Archiwa kategorii: Babki

Z reguły szybkie i proste przepisy. Znajdziecie tu różne przepisy na wariacje z babka w tle,jak i przepisy klasyczne.

Ciasto marchewkowe – bez dodatku tłuszczu i białej mąki

Przepraszam Was za opóźnienia i… mały brak regularności. Jestem prawie cały czas w rozjazdach do tego czasem techologia ie współpracuje ze mą tak jakbym tego chciała ;) Dzisiaj przpis na ciasto merchewkowe… trochę inne, zdrowsze. Świetym sposobem na podiesienie ilości białka w cieście jest podanie ciasta z twarożkiem i miodem.

Ciasto:
3 szklanki startej na dużych oczkach marchwi
2 szklanki płatków owsianych
3/4 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
1 płaska łyżeczka sody
2 łyżki kakao
1 łyżka cynamonu
1/2 łyżki przyprawy do piernika
1/2 szklanki rodzynków
1/2 szklanki orzechów włoskich (podprażonych)
3 łyżki wiórków kokosowych
2 jajka
400 g jogurtu naturalnego
2 łyżki siemienia lnianego (zagotowane w 50 ml wody)
3 łyżki cukru/ksylitolu

Płatki owsiane mielimy w malakserze na mąkę. Płynne składniki – jajka, jogurt miksujemy z siemieniem lnianym i cukrem/ksylitolem. W drugiej misce łączymy ze sobą sypkie składniki i posiekane bakalie, a następnie stopniowo dodajemy do płynnych na przemian z marchewką. Ciasto pieczemy w blaszce 25 na 35 cm lub w formie chlebka – w dużej keksówce. W przypadku płaskiego ciasta czas peczenia wynosi około 25 – 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, w keksówce czas ten może być wydłużony.

Ciasto cytrynowe z cukinią

Nie spodziewałabym się po sobie, że kiedykolwiek to powiem, ale to ciasto mimo, że z cukinią jest ultra delikatne. Do wypieków z cukinią zabierałam się kilkukrotnie, były to zawsze jedyne ciasta do których „nie miałam ręki”. ZAzwyczaj wychodziły zakalcowate, ciężkie. Nikt po nie nie sięgał, bo zachęcić do skosztowania nie mogły. Nie tym razem! Ciastem zajadała się nawet moja mama, która ciast babkowych nie znosi ;) Sukces? Sukces. I tony cukini do przetworzenia… Przepis znaleziony na blogu.

Ciasto:
3 duże jajka
1 szklanka cukru
2/3 szklanki oleju (u mnie rzepakowy)
1 duża cytryna (najpierw ścieramy z iej skórkę, a później wyciskamy sok)
1 łyżeczka olejku cytrynowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
300 g cukinii *

* cukinię ścieramy na dużych oczkach, najlepiej kilka godzin przed pieczeniem. Jeżeli jest duża, tak jak u mnie, powinna być dokłądnie obrana ze skórki i wydrążona. Tak przygotowaną cukinię zasypujemy solą (niecała łyżeczka). Przed pieczeniem odciskamy cukinię i wodę odlewamy. Odmierzamy 300 g cukinii do ciasta.

Jajka ucieramy z cukrem i olejem na gładką masę, nie musi być szczególnie dobrze napowietrzona. Ciasto aromatyzujemy cytryną, wlewamy rónież sok. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą, dodajemy do ciasta na przemian z cukinią. Dużą keksówkę wykłądamy papierem do pieczenia i wylewamy do niej ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopnii przez 45 – 50 minut. Pod koiec pieczenia sprawdzamy patyczkiem, czy w środku znajduje się surowe ciasto.

Lukier:
3/4 szklanki cukru purdu
2 – 3 łyżki soku z cytryny

Cukier puder przesiewany przez sitko, a następnie dokłądnie mieszamy z sokiem z cytryny. Lukier wylewamy na gorące ciasto. Studzimy przed krojeniem.

Babeczki czekoladowe – gotowane na parze (jakie dobre!)

Niezwykle delikatne, jak najlepszy biszkopt. Do tego aromatyczne, co ważne dla największych beztalenci – chyba nie da się ich spalić ani przypalić. Do tego, co ważne nie potrzeba piekarnika :) Na każdej z babeczek powstaje charakterystyczne pęknięcie. Nie jest to przepis na babkę gotowaną na parze, babeczki robi się znacznie szybciej. 5 minut mieszania składników i gotowania wody plus 20 samego parowania. W niespełna pół godziny możemy cieszyć się pysznym deserem. Bardzo gorąco polecam. Poeksperymentujcie też z dodatkami – inne owoce, czekoladowe groszki, rodzynki, płatki migdałowe czy orzechy. Dajcie znać jak wyszło :D Z porcji wyszło mi 7 babeczek. 3 zrobiłam saute, 4 z kawałkami banana ;) Dodałam również połowę mąki żytniej pełnoziarnistej, która uchodzi za bardzo ciężką i niepolecaną do wypieków, jak widać moje babeczki wyszły mimo to perfekcyjnie.

Babeczki czekoladowe:
1 kubek (150 ml) zsiadłego mleka, opcjonalnie może to też być jogurt
1 kubek cukru
1 jajko
szczypta soli
olej rzepakowy – do pełna
1 łyżeczka amaretto
1 łyżeczka przyprawy do piernika (według uznania, można zastąpić cynamonem)
1 łyżka siemienia lnianego (można pominąć, dodałam, aby przemycić coś zdrowego)
2 kubki mąki pszennej typ 650 (u mnie pół na pół z żytnią pełnoziarnistą, polecam)
2 łyżki z lekką górką kakao
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
banan (lub inny mało soczysty owoc, groszki czekoladowe, orzechy)

Foremki smarujemy dokładnie margaryną i posypujemy bułką tartą (wtedy łatwiej jest wyjąc, można jeść też bezpośrednio z foremki). Garnek wypełniamy woda, ustawiamy w nim sitko do gotowania na parze i przykrywamy pokrywką. Ustawiamy na gazie. W międzyczasie mieszamy składniki.

Zsiadłe mleko wlewamy do miseczki. Dodajemy cukier. Do kubka wbijamy jajko, dodajemy szczyptę soli i dolewamy do pełna oleju, mieszamy łyżką lub widelcem i wlewamy do iski z mlekiem. Mieszamy składniki i aromatyzujemy amaretto oraz przyprawami. Osobno przesiewamy mąki (dodajemy też otręby, które zostaną z mąki żytniej), kakao i sodę. Wraz z siemieniem, dodajemy do mokrych składników partiami. Do gotowej masy dodajemy wybrane dodatki: banana pokrojonego w kostkę, jabłko, wiśnie, rodzynki, czekoladę.

Miseczki wypełniamy ciastem, ale nie po brzeg, musimy pamiętać, że babeczki urosną. Gdy woda zacznie wrzeć, miseczki ostrożnie wkładamy do garnka, na sitko (uwaga, para potrafi być gorąca). Garnek przykrywamy szczelnie pokrywką i „parujemy” przez 20 – 25 minut. Oczywiście wszystko będzie zależało od wielkości foremek. Lepiej potrzymać kilka minut dłużej niż krócej :) W czasie parowania nie podnosimy pokrywki, ponieważ wytraca się ciepło. Ja pierwsze 5 minut gotuję na największej mocy palnika, a później redukuję na średnią lub małą. Zdejmując pokrywkę róbmy to ostrożnie, uważając na siebie i na babeczki. Para wodna się skropli i możemy niechcący oblać nią nasze ciastka.

Dwukolorowe ciasto jogurtowe z brzoskwiniami i kruszonką – mieszane łyżką

Fajna propozycja w sezonie brzoskwiniowym :) Swój placek pachnącego ciasta możecie mieć na stole, po kwadransie roboty, godzinie czekania i minimalnych wymaganiach sprzętowych. Składniki podaję w kubkach lub szklankach (250 ml) i łyżkach, a do wyrobienia ciasto potrzebna będzie po prostu – łyżka. Kto zna lepszy sposób? Ja moich brzoskwiń nawet nie obierałam, jeżeli chcecie to zrobić, nie widzę przeszkód – jeżeli skórka nie będzie chciała zejść, należy ją sparzyć wrzątkiem. Poza sezonem, ciasto możecie przygotować z wykorzystaniem owoców z puszki, po ich wcześniejszym odsączeniu z syropu. Ciasto długo zachowuje świeżość i nie wymaga lodówki. W ten weekend powtórka :)

Poprzedni wpis cieszył się dużym zainteresowaniem :D Jeżeli chcecie być na bieżąco, pamiętajcie o lajkowaniu profilu na fb =>

Ciasto jogurtowe
1 kubek jogurtu brzoskwiniowego (350 g)
3 duże jajka
olej – do pełnego kubka (około 1/3 kubka)
szczypta soli
1 kubek cukru (lub nieco mniej)
2 kubki mąki pszennej tortowej
1/3 kubka mąki żytniej pełnoziarnistej (lub zwykłej pszennej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
+ 4 łyżki wiórków kokosowych
+ 2 łyżki kakao
4 duże brzoskwinie, pokrojone w kostkę i oprószone mąką ziemniaczaną (łyżka)

Do miski wlewamy jogurt, kubeczek zachowujemy. Do kubka po jogurcie wbijamy 3 jajka, uzupełniamy wolne miejsce olejem tak, aby było go wraz z jajkami, tyle ile jogurtu. Dodajemy szczyptę soli i mieszamy widelcem do połączenia składników. Wlewamy do miski z jogurtem i dodajemy cukier. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą – mieszając cały czas ciasto łyżką, dodajemy stopniowo mąkę. Ciasto dzielimy na dwie części (mniej więcej na pół). Do jednej dodajemy kokos, a do drugiej kakao i wylewamy na blaszkę 25 na 35 cm lub nieco większej. Z brzoskwiń wyjmujemy pestki, wybieramy owoce miękkie i słodkie, najlepsze są takie, które kilka dni „odstały”. Owoce kroimy w kostkę i posypujemy mąką ziemniaczaną, która wchłonie nadmiar soku. Owoce układamy na wierzchu ciasta.

Kruszonka:
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki cukru
100 g masła (pół standardowej kostki)

Składniki zagniatamy w palcach i „rozcieramy”. Taką kruszonką posypujemy ciasto. Pieczemy w 180 stopniach przez 50 – 60 minut, a przed wyjęciem z pieca, sprawdzamy patyczkiem, czy w środku nie ma surowego ciasta.

Murzynek z kremem kokosowo – kajzerkowym

Solidny kawał ciacha, dla wielbicieli klasycznego murzynka. Teraz możecie go śmiało podać na stół, bo zyskał on nowy anturaż. W towarzystwie kremu, herbatników i polewy prezentuje się okazale. Przyznacie chyba sami? Przepis na murzynek zaczerpnęłam z tego bloga. Krem to spuścizna po dawnych eksperymentach w kuchni ;)

Ciasto czekoladowe
1 szklanka mleka
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki oleju
2 jajka
1 1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki kakao
2 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki dżemu
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
+ 1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Mąką i kakao powinny być przesiane. Ciasto pieczemy z blaszce 25 na 35 cm, w temperaturze 180 stopni przez 40 – 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem przed wyjęciem z pieca. Po przestudzeniu dzielimy na dwa blaty i smarujemy oba, cienko dżemem.

krem:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Przygotowujemy wg przepisu

Dodatkowo:
ok. 100 g herbatników (dobrze wyglądają te mniejsze)
1/2 szklanki likieru kokosowego
1/3 tabliczki czekolady + 5 łyżek śmietanki

Czekoladę i kremówkę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Herbatniki moczymy w miseczce z likierem i układam na górze. Ciasto oblewamy czekoladą i wkładamy do lodówki do stężenia – 2, 3 godziny wystarczą. Drugiego dnia również jest pyszne.

Ciasto selerowe – korzenne z korzennymi przyprawami

Ciasto które jedni pokochają, drudzy niekoniecznie. Seler jest tu dosyć wyczuwalny, gra pierwsze skrzypce, a nie wszyscy za nim przepadają. Świetnym uzupełnieniem będą tu przyprawy korzenne. Następnym razem dodałabym ich więcej niż łyżkę. Wychodzi przyjemnie mięsiste, jak dobre ciasto biszkoptowo-tłuszczowe. mnie posypane cukrem pudrem… genialnie zagrałaby tu jednak gruba polewa czekoladowa ;) Polecam też w wersji z prażonymi orzechami.

Ciasto selerowe:
żel lniany – wystudzony (3 łyżki siemienia lnianego zalewamy 1/2 szklanki wody i zagotowujemy)
ok. 350 g selera startego na tarce o dużych oczkach
2 jajka
1 szklanka cukru
3/4 szklanki oleju
1/2 szklanki mleka
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka przyprawy do piernika (dodałam gotową, jest niestety mniej aromatyczna – można dodać więcej)

Dzień wcześniej przygotowujemy żel lniany, powinien mieć konsystencję gęstego białka – ziarenka zostawiłam w środku. Jajka ubijamy z cukrem na puch, dodajemy olej i mleko. Do miski przesiewamy mąkę tortową i mieszamy ją z żytnią, proszkiem do pieczenia i przyprawą – dodajemy na przemiennie po łyżce selera i mąki do masy. Dużą tortownicę lub keksówkę (ew. formę 25 na 25) smarujemy masłem lub margaryną i posypujmy spód bułką tartą. Do foremki wlewamy ciasto i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 50 – 55 minut. Podajemy po wystudzeniu, u mnie posypane cukrem pudrem, ale genialnie będzie tu też pasowała polewa czekoladowa (tabliczka czekolady deserowej i 50 ml śmietanki).

Ciasto marchewkowe z kremem greckim

Dawno nie piekłam ciasta marchewkowego, przypomniałam sobie o nim niedawno, kiedy to w krótkim czasie kilka razy się na nie natknęłam. Na moja starą recepturę jakoś nie umiałam się natknąć (ciasto wychodziło jakby ciemniejsze, oblewałam je wtedy czekoladą, bo nie znałam jeszcze przepisu na krem z serka Philadelphia, który tu genialnie pasuje, dodatkowo po upieczeniu, w środku smarowałam dżemem truskawkowym), zatem skompilowałam kilka internetowych. Ciasto wyszło aromatyczne i słodkie, zrównoważyłam to kwaskowatym kremem. Pierwotnie miał to być klasyczny krem z serka, ale nie miałam go w domu, dlatego postanowiłam się dokopać do głęboko schowanej śnieżki (wg oryginalnego przepisu, rozrabia się ją w mleku) i wykorzystać ją, aby się nie przeterminowała w międzyczasie. Przyznam się, ze smakowo trafiłam w dziesiątkę, po dodaniu szczypty soli, pewnie jeszcze bardziej zbliżyłby się do kremu z serka. Krem z jogurtu greckiego spokojnie może być jego substytutem! A ciasto na prawdę bardzo, bardzo, bardzo polecam – zróbcie koniecznie :)

Ciasto marchewkowe:
5 jajek
2 szklanki cukru (mogą być niepełne)
2 szklanki startej marchewki (na drobnych oczkach)
1 szklanka oleju rzepakowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy korzennej lub cynamonu
1/2 szklanki siekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynków

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, do masy dodajemy naprzemiennie marchewkę i olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy przyprawę do piernika. Dodajemy do masy wraz z orzechami i rodzynkami. Dużą blaszkę – 30 na 40 cm, wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 – 50 minut (sprawdzamy patyczkiem).


krem:
70 g miękkiego masła
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
400 g jogurtu typu greckiego
1 opakowanie tzw. „śnieżki”
+ kilka kostek czekolady

Ciasto studzimy i odrywamy od niego papier do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem pudrem i ekstraktem, następnie do masy dodajemy stopniowo jogurt grecki (najlepiej aby miał temperaturę pokojową, wtedy masło nam nagle nie stwardnieje). Całość ubijamy jeszcze chwilę ze śnieżką – krem powinien wtedy nieco zgęstnieć. Smarujemy wystudzone ciasto i posypujemy startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki na 2 godziny, aby krem dobrze zgęstniał.

Babeczki „Gniazdka”

Ostatnio byłam w małym zabieganiu. Przygotowania do jednej konferencji, kolejnego dnia rano wyjazd na kolejną – tym razem 2-dniową. Dzisiaj do popołudnia mam trochę wolnego czasu. Czasu na zaproponowanie Wam czegoś słodkiego, utrzymanego w swej stylistyce wciąż w klimacie okołoświątcznym – czekoladowe babeczki. W zwykłych czekoladowych babeczkach zapewne nie ma nic wyjątkowego, chyba że udekorujemy je w sposób wyjątkowy. U mnie gniazdkami z kremu budyniowego i kolorowymi orzeszkami w czekoladzie. Proste a jakiż efekt dające ;)

Babeczki czekoladowe:
2 szklanki mleka
1 szklanka oleju
2 jajka
1 szklanka cukru
1 łyżka cukru wanilinowego
4 szklanki mąki pszennej tortowej
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 – 4 łyżki kakao
1 tabliczka czekolady (u mnie z nadzieniem orzechowym)

Mleko, olej, cukier i rozbełtane jajka mieszamy ze sobą w misce. Do drugiej przesiewamy mąkę wraz z proszkiem i kakao – wlewamy płynne składniki i mieszamy do pozbycia się grudek (można to zrobić krótko mikserem). Foremki na muffiny wykładamy papilotkami, a następnie wylewamy ciasto do 2/3 wysokości. Kawałek czekolady wkładamy w środek, ta, aby był w całości przykryty ciastem). Muffinki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 – 25 minut.

krem:
450 ml mleka
4 łyżki cukru
1 opakowanie budyniu czekoladowego
1 czubata łyżka kakao
1 łyżka likieru orzechowego
1 kostka miękkiego masła (200 g)
+ opakowanie orzechów w czekoladzie lub jajeczek

Gotujemy budyń z mleka, cukru, budyniu i kakao. Ostawiamy do całkowitego wystudzenia. Miękkie masło miksujemy na puch i dodajemy do niego likier. Stopniowo dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu. kremem dekorujemy wystudzone muffinki, najlepiej za pomocą tylki, uprzednio ciemno smarujemy je z wierzchu. Muffinki przechowujemy w lodówce, przed podaniem na wierzchu układamy jajeczka (jeżeli zrobimy to dzień wcześniej, mogą się od spodu odbarwiać).

Babka czekoladowo – kokosowa… z sercem

Może właśnie tym ciastem uda Wam się jutro zaskoczyć drugą połówkę? Niby zwykła babka jednak w swej formie… właśnie :D Jeżeli swojej drugiej połówki wciąż nie posiadacie, takim ciastem uda Wam się z pewnością wkupić w łaski niejednego fana łakoci. A może w prace wciągniecie dzieciaki? Sam pomysł na babkę zaczerpnęłam z licznych blogów i zdjęć na nich zamieszczanych.

Ciasto (składniki należy podwoić)
1 duże jajko
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody
+ 1/2 szklanki wiórków kokosowych
+ 3 łyżki kakao

W pierwszej kolejności należy dokonać wyboru – czy chcemy ciasto czekoladowe z kokosowym sercem (jak zrobiłam to ja ;) ) czy wolimy jednak ciasto kokosowe z czekoladowym sercem. Następnie uzbrajamy się w foremkę w kształcie serca i sprawdzamy czy będzie ono się mieściło w wybranej keksówce. Jeżeli tak jak u mnie – foremka będzie za duża, wycinamy serce z kartonika i to ono będzie nam później służyło za szablon.

Jajko ubijamy z cukrem, stopniowo dodajemy olej. Masa będzie dosyć gęsta. Po tym czasie dolewamy do niej ocet, ekstrakt oraz mleko i miksujemy. Mąkę przesiewamy wraz z sodą do sypkich składników dodajemy odpowiednio kakao bądź kokos. Miksując dodajemy po 1/3 szklanki sypkich składników aż do ich zużycia. Do pieczenia wybieramy niewielką, ale głęboką foremkę – ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wylewamy do foremki wyłożonej papierem i pieczemy około 50 minut (sprawdzamy patyczkiem). Po tym czasie studzimy i wykrawamy serduszka (usuwamy też twardą spieczoną górę i spód).

W ten sam sposób przygotowujemy drugi rodzaj ciasta. Kilaka łyżek wylewamy na spód keksówki, wkładamy wycięte serduszka i oblewamy je reszta ciasta babkowego. Raz jeszcze wstawiamy do pieca. Przed udekorowaniem studzimy.

Dekoracja
1 łyżka masła
1 łyżka cukru
2 łyżki wiórków kokosowych
okruszki z ciasta (u mnie kokosowego, nie wszystkie)
200 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka kostek czekolady

Masło, cukier i wiórki prażymy chwilę na patelni, po tym czasie dodajemy ciasto, roztarte w dłoniach lub posiekane na okruszki. Gdy całość się zezłoci zdejmujemy z ognia i przesypujemy do miseczki. Odstawiamy do wystudzenia.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Czekoladę dobrze jest przygotować (posiekać) już wcześniej – dodajemy ją do kremówki i mieszamy łyżką. Tężejącą śmietankę wykładamy na zimną babkę i posypujemy obficie okruchami. Wstawiamy na godzinę, dwie do lodówki po czym podajemy.

Rady:

Poza sezonem walentynkowym babka będzie smakowała równie dobrze. Wystarczy wybrać większą blaszkę i wylewać naprzemiennie ciasto czekoladowe i kokosowe – powstanie ciekawa w przekroju zebra.

U mnie babka ozdobiona została bitą śmietaną, równie dobrze sprawdzi się też polewa czekoladowa czy krem Philadelphia

Ciasto składa się z najprostszych składników. Gdyby zabrakło Wam jednak np. wiórków kokosowych, możecie zamienić je na mielone orzechy czy migdały lub zastąpić 3 łyżkami kisielu wiśniowego – wtedy serce stanie się dodatkowo różowe.

Walentynki 2017 - Czym To się je?

Ciasto Usta Adama – fantazyjny murzynek z kremem

Przepisów znajdziecie w meandrach internetu w brut. Ja zaczerpnęłam z tego, który wizualnie mnie uwiódł a mianowicie z bloga Arabeski. I jakie wrażenia, uwagi? Ciasto jest smaczne, choć gdybym miała je robić teraz to zamiast margaryny zdecydowałabym się na olej. Zdecydowanie. Ciasto byłoby bardziej miękkie, wilgotne. Ot takie jak w Salcesonie byłoby idealne. Przed włożeniem ciasta do piekarnika zwróćcie też uwagę na to czy wszystkie biszkopty są przykryte masą murzynkową. Te, które nie będą po prostu się spieką, staną się ciemniejsze i suche. Efekt wizualny bajka! Kompromis pomiędzy tradycyjnym smakiem a świątecznym, ciekawym wyglądem.

Murzynek:
250 g margaryny/masła
1/2 szklanki cukru
cukier wanilinowy
3 łyżki kakao
5 łyżek wody (75 ml)
4 jajka
1 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ 200 g biszkoptów przełożonych marmoladą

Masło, cukry, kakao i wodę gotujemy do rozpuszczenia w rondelku. Odstawiamy do wystudzenia i dodajemy żółtka. Mąkę przesiewamy z proszkiem i dodajemy do całości, mieszając tak aby nie było grudek. Białka ubijamy na pianę, dodajemy do masy. Kilka łyżek rozprowadzamy na dnie foremki (25 na 35 cm lub nieco mniejszej) – układamy biszkopty. Oblewamy resztą masy murzynkowej. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok 35 minut, sprawdzamy patyczkiem. Przed wyłożeniem kremu ciasto studzimy.

Krem budyniowy
2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
czubata łyżka mąki pszennej
4 łyżki cukru
200 m miękkiego masła

Z podanych składników przygotowujemy budyń, gęsty, z dodatkiem mąki. Studzimy. Masło ucieramy na puch, dodajemy stopniowo przestudzony budyń. Kremem smarujemy wierzch ciasta. Wkładamy na 2 godziny do lodówki, oblewamy polewą czekoladową.

Polewa czekoladowa
100 g masła
70 ml śmietanki
3 łyżki cukru
2 – 3 łyżki kakao

Masło i śmietankę rozpuszczamy w rondelku, dodajemy cukier. Gdy kryształki się rozpuszczą, dodajemy kakao, które należy zagotować, wtedy zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Polewę studzimy, gdy osiągnie temperaturę pokojową oblewamy ciasto i wstawiamy do lodówki.