Archiwa kategorii: Ciasta

Najzasobniejsza z kategorii – znajdziesz tu przepisy na różnego rodzaju ciasta. Te do zrobienia w 5 minut jak i warstwowe przekładańce.

Jagodowiec z białą czekoladą, na serowym spodzie

Dzisiaj zapraszam Was na jedno z ostatnich owocowych ciast w tym sezonie, niestety już z tych mrożonych. Ciasto jest słodkie, ale przepyszne! Twaróg dodaje ciastu wilgotności, nie jest takie jak zwykły ucieraniec. Spora ilość owocowego nadzienia dominuje, a dopełnia do krem z białej czekolady, który idealnie komponuje się z jagodami i borówkami. Polecam gorąco ;)


https://drive.google.com/file/d/1RGoZXIKJmzKaygZpyXaSQCAbtMA0WUo8/view?usp=sharing

Ciasto serowe
5 jajek
1 szklanka cukru
150 ml oleju rzepakowego
250 g zmielonego twarogu
1 szklanka mąki pszennej tortowej
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, następnie dodajemy stopniowo połowę cukru. Żółtka ucieramy na kogggel-mogel z resztą cukru, a następnie dodajemy olej. No żółtek dodajemy zmielony twaróg i ekstrakt, a następnie ubije białka. Mąki przesiewamy i dodajemy do masy. Ciasto przelewamy do dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i piczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25 – 30 minut, do suchego patyczka.


https://drive.google.com/file/d/1Jhm9rq25xoVecUXLvWGog64Eiy5-clso/view?usp=sharing

Żelka jagodowa:
1 szklanka jagód/borówek amerykańskich (mogą być mrożone)
100 ml wody/ soku jabłkowego
1 płaska łyżka skrobii ziemniaczanej
1 łyżeczka żelatyny (namoczona w niewielkiej ilości wody)
1 słoik dżemu lub komfitury jagodowej (w mnie 240 g)

Jagody podgotowujemy w rondelku. Skrobię rozpuszczamy w wodzie/soku, słodimy i dodajemy do gotujących się jagód. Do kisielu dodajemy napęcznialą żelatynę. Tak przygotowaną żelkę wylewamy na upieczone ciasto, dwie łyżki żelki zostawiamy do dekoracji. Studziy przed wyłożeniem kremu.


https://drive.google.com/open?id=1UI2nxYFZBvletnTJEbaoFG0y0YW8QAMx

Krem z białej czekolady:
400 ml śmietanki
1 tabliczka białej czekolady (100 g)
1 łyżka cukru
1-2 łyżeczki żelatyny

200 ml smiętanki zagotowujemy i rozpuszczamy w niej czekoladę. Odstawimy do wystudzenia i schłodzenia. Śmietankę z czekoladą i bez czekolady ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Żelatynę, namoczoną w niewielkiej ilości wody, roztapiamy i łączymy z ubitym kremem. Krem wykładamy na wystydzone ciasto i dekorujemy żelką jagodową oraz wiórkami czekolady. Wstawiamy na godzinę lub dwie do lodówki.


https://drive.google.com/open?id=14lz9W0Uq0AiMzOLsGigCvvEgORbyu097

Ciasto marchewkowe – bez dodatku tłuszczu i białej mąki

Przepraszam Was za opóźnienia i… mały brak regularności. Jestem prawie cały czas w rozjazdach do tego czasem techologia ie współpracuje ze mą tak jakbym tego chciała ;) Dzisiaj przpis na ciasto merchewkowe… trochę inne, zdrowsze. Świetym sposobem na podiesienie ilości białka w cieście jest podanie ciasta z twarożkiem i miodem.

Ciasto:
3 szklanki startej na dużych oczkach marchwi
2 szklanki płatków owsianych
3/4 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
1 płaska łyżeczka sody
2 łyżki kakao
1 łyżka cynamonu
1/2 łyżki przyprawy do piernika
1/2 szklanki rodzynków
1/2 szklanki orzechów włoskich (podprażonych)
3 łyżki wiórków kokosowych
2 jajka
400 g jogurtu naturalnego
2 łyżki siemienia lnianego (zagotowane w 50 ml wody)
3 łyżki cukru/ksylitolu

Płatki owsiane mielimy w malakserze na mąkę. Płynne składniki – jajka, jogurt miksujemy z siemieniem lnianym i cukrem/ksylitolem. W drugiej misce łączymy ze sobą sypkie składniki i posiekane bakalie, a następnie stopniowo dodajemy do płynnych na przemian z marchewką. Ciasto pieczemy w blaszce 25 na 35 cm lub w formie chlebka – w dużej keksówce. W przypadku płaskiego ciasta czas peczenia wynosi około 25 – 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, w keksówce czas ten może być wydłużony.

Ciasto cytrynowe z cukinią

Nie spodziewałabym się po sobie, że kiedykolwiek to powiem, ale to ciasto mimo, że z cukinią jest ultra delikatne. Do wypieków z cukinią zabierałam się kilkukrotnie, były to zawsze jedyne ciasta do których „nie miałam ręki”. ZAzwyczaj wychodziły zakalcowate, ciężkie. Nikt po nie nie sięgał, bo zachęcić do skosztowania nie mogły. Nie tym razem! Ciastem zajadała się nawet moja mama, która ciast babkowych nie znosi ;) Sukces? Sukces. I tony cukini do przetworzenia… Przepis znaleziony na blogu.

Ciasto:
3 duże jajka
1 szklanka cukru
2/3 szklanki oleju (u mnie rzepakowy)
1 duża cytryna (najpierw ścieramy z iej skórkę, a później wyciskamy sok)
1 łyżeczka olejku cytrynowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
300 g cukinii *

* cukinię ścieramy na dużych oczkach, najlepiej kilka godzin przed pieczeniem. Jeżeli jest duża, tak jak u mnie, powinna być dokłądnie obrana ze skórki i wydrążona. Tak przygotowaną cukinię zasypujemy solą (niecała łyżeczka). Przed pieczeniem odciskamy cukinię i wodę odlewamy. Odmierzamy 300 g cukinii do ciasta.

Jajka ucieramy z cukrem i olejem na gładką masę, nie musi być szczególnie dobrze napowietrzona. Ciasto aromatyzujemy cytryną, wlewamy rónież sok. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą, dodajemy do ciasta na przemian z cukinią. Dużą keksówkę wykłądamy papierem do pieczenia i wylewamy do niej ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopnii przez 45 – 50 minut. Pod koiec pieczenia sprawdzamy patyczkiem, czy w środku znajduje się surowe ciasto.

Lukier:
3/4 szklanki cukru purdu
2 – 3 łyżki soku z cytryny

Cukier puder przesiewany przez sitko, a następnie dokłądnie mieszamy z sokiem z cytryny. Lukier wylewamy na gorące ciasto. Studzimy przed krojeniem.

Rolada biszkoptowa z kremem i galaretkami

Korzystajmy z owoców późnego lata! Zrobimy to najlepiej, przygotowując delikatną roladę biszkoptową z galaretkami i kremem a’la ptasie mleczko :) Ja dodałam swojej niebanalnego wyglądu, dodając odrobinę czerwonego barwnika do ciasta, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby zastąpić go kakaem bądź łyżką soku z buraczków, albo kisielem malinowym (wtedy do tej części rolady dodajemy mniej mąki.

Biszkopt:
5 jajek M
6 łyżek cukru
2 oleju rzepakowego
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
+ odrobina czerwonego barwnika spożywczego

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na pianę, następnie dodajemy stopniowo połowę przewidzianego w przpisie cukru. Zółtka ubijamy na kogel mogel z resztą cukru i dodajemy olej. Obie masy łączymy ze sobą. Mąki przesiewamy przez sitko, a następnie dodajemy do masy biszkoptowej. Kilka łyżek odkładamy do miseczki i mieszamy z barwnikiem spożywczym. Zabarwiony biszkopt przekłądamy do woreczka na mrożoną żywność i odcinamy róg. Dużą blachę (na cały piekarnik) wykładamy papierem do pieczenia i szprycujemy dowolne wzory. Zapiekamy 2-3 minuty w piekarniku nagrzanym do 190 stopni, aby zachować kształt. Następnie wyjmujemy i po całej powierzchni rozprowadzamy jasną masę biszkoptową. Pieczemy około 15 – 20 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. W przypadku rolad trzeba być na prawdę ostrożnym, aby ciasta nie przesuszyć, ponieważ uniemozliwi nam to późniejsze jego zwinięcie. Jeszcze ciepły biszkopt zawijamy w ściereczkę „na cukierka” i studzimy.

Krem:
1 opakowanie galaretki malinowej (rozpuszczonej w 350 ml wrzątku)
1 i 1/2 szklanki schłodzonej śmietanki kremówki
1 opakowanie galaretki o smaku owoców leśnych lub malinowej (rozpuszczonej w 1/2 szklanki wrzątku)
owoce do dekoracji (u mnie borówki i maliny oraz listki mięty)

Galaretkę malinową rozpuszczoną w 350 ml wody studzimy a następnie wkładamy do lodówki, aby stężała. Gdy tak się stanie, kroimy ją w kostkę i przystępujemy do ubijania schłodzonej śmietanki. Gdy śmietanka się ubije, upewniamy się, że druga galaretka (rozpuszczona w mniejszej ilości wody) jest płynna lecz nie gorąca. Wlewamy ją cienkim strumieniem do ubitej śmietanki i miksujemy. Część kremu odkłądamy do dekoracji. Do pozostałej dodajemy galaretkę pokrojoną w kostkę. Krem rozprowadzamy na roladzie, uważamy przy tym, aby jej nie połamać i zawijamy. Odłożony krem przekłądamy do szprycy i dekorujemy ciasto. Na wierzchu układamy owoce. Rolada nadaje się do krojenia po schłodzeniu min. godzinę w lodówce.

Ciasto Czerwony Kapturek z wiśniami

Pamiętam jak w czasach kiedy to pieczenie ciast było mi raczej obce niż bliskie. Tak, tak, były takie czasy. Spędzając wakacje u mojej Cioci, gdzieś w całej krzątaninie postanowiłyśmy upiec ciasto na niedzielę. Jako, że obie poszczycić się mogłyśmy raczej skromnym doświadczeniem, wybór padł na cudnie prezentującego się Czerwonego Kapturka i rozpustne ptysie. Były to czasy, kiedy internetu nie było, nie było forów, nie było komentarzy i całej tej otoczki, której właśnie doświadczacie jako Czytelnicy. Był kawałek papieru, a na nim zdjęcie z przepisem i… zerowe doświadczenie. Po jakiś bojach ciasto nam wyszło. Zapadło mi też w pamięć mimo, że nie „praktykowałam” go później, w czasach gdy już ciut podrosłam i samodzielnie operowałam piekarnikiem. W czasach blogowych, przepis owszem, znalazł się na mojej liście, ale cierpliwie tam czekał. W sumie nikt się na niego delikatnie mówiąc nie łaził i nie dopominał (może wtedy tak dobrze to ciasto nie wyszło?). No, ale ja się upadłam. Miało być, na moje urodziny. I było. A gdy się zjawiło to stało się hitem o którego zrobienie moja Mama dopomina się do teraz. Jedyną rzeczą jaką dzisiaj bym zmieniła byłby rozmiar blaszki. Czerwony Kapturek jest nieco podobny (głównie wizualnie) do Fal Dunaju, jednak jest od nich znacznie lżejszy, co dla mnie jest atutem. Ciasto wyszło bardzo wysokie, co nawet logistycznie jest kłopotliwe. Takie wypadki się zdarzają, zwłaszcza gdy przepis jest istnym combo kilku innych, internetowych, własnych. I tu zostawiam pole do popisu Wam – bo to Wy możecie je zrobić… lepiej :)

Ciasto:
3 jajka
szczypta soli
150 g cukru
150 ml oleju rzepakowego
150 ml mleka
2 szklanki maki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ po 2 łyżeczki mleka i kakao (do ciasta ciemnego)
+ duży słoik wiśni w kompocie

Białka oddzielamy od żółtek. Ubijamy je ze szczyptą soli na pianę, stopniowo dodajemy cukier. Na końcu, cały czas miksując masę, dodajemy po jednym żółtku. Do tak przygotowanej masy jajecznej, wlewamy powoli olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Dodajemy na przemian z mlekiem do masy. Ciasto dzielimy na dwie części. Do jednej dodajemy 2 łyżki mleka i kakao.

Blaszkę 25 na 35 cm (radziłabym nawet 35 na 40 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Na spód wylewamy jasne ciasto, a na górę ciemne. Na wierzchu ciasta układamy w miarę równomiernie wiśnie. Syrop zachowujemy na żelkę. Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 35 minut, do suchego patyczka. Po upieczeniu studzimy.

Krem:
500 ml śmietanki kremówki
800 g serka twarogowego mielonego (takiego na sernik, z wiaderka)
2 łyżki cukru waniliowego
3 – 4 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w ok. 100 ml mleka, latem warto dodać 3 łyżki żelatyny)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy twarożek. Obie części tj. ubitą śmietankę i twarożek, mieszamy ze sobą, jedynie do połączenia, aby piana nie opadła. Krem wykładamy na upieczone i wystudzone ciasto. Wkładamy do lodówki.

Żelka:
Sok zlany ze słoika z wiśniami (ok 200 – 250 ml)
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej (rozprowadzona w odrobinie soku)
1 łyżeczka żelatyny (namoczona w niewielkiej ilości soku)
po łyżce soku z cytryny i cukru (opcjonalnie)

Sok zlany z wiśni podgrzewamy w rondelku. Skrobię rozpuszczamy w niewielkiej ilości zimnej wody/soku. Gotujemy kisiel. Jeżeli sok jest mało słodki i kwaśny, dodajemy cukier i sok wyciśnięty z cytryny. Gdy kisiel zgęstnieje, zdejmujemy go z palnika i dodajemy żelatynę. Mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy do wystudzenia. Gdy żelka osiągnie temperaturę pokojową, polewamy nią schłodzone ciasto i wstawiamy na noc do lodówki.

Drożdżowiec zawijany z kremem budyniowym, śliwkami i kruszonką

Wybaczcie, dawno nie było wpisów na blogu. Nadrabiam zaległości! Tym razem przepis na przeuroczy i delikatny drożdżowiec. Rurki z ciasta drożdżowego nadziane są lekkim kremem na bazie budyniu i serka homogenizowanego. Pomiędzy, słodkie, rozpływające się w ustach śliwki na dobry początek sezonu. Na wierzchu cóż by innego jak nie owsiana kruszonka ;) Uwielbiam ją… Tym razem robiona metodą na ciepło. Pewnie zawijaniec byłby znacznie lepiej widoczny, gdyby jej poskąpić, niemniej u mnie w kuchni pierwsze skrzypce ma grać smak. Zgodzicie się? Podobno upały przed nami. A to idealna propozycja na wszelkie pikniki. Smacznego!

Ciasto drożdżowe:
zaczyn: 300 ml ciepłego mleka, 1 łyżka cukru, 2 łyżki mąki, 25 g drożdży
3 łyżki śmietany
2 łyżki cukru
550 g mąki pszennej (typ 650 lub tortowa)
szczypta soli
80 ml oleju

W ciepłym mleku rozprowadzamy mąkę cukier i pokruszone drożdże, odstawiamy na kwadrans do aktywacji.

Do miski dodajemy przesianą mąkę, śmietanę i cukier wraz z solą, po środku robimy zagłębienie. Do zagłębienia wlewamy rozczyn. Ciasto wyrabiamy do uzyskania elastycznej kuli. Pod koniec, wlewamy stopniowo olej. Wyrobione ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Krem budyniowy:
300 ml mleka
2 łyżki cukru
1 opakowanie budyniu (śmietankowego lub waniliowego)
2 opakowania serka homogenizowanego waniliowego (po 130 g)
+ 2 duże śliwki

Z mleka, cukru i proszku budyniowego gotujemy gęsty budyń i odstawiamy do wystudzenia. Serek miksujemy i stopniowo dodajemy do niego budyń w temperaturze pokojowej.

Kruszonka:
3 łyżki masła
3 łyżki cukru
3 łyżki płatków owsianych
3 łyżki mąki żytniej pełnoziarnistej

Masło rozpuszczamy z cukrem, dodajemy do niego płatki i mąkę, wyrabiamy.

Konstrukcja:
1. Ciasto drożdżowe wałkujemy na duży prostokąt, powinno być cienkie, ale nie może grozić „przerwaniem”.
2. Ciasto dzielimy mniej więcej na 3 pasy o szerokości ok. 10 – 15 cm. Na środek każdego wykładamy krem, a brzegi zwijamy tworząc rurkę z kremem.
3. Ruloniki układamy w dużej, okrągłej tortownicy, wyłożonej papierem. Najlepiej zwinięciem do dołu.
4. Śliwki kroimy w cienkie plasterki. Wkładamy je pomiędzy wałeczki, plasterek przy plasterku. Ciasto odstawiamy jeszcze na 20 minut do podrośnięcia.
5. Wkładamy do pieca i ustawiamy temperaturę na 190 stopni.
6. Po 15 minutach ciasto posypujemy przygotowaną kruszonką. Pieczemy do zrumienienia.

Babeczki czekoladowe – gotowane na parze (jakie dobre!)

Niezwykle delikatne, jak najlepszy biszkopt. Do tego aromatyczne, co ważne dla największych beztalenci – chyba nie da się ich spalić ani przypalić. Do tego, co ważne nie potrzeba piekarnika :) Na każdej z babeczek powstaje charakterystyczne pęknięcie. Nie jest to przepis na babkę gotowaną na parze, babeczki robi się znacznie szybciej. 5 minut mieszania składników i gotowania wody plus 20 samego parowania. W niespełna pół godziny możemy cieszyć się pysznym deserem. Bardzo gorąco polecam. Poeksperymentujcie też z dodatkami – inne owoce, czekoladowe groszki, rodzynki, płatki migdałowe czy orzechy. Dajcie znać jak wyszło :D Z porcji wyszło mi 7 babeczek. 3 zrobiłam saute, 4 z kawałkami banana ;) Dodałam również połowę mąki żytniej pełnoziarnistej, która uchodzi za bardzo ciężką i niepolecaną do wypieków, jak widać moje babeczki wyszły mimo to perfekcyjnie.

Babeczki czekoladowe:
1 kubek (150 ml) zsiadłego mleka, opcjonalnie może to też być jogurt
1 kubek cukru
1 jajko
szczypta soli
olej rzepakowy – do pełna
1 łyżeczka amaretto
1 łyżeczka przyprawy do piernika (według uznania, można zastąpić cynamonem)
1 łyżka siemienia lnianego (można pominąć, dodałam, aby przemycić coś zdrowego)
2 kubki mąki pszennej typ 650 (u mnie pół na pół z żytnią pełnoziarnistą, polecam)
2 łyżki z lekką górką kakao
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
banan (lub inny mało soczysty owoc, groszki czekoladowe, orzechy)

Foremki smarujemy dokładnie margaryną i posypujemy bułką tartą (wtedy łatwiej jest wyjąc, można jeść też bezpośrednio z foremki). Garnek wypełniamy woda, ustawiamy w nim sitko do gotowania na parze i przykrywamy pokrywką. Ustawiamy na gazie. W międzyczasie mieszamy składniki.

Zsiadłe mleko wlewamy do miseczki. Dodajemy cukier. Do kubka wbijamy jajko, dodajemy szczyptę soli i dolewamy do pełna oleju, mieszamy łyżką lub widelcem i wlewamy do iski z mlekiem. Mieszamy składniki i aromatyzujemy amaretto oraz przyprawami. Osobno przesiewamy mąki (dodajemy też otręby, które zostaną z mąki żytniej), kakao i sodę. Wraz z siemieniem, dodajemy do mokrych składników partiami. Do gotowej masy dodajemy wybrane dodatki: banana pokrojonego w kostkę, jabłko, wiśnie, rodzynki, czekoladę.

Miseczki wypełniamy ciastem, ale nie po brzeg, musimy pamiętać, że babeczki urosną. Gdy woda zacznie wrzeć, miseczki ostrożnie wkładamy do garnka, na sitko (uwaga, para potrafi być gorąca). Garnek przykrywamy szczelnie pokrywką i „parujemy” przez 20 – 25 minut. Oczywiście wszystko będzie zależało od wielkości foremek. Lepiej potrzymać kilka minut dłużej niż krócej :) W czasie parowania nie podnosimy pokrywki, ponieważ wytraca się ciepło. Ja pierwsze 5 minut gotuję na największej mocy palnika, a później redukuję na średnią lub małą. Zdejmując pokrywkę róbmy to ostrożnie, uważając na siebie i na babeczki. Para wodna się skropli i możemy niechcący oblać nią nasze ciastka.

Ciasto owsiane z brzoskwiniami i kremem jogurtowym

Prawie zdrowe :) Prawie, jak miska owsianki z jogurtem i owocami. Propozycja zarówno do niedzielnej kawy jak i na śniadanie. Rozwiązanie zagadki z mojego facebooka, sprzed kilku dni. Tak, na zdjęciu była domowej roboty „mąka owsiana”.

Kruszonka:
2 szklanki płatków owsianych
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka cukru
170 g masła
+ po 2-3 łyżki cukru i płatków owsianych na wierzch

Płatki owsiane przekładamy do rozdrabniacza i miksujemy chwilę do uzyskania „mąki”. Kawałki masła, obie mąki oraz cukier rozcieramy w palcach. Powstanie luźna kruszonka. Nieco ponad połowę z niej wysypujemy na dno blaszki 25 na 35 cm i dociskamy lekko palami. Zapiekamy przez 10 minut w temperaturze 180 stopni.

Nadzienie:
650 ml mleka
2 opakowania budyniu śmietankowego
1/2 szklanki cukru
400 g jogurtu greckiego
1 brzoskwinia, obrana ze skórki
dodatkowo: 4 duże brzoskwinie pokrojone w kosteczkę, płaska łyżką mąki ziemniaczanej oraz 2-3 łyżki cukru

Z mleka budyniu i cukru gotujemy budyń, odstawiamy do wystudzenia. Brzoskwinie kroimy w kostkę i mieszamy z mąką. Wykładamy je na podpieczoną kruszonkę i posypujemy cukrem, wkładamy na 10 minut do piekarnika. W międzyczasie miksujemy jogurt i stopniowo dodajemy do niego budyń do uzyskania kremowej konsystencji. Dodajemy brzoskwinię. Wylewamy na podpieczony spód z owocami. Do kruszonki dodajemy trochę płatków w całości oraz cukier – posypujemy. Pieczemy jeszcze pół godziny.

Dwukolorowe ciasto jogurtowe z brzoskwiniami i kruszonką – mieszane łyżką

Fajna propozycja w sezonie brzoskwiniowym :) Swój placek pachnącego ciasta możecie mieć na stole, po kwadransie roboty, godzinie czekania i minimalnych wymaganiach sprzętowych. Składniki podaję w kubkach lub szklankach (250 ml) i łyżkach, a do wyrobienia ciasto potrzebna będzie po prostu – łyżka. Kto zna lepszy sposób? Ja moich brzoskwiń nawet nie obierałam, jeżeli chcecie to zrobić, nie widzę przeszkód – jeżeli skórka nie będzie chciała zejść, należy ją sparzyć wrzątkiem. Poza sezonem, ciasto możecie przygotować z wykorzystaniem owoców z puszki, po ich wcześniejszym odsączeniu z syropu. Ciasto długo zachowuje świeżość i nie wymaga lodówki. W ten weekend powtórka :)

Poprzedni wpis cieszył się dużym zainteresowaniem :D Jeżeli chcecie być na bieżąco, pamiętajcie o lajkowaniu profilu na fb =>

Ciasto jogurtowe
1 kubek jogurtu brzoskwiniowego (350 g)
3 duże jajka
olej – do pełnego kubka (około 1/3 kubka)
szczypta soli
1 kubek cukru (lub nieco mniej)
2 kubki mąki pszennej tortowej
1/3 kubka mąki żytniej pełnoziarnistej (lub zwykłej pszennej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
+ 4 łyżki wiórków kokosowych
+ 2 łyżki kakao
4 duże brzoskwinie, pokrojone w kostkę i oprószone mąką ziemniaczaną (łyżka)

Do miski wlewamy jogurt, kubeczek zachowujemy. Do kubka po jogurcie wbijamy 3 jajka, uzupełniamy wolne miejsce olejem tak, aby było go wraz z jajkami, tyle ile jogurtu. Dodajemy szczyptę soli i mieszamy widelcem do połączenia składników. Wlewamy do miski z jogurtem i dodajemy cukier. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą – mieszając cały czas ciasto łyżką, dodajemy stopniowo mąkę. Ciasto dzielimy na dwie części (mniej więcej na pół). Do jednej dodajemy kokos, a do drugiej kakao i wylewamy na blaszkę 25 na 35 cm lub nieco większej. Z brzoskwiń wyjmujemy pestki, wybieramy owoce miękkie i słodkie, najlepsze są takie, które kilka dni „odstały”. Owoce kroimy w kostkę i posypujemy mąką ziemniaczaną, która wchłonie nadmiar soku. Owoce układamy na wierzchu ciasta.

Kruszonka:
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki cukru
100 g masła (pół standardowej kostki)

Składniki zagniatamy w palcach i „rozcieramy”. Taką kruszonką posypujemy ciasto. Pieczemy w 180 stopniach przez 50 – 60 minut, a przed wyjęciem z pieca, sprawdzamy patyczkiem, czy w środku nie ma surowego ciasta.

Spiegeleierkuchen – ciasto „jajka sadzone” (z morelami)

Nie byłam przekonana co do tego czy to ciasto wyjdzie jak powinno. Żałuję, ze tyle się wahałam, bo jest prze-pysz-ne. Bałam się, że przed przyjęciem domownicy wszystko mi zjedzą, a robiłam w dużej foremce ;) Z racji tego, że piekłam je na początku tegorocznego sezonu morelowego, to przekonana o walorach wypieku, zdecydowałam się na przygotowanie przetworów morelowych w słoikach. Tak, aby w razie czego były do tego czy podobnego ciasta. Tego skąd nazwa, tłumaczyć nie muszę. Ciasto jest typowym, niemieckim wypiekiem. Jak widać, polskie blogi mniej lub bardziej go dostrzegły. Moim zdaniem należy mu się znacznie większa chwała, bo jest obłędne. Przypomina nieco sernik. No i jedna ważna rzecz, to przy tym cieście odkryłam idealny przepis na ucierane. Warto zapisać. Piekłam już kilka razy ;) Przepis stąd.

Ciasto ucierane:
150 g masła
150 g cukru
szczypta soli
3 jajka
300 g mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 łyżki mleka

Miękkie masło ucieramy z cukrem i solą, dodajemy po jednym jajku, cały czas miksując. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy stopniowo do masy. Na końcu dolewamy mleka i aromatyzujemy ekstraktem (ew. cukrem wanilinowym). Ciasto przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia, 30 na 40 cm. Pieczemy 15 minut w temperaturze 180 stopni.

Krem budyniowy:
3 szklanki mleka (750 ml)
2 opakowania budyniu waniliowego
1/2 szklanki cukru
500 g gęstej kwaśnej śmietany (u mnie jeden mały serek waniliowy i 400 g 18%)

Z budyniu mleka i cukru gotujemy budyń. Odstawiamy do wystudzenia. Po wystudzeniu, miksujemy na gładką masę, stopniowo dodając śmietanę (temp. pokojowa). Wylewamy na podpieczone ciasto i układamy na nim morele, rozcięciem do dołu (wybierajmy mniejsze odmiany). Pieczemy jeszcze 20 minut.

Dodatkowo:
morele z puszki – ok. 700 g*
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka żelatyny namoczona w niewielkiej ilości wody

*Ja morele przygotowałam sama. Sparzyłam owoce i zdjęłam z nich skórkę. Przecięłam na pół i usunęłam pestkę. W garnku zagotowałam 1 1/2 szklanki wody, 3 łyżki cukru i sok z 1/2 cytryny. Dodałam owoce i pozostawiłam do ponownego zagotowania. Takie owoce ułożyłam na ciście. Syrop zachowałam.

Syrop z puszki zagotowujemy. Dodajemy mąkę ziemniaczaną rozrobioną w niewielkiej ilości wody i gotujemy kisiel. Dodajemy napęczniałą żelatynę. Taki kisiel wylewamy na morele, gdy ciasto już przestygnie. Wstawiamy do lodówki, tylko do stężenia żelki.