Archiwa kategorii: Babki

Z reguły szybkie i proste przepisy. Znajdziecie tu różne przepisy na wariacje z babka w tle,jak i przepisy klasyczne.

Murzynek z kremem kokosowo – kajzerkowym

Solidny kawał ciacha, dla wielbicieli klasycznego murzynka. Teraz możecie go śmiało podać na stół, bo zyskał on nowy anturaż. W towarzystwie kremu, herbatników i polewy prezentuje się okazale. Przyznacie chyba sami? Przepis na murzynek zaczerpnęłam z tego bloga. Krem to spuścizna po dawnych eksperymentach w kuchni ;)

Ciasto czekoladowe
1 szklanka mleka
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki oleju
2 jajka
1 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki kakao
2 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki dżemu
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
+ 1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Mąką i kakao powinny być przesiane. Ciasto pieczemy z blaszce 25 na 35 cm, w temperaturze 180 stopni przez 40 – 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem przed wyjęciem z pieca. Po przestudzeniu dzielimy na dwa blaty i smarujemy oba, cienko dżemem.

krem:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Przygotowujemy wg przepisu

Dodatkowo:
ok. 100 g herbatników (dobrze wyglądają te mniejsze)
1/2 szklanki likieru kokosowego
1/3 tabliczki czekolady + 5 łyżek śmietanki

Czekoladę i kremówkę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Herbatniki moczymy w miseczce z likierem i układam na górze. Ciasto oblewamy czekoladą i wkładamy do lodówki do stężenia – 2, 3 godziny wystarczą. Drugiego dnia również jest pyszne.

Ciasto selerowe – korzenne z korzennymi przyprawami

Ciasto które jedni pokochają, drudzy niekoniecznie. Seler jest tu dosyć wyczuwalny, gra pierwsze skrzypce, a nie wszyscy za nim przepadają. Świetnym uzupełnieniem będą tu przyprawy korzenne. Następnym razem dodałabym ich więcej niż łyżkę. Wychodzi przyjemnie mięsiste, jak dobre ciasto biszkoptowo-tłuszczowe. mnie posypane cukrem pudrem… genialnie zagrałaby tu jednak gruba polewa czekoladowa ;) Polecam też w wersji z prażonymi orzechami.

Ciasto selerowe:
żel lniany – wystudzony (3 łyżki siemienia lnianego zalewamy 1/2 szklanki wody i zagotowujemy)
ok. 350 g selera startego na tarce o dużych oczkach
2 jajka
1 szklanka cukru
3/4 szklanki oleju
1/2 szklanki mleka
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka przyprawy do piernika (dodałam gotową, jest niestety mniej aromatyczna – można dodać więcej)

Dzień wcześniej przygotowujemy żel lniany, powinien mieć konsystencję gęstego białka – ziarenka zostawiłam w środku. Jajka ubijamy z cukrem na puch, dodajemy olej i mleko. Do miski przesiewamy mąkę tortową i mieszamy ją z żytnią, proszkiem do pieczenia i przyprawą – dodajemy na przemiennie po łyżce selera i mąki do masy. Dużą tortownicę lub keksówkę (ew. formę 25 na 25) smarujemy masłem lub margaryną i posypujmy spód bułką tartą. Do foremki wlewamy ciasto i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 50 – 55 minut. Podajemy po wystudzeniu, u mnie posypane cukrem pudrem, ale genialnie będzie tu też pasowała polewa czekoladowa (tabliczka czekolady deserowej i 50 ml śmietanki).

Ciasto marchewkowe z kremem greckim

Dawno nie piekłam ciasta marchewkowego, przypomniałam sobie o nim niedawno, kiedy to w krótkim czasie kilka razy się na nie natknęłam. Na moja starą recepturę jakoś nie umiałam się natknąć (ciasto wychodziło jakby ciemniejsze, oblewałam je wtedy czekoladą, bo nie znałam jeszcze przepisu na krem z serka Philadelphia, który tu genialnie pasuje, dodatkowo po upieczeniu, w środku smarowałam dżemem truskawkowym), zatem skompilowałam kilka internetowych. Ciasto wyszło aromatyczne i słodkie, zrównoważyłam to kwaskowatym kremem. Pierwotnie miał to być klasyczny krem z serka, ale nie miałam go w domu, dlatego postanowiłam się dokopać do głęboko schowanej śnieżki (wg oryginalnego przepisu, rozrabia się ją w mleku) i wykorzystać ją, aby się nie przeterminowała w międzyczasie. Przyznam się, ze smakowo trafiłam w dziesiątkę, po dodaniu szczypty soli, pewnie jeszcze bardziej zbliżyłby się do kremu z serka. Krem z jogurtu greckiego spokojnie może być jego substytutem! A ciasto na prawdę bardzo, bardzo, bardzo polecam – zróbcie koniecznie :)

Ciasto marchewkowe:
5 jajek
2 szklanki cukru (mogą być niepełne)
2 szklanki startej marchewki (na drobnych oczkach)
1 szklanka oleju rzepakowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy korzennej lub cynamonu
1/2 szklanki siekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynków

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, do masy dodajemy naprzemiennie marchewkę i olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy przyprawę do piernika. Dodajemy do masy wraz z orzechami i rodzynkami. Dużą blaszkę – 30 na 40 cm, wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 – 50 minut (sprawdzamy patyczkiem).


krem:
70 g miękkiego masła
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
400 g jogurtu typu greckiego
1 opakowanie tzw. „śnieżki”
+ kilka kostek czekolady

Ciasto studzimy i odrywamy od niego papier do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem pudrem i ekstraktem, następnie do masy dodajemy stopniowo jogurt grecki (najlepiej aby miał temperaturę pokojową, wtedy masło nam nagle nie stwardnieje). Całość ubijamy jeszcze chwilę ze śnieżką – krem powinien wtedy nieco zgęstnieć. Smarujemy wystudzone ciasto i posypujemy startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki na 2 godziny, aby krem dobrze zgęstniał.

Babeczki „Gniazdka”

Ostatnio byłam w małym zabieganiu. Przygotowania do jednej konferencji, kolejnego dnia rano wyjazd na kolejną – tym razem 2-dniową. Dzisiaj do popołudnia mam trochę wolnego czasu. Czasu na zaproponowanie Wam czegoś słodkiego, utrzymanego w swej stylistyce wciąż w klimacie okołoświątcznym – czekoladowe babeczki. W zwykłych czekoladowych babeczkach zapewne nie ma nic wyjątkowego, chyba że udekorujemy je w sposób wyjątkowy. U mnie gniazdkami z kremu budyniowego i kolorowymi orzeszkami w czekoladzie. Proste a jakiż efekt dające ;)

Babeczki czekoladowe:
2 szklanki mleka
1 szklanka oleju
2 jajka
1 szklanka cukru
1 łyżka cukru wanilinowego
4 szklanki mąki pszennej tortowej
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 – 4 łyżki kakao
1 tabliczka czekolady (u mnie z nadzieniem orzechowym)

Mleko, olej, cukier i rozbełtane jajka mieszamy ze sobą w misce. Do drugiej przesiewamy mąkę wraz z proszkiem i kakao – wlewamy płynne składniki i mieszamy do pozbycia się grudek (można to zrobić krótko mikserem). Foremki na muffiny wykładamy papilotkami, a następnie wylewamy ciasto do 2/3 wysokości. Kawałek czekolady wkładamy w środek, ta, aby był w całości przykryty ciastem). Muffinki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 – 25 minut.

krem:
450 ml mleka
4 łyżki cukru
1 opakowanie budyniu czekoladowego
1 czubata łyżka kakao
1 łyżka likieru orzechowego
1 kostka miękkiego masła (200 g)
+ opakowanie orzechów w czekoladzie lub jajeczek

Gotujemy budyń z mleka, cukru, budyniu i kakao. Ostawiamy do całkowitego wystudzenia. Miękkie masło miksujemy na puch i dodajemy do niego likier. Stopniowo dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu. kremem dekorujemy wystudzone muffinki, najlepiej za pomocą tylki, uprzednio ciemno smarujemy je z wierzchu. Muffinki przechowujemy w lodówce, przed podaniem na wierzchu układamy jajeczka (jeżeli zrobimy to dzień wcześniej, mogą się od spodu odbarwiać).

Babka czekoladowo – kokosowa… z sercem

Może właśnie tym ciastem uda Wam się jutro zaskoczyć drugą połówkę? Niby zwykła babka jednak w swej formie… właśnie :D Jeżeli swojej drugiej połówki wciąż nie posiadacie, takim ciastem uda Wam się z pewnością wkupić w łaski niejednego fana łakoci. A może w prace wciągniecie dzieciaki? Sam pomysł na babkę zaczerpnęłam z licznych blogów i zdjęć na nich zamieszczanych.

Ciasto (składniki należy podwoić)
1 duże jajko
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody
+ 1/2 szklanki wiórków kokosowych
+ 3 łyżki kakao

W pierwszej kolejności należy dokonać wyboru – czy chcemy ciasto czekoladowe z kokosowym sercem (jak zrobiłam to ja ;) ) czy wolimy jednak ciasto kokosowe z czekoladowym sercem. Następnie uzbrajamy się w foremkę w kształcie serca i sprawdzamy czy będzie ono się mieściło w wybranej keksówce. Jeżeli tak jak u mnie – foremka będzie za duża, wycinamy serce z kartonika i to ono będzie nam później służyło za szablon.

Jajko ubijamy z cukrem, stopniowo dodajemy olej. Masa będzie dosyć gęsta. Po tym czasie dolewamy do niej ocet, ekstrakt oraz mleko i miksujemy. Mąkę przesiewamy wraz z sodą do sypkich składników dodajemy odpowiednio kakao bądź kokos. Miksując dodajemy po 1/3 szklanki sypkich składników aż do ich zużycia. Do pieczenia wybieramy niewielką, ale głęboką foremkę – ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wylewamy do foremki wyłożonej papierem i pieczemy około 50 minut (sprawdzamy patyczkiem). Po tym czasie studzimy i wykrawamy serduszka (usuwamy też twardą spieczoną górę i spód).

W ten sam sposób przygotowujemy drugi rodzaj ciasta. Kilaka łyżek wylewamy na spód keksówki, wkładamy wycięte serduszka i oblewamy je reszta ciasta babkowego. Raz jeszcze wstawiamy do pieca. Przed udekorowaniem studzimy.

Dekoracja
1 łyżka masła
1 łyżka cukru
2 łyżki wiórków kokosowych
okruszki z ciasta (u mnie kokosowego, nie wszystkie)
200 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka kostek czekolady

Masło, cukier i wiórki prażymy chwilę na patelni, po tym czasie dodajemy ciasto, roztarte w dłoniach lub posiekane na okruszki. Gdy całość się zezłoci zdejmujemy z ognia i przesypujemy do miseczki. Odstawiamy do wystudzenia.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Czekoladę dobrze jest przygotować (posiekać) już wcześniej – dodajemy ją do kremówki i mieszamy łyżką. Tężejącą śmietankę wykładamy na zimną babkę i posypujemy obficie okruchami. Wstawiamy na godzinę, dwie do lodówki po czym podajemy.

Rady:

Poza sezonem walentynkowym babka będzie smakowała równie dobrze. Wystarczy wybrać większą blaszkę i wylewać naprzemiennie ciasto czekoladowe i kokosowe – powstanie ciekawa w przekroju zebra.

U mnie babka ozdobiona została bitą śmietaną, równie dobrze sprawdzi się też polewa czekoladowa czy krem Philadelphia

Ciasto składa się z najprostszych składników. Gdyby zabrakło Wam jednak np. wiórków kokosowych, możecie zamienić je na mielone orzechy czy migdały lub zastąpić 3 łyżkami kisielu wiśniowego – wtedy serce stanie się dodatkowo różowe.

Walentynki 2017 - Czym To się je?

Ciasto Usta Adama – fantazyjny murzynek z kremem

Przepisów znajdziecie w meandrach internetu w brut. Ja zaczerpnęłam z tego, który wizualnie mnie uwiódł a mianowicie z bloga Arabeski. I jakie wrażenia, uwagi? Ciasto jest smaczne, choć gdybym miała je robić teraz to zamiast margaryny zdecydowałabym się na olej. Zdecydowanie. Ciasto byłoby bardziej miękkie, wilgotne. Ot takie jak w Salcesonie byłoby idealne. Przed włożeniem ciasta do piekarnika zwróćcie też uwagę na to czy wszystkie biszkopty są przykryte masą murzynkową. Te, które nie będą po prostu się spieką, staną się ciemniejsze i suche. Efekt wizualny bajka! Kompromis pomiędzy tradycyjnym smakiem a świątecznym, ciekawym wyglądem.

Murzynek:
250 g margaryny/masła
1/2 szklanki cukru
cukier wanilinowy
3 łyżki kakao
5 łyżek wody (75 ml)
4 jajka
1 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ 200 g biszkoptów przełożonych marmoladą

Masło, cukry, kakao i wodę gotujemy do rozpuszczenia w rondelku. Odstawiamy do wystudzenia i dodajemy żółtka. Mąkę przesiewamy z proszkiem i dodajemy do całości, mieszając tak aby nie było grudek. Białka ubijamy na pianę, dodajemy do masy. Kilka łyżek rozprowadzamy na dnie foremki (25 na 35 cm lub nieco mniejszej) – układamy biszkopty. Oblewamy resztą masy murzynkowej. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok 35 minut, sprawdzamy patyczkiem. Przed wyłożeniem kremu ciasto studzimy.

Krem budyniowy
2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
czubata łyżka mąki pszennej
4 łyżki cukru
200 m miękkiego masła

Z podanych składników przygotowujemy budyń, gęsty, z dodatkiem mąki. Studzimy. Masło ucieramy na puch, dodajemy stopniowo przestudzony budyń. Kremem smarujemy wierzch ciasta. Wkładamy na 2 godziny do lodówki, oblewamy polewą czekoladową.

Polewa czekoladowa
100 g masła
70 ml śmietanki
3 łyżki cukru
2 – 3 łyżki kakao

Masło i śmietankę rozpuszczamy w rondelku, dodajemy cukier. Gdy kryształki się rozpuszczą, dodajemy kakao, które należy zagotować, wtedy zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Polewę studzimy, gdy osiągnie temperaturę pokojową oblewamy ciasto i wstawiamy do lodówki.

Ciasto Salceson z jabłkami

I dzisiaj przepis na szybkie i proste ciasto. Salceson jest taką wersją lekkiego murzynka z jabłkami. Przepis, który jest wart uwagi zwłaszcza tych, którzy zaczynają swoją przygodę w kuchni…. no i tych, którzy chcą w szybki sposób przygotować coś na ten dzisiejszy świąteczny dzień :) Przyznam, że mi bardzo smakował… Przepis zaczerpnęłam stąd.

Ciasto:
5 dużych jajek
1,5 szklanki cukru (300 g)
3 szklanki mąki pszennej (najlepiej tortowej)
3 łyżki kakao z górką
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody (można ją zastąpić proszkiem do pieczenia – w tym cieście wystarczy)
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka rumu
1 szklanka oleju
+ 5 dużych jabłek (obranych i pokrojonych w kostkę)


W tym cieście konieczne będzie oddzielenie białek od żółtek. Ma to nam ułatwić napowietrzenie ciasta. W tym celu jajko ostrożnie rozbijamy stukając o krawędź miski lub kubka. Powstałe dwie połówki jajka będą tu bardzo pomocne. Miskę podstawiamy pod spód i żółtko kilkukrotnie przekładamy ze skorupki do skorupki pozwalając białku spłynąć na dół. Ja mając zwłaszcza starsze jajka staram się zachować dodatkowe środki ostrożności i nie wbijać jajka od razu do całej reszty, bo parę razy zdarzyło mi się natknąć na nieświeże (zazwyczaj będzie to to ostatnie, które weźmiecie do ręki ;) ) i wtedy należało wyrzucić wszystkie jajka… Żółtka odkładamy do drugiej miseczki.
Białka najlepiej ubijać mikserem elektrycznym na najwyższych obrotach. Biorąc miskę zwróćcie uwagę na to, aby była ona dokładnie wytarta, bo nawet kilka kropel wody może spowodować, że białka się nie ubiją. Normalnie ich ubicie na puszystą pianę dobrym mikserze powinno zajmować nie więcej niż 5 – 10 minut. Gdy będą sztywne do białek dodajemy stopniowo połowę cukru z przepisu – po jednej łyżce. W drugiej misce ubijamy żółtka z resztą cukru, gdy ten się rozpuści wlewamy stopniowo olej – dosłownie po łyżeczce – masa powinna zgęstnieć. Białka łączymy z żółtkami.Do osobnej miski przesiewamy mąkę, proszek (ewentualnie sodę) oraz kakao wraz z cynamonem. Dodajemy do masy jajecznej cały czas mieszając, tak aby nigdzie nie powstały grudki mąki. „Doprawiamy” śmietaną, która uaktywnia proszek i sodę oraz rumem, który poprawia właściwości smakowe jak i konsystencję.
Jabłka obrane i pokrojone w kosteczkę wrzucamy do masy. Blaszkę o wymiarach 25 na 35 cm (mniej więcej) wykładamy papierem do pieczenia i wylewam na nią ciasto z jabłkami. Pieczmy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 45 – 50 minut najlepiej z włączoną funkcją termoobiegu. Przed wyciągnięcie sprawdzamy patyczkiem czy nie ma surowych miejsc.

Wiele przydatnych informacji znajdziecie też w poprzednim wpisie + przepis na ciasto rabarbarowe, jeszcze łatwiejsze d tego ;)
Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2016Wiosenne słodkości 2016Piecz - tak od podstaw

Ciasto z rabarbarem – przepis ze starego zeszytu

No i ruszyła akcja prowadzona przeze mnie za pośrednictwem Miksera. Blogujesz? Zachęcam do włączenia się! Moim celem będzie zebranie przepisów na desery – ciasta, ciasteczka, serniki, babki i inne z których z przyjemnością skorzystają osoby początkujące. Ma być prosto i smacznie. I to tyle – wystarczy jeszcze wszystko opisać na tyle klarownie, aby osoba biorąca mikser czy trzepaczkę wiedziała co i jak należy zrobić, na co zwrócić szczególną uwagę.

Na start do akcji wkracza mój przepis na ciasto z rabarbarem. Oryginalnie w wersji zeszytowej jest to ciasto z owocami – rozumianymi szeroko, jednakże ja od zawsze piekłam je z rabarbarem i wydaje mi się, ze właśnie w tej kwaskowatej wersji sprawdza się najlepiej. Będę Wam je niesamowicie polecała i zachwalała, uwielbiam jego smak i czekałam na nie od miesięcy, no ale cóż jestem tu baaaardzo subiektywna w swej ocenie. Było to jedno z tych ciasto, które upiekłam jako pierwsze. Poza zwykłym biszkoptem i murzynkiem właśnie ono było tą pozycją na której trenowałam. Dlatego właśnie uznałam, że idealnie sprawdzi się też i w Waszej kuchni. Nawet jeśli ma to być to „pierwsze” ciasto. A zbliża się dzień Matki, więc… okazja jest. Proste, tanie i przepyszne trenujmy :)

Piecz - tak od podstaw

Ciasto:
250 g margaryny lub masła (kostka)
1 szklanka cukru
3 łyżki wody
2 jajka
2 szklanki mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
+ około 400 g rabarbaru pokrojonego w kawałki około 1cm – można go posypać 1 – 2 łyżkami cukru

-> wybierając margarynę czy masło wybierajmy te o zawartości min 82% tłuszczu
-> szklanka to zawsze 250 ml, chyba że w przepisie zastrzeżono inaczej
-> gdy mowa o łyżce mamy na myśli taką dużą, której używa się do jedzenia zup czyli 15 ml, łyżeczka z kolei to ta do herbaty – mała 5 ml
-> ja rabarbar obieram, wtedy ładnie się rozpada i nie ma takich wyraźnych włókien, natomiast coraz częściej spotykam się z przepisami, które tego nie uwzględniają. Można go również mrozić – po umyciu i pokrojeniu w kostkę, tedy dodajemy go jeszcze zamrożonego
-> w oryginale użyć możemy dowolnych owoców, za chwilę fantastycznym zamiennikiem dla rabarbaru okazać się mogą wiśnie czy śliwki, albo kwaskowaty agrest czy jabłka. Jednak używając „soczystych” owoców (mamy sezon truskawkowy!) warto je uprzednio przed dodaniem do ciasta posypać mąką – puszczą sok, który będzie się palił
-> ciasto można w ramach eksperymentów urozmaicić np. poprzez dodanie do niego 1 – 2 łyżek kakao i łyżkę wody. Myślę, że sprawdzi się w duecie z wiśniami

Margarynę kroimy na mniejsze kawałki co przyśpieszy rozpuszczanie i umieszczamy w rondelku wraz z cukrem i wodą – rozpuszczamy. W momencie gdy będzie płynna odstawiamy ją do przestudzenia, gdy temperatura pozwoli na swobodne włożenie paca do środka – dodajemy jajka (nie trzeba oddzielać białka od żółtka) i miksujemy mikserem lub trzepaczką – w ostateczności można użyć widelca. Do drugiej miski przesiewamy przez sitko mąkę i dodajemy do niej proszek do pieczenia. Dodajemy stopniowo do garnka z margaryną, cały czas mieszając.
Dużą, okrągłą tortownicę albo mniejszą kwadratową blaszkę smarujemy od środka łyżką twardej margaryny i posypujemy bułką tartą (1 – 2 łyżki), ewentualnie kaszką manną. Wylewamy ciasto i wykładamy rabarbar posypany cukrem. Ja zawsze zostawiam kilka łyżek ciasta i wylewam je na sam wierzch, aby owoce zbyt mocno się nie spiekły, ale nie jest to konieczne. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wkładamy na mniej więcej 40 minut. Po tym czasie bierzemy patyczek do szaszłyków i nakłuwamy po środku (największe prawdopodobieństwo, że to tam będzie surowe) i sprawdzamy czy jest suchy. Upieczone ciasto studzimy, a przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. Nie ma potrzeby przechowywania go w lodówce.

Piecz - tak od podstaw

Ciasto Cygańskie Ścieżki

Lubicie galaretkę – dostaniecie galaretkę. Taka myśl przyświecała mi przy pieczeniu tego ciasta, a konkretniej przy wybieraniu tej pozycji do urodzinowego menu. Przy okazji mogłam nieco ubrać z galaretkowej półki, której zawartość – uwierzcie mi na słowo śmiało może konkurować z tymi sklepowymi. Ciasto to jest na prawdę ekskluzywną wersją galaretkowca połączoną z ubogaconym Angel Food Cake. Jest to strzał w dziesiątkę u mnie w domu. Po czym to wnioskuję? Ciasto ze wszystkich propozycji zniknęło najszybciej. Mimo tego, że wygląda solidnie, to wcale nie zapycha – spokojnie można sięgnąć po drugi kawałek. W odróżnieniu od klasycznych przepisów jak ten ja zdecydowałam się dodać piance nieco puszystości dodając niewielką domieszkę bitej śmietany – gorąco polecam taki eksperyment! Tak jak i polecam cały wypiek :D

Ciasto:
9 białek (najlepiej z dużych jaj)
300 g cukru (około 1 1/2 szklanki)
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka oleju (u mnie rzepakowy)
-> 4 żółtka + 2 łyżki mąki
-> 2 łyżki kakao (gdyby masa była zbyt gęsta można dodać łyżkę mleka)
-> 3 łyżki maku
-> 1 opakowanie czerwonego kisielu (u mnie wiśniowy)

Białka ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier. Mąkę przesiewamy do miski wraz z proszkiem do pieczenia i naprzemiennie z olejem dodajemy do białek. Tak przygotowane ciasto dzielimy na 4 równe części. Do każdej z nich dodajemy wyszczególnione składniki i dokładnie mieszamy. Głęboką blaszkę o wymiarach mniej więcej 25 na 35 cm wykładamy papierem do pieczenia. Na środku robimy kleks z wybranej masy – mnie porcje miały około 2 łyżek, a następnie na jej środku wylewamy ciasto innego rodzaju itd. do wykończenia wszystkich rodzajów ciasta. Blaszkę lekko przechylamy, aby ciasto dotarło również w rogi blaszki. Pieczemy je około 40 minut w 180 stopniach. Studzimy a następnie dzielimy na dwa blaty.
Środek:
400 g serka sernikowego z wiaderka
200 ml śmietanki 30 % lub 36%
4 galaretki o różnych kolorach (u mnie: cytrynowa, jabłko – mięta, pomarańczowa i wiśniowa) => każda rozpuszczona w 300 ml gorącej wody
1 opakowanie galaretki poziomkowej/truskawkowej rozpuszczone w 1/2 szklanki gorącej wody

4 galaretki przygotowałam wieczorem – dzień wcześniej. umieściłam w salaterkach i dokładnie wystudziłam, pozostawiłam do całkowitego stężenia. Wtedy kroimy je w kosteczkę. Galaretkę rozpuszczamy. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno i mieszamy z serkiem. Wlewamy powoli poziomkową galaretkę miksując na niskich obrotach. Do miski wrzucamy pokrojoną galaretkę i mieszamy łyżką – tak przygotowaną masę wykładamy na blat ciasta, przykrywamy drugim i wstawiamy do lodówki. Zanim krem stężeje przygotowujemy polewę.

Polewa czekoladowa:
100 g masła
50 ml śmietanki
3 – 4 łyżki cukru
2 łyżki kakao
+ posypka kolorowa (opcjonalnie)

Masło i śmietankę rozpuszczamy, dodajemy cukier i gotujemy aż ten się rozpuści, wtedy dodajemy kakao. Polewę gotujemy aż ta zacznie się pienić, wtedy zmniejszamy ogień i mieszając cały czas gotujemy jeszcze przez około 2 minuty. Polewę zdejmujemy z ognia i studzimy. Polewamy ciasto póki jest jeszcze płynna i posypujemy posypką. Gdy zastygnie ciasto można podawać.

Wielkanocna Baba drożdżowa z ziemniakami

Pewnie jesteście teraz zapracowani, a świąteczne porządki wciągnęły Was bez reszty. Po całej tej krzątaninie znaleźć będziecie musieli chwilę – tę ostatnią na kuchenne zmagania. No chyba, ze poszczęściło Wam się w tym roku i możecie pozwolić sobie na luksus spędzenia świąt u rodziny. Tym, którzy6 zostają w domu, czekając na gości, organizują małe świętowanie w gronie najbliższych lub po prostu chcieliby zabrać coś ze sobą na ten świąteczny stół, co na pewno się sprawdzi i nie sprawi większych problemów w transporcie polecam gorąco Babę drożdżową z niniejszego wpisu. Jest pyszna, delikatna, prosta, tania, a z małymi zmianami możecie ją wykonać w wersji wegańskiej. Trafiłam w tym roku na kilka blogów na których polecano przygotowanie przepysznych babek z porcji dwudziestu kilku żółtek (!!!). Ja postanowiłam zwariować w drugą stronę i udowodnić, że stworzyć można smaczną babę bez użycia jakiegokolwiek jaja. Odpowiednio wyrośnięta babka, wzbogacona dodatkiem ziemniaków (na pewno zostaną Wam z obiadu czy kolacji – nie trzeba ich dużo) będzie wilgotna i pyszna. Ja wieczorem przygotowałam porcję ziemniaków na knedle z serem i odrobinę gorących, przeciśniętych przez praskę ziemniaków wykorzystałam do ciasta drożdżowego. Polecam, wypróbujcie :)

Ciasto:
100 ml ciepłego mleka (może być roślinne)
70 g cukru
20 g drożdży
szczypta soli
3 czubate łyżki przeciśniętych przez praskę, ugotowanych ziemniaków
250 g mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
60 g rozpuszczonego masła (lub wegańskiej margaryny)
1 łyżka skórki pomarańczowej
3 łyżki rodzynek

Do ciepłego mleka dodajemy drożdże, łyżkę cukru i ziemniaki. Odstawiamy do wyrośnięcia na kwadrans – powstanie piana. Do miski wsypujemy mąkę, sól, resztę cukru i do dołka wlewamy zaczyn. Wyrabiamy ciasto, gdy wszystkie składniki złączą si, dolewamy stopniowo przestudzone masło. Ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. W międzyczasie pomarańczę obieramy ze skórki (usuwając dokładnie białą część) – kroimy drobno i gotujemy w syropie cukrowym – tak otrzymamy skórkę pomarańczową, którą wykorzystamy w cieście jak i w lukrze. Do ciasta drożdżowego dodajemy rodzynki i skórkę – wyrabiamy raz jeszcze i odstawiamy na 30 minut do miski obsypanej mąką. Po tym czasie w środku drożdżowej kuli robimy niewielki otwór, a ciasto wkładamy do foremki (ja piekłam w silikonowej, gdy macie tylko metalową, radzę ją najpierw wysmarować masłem). Po 1 – 1,5 powinno wypełnić foremkę (wszystko zależy od temperatury w kuchni). Moja foremka jest nieduża, jeżeli posiadacie większą,radzę podwoić ilość składników. Ja babkę piekłam nietypowo, bo chcąc aby wyrosła włożyłam ją do nienagrzanego piekarnika i piekłam 35 – 40 minut w temperaturze 230 stopni (temperatura oczywiście stopniowo rosła i tylko w ostatnim etapie osiągnęła taki poziom). Upieczoną wyjmujemy z pieca i studzimy, dopiero wtedy wyjmujemy z foremki i lukrujemy.

Lukier:
1 łyżka soku z pomarańczy lub cytryny
cukier puder
1 łyżka skórki pomarańczowej

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, lukier ma mieć konsystencję co najmniej pasty do zębów. Lukrujemy ciasto.