Archiwa kategorii: Ciasta

Najzasobniejsza z kategorii – znajdziesz tu przepisy na różnego rodzaju ciasta. Te do zrobienia w 5 minut jak i warstwowe przekładańce.

Agrestowiec z pianką i chrupiącą bezą

W ramach weekendowych bojów, proponuję zaopatrzyć się w solidną porcję agrestu. Teraz mamy na niego sezon, potrwa on krótko. A ciasto jest przepyszne! Połączyłam w nim Agrestowiec, którego już znacie i… i inne ciasto na którego publikację też przyjdzie czas :) Wykorzystałam też moje ostatnie odkrycie – perfekcyjne ciasto ucierane. Pozmieniałam nieco proporcje, aby móc wykorzystać białka w bezie. Nie zaszkodziło to ciastu nic a nic. Idealne combo 3 przepisów, nic dodać nic ująć ;)

Ciasto ucierane:
150 g masła
150 g cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli
4 żółtka
1 jajko
300 g mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mleka

Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem solą i ekstraktem, stopniowo dodajemy jajko i pojedynczo żółtka. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy na przemian z mlekiem. Powinno powstać ciasto o konsystencji gęstej pasty. Dużą blaszkę 30 na 40 cm lub nieco większą, wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto podpiekamy 10 – 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Masa agrestowa:
850 g agrestu
2 szklanki soku jabłkowego lub zielonej oranżady
2 opakowania budyniu (u mnie cytrynowy)

200 ml soku/oranżady mieszamy z budyniem. Przygotowany agrest zalewamy napojem i gotujemy. Gdy zacznie wrzeć, wlewamy rozrobione budynie do agrestu. Masa powinna po chwili zgęstnieć. Gdy lekko przestygnie, wylewamy ją na podpieczone, kruche ciasto i wkładamy do pieca na kolejne 20 minut w temperaturze 180 stopni. Studzimy.

Pianka agrestowa
600 ml śmietanki kremówki schłodzonej
2 opakowania galaretki agrestowej
1 szklanka wrzątku

Zaczynamy pd przygotowania galaretki – rozpuszczamy ją w szklance wrzątku i odstawiamy do wystudzenia. Ma osiągnąć temperaturę pokojową, nie powinna zacząć tężeć. Śmietankę ubijamy na sztywno. Gdy nabierze kremowej konsystencji, cienkim strumieniem wlewamy galaretkę, nie przestając miksować. rem natychmiast wykładamy na ciasto.

Beza z płatkami kukurydzianymi
4 białka z dużych jaj
1 szklanka cukru
1 łyżka maki ziemniaczanej
2 szklani płatków kukurydzianych

Białka ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier, gdy ten się rozpuści, do masy dodajemy przesianą mąkę oraz płatki – mieszamy. Bezę pieczemy w temperaturze 150 stopni przez 40 minut, na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Po wystudzeniu odrywamy papier. Bezę wykładamy na agrestową piankę, zaraz po jej zrobieniu, aby utrzymała się na miejscu. Po 3 – 4 godzinach w lodówce ciasto powino idealnie stężeć. Wtedy też jest najsmaczniejsze, bo płatki są idealnie chrupkie!

Murzynek z kremem kokosowo – kajzerkowym

Solidny kawał ciacha, dla wielbicieli klasycznego murzynka. Teraz możecie go śmiało podać na stół, bo zyskał on nowy anturaż. W towarzystwie kremu, herbatników i polewy prezentuje się okazale. Przyznacie chyba sami? Przepis na murzynek zaczerpnęłam z tego bloga. Krem to spuścizna po dawnych eksperymentach w kuchni ;)

Ciasto czekoladowe
1 szklanka mleka
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki oleju
2 jajka
1 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki kakao
2 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki dżemu
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
+ 1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Mąką i kakao powinny być przesiane. Ciasto pieczemy z blaszce 25 na 35 cm, w temperaturze 180 stopni przez 40 – 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem przed wyjęciem z pieca. Po przestudzeniu dzielimy na dwa blaty i smarujemy oba, cienko dżemem.

krem:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Przygotowujemy wg przepisu

Dodatkowo:
ok. 100 g herbatników (dobrze wyglądają te mniejsze)
1/2 szklanki likieru kokosowego
1/3 tabliczki czekolady + 5 łyżek śmietanki

Czekoladę i kremówkę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Herbatniki moczymy w miseczce z likierem i układam na górze. Ciasto oblewamy czekoladą i wkładamy do lodówki do stężenia – 2, 3 godziny wystarczą. Drugiego dnia również jest pyszne.

Krem kokosowo – kajzerkowy (dla oszczędnych)

Tak, nie bez przyczyny zaznaczyłam to w tytule. Krem składa się z… czerstwych bułeczek i małej paczuszki kokosu. To nie żarty. Zatem, jeżeli szukacie pomysłu na wykorzystanie kajzerek sprzed 2, 3 czy kilku dni, takich na które nikt już nie ma ochoty i normalnie, wyrzucilibyście je, to polecam je zachować. W wolnej chwili będzie okazja, żeby przetestować ten przepis. Krem jest bardzo fajny, polubią go na pewno fani grysikowego czy budyniowego oraz kokosowych smaków. Niestety w internecie znajduje się raptem jeden, może dwa przepisy z jego wykorzystaniem. To trzeba powiedzieć – nie jest smak uniwersalny. Na blogu zamieściłam już przepis na klasyczną wersję – łabędzi puch. Na dniach pojawi się inna propozycja, całkowicie niepodobna do pierwszej. Na razie milczę. Podpowiem tylko, że będziecie zachwyceni :) Przypominam też o lajkowaniu profilu na facebooku! =>

krem kokosowo – kajzerkowy:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Mleko wlewamy do rondelka, gotujemy. Bułki kroimy na mniejsze kawałki lub ścieramy na tarce i wrzucamy do rondelka z mlekiem. Gdy mleko zacznie wrzeć, blendujemy bułki na gładką masę (jeżeli nie mamy blendera, nic nie szkodzi, ale bułki muszą być dokładnie starte na tarce). Na końcu dodajemy kokos i cukier, raz jeszcze blendujemy i studzimy. Miękkie masło ucieramy na puch. Dodajemy po łyżce wystudzonej masy.

Do czego się nadaje:
- biszkopty, zarówno zwykłe jak i czekoladowe
- babki na oleju
- ciasta kruche
- do przełożenia piernika lub miodownika (choć krem jest kokosowy dlatego trzeb uważać, żeby nie przeładować smaków)
- jako deser dla dzieci – z polewami i kawałkami owoców

Rady:
- krem idealnie pasuje do wszelkiego rodzaju owocowych dżemów, nie jest wtedy mdły – próbowałam porzeczkę oraz brzoskwinię
- cukier dodajemy na końcu mamy wtedy pewność, że krem się nie przypali
- zamiast kokosu, możemy użyć mielonych orzechów, próbowałam też wersję z kakao jednak kokosowa wersja smakuje najlepiej
- krem można przechowywać w lodówce i nadziewać wypieki przed podaniem, czasem jednak dobrze jest, gdy ciasto kruche czy miodownik złapie trochę wilgoci z kremu
- można sobie poradzić bez blendera, ścierając bułki na tarce
- gdyby krem okazał się zbyt mało gęsty, można dodać łyżkę lub dwie dobrej bułki tartej

Ciasta z wykorzystaniem kremu:
Łabędzi Puch z brzoskwiniami
Ciasto rafaello na krakersach (bez pieczenia, bez jajek)

Placek drożdżowy z truskawkami i morelami

Dzisiaj przepis na coś prostszego. Wypróbowałam przy okazji inna metodę robienia kruszonki – na gorąco. Dobrej zabawy i spokojnego weekendu ;)

Ciasto drożdżowe:
zaczyn: 30 g drożdży, 1 szklanka ciepłego mleka, 1 łyżka cukru 1 łyżka mąki
450 g mąki
2 łyżki cukru
szczypta soli
2 łyżki śmietany
60 g roztopionego masła

Wszystkie składniki na zaczyn łączymy ze sobą i odstawiamy na kwadrans. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier i sól oraz śmietanę. Gdy rozczyn zacznie się pienić, wlewamy go do miski i wyrabiamy ciasto. Gdy powstanie jednolita kula stopniowo dolewamy masło. Ciasto odstawiamy na godzinę lub 1,5 go wyrośnięcia. Wylepiamy nim foremkę 25 na 35 cm lub dużą tortownicę. Czekamy jeszcze 30 min, aby podrosło.

Nadzienie:
400 g serka homogenizowanego waniliowego
2 jajka
2 łyżki cukru (w zależności od słodkości serka, może być mniej)
1 łyżka mąki pszennej
1 szklanka truskawek
około 10 moreli (przepołowionych oraz wypestkowanych, można je też sparzyć i zdjąć skórkę)

Jajka ubijamy z cukrem, gdy staną się puszyste, dodajemy do nich serek oraz łyżkę mąki. Wylewamy an podrośnięte ciasto drożdżowe. Na cieście układamy kawałki owoców.

kruszonka na gorąco:
100 g masła
100 g cukru
100 g mąki
100 g płatków owsianych (jeżeli ktoś nie lubi, może zamienić na mielone orzechy, kokos lub mąkę)

masło umieszczamy w rondelku i rozpuszczamy, gdy stopnieje, dodajemy cukier, zanim zacznie się karmelizować dosypujemy mąkę i płatki. kruszonką posypujemy placek. Pieczemy go w temperaturze 175 stopni przez 35 – 40 minut. Kroimy po wystudzeniu.


Choux au craquelin (ptysie z kruszonką) z kremem truskawkowo-kokosowym

Coś ostatnio jest zbyt różowo na tym blogu. To niedobrze. Mam dla Was propozycję. Na Dzień Ojca, na weekendową ucztę… Zdecydujecie sami. Ten przepis to małe combo – krem truskawkowy Pawła Małeckiego, po mojej małej modyfikacji (no nie mogłam się przełamać, bałam się, że mleko krowie zamieni się w truskawkowy twarożek), przepis na ciasto ptysiowe z bloga Justyny z Bake off oraz chrupki krem z wiórkami kokosowymi – według mojej zachcianki. Mimo solidnej ilości cukru w kruszonce, ciastka nie są przesłodzone, ponieważ kremy i ciasto parzone balansują smak chrupki. Kiedy Goście wieczorem wpadli… ciacha znikały jedno za drugim. A to ważne. Aby ciasto ptysiowe nie rozmiękło, należy nadziewać ptysie bezpośrednio przed jedzeniem. Takie są najlepsze :)

Ciasto parzone:
1/2 szklanki mleka (125 g)
1/2 szklanki wody lub śmietanki (125 g)
1 łyżeczka soli
125 g masła
150 g mąki pszennej
5 jajek M (250 g)
+ kruszonka (po 100 g mąki pszennej, cukru i masła)

Zaczynamy od zrobienia kruszonki. Z racji tego, że mało w niej mąki, ciężko się z nią pracuje i musi być schłodzona. Z podanych składników wyrabiamy ciasto i wkładamy na godzinę do zamrażarki.

W rondelku umieszczamy mleko, wodę/śmietankę, sól oraz masło – doprowadzamy do wrzenia. Do wrzącej masy, cały czas mieszając dodajemy mąkę. Nie należy się przejmować grudkami, tylko mieszać gotując na niewielkim płomieniu. Po chwili ciasto powinno zacząć odklejać się od ścianek rondelka. Wtedy zdejmujemy je z ognia i odstawiamy do przestudzenia. Po 15- 20 minutach, zaczynamy miksować ciasto, dodając stopniowo po jednym jajku.


Na blaszkę wyłożona papierem do pieczenia wykładamy porcje ciasta. Należy pamiętać, że w czasie pieczenia sporo urośnie (nawet bez dodatku proszku do pieczenia czy sody). Odstępy powinny być takie jak na zdjęciu lub większe. Z tej porcji ciasta, wyszło mi 21 ciastek.

Ciasto na kruszonkę wałkujemy między dwoma arkuszami papieru do pieczenia (przykleja się). kieliszkiem wykrawamy okręgi o średnicy zbliżonej do ptysiów. Na wierzchu surowego ptysia układamy po plasterku ciasta kruchego.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Wkładamy ptysie do środka po czym redukujemy temperaturę do 180 i pieczemy do zrumienienia – około 30 minut. Studzimy.

krem truskawkowy:
300 g zblendowanych truskawek
300 g mleka kokosowego
60 g cukru (3 łyżki)
2 opakowania budyniu truskawkowego (w ostateczności może być też zwykły śmietankowy)
100 g masła min 82% tł.

Połowę mleka kokosowego, proszek budyniowy i cukier mieszamy ze sobą w miseczce. Puree truskawkowe z dodatkiem drugiej części mleka kokosowego doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy rozrobiony budyń i gotujemy do zgęstnienia, cały czas mieszając. Budyń odstawiamy na kwadrans, żeby lekko się przestudził. Do ciepłego dodajemy masło pokrojone w kostkę i mieszamy. Schładzamy w lodówce.

krem kokosowy:
400 ml mleka kokosowego lub zwykłego
100 g wiórków kokosowych
40 g cukru
1 opakowanie budyniu waniliowego
100 g masła

Do mleka dodajemy wiórki kokosowe, budyń przygotowujemy wg zaleceń. Masło, pokrojone w kawałki dodajemy do ciepłego budyniu i studzimy. Krem wstawiamy do lodówki.

Upieczone ptysie kroimy na pół. Uzupełniamy je kremem i nakładamy drugą część. Na wierzchu, tylką do dekorowania robimy rozetkę i posypujemy cukrem pudrem. Układamy truskawkę lub kokosową pralinkę.



Rolada wypełniona kremem z pieczonych truskawek

Na facebooku już z niecierpliwością czekaliście na przepis na to ciasto. I jest na co wyczekiwać ;) Ciasto jest delikatne i pyszne. Za długo zasiedziałam się na słońcu, zbierając truskawki do kremu… i tak oto przetrzymałam biszkopt minutę dłużej niż powinnam. A to warunkuje sukces biszkoptowej rolady :D Na szczęście, problematyczne zwijanie w pełni wynagrodziła smakiem. Pochwała jednej z Czytelniczek skłoniła mnie do zgłoszenia receptury do konkursu. A niech raz w końcu coś wygram ;) A tu link do strony www.uczymyjakslodzic.pl.

Biszkopt:
5 jajek
6 łyżek cukru Nordzucker:marka Sweet Family
2 łyżki oleju
4 łyżki maki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ około 20 dag kremu orzechowo czekoladowego

Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę i stopniowo dodajemy 3 łyżki cukru. Żółtka wkładamy do osobnej miski i ucieramy z cukrem na kogel mogel, pod koniec procesu, dodajemy olej. Ubite białka i żółtka łączymy ze sobą. Mąki przesiewamy przez sitko – dodajemy do masy jajecznej, mieszając łyżką.

Dużą blaszkę – na cały piekarnik, wykładamy papierem do pieczenia. Rozprowadzamy na nim masę biszkoptową i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez około 20 minut. Biszkoptu należy bardzo pilnować, gdyż wysuszony trudniej jest zwinąć.

Zaraz po wyjęciu biszkoptu z pieca, zdejmujemy papier, a biszkopt zawijamy w ściereczkę (posypaną mąką ziemniaczaną). Zostawiamy do wystudzenia, a następnie smarujemy od wewnątrz kremem orzechowo-czekoladowym.

krem:
300 g truskawek
2 łyżki cukru Nordzucker:marka Sweet Family
1 łyżka octu balsamicznego
1 opakowanie galaretki truskawkowej
1 łyżka żelatyny
150 g gęstego jogurtu
400 ml śmietanki
+ świeże truskawki

Robimy wg wskazówek wskazanych na stronie. Należy kliknąć w link.

1/3 kremu odstawiamy na bok. Do reszty dodajemy pokrojone w ćwiartki truskawki. Posmarowany od wewnętrznej strony biszkopt napełniamy kremem z truskawkami i zawijamy na kształt rolady. remem bez kawałków truskawek smarujemy wierzch zawiniętego ciasta, a widelcem robimy chaotyczne wzorki. Wstawiamy do lodówki, na minimum godzinę.

Dekoracja:
200 ml śmietanki kremówki
1 łyżka cukru Nordzucker:marka Sweet Family
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka średniej wielkości truskawek i listki mięty
biała czekolada – wiórki

Śmietankę, dobrze schłodzoną ubijamy na sztywno z cukrem. Utrwalamy rozpuszczoną żelatyną. Krem wyciskamy przez szprycę na wierzch rolady i ozdabiamy truskawkami, mięt oraz wiórkami czekolady. Przed podaniem wkładamy na godzinę do lodówki.



Cukier z głową

Ciasto rabarbarowo – bananowe (fenomenalne!)

Połowa czerwca to idealny moment aby wykorzystać rabarbar. Dla tych, którzy są już przesyceni tradycyjnymi propozycjami na kruche czy drożdżowe z tym zacnym warzywem, mam propozycję nieco odświętną, a na pewno bardziej wystawną. Ciasto jest fenomenalne, dokładnie takie jakie lubię. asa ze zblendowanego rabarbaru jest charakterystyczna, wyjątkowa i mimo, że nie zachęca kolorem to wynagradza wszystko smakiem. To ciasto jest inne niż wszystkie i zapada w pamięć. Koniecznie spróbujcie. Wykorzystajcie tą środę z głową – koniecznie wstąpcie po wiązankę rabarbaru ;)

Gorąco zachęcam też do lajkowania facebookowego profilu bloga. Możecie to zrobić tu =>

A jeżeli chcecie się podzielić tym przepisem ze znajomymi, odpowiedni przycisk znajdziecie na dole strony :)

Biszkopt:
4 nieduże jajka
5 łyżek cukru
2 łyżki oleju
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek. ubijamy na białą sztywną masę i dodajemy stopniowo cukier. W drugiej misce ucieramy na kogel mogel żółtka z drugą połową cukru, pod koniec dolewamy olej. Mąki przesiewamy, a masy jajeczne łączymy ze sobą. Mieszając łyżką, dodajemy do ciasta mąki. Biszkopt pieczemy w blaszce 25 na 35 cm wyłożonej papierem. W s180 stopniach przez ok. 20 minut. Studzimy.

Masa rabarbarowa:
900 g rabarbaru (nie obierałam)
1/2 szklanki cukru
1 duże opakowanie budyniu wiśniowego
200 ml soku wiśniowego lub jabłkowego
1 opakowanie galaretki wiśniowej

Rabarbar kroimy na drobne kawałki, zasypujemy cukrem i dodajemy połowę soku. Gotujemy do momentu aż zacznie się rozpadać – blendujemy na gładką masę. Proszek budyniowy rozprowadzamy w soku i dodajemy do gotującego się rabarbary. Gdy ugotujemy budyń, zdejmujemy masę z ognia i wsypujemy galaretkę – energicznie mieszamy i wylewamy masę na upieczony biszkopt. Sudzimy.

krem bananowy:
3 dojrzałe banany
1 szklanka soku bananowego
2 łyżki żelatyny
500 ml śmietanki
2 łyżki cukru

Banany blendujemy. W soku bananowym rozpuszczamy żelatynę i studzimy. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem a następnie, cienkim strumieniem wlewamy do niej sok bananowy i zblendowane banany. krem wylewamy na wystudzoną masę rabarbarową

Galaretki:
=>
100 g rabarbaru
2 łyżki cukru
100 ml soku bananowego
barwnik spożywczy
2 łyżeczki żelatyny
=>
150 ml soku bananowego
1 łyżka nasion chia
2 łyżeczki żelatyny
+ bita śmietana na rozetki

Nasiona chia zalewamy gorącym sokiem (2 – 3 łyżki soku zostawiamy do żelatyny). Gdy nasiona po kilku godzinach zagęszczą sok i zaczną żelować. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę.

Rabarbar z cukrem i połową soku gotujemy w rondelku do momentu aż zacznie się rozpadać. Gdy się rozpadnie, do gorącego dodajemy żelatynę namoczoną w pozostałym soku oraz barwnik.

Do małego, prostokątnego pojemnika wyłożonego folia spożywczą wylewamy obie masy (gdy jedna stężeje, dajemy drugą). Galaretkę kroimy na kawałki i dekorujemy ciasto.

żelka:
1/2 szklanki soku bananowego
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżka cukru
1 łyżeczka żelatyny
barwnik spożywczy

Z soku bananowego i skrobi gotujmy kisiel i dosładzamy do smaku. Do gorącego dodajemy napęczniałą żelatynę. Żelkę dzielimy na pół, do jednej części dodajemy barwnik czerwony (ja mam taki w proszku, dodałam do niego kilka kropel soku, aby kolor dobrze się rozprowadził). Gdy kisiel osiągnie temperaturę pokojową, wylewamy go na ciasto i wstawiamy do lodówki.

Tort z Fabryki Czekolady

Estetyka tortu zaczerpnięta z niezwykle modnego ostatnimi czasy tortu Milka. Ja jednak nie do końca okazałam się wierna jednej marce, smak tortu też nieco zmodyfikowałam. Ciężko mi powiedzieć czy na lepsze, bo oryginału ie robiłam i nie próbowałam. jedno jest pewne – tort zniknął niemal do końca – nikt nie odmówił sobie kawałka. Ku mojemu radosnemu zdziwieniu powiem, że tort znalazł swoich amatorów nawet wśród dzieciaków niejedzących ciast. I to nie one podkradały dekorację tortu przed jego krojeniem ;) Wręcz nabożnie pilnowały i upominały.

Biszkopt kakaowy:
6 dużych jajek
10 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ 1/2 słoiczka kremu orzechowo-czekoladowego

Biszkopt dzielimy na 3 blaty.

krem z białej czekolady:
900 ml śmietanki kremówki
250 g białej czekolady
3 łyżki cukru
1 1/2 łyżki żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)

Szklankę kremówki podgrzewamy – zalewamy nią posiekaną czekoladę. Po kilku minutach mieszamy, czekolada powinna się rozpuścić. Gdy śmietanka ostygnie do temperatury pokojowej, wstawiamy ją do lodówki. Resztę śmietanki dobrze chłodzimy i ubijamy na puszystą masę, w osobnej misce ubijamy czekoladę, na końcu obie masy łączymy. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do kremu.

Składamy tort w szachownicę (można też zwyczajnie przełożyć blatami)
Bierzemy 3 okrągłe naczynia – u mnie szklanka oraz dwa talerzyki, mniejszy i większy
delikatnie wykrawamy z tortu okręgi – smarujemy je przygotowanym wcześniej kremem orzechowo – czekoladowym
na spodzie układamy jeden największy i średni – wolne miejsce w środku napełniamy kremem
następnie układamy pozostałe dwa krążki – nad kremem i uzupełniamy miejsca nad ciastem, kolejną porcją kremu
powtarzamy aż do wykończenia kremu i blatów ciasta – wstawiamy do lodówki

Dekoracja:
1 tabliczka czekolady deserowej (na miseczki i boki tortu)
dowolne słodycze
bita śmietana (z żelatyną – u mnie na boki i do miseczek)

Gdy chcemy oblewać ciasto spływającą czekoladą, konieczne jest choć częściowe zrezygnowanie z koncepcji naked cake – ja delikatnie przejechałam szpatułką i 2 – 3 łyżkami bitej śmietany, aby czekolada ładnie spływała.

Jak zrobiłam miseczki?
Cytrynę owinęłam folią aluminiową – ciasno, starając się uniknąć wyraźnych zagnieceń. Następnie oblałam czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej (2 miski – większą wypełniłam wrzątkiem, ułożyłam na niej drugą miskę z czekoladą i przykryłam pokrywką). Gdy czekolada zastygłą – zdjęłam folię razem z miseczką. Można również próbować z pomidorem, mandarynką… owocami bądź warzywami o owalnym kształcie czy małymi balonami.

Drażetki kokosowe lub mleczne przyklejałam za pomocą czekolady do zastygniętych brzegów. Przed ich oblaniem pamiętajcie żeby tort był dobrze schłodzony, śmietanka może się w innym wypadku zacząć topić.






Plecione drożdżówki z twarożkiem i kruszonką

Kto skusi się na aromatyczną, wilgotną i obsypaną kruszonką drożdżówkę? Nie widzę sprzeciwu :) Przyznam się, że drożdżówki wyglądają zachęcająco, jednak dopiero smak ostatecznie do nich przekonuje. Wtorek? I co z tego. Prawie nie grzeszymy, gdy pozwolimy sobie na to raz w roku… na Dzień Dziecka :D

Ciasto:
1 szklanka mleka
35 g drożdży
4 łyżki cukru
2 łyżki śmietany lub jogurtu
450 g mąki pszennej tortowej
100 g masła (roztopionego i przestudzonego)
+ do posmarowania: mleko z cukrem pudrem

robimy rozczyn – mleko podgrzewam do temperatury ciała, dodajemy do niego łyżkę cukru i łyżkę maki oraz wkruszamy drożdże. Odstawiamy na 15 minut. W międzyczasie roztapiamy masło, a do miski wsypujemy mąkę, robimy zagłębienie i dodajemy tam cukier i jogurt. Gdy rozczyn się spieni, dodajemy go do miski z mąką i wyrabiamy elastyczne ciasto – na koniec dodajemy stopniowo, po łyżce masło. Takie ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Nadzienie:
500 g twarożku
1 jajko
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego lub waniliowego
2 łyżki jogurtu (gdy twaróg będzie rzadki, można pominąć)
1 czubata łyżka kaszki manny

Twaróg rozgniatamy widelcem, dodajemy resztę składników.

Ciasto drożdżowe wałkujemy na duży prostokąt (u mnie pół blatu stołu kuchennego), 2/3 ciasta smarujemy nadzieniem, a następnie składamy „na trzy”. Z ciasta odkrawamy pasy – u mnie wyszło ich 15. każdy pasek ciasta nacinamy wzdłuż, nie przecinając do końca. Przeplatamy ze sobą oba końce i zlepiamy. Drożdżówki układamy na blaszce do pieczenia, pamiętając o odstępach. Wkładamy do piekarnika i ustawiamy go na 15o stopni.

kruszonka:
4 łyżki cukru
1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki mąki pszennej
60 g masła

Z podanych składników zagniatamy sypką kruszonkę. Gdy drożdżówki wyrosną, a zanim się zrumienią, smarujemy je mlekiem z cukrem i posypujemy kruszonką. Wkładamy z powrotem do pieca, zwiększamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy do zrumienienia.

Ciasto truskawkowo – brzoskwiniowe

Upiekłam sobie ciasto – miało być dla mnie. Wiosenny zapach truskawek skusił mnie, musiałam zatem porwać trochę do domu. Nie ważne, że wyjeżdżałam i nie miałam nawet kiedy zjeść, ani zabrać ze sobą. To nie babka, które jest w stanie przetrzymać kilkugodzinną podroż pociągiem. Szkoda było mrozić, szkoda było przecierać na mus czy sos. Miało nie być ciasta, a powstało. Wieczorem skubnęłam kawałek, a jako, że użyłam jogurtu 0% to nawet można powiedzieć, że jest lekko fit. Na pewno po jednym kawałku z przyjemnością skusicie się na dokładkę. Co potwierdzają zdarzenia zastałe. Gdy wróciła następnego dnia w nocy i cichutko zajrzałam do lodówki, zastałam w niej jedynie talerz z kilkoma, brązowymi okruchami. Nie pamiętam kiedy ostatnio blacha ciasta zniknęła mi sprzed oczu w takim tempie… Zatem polecam – od razu podwójną porcję :)

Biszkopt:
3 jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju rzepakowego
2 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka maki ziemniaczanej
1 łyżka, płaska kakao

Białka oddzielamy od żółtek, dodajemy po połowie cukru do żółtek, które ucieramy na kogel mogel, pod koniec dodając olej. W drugiej misce białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy cukier – obie masy łączymy. Mąkę wraz z kakao przesiewamy i dodajemy do biszkoptu. Pieczemy w blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Biszkopt studzimy. mi się śpieszyło – przyśpieszyłam to przekładając go na zimną blaszkę.

krem brzoskwiniowy:
330 ml śmietanki
350 g jogurtu smakowego – brzoskwiniowego
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub tak jak u mnie, owoce egzotyczne)
1 szklanka gorącej wody

W gorącej wodzie rozpuszczamy galaretki, dodajemy następnie jogurt. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy, a następnie dodajemy wystudzoną, lekko tężejącą galaretkę – powoli, partiami. Krem wykładamy na biszkopt.

Galaretka z truskawkami:
500 g truskawek – najlepiej świeżych
3 opakowania galaretki truskawkowej
1 litr gorącej wody

Galaretki rozpuszczamy we wrzątku. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Cienką warstwę galaretki wylewamy na krem, następnie układamy połówki truskawek, większe sztuki podzieliłam też na ćwiartki. Wstawiamy do lodówki an pół godziny. Truskawki oblewamy resztą galaretki wstawiamy an – 3 godziny do lodówki, aby galaretka dobrze się ścięła.