Archiwa kategorii: Bez kategorii

Krem kokosowo – kajzerkowy (dla oszczędnych)

Tak, nie bez przyczyny zaznaczyłam to w tytule. Krem składa się z… czerstwych bułeczek i małej paczuszki kokosu. To nie żarty. Zatem, jeżeli szukacie pomysłu na wykorzystanie kajzerek sprzed 2, 3 czy kilku dni, takich na które nikt już nie ma ochoty i normalnie, wyrzucilibyście je, to polecam je zachować. W wolnej chwili będzie okazja, żeby przetestować ten przepis. Krem jest bardzo fajny, polubią go na pewno fani grysikowego czy budyniowego oraz kokosowych smaków. Niestety w internecie znajduje się raptem jeden, może dwa przepisy z jego wykorzystaniem. To trzeba powiedzieć – nie jest smak uniwersalny. Na blogu zamieściłam już przepis na klasyczną wersję – łabędzi puch. Na dniach pojawi się inna propozycja, całkowicie niepodobna do pierwszej. Na razie milczę. Podpowiem tylko, że będziecie zachwyceni :) Przypominam też o lajkowaniu profilu na facebooku! =>

krem kokosowo – kajzerkowy:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Mleko wlewamy do rondelka, gotujemy. Bułki kroimy na mniejsze kawałki lub ścieramy na tarce i wrzucamy do rondelka z mlekiem. Gdy mleko zacznie wrzeć, blendujemy bułki na gładką masę (jeżeli nie mamy blendera, nic nie szkodzi, ale bułki muszą być dokładnie starte na tarce). Na końcu dodajemy kokos i cukier, raz jeszcze blendujemy i studzimy. Miękkie masło ucieramy na puch. Dodajemy po łyżce wystudzonej masy.

Do czego się nadaje:
- biszkopty, zarówno zwykłe jak i czekoladowe
- babki na oleju
- ciasta kruche
- do przełożenia piernika lub miodownika (choć krem jest kokosowy dlatego trzeb uważać, żeby nie przeładować smaków)
- jako deser dla dzieci – z polewami i kawałkami owoców

Rady:
- krem idealnie pasuje do wszelkiego rodzaju owocowych dżemów, nie jest wtedy mdły – próbowałam porzeczkę oraz brzoskwinię
- cukier dodajemy na końcu mamy wtedy pewność, że krem się nie przypali
- zamiast kokosu, możemy użyć mielonych orzechów, próbowałam też wersję z kakao jednak kokosowa wersja smakuje najlepiej
- krem można przechowywać w lodówce i nadziewać wypieki przed podaniem, czasem jednak dobrze jest, gdy ciasto kruche czy miodownik złapie trochę wilgoci z kremu
- można sobie poradzić bez blendera, ścierając bułki na tarce
- gdyby krem okazał się zbyt mało gęsty, można dodać łyżkę lub dwie dobrej bułki tartej

Ciasta z wykorzystaniem kremu:
Łabędzi Puch z brzoskwiniami
Ciasto rafaello na krakersach (bez pieczenia, bez jajek)

Rolada wypełniona kremem z pieczonych truskawek

Na facebooku już z niecierpliwością czekaliście na przepis na to ciasto. I jest na co wyczekiwać ;) Ciasto jest delikatne i pyszne. Za długo zasiedziałam się na słońcu, zbierając truskawki do kremu… i tak oto przetrzymałam biszkopt minutę dłużej niż powinnam. A to warunkuje sukces biszkoptowej rolady :D Na szczęście, problematyczne zwijanie w pełni wynagrodziła smakiem. Pochwała jednej z Czytelniczek skłoniła mnie do zgłoszenia receptury do konkursu. A niech raz w końcu coś wygram ;) A tu link do strony www.uczymyjakslodzic.pl.

Biszkopt:
5 jajek
6 łyżek cukru Nordzucker:marka Sweet Family
2 łyżki oleju
4 łyżki maki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ około 20 dag kremu orzechowo czekoladowego

Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę i stopniowo dodajemy 3 łyżki cukru. Żółtka wkładamy do osobnej miski i ucieramy z cukrem na kogel mogel, pod koniec procesu, dodajemy olej. Ubite białka i żółtka łączymy ze sobą. Mąki przesiewamy przez sitko – dodajemy do masy jajecznej, mieszając łyżką.

Dużą blaszkę – na cały piekarnik, wykładamy papierem do pieczenia. Rozprowadzamy na nim masę biszkoptową i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez około 20 minut. Biszkoptu należy bardzo pilnować, gdyż wysuszony trudniej jest zwinąć.

Zaraz po wyjęciu biszkoptu z pieca, zdejmujemy papier, a biszkopt zawijamy w ściereczkę (posypaną mąką ziemniaczaną). Zostawiamy do wystudzenia, a następnie smarujemy od wewnątrz kremem orzechowo-czekoladowym.

krem:
300 g truskawek
2 łyżki cukru Nordzucker:marka Sweet Family
1 łyżka octu balsamicznego
1 opakowanie galaretki truskawkowej
1 łyżka żelatyny
150 g gęstego jogurtu
400 ml śmietanki
+ świeże truskawki

Robimy wg wskazówek wskazanych na stronie. Należy kliknąć w link.

1/3 kremu odstawiamy na bok. Do reszty dodajemy pokrojone w ćwiartki truskawki. Posmarowany od wewnętrznej strony biszkopt napełniamy kremem z truskawkami i zawijamy na kształt rolady. remem bez kawałków truskawek smarujemy wierzch zawiniętego ciasta, a widelcem robimy chaotyczne wzorki. Wstawiamy do lodówki, na minimum godzinę.

Dekoracja:
200 ml śmietanki kremówki
1 łyżka cukru Nordzucker:marka Sweet Family
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka średniej wielkości truskawek i listki mięty
biała czekolada – wiórki

Śmietankę, dobrze schłodzoną ubijamy na sztywno z cukrem. Utrwalamy rozpuszczoną żelatyną. Krem wyciskamy przez szprycę na wierzch rolady i ozdabiamy truskawkami, mięt oraz wiórkami czekolady. Przed podaniem wkładamy na godzinę do lodówki.



Cukier z głową

Krem z pieczonych truskawek – początek Kremowej Serii

Lekki i orzeźwiający… taki jak być powinien! Do wykorzystania w sezonie truskawkowym – obowiązkowo. Jednak, ma on taki plus, że z powodzeniem można wykonać go z owoców mrożonych. Ja sięgam po niego sezonowo – w maju i czerwcu. Pesteczki, w zupełności nie przeszkadzają, za to samo pieczenie… wydobywa z truskawek cały ich aromat. Koniecznie zanotujcie. Taki akcentem rozpoczynam „kremową serię” :) Mama nadzieje, że ten projekt Wam się przyda w przyszłości do tworzenia nowych kompozycji i wyjaśni ewentualne wątpliwości.

Na facebooku uchyliłam już rąbka tajemnicy… i pokazałam jak genialnie można wykorzystać krem ;) Lajkujcie w panelu bocznym, żeby być na bieżąco! =>

Krem z pieczonych truskawek:
300 g truskawek
2 łyżki cukru
1 łyżka octu balsamicznego
1 opakowanie galaretki truskawkowej
1 łyżka żelatyny
150 g gęstego jogurtu
400 ml śmietanki
+ świeże truskawki (opcjonalnie, w sezonie)

Umyte, pozbawione szypułek truskawki przekładamy do żaroodpornego naczynia. Zasypujemy cukrem i polewamy octem. Pieczemy około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Do gorących truskawek dodajemy żelatynę i galaretkę – blendujemy na gładką masę. Gdyby żelatyna nie chciała się rozpuścić, truskawki podgrzewamy. Gdy masa przestygnie, dodajemy przygotowany jogurt.

Schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy powoli masę truskawkową. Powinna być ona w temperaturze pokojowej, ale nie powinna być ścięta! Gotowym kremem możemy przekładać biszkopty.

Podana porcja wystarczy na jedną, dużą roladę biszkoptową lub samodzielną warstwę kremu w biszkopcie.

Do czego:
- przełożenie biszkoptu
- jako samodzielny deser, podany z owocami i waflami
- do tortu (nie nada się jednak pod masę cukrową)
- do kruchych babeczek (wtedy bardziej będzie pasowała cięższa wersja, z większą ilością śmietanki, a mniejszą jogurtu)

Rady:
- zamieniając jogurt na śmietankę, uzyskamy bardziej stabilny krem którym można wykonać proste dekoracje
- ja wolę wersję lżejszą – 200 ml śmietanki na 350 jogurtu, jednak wtedy krem przypomina piankę, bardzo płynną na początku
- można wykorzystać jogurt grecki i bawić się proporcjami
- śmiało można sięgnąć po truskawki mrożone, choć powinny wtedy spędzić chwilę więcej w piecu
- jest to krem na żelatynie, najlepiej przechowywać do w lodówce

Propozycje:
Całuśnik Truskawkowy

Ciasto rabarbarowo – bananowe (fenomenalne!)

Połowa czerwca to idealny moment aby wykorzystać rabarbar. Dla tych, którzy są już przesyceni tradycyjnymi propozycjami na kruche czy drożdżowe z tym zacnym warzywem, mam propozycję nieco odświętną, a na pewno bardziej wystawną. Ciasto jest fenomenalne, dokładnie takie jakie lubię. asa ze zblendowanego rabarbaru jest charakterystyczna, wyjątkowa i mimo, że nie zachęca kolorem to wynagradza wszystko smakiem. To ciasto jest inne niż wszystkie i zapada w pamięć. Koniecznie spróbujcie. Wykorzystajcie tą środę z głową – koniecznie wstąpcie po wiązankę rabarbaru ;)

Gorąco zachęcam też do lajkowania facebookowego profilu bloga. Możecie to zrobić tu =>

A jeżeli chcecie się podzielić tym przepisem ze znajomymi, odpowiedni przycisk znajdziecie na dole strony :)

Biszkopt:
4 nieduże jajka
5 łyżek cukru
2 łyżki oleju
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek. ubijamy na białą sztywną masę i dodajemy stopniowo cukier. W drugiej misce ucieramy na kogel mogel żółtka z drugą połową cukru, pod koniec dolewamy olej. Mąki przesiewamy, a masy jajeczne łączymy ze sobą. Mieszając łyżką, dodajemy do ciasta mąki. Biszkopt pieczemy w blaszce 25 na 35 cm wyłożonej papierem. W s180 stopniach przez ok. 20 minut. Studzimy.

Masa rabarbarowa:
900 g rabarbaru (nie obierałam)
1/2 szklanki cukru
1 duże opakowanie budyniu wiśniowego
200 ml soku wiśniowego lub jabłkowego
1 opakowanie galaretki wiśniowej

Rabarbar kroimy na drobne kawałki, zasypujemy cukrem i dodajemy połowę soku. Gotujemy do momentu aż zacznie się rozpadać – blendujemy na gładką masę. Proszek budyniowy rozprowadzamy w soku i dodajemy do gotującego się rabarbary. Gdy ugotujemy budyń, zdejmujemy masę z ognia i wsypujemy galaretkę – energicznie mieszamy i wylewamy masę na upieczony biszkopt. Sudzimy.

krem bananowy:
3 dojrzałe banany
1 szklanka soku bananowego
2 łyżki żelatyny
500 ml śmietanki
2 łyżki cukru

Banany blendujemy. W soku bananowym rozpuszczamy żelatynę i studzimy. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem a następnie, cienkim strumieniem wlewamy do niej sok bananowy i zblendowane banany. krem wylewamy na wystudzoną masę rabarbarową

Galaretki:
=>
100 g rabarbaru
2 łyżki cukru
100 ml soku bananowego
barwnik spożywczy
2 łyżeczki żelatyny
=>
150 ml soku bananowego
1 łyżka nasion chia
2 łyżeczki żelatyny
+ bita śmietana na rozetki

Nasiona chia zalewamy gorącym sokiem (2 – 3 łyżki soku zostawiamy do żelatyny). Gdy nasiona po kilku godzinach zagęszczą sok i zaczną żelować. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę.

Rabarbar z cukrem i połową soku gotujemy w rondelku do momentu aż zacznie się rozpadać. Gdy się rozpadnie, do gorącego dodajemy żelatynę namoczoną w pozostałym soku oraz barwnik.

Do małego, prostokątnego pojemnika wyłożonego folia spożywczą wylewamy obie masy (gdy jedna stężeje, dajemy drugą). Galaretkę kroimy na kawałki i dekorujemy ciasto.

żelka:
1/2 szklanki soku bananowego
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżka cukru
1 łyżeczka żelatyny
barwnik spożywczy

Z soku bananowego i skrobi gotujmy kisiel i dosładzamy do smaku. Do gorącego dodajemy napęczniałą żelatynę. Żelkę dzielimy na pół, do jednej części dodajemy barwnik czerwony (ja mam taki w proszku, dodałam do niego kilka kropel soku, aby kolor dobrze się rozprowadził). Gdy kisiel osiągnie temperaturę pokojową, wylewamy go na ciasto i wstawiamy do lodówki.

Tort z Fabryki Czekolady

Estetyka tortu zaczerpnięta z niezwykle modnego ostatnimi czasy tortu Milka. Ja jednak nie do końca okazałam się wierna jednej marce, smak tortu też nieco zmodyfikowałam. Ciężko mi powiedzieć czy na lepsze, bo oryginału ie robiłam i nie próbowałam. jedno jest pewne – tort zniknął niemal do końca – nikt nie odmówił sobie kawałka. Ku mojemu radosnemu zdziwieniu powiem, że tort znalazł swoich amatorów nawet wśród dzieciaków niejedzących ciast. I to nie one podkradały dekorację tortu przed jego krojeniem ;) Wręcz nabożnie pilnowały i upominały.

Biszkopt kakaowy:
6 dużych jajek
10 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ 1/2 słoiczka kremu orzechowo-czekoladowego

Biszkopt dzielimy na 3 blaty.

krem z białej czekolady:
900 ml śmietanki kremówki
250 g białej czekolady
3 łyżki cukru
1 1/2 łyżki żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)

Szklankę kremówki podgrzewamy – zalewamy nią posiekaną czekoladę. Po kilku minutach mieszamy, czekolada powinna się rozpuścić. Gdy śmietanka ostygnie do temperatury pokojowej, wstawiamy ją do lodówki. Resztę śmietanki dobrze chłodzimy i ubijamy na puszystą masę, w osobnej misce ubijamy czekoladę, na końcu obie masy łączymy. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do kremu.

Składamy tort w szachownicę (można też zwyczajnie przełożyć blatami)
Bierzemy 3 okrągłe naczynia – u mnie szklanka oraz dwa talerzyki, mniejszy i większy
delikatnie wykrawamy z tortu okręgi – smarujemy je przygotowanym wcześniej kremem orzechowo – czekoladowym
na spodzie układamy jeden największy i średni – wolne miejsce w środku napełniamy kremem
następnie układamy pozostałe dwa krążki – nad kremem i uzupełniamy miejsca nad ciastem, kolejną porcją kremu
powtarzamy aż do wykończenia kremu i blatów ciasta – wstawiamy do lodówki

Dekoracja:
1 tabliczka czekolady deserowej (na miseczki i boki tortu)
dowolne słodycze
bita śmietana (z żelatyną – u mnie na boki i do miseczek)

Gdy chcemy oblewać ciasto spływającą czekoladą, konieczne jest choć częściowe zrezygnowanie z koncepcji naked cake – ja delikatnie przejechałam szpatułką i 2 – 3 łyżkami bitej śmietany, aby czekolada ładnie spływała.

Jak zrobiłam miseczki?
Cytrynę owinęłam folią aluminiową – ciasno, starając się uniknąć wyraźnych zagnieceń. Następnie oblałam czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej (2 miski – większą wypełniłam wrzątkiem, ułożyłam na niej drugą miskę z czekoladą i przykryłam pokrywką). Gdy czekolada zastygłą – zdjęłam folię razem z miseczką. Można również próbować z pomidorem, mandarynką… owocami bądź warzywami o owalnym kształcie czy małymi balonami.

Drażetki kokosowe lub mleczne przyklejałam za pomocą czekolady do zastygniętych brzegów. Przed ich oblaniem pamiętajcie żeby tort był dobrze schłodzony, śmietanka może się w innym wypadku zacząć topić.






Ciasto selerowe – korzenne z korzennymi przyprawami

Ciasto które jedni pokochają, drudzy niekoniecznie. Seler jest tu dosyć wyczuwalny, gra pierwsze skrzypce, a nie wszyscy za nim przepadają. Świetnym uzupełnieniem będą tu przyprawy korzenne. Następnym razem dodałabym ich więcej niż łyżkę. Wychodzi przyjemnie mięsiste, jak dobre ciasto biszkoptowo-tłuszczowe. mnie posypane cukrem pudrem… genialnie zagrałaby tu jednak gruba polewa czekoladowa ;) Polecam też w wersji z prażonymi orzechami.

Ciasto selerowe:
żel lniany – wystudzony (3 łyżki siemienia lnianego zalewamy 1/2 szklanki wody i zagotowujemy)
ok. 350 g selera startego na tarce o dużych oczkach
2 jajka
1 szklanka cukru
3/4 szklanki oleju
1/2 szklanki mleka
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka przyprawy do piernika (dodałam gotową, jest niestety mniej aromatyczna – można dodać więcej)

Dzień wcześniej przygotowujemy żel lniany, powinien mieć konsystencję gęstego białka – ziarenka zostawiłam w środku. Jajka ubijamy z cukrem na puch, dodajemy olej i mleko. Do miski przesiewamy mąkę tortową i mieszamy ją z żytnią, proszkiem do pieczenia i przyprawą – dodajemy na przemiennie po łyżce selera i mąki do masy. Dużą tortownicę lub keksówkę (ew. formę 25 na 25) smarujemy masłem lub margaryną i posypujmy spód bułką tartą. Do foremki wlewamy ciasto i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 50 – 55 minut. Podajemy po wystudzeniu, u mnie posypane cukrem pudrem, ale genialnie będzie tu też pasowała polewa czekoladowa (tabliczka czekolady deserowej i 50 ml śmietanki).

Ciasto Siódme Niebo (a’la sernik na zimno)

Ciasto zaskoczyło mnie na plus, nie wiedziałam, że będzie smakowało aż tak dobrze. Zebrało też pozytywne recenzje, a banany były w masie wyczuwalne, co zauważyli też Goście ;) Obawiałam się, że skończy się na funkcji naturalnego słodzika. Do tego ten efekt wizualny, który pierwotnie dawał ciastu jedynie zadanie przyozdobienia talerza i wprowadzenia nań koloru. Warty jest nakładania masy łyżką :) Polecam, a przepis, prawie niezmieniony pochodzi z bloga. U mnie gościł na świątecznym stole, u Was może na komunijnym… czy po prostu, niedzielnym.

Zapraszam też do lajkowania mojej strony facebookowej, obiecuję, że z nowinkami na blogu, będziecie nie bieżąco :)
https://www.facebook.com/szczyptaslodyczy.przepisy/

Biszkopt:
3 duże jajka
4 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju

Białka oddzielamy od żółtek. Z żółtek i połowy cukru robimy kogel mogel, ubijając przez kilka minut, a następnie wlewamy olej. Następnie białka ubijamy na pianę i stopniowo dosypujemy cukier – miksujemy do rozpuszczenia kryształków. Masy łączymy, a mąki przesiewamy i delikatnie mieszając szpatułką, dodajemy do jajek. Ciasto pieczemy na wyłożonej papierem blaszce 25 na 35 cm (w oryginale blaszka byłą mniejsza, ale wątpię, aby ciasto na takiej się zmieściło) w temperaturze 180 stopni przez około 20 minut. Wierzch powinien się zezłocić i nie być klejący po dotknięciu palcami. Biszkopt studzimy.

masa sernikowa:
1 kg twarogu zmielonego, z wiaderka
4 dojrzałe, miękkie banany
500 ml śmietanki kremówki 36%
=> 1 opakowanie galaretki turkusowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)
=> 1 opakowanie galaretki szafirowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)
=> 1 opakowanie galaretki cytrynowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)

Banany kroimy na kawałki i blendujemy dodając masę sernikową. Śmietankę ubijamy na sztywno i dodajemy ją do masy sernikowej. Całość dzielimy na 3 równe części i do każdej z nich dodajemy galaretkę, dokładnie miksując. Po chwili, każdy rodzaj masy zacznie się ścinać i gęstnieć – wtedy naprzemiennie wykładamy łyżką masy na biszkopt. Ciasto wkładamy na godzinę do lodówki, aby wszystko miało okazję do końca stężeć.

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki niebieskiej rozpuszczonej w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody

Tak przygotowana i wystudzoną galaretkę wylewamy na wierzch ciasta. Wstawiamy raz jeszcze do lodówki.

Kokosowo – limonkowe ciasto jogurtowe z serem i borówkami

Fantastyczne ciasto po które chce się sięgać i sięgać… Składniki idealnie do siebie pasują. Kremowy kokos, orzeźwiająca nuta cytrynowa i borówki amerykańskie, u mnie mrożone. Kruszonka przyjemnie chrupie pod zębami, a masło podkreśla kremowy smak kokosu. Na przywitanie wiosny, polecam :)

Ciasto
250 g jogurtu
150 g oleju rzepakowego
200 g cukru
2 jajka
sok z 1/2 cytryny
sok i skórka z 1 limonki
100 g wiórków kokosowych
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody

W misce mieszamy jogurt, olej, jaja, cukier wraz z sokiem z cytrusów i skórką z limonki. Można to zrobić trzepaczką lub widelcem. Mąkę przesiewamy z sodą i wraz z wiórkami stopniowo dodajemy do masy. Dużą tortownicę smarujemy margaryną i posypujemy bułką tartą. Wylewamy ciasto, a na nim układamy ser i owoce.


Nadzienie:
300 g zmielonego twarogu tłustego
2 łyżki cukru
2 łyżki jogurtu
1 łyżka budyniu śmietankowego w proszku
200 – 250 g borówek amerykańskich mrożonych (odsączonych z wody, jeżeli taka jest)

Twarożek mieszamy z jogurtem i cukrem, dodajemy proszek budyniowy. Wykładamy na surowe ciasto i posypujemy borówkami, ewentualnie innymi owocami (jagody, maliny, jeżyny).


Kruszonka
50 g masła
50 g cukru
50 g płatków owsianych
50 g mąki pszennej
2 łyżki wiórków kokosowych (opcjonalnie)

Wszystkie składniki rozcieramy między palcami. Posypujemy ciasto i pieczemy godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Kroimy po wystudzeniu.

Ciasto Filadelfia – bez pieczenia

Tego jak „piecze” mój piekarnik nie da się opisać słowami. Ostatnio zepsuł mi na amen babkę spieczoną na górze i dole, a pływającą w środku. Zatem jedynym rozsądnym wyjściem w świetle przybycia gości okazało się ciasto bez pieczenia. Z reguły za nimi nie przepadam, bo te kruche spody bywają sypkie i niestabilne. Jaka zatem moja rada przy tym cieście? Przed krojeniem musi być dobrze schłodzone, wtedy krojenie nutellowego spodu nie nastręczy większych problemów niż cisto kruche. Dlaczego to ciasto? Moja ciocia zachwycała się jego smakiem na urodzinach sąsiadki. I nie dziwię się jej ;) Dla mnie masa jest może ciut za tłusta, co niby balansuje galaretka z owocami, ale jednak. Za to okruchy, ze spodu to już inna bajka!

Spód:
350 g sucharków (typu Mamut)
400 g kremu czekoladowo – orzechowego (typu nutella)

Sucharki łamiemy na kawałki i po 3 – 4 sztuki umieszczamy w woreczku (najlepsze są te po pieczywie) – wałkiem rozkruszamy na piasek. Do sucharków dodajemy krem i ugniatamy, rozcieramy łyżką, aż całość ładnie się wymiesza i połączy. Blaszkę 25 na 30 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy okruchy – ugniatamy je łyżką, aby masa byłą zwarta, przed wyłożeniem masy kremowej, wkładamy na pół godziny do zamrażarki.

Masa serkowa:
500 ml śmietanki
250 g mascarpone
250 g serka kremowego typy Philadelphia
400 g serka homogenizowanego waniliowego (gęstego)
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Pod koniec dodajemy mascarpone i Philadelphię. Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do serka homogenizowanego i dokładnie mieszamy. Taki serek natychmiast dodajemy do masy i chwilę miksujemy, aby wymieszał się z nią. Krem wykłądamy na schłodzony spód. Wstawiamy na godzinę do lodówki.

Galaretka
2 opakowania galaretki wiśniowej
ok 2 szklanek wrzątku
słoik wiśni (ja użyłam 1/2 ananasa, którego przed zalaniem galaretką podgotowałam, aby ta się ścięła)
inne owoce (u mnie jeżyny, wiśnie)

Galaretkę rozpuszczamy we wrzątku. Dodajemy do niej słoik wiśni wraz z sokiem (powinno go być około szklanki, jeżeli jest więcej, to nie dodajemy go) i inne owoce – nie trzeba ich wcześniej rozmrażać. Ja awaryjnie, wiśnie zastąpiłam ananasem. Jeżeli nie macie takiego w puszce, a normalnego to koniecznie przed dodaniem pogotujcie go chwilę, aby nieco zmiękł i stracił właściwości utrudniające tężenie galaretce. Gdy galaretka całkowicie się wystudzi, wylewamy ją na ciasto i wkładamy z powrotem do lodówki.

Uwaga! Jeżeli to ciasto stoi w temperaturze pokojowej to trudno się je kroi – spód się sypie. Tego problemu nie ma, gdy jest ono dobrze schłodzone, najlepiej przez całą noc.

Cinnamon Rolls – bułeczki z cynamonem i jogurtowym lukrem

Mmmm… od tego zacznę. Rollsy to wypiek kojarzony z amerykańskimi piekarniami, za sprawą internetu, łatwo dostępnych składników szybko trafiły też do Polski. W oryginalnym wydaniu okraszone są obficie gęstym lukrem na bazie serka, ekstraktu z wanilii, masła i cukru pudru. Gdyby to był nasz royal icing… chrupałoby konkretnie. Zaletą jednak wspomnianego lukru jest fakt, że nie zastyga w typowy dla lukru królewskiego czy tego cytrynowego sposób. Może to masło? W każdym razie idealnie komponuje się z owymi cynamonowymi drożdżówkami. Ma się wręcz ochotę odwijać kolejne kawałki i maczać w półpłynnym, kremowym lukrze. Właśnie tak się podaje Cinnamon Rolls, aby w pełni zrozumieć ich fenomen!

Ciasto:
300 ml ciepłego mleka
2 łyżki cukru
30 g drożdży
szczypta soli
550 g mąki pszennej tortowej
80 g roztopionego masła

Do mleka dodajemy łyżkę cukru i mąki, wkruszamy drożdże i odstawiamy na kwadrans. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy resztę cukru i sól, gdy drożdże się spienią – wlewamy je i wyrabiamy ciasto. Gdy zbierzemy już całą mąkę, dodajemy po łyżce roztopionego masła. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Wkładka cynamonowa:
80 g masła
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie mielonego cynamonu (20 g)

Masło z cukrem rozpuszczamy, nie musi być idealnie gładkie. Ciasto drożdżowe wałkujemy na kształt prostokąta i smarujemy masłem z cukrem a następnie posypujemy przesianym przez sitko cynamonem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Kawałek nici dentystycznej długości 30 cm odcinamy, wkładamy pod „rolkę” i przeciwstawne jego końce składamy dwa razy na krzyż, a następnie ciągniemy odcinając bułeczki. Jest to metoda znacznie lepsza od zwykłego przecinania nożem, bowiem nie zgniatamy bułek i otrzymujemy idealny kształt. A przy okazji jest to jedno z przyjemniejszych zajęć w trakcie pieczenia ;) Bułeczki układamy na blaszce tak, aby były między nimi 3 – 4 cm odstępu (wyrosną i wtedy się ze sobą skleją). Ja 3 lub 4 sztuki upiekłam jeszcze w mniejszej keksówce, czego nie widać na zdjęciach.

Lukier:
2 łyżki jogurtu greckiego (w oryginale serek kremowy)
50 g masła (rozpuszczonego, ale nie gorącego)
1 szklanka cukru pudru (lub więcej)
1 łyżeczka amaretto lub ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, cukier powinien zostać dokładnie przesiany. Gotowy lukier wstawiamy na godzinę do lodówki, gdzie zgęstnieje. Podajemy z bułeczkami.