Ciasto Ambasador

Ostatnio bardzo zawiodłam się na serniku miętowym. Niby wyglądał ciekawie (choć niektórzy też dość sceptycznie podchodzili do samego wyglądu – zielony odstrasza) niby przepis z MW, a większość z tamtejszych przepisów jest sprawdzona an tyle, że desery wychodzą na poziomie przynajmniej „smacznym”. Eksperymentalny, kontrowersyjny smak, dlatego nie oczekiwałam też cudów. No, ale po upieczeniu się ostro zawiodłam. Kto dokończył kawałek, ten dokończył, kto nie ten nie. Po raz pierwszy aż tak zawiodłam się na smaku. I jestem na siebie trochę zła, bo działałam pomimo zapalonej czerwonej lampki z tyłu głowy – z ciekawości. Osłodzić sobie ten sernik mogę na pewno Ambasadorem. Nie, nie zawitałam do żadnej z ambasad. Przepis na Ambasadora jest znacznie prostszy, a składniki znajdziecie w każdym sklepie. Korzystając z uroków lata i rozpoczynającego się sezonu wykorzystać możecie do przygotowania ciasta również owoce z własnego ogrodu (tutaj znajdziecie przepis jak przygotować brzoskwinie). Przepis po małych modyfikacjach pochodzi z jednego z moich ulubionych blogów Zjem to do wykonania ciasta zachęciły mnie nie tylko zdjęcia, ale i ciekawa kombinacja smaków. Muszę potwierdzić, że mimo iż widzicie tu bogactwo warstw i kolorów, to najwięcej roboty mieć będziecie z układaniem herbatników – potwierdzicie moje słowa! Nie ukrywam, że jest to wypiek sycący, ale bogaty smak idealnie to rekompensuje. Jest to po prostu ciasto którym powinno się, a nawet należy się dzielić :) Na prawdę gorąco polecam! A w kuluarach gdzieś tam mam jeszcze ciasto z bananami, z wiśniami, ryżem preparowanym, biszkoptami i …jakieś tam jeszcze inne. Jakiego skosztowalibyście teraz?

Biszkopt kakaowy:
3 duże jajka (lub 4 mniejsze)
1/2 szklanki cukru
2 łyżki kakao
2 czubate łyżki maki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju

Białka oddzielone od żółtek ubijamy na puszystą pianę i dodajemy stopniowo połowę przewidzianego w przepisie cukru. W drugiej misce ubijamy żółtka z cukrem na kogel mogel, następnie stopniowo dolewamy olej – obie masy łączymy. Do miski przesiewamy kakao oraz mąki – wsypujemy do ubitych jaj mieszając je łyżką. Blaszkę o wymiarach 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylewamy biszkopt. Pieczemy około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy przed nałożeniem kremu.

Krem – baza:
1 litr mleka
2/3 szklanki cukru
2 budynie śmietankowe/waniliowe z cukrem (lub bez – wtedy dodajemy 2 łyżki cukru więcej)
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżka mąki pszennej
3 żółtka
350 g miękkiego masła min. 82% tł. (lub 400g – jak w oryginale)
2 łyżki spirytusu/rumu (można pominąć)
=> 3 łyżki kremu orzechowo czekoladowego (lub innego ulubionego kremu tego typu, ewentualnie masła orzechowego)
100 g czekolady z orzechami laskowymi (posiekanej)
50 g rodzynek
skórka otarta z 1/2 pomarańczy (lub łyżka ekstraktu)
2 łyżeczki kakao (opcjonalnie – dla koloru)
=> brzoskwinie z 1 puszki (lub sezonowe)

W misce miksujemy żółtka z 3 łyżkami cukru an kogel mogel, gdy się rozpuści dodajemy przesiane mąki i budyń – dolewamy szklankę mleka. Całość mieszamy, a resztę mleka umieszczamy w rondelku i podgrzewamy. Gdy to zacznie się pienić wlewamy budynie. Gdy budyń zgęstnieje zdejmujemy go z ognia i dokładnie studzimy. Masło ucieramy na puch (można dodać alkoholu-pominęłam) i dodajemy po łyżce budyniu. Tak powstałą masę dzielimy na pół. Do pierwszej części dodajemy rodzynki, krem orzechowy, posiekaną czekoladę, skórkę pomarańczową i miksujemy. Gdyby masa wyszła zbyt jasna – dosypujemy kakao. Do drugiej dodajemy odsączone z soku (inaczej krem może się rozwodnić) i pokrojone w kostkę brzoskwinie. Na biszkopt wykładamy pierwszy krem, układamy warstwę kakaowych herbatników (u mnie blacky, są dosłownie czarne), wykładamy krem jasny i układamy herbatniki maślane – jasne. Ciasto wstawiamy do lodówki a w międzyczasie przygotowujemy polewę.
Dodatkowo:
2 standardowe paczuszki maślanych herbatników (około 200 g)
herbatniki kakaowe – tyle samo
kilka kostek czekolady
około 100 ml śmietanki ubitej z łyżeczką cukru i wymieszanej z kakao

Polewa
100 ml śmietanki
200 g kremu orzechowo czekoladowego
2 łyżki masła
=> lub zwykła polewa czekoladowa

Przyznam się, że z lenistwa i zapomnienia wykonałam zwykłą polewę. Robiąc ta oryginalną składniki podgrzewamy i gdy staną się płynne oblewamy nimi ciasto. Tak przygotowane wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. Wtedy herbatniki zmiękną i ciasto będzie się bardzo łatwo kroiło. Przed podaniem dekorujemy śmietanką i startą czekoladą.

Tymczasem Akademia Kulinarna Whirlpool obchodzi już swoje 3 urodziny (tak to nawet dłużej niż ja prowadzę tego bloga ;) ). Z tej okazji chciałabym życzyć jej, a przede wszystkim osobom, które ją tworzą zapału do pracy, sukcesów kulinarnych, odkrywania coraz to nowszych kulinarnych sekretów. Bo kuchnia to alchemia :) I dobrze to wiedzą osoby, które się jej poświęcają…www.akademiakulinarnawhirlpool.pl
www.marcoghia.pl
Z dziećmi i dla dzieci 2016Piecz - tak od podstaw
Letnie owoce 2

Świętujemy 3. urodziny Akademii Kulinarnej Whirlpool

5 myśli nt. „Ciasto Ambasador”

  1. Witam.Ciasto Ambasador jest super i wlasnie przymierzam sie do zrobiena,a co do ciast,sernikow i innych wypiekow o smaku mietowym-to mnie odrzuca na kilometr.Dla mnie mietowe to moga byc: cukierki (tylko czasem) guma do zucia i krople na zoladek! I na tym koniec.Zas kolor zielony(w wypiekach) jest jak najbardziej ok., ostatnio robilam ciasto „Lesny mech” i bylo fantastyczne.

    1. Ja też do miętowych podchodzę z ostrożnością, choć jest takie ciasto Miętusek i ono jest całkiem zjadliwe :)

      Powodzenia, proszę podzielić się wrażeniami po zrobieniu Ambasadora. Na pewno się uda ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>