodzaj ciasta. Kilaka łyżek wylewamy na spód keksówki, wkładamy wycięte serduszka i oblewamy je reszta ciasta babkowego. Raz jeszcze wstawiamy do pieca. Przed udekorowaniem studzimy.

Dekoracja
1 łyżka masła
1 łyżka cukru
2 łyżki wiórków kokosowych
okruszki z ciasta (u mnie kokosowego, nie wszystkie)
200 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka kostek czekolady

Masło, cukier i wiórki prażymy chwilę na patelni, po tym czasie dodajemy ciasto, roztarte w dłoniach lub posiekane na okruszki. Gdy całość się zezłoci zdejmujemy z ognia i przesypujemy do miseczki. Odstawiamy do wystudzenia.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Czekoladę dobrze jest przygotować (posiekać) już wcześniej – dodajemy ją do kremówki i mieszamy łyżką. Tężejącą śmietankę wykładamy na zimną babkę i posypujemy obficie okruchami. Wstawiamy na godzinę, dwie do lodówki po czym podajemy.

Rady:

Poza sezonem walentynkowym babka będzie smakowała równie dobrze. Wystarczy wybrać większą blaszkę i wylewać naprzemiennie ciasto czekoladowe i kokosowe – powstanie ciekawa w przekroju zebra.

U mnie babka ozdobiona została bitą śmietaną, równie dobrze sprawdzi się też polewa czekoladowa czy krem Philadelphia

Ciasto składa się z najprostszych składników. Gdyby zabrakło Wam jednak np. wiórków kokosowych, możecie zamienić je na mielone orzechy czy migdały lub zastąpić 3 łyżkami kisielu wiśniowego – wtedy serce stanie się dodatkowo różowe.

Walentynki 2017 - Czym To się je?