Archiwa kategorii: Biszkopty

Ciasta robione na bazie biszkoptu. Zarówno kakaowego jak i zwykłego.

Rolada wypełniona kremem z pieczonych truskawek

Na facebooku już z niecierpliwością czekaliście na przepis na to ciasto. I jest na co wyczekiwać ;) Ciasto jest delikatne i pyszne. Za długo zasiedziałam się na słońcu, zbierając truskawki do kremu… i tak oto przetrzymałam biszkopt minutę dłużej niż powinnam. A to warunkuje sukces biszkoptowej rolady :D Na szczęście, problematyczne zwijanie w pełni wynagrodziła smakiem. Pochwała jednej z Czytelniczek skłoniła mnie do zgłoszenia receptury do konkursu. A niech raz w końcu coś wygram ;) A tu link do strony www.uczymyjakslodzic.pl.

Biszkopt:
5 jajek
6 łyżek cukru Nordzucker:marka Sweet Family
2 łyżki oleju
4 łyżki maki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ około 20 dag kremu orzechowo czekoladowego

Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę i stopniowo dodajemy 3 łyżki cukru. Żółtka wkładamy do osobnej miski i ucieramy z cukrem na kogel mogel, pod koniec procesu, dodajemy olej. Ubite białka i żółtka łączymy ze sobą. Mąki przesiewamy przez sitko – dodajemy do masy jajecznej, mieszając łyżką.

Dużą blaszkę – na cały piekarnik, wykładamy papierem do pieczenia. Rozprowadzamy na nim masę biszkoptową i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez około 20 minut. Biszkoptu należy bardzo pilnować, gdyż wysuszony trudniej jest zwinąć.

Zaraz po wyjęciu biszkoptu z pieca, zdejmujemy papier, a biszkopt zawijamy w ściereczkę (posypaną mąką ziemniaczaną). Zostawiamy do wystudzenia, a następnie smarujemy od wewnątrz kremem orzechowo-czekoladowym.

krem:
300 g truskawek
2 łyżki cukru Nordzucker:marka Sweet Family
1 łyżka octu balsamicznego
1 opakowanie galaretki truskawkowej
1 łyżka żelatyny
150 g gęstego jogurtu
400 ml śmietanki
+ świeże truskawki

Robimy wg wskazówek wskazanych na stronie. Należy kliknąć w link.

1/3 kremu odstawiamy na bok. Do reszty dodajemy pokrojone w ćwiartki truskawki. Posmarowany od wewnętrznej strony biszkopt napełniamy kremem z truskawkami i zawijamy na kształt rolady. remem bez kawałków truskawek smarujemy wierzch zawiniętego ciasta, a widelcem robimy chaotyczne wzorki. Wstawiamy do lodówki, na minimum godzinę.

Dekoracja:
200 ml śmietanki kremówki
1 łyżka cukru Nordzucker:marka Sweet Family
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka średniej wielkości truskawek i listki mięty
biała czekolada – wiórki

Śmietankę, dobrze schłodzoną ubijamy na sztywno z cukrem. Utrwalamy rozpuszczoną żelatyną. Krem wyciskamy przez szprycę na wierzch rolady i ozdabiamy truskawkami, mięt oraz wiórkami czekolady. Przed podaniem wkładamy na godzinę do lodówki.



Cukier z głową

Ciasto rabarbarowo – bananowe (fenomenalne!)

Połowa czerwca to idealny moment aby wykorzystać rabarbar. Dla tych, którzy są już przesyceni tradycyjnymi propozycjami na kruche czy drożdżowe z tym zacnym warzywem, mam propozycję nieco odświętną, a na pewno bardziej wystawną. Ciasto jest fenomenalne, dokładnie takie jakie lubię. asa ze zblendowanego rabarbaru jest charakterystyczna, wyjątkowa i mimo, że nie zachęca kolorem to wynagradza wszystko smakiem. To ciasto jest inne niż wszystkie i zapada w pamięć. Koniecznie spróbujcie. Wykorzystajcie tą środę z głową – koniecznie wstąpcie po wiązankę rabarbaru ;)

Gorąco zachęcam też do lajkowania facebookowego profilu bloga. Możecie to zrobić tu =>

A jeżeli chcecie się podzielić tym przepisem ze znajomymi, odpowiedni przycisk znajdziecie na dole strony :)

Biszkopt:
4 nieduże jajka
5 łyżek cukru
2 łyżki oleju
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek. ubijamy na białą sztywną masę i dodajemy stopniowo cukier. W drugiej misce ucieramy na kogel mogel żółtka z drugą połową cukru, pod koniec dolewamy olej. Mąki przesiewamy, a masy jajeczne łączymy ze sobą. Mieszając łyżką, dodajemy do ciasta mąki. Biszkopt pieczemy w blaszce 25 na 35 cm wyłożonej papierem. W s180 stopniach przez ok. 20 minut. Studzimy.

Masa rabarbarowa:
900 g rabarbaru (nie obierałam)
1/2 szklanki cukru
1 duże opakowanie budyniu wiśniowego
200 ml soku wiśniowego lub jabłkowego
1 opakowanie galaretki wiśniowej

Rabarbar kroimy na drobne kawałki, zasypujemy cukrem i dodajemy połowę soku. Gotujemy do momentu aż zacznie się rozpadać – blendujemy na gładką masę. Proszek budyniowy rozprowadzamy w soku i dodajemy do gotującego się rabarbary. Gdy ugotujemy budyń, zdejmujemy masę z ognia i wsypujemy galaretkę – energicznie mieszamy i wylewamy masę na upieczony biszkopt. Sudzimy.

krem bananowy:
3 dojrzałe banany
1 szklanka soku bananowego
2 łyżki żelatyny
500 ml śmietanki
2 łyżki cukru

Banany blendujemy. W soku bananowym rozpuszczamy żelatynę i studzimy. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem a następnie, cienkim strumieniem wlewamy do niej sok bananowy i zblendowane banany. krem wylewamy na wystudzoną masę rabarbarową

Galaretki:
=>
100 g rabarbaru
2 łyżki cukru
100 ml soku bananowego
barwnik spożywczy
2 łyżeczki żelatyny
=>
150 ml soku bananowego
1 łyżka nasion chia
2 łyżeczki żelatyny
+ bita śmietana na rozetki

Nasiona chia zalewamy gorącym sokiem (2 – 3 łyżki soku zostawiamy do żelatyny). Gdy nasiona po kilku godzinach zagęszczą sok i zaczną żelować. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę.

Rabarbar z cukrem i połową soku gotujemy w rondelku do momentu aż zacznie się rozpadać. Gdy się rozpadnie, do gorącego dodajemy żelatynę namoczoną w pozostałym soku oraz barwnik.

Do małego, prostokątnego pojemnika wyłożonego folia spożywczą wylewamy obie masy (gdy jedna stężeje, dajemy drugą). Galaretkę kroimy na kawałki i dekorujemy ciasto.

żelka:
1/2 szklanki soku bananowego
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżka cukru
1 łyżeczka żelatyny
barwnik spożywczy

Z soku bananowego i skrobi gotujmy kisiel i dosładzamy do smaku. Do gorącego dodajemy napęczniałą żelatynę. Żelkę dzielimy na pół, do jednej części dodajemy barwnik czerwony (ja mam taki w proszku, dodałam do niego kilka kropel soku, aby kolor dobrze się rozprowadził). Gdy kisiel osiągnie temperaturę pokojową, wylewamy go na ciasto i wstawiamy do lodówki.

Ciasto truskawkowo – brzoskwiniowe

Upiekłam sobie ciasto – miało być dla mnie. Wiosenny zapach truskawek skusił mnie, musiałam zatem porwać trochę do domu. Nie ważne, że wyjeżdżałam i nie miałam nawet kiedy zjeść, ani zabrać ze sobą. To nie babka, które jest w stanie przetrzymać kilkugodzinną podroż pociągiem. Szkoda było mrozić, szkoda było przecierać na mus czy sos. Miało nie być ciasta, a powstało. Wieczorem skubnęłam kawałek, a jako, że użyłam jogurtu 0% to nawet można powiedzieć, że jest lekko fit. Na pewno po jednym kawałku z przyjemnością skusicie się na dokładkę. Co potwierdzają zdarzenia zastałe. Gdy wróciła następnego dnia w nocy i cichutko zajrzałam do lodówki, zastałam w niej jedynie talerz z kilkoma, brązowymi okruchami. Nie pamiętam kiedy ostatnio blacha ciasta zniknęła mi sprzed oczu w takim tempie… Zatem polecam – od razu podwójną porcję :)

Biszkopt:
3 jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju rzepakowego
2 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka maki ziemniaczanej
1 łyżka, płaska kakao

Białka oddzielamy od żółtek, dodajemy po połowie cukru do żółtek, które ucieramy na kogel mogel, pod koniec dodając olej. W drugiej misce białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy cukier – obie masy łączymy. Mąkę wraz z kakao przesiewamy i dodajemy do biszkoptu. Pieczemy w blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Biszkopt studzimy. mi się śpieszyło – przyśpieszyłam to przekładając go na zimną blaszkę.

krem brzoskwiniowy:
330 ml śmietanki
350 g jogurtu smakowego – brzoskwiniowego
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub tak jak u mnie, owoce egzotyczne)
1 szklanka gorącej wody

W gorącej wodzie rozpuszczamy galaretki, dodajemy następnie jogurt. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy, a następnie dodajemy wystudzoną, lekko tężejącą galaretkę – powoli, partiami. Krem wykładamy na biszkopt.

Galaretka z truskawkami:
500 g truskawek – najlepiej świeżych
3 opakowania galaretki truskawkowej
1 litr gorącej wody

Galaretki rozpuszczamy we wrzątku. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Cienką warstwę galaretki wylewamy na krem, następnie układamy połówki truskawek, większe sztuki podzieliłam też na ćwiartki. Wstawiamy do lodówki an pół godziny. Truskawki oblewamy resztą galaretki wstawiamy an – 3 godziny do lodówki, aby galaretka dobrze się ścięła.


Ciasto Siódme Niebo (a’la sernik na zimno)

Ciasto zaskoczyło mnie na plus, nie wiedziałam, że będzie smakowało aż tak dobrze. Zebrało też pozytywne recenzje, a banany były w masie wyczuwalne, co zauważyli też Goście ;) Obawiałam się, że skończy się na funkcji naturalnego słodzika. Do tego ten efekt wizualny, który pierwotnie dawał ciastu jedynie zadanie przyozdobienia talerza i wprowadzenia nań koloru. Warty jest nakładania masy łyżką :) Polecam, a przepis, prawie niezmieniony pochodzi z bloga. U mnie gościł na świątecznym stole, u Was może na komunijnym… czy po prostu, niedzielnym.

Zapraszam też do lajkowania mojej strony facebookowej, obiecuję, że z nowinkami na blogu, będziecie nie bieżąco :)
https://www.facebook.com/szczyptaslodyczy.przepisy/

Biszkopt:
3 duże jajka
4 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju

Białka oddzielamy od żółtek. Z żółtek i połowy cukru robimy kogel mogel, ubijając przez kilka minut, a następnie wlewamy olej. Następnie białka ubijamy na pianę i stopniowo dosypujemy cukier – miksujemy do rozpuszczenia kryształków. Masy łączymy, a mąki przesiewamy i delikatnie mieszając szpatułką, dodajemy do jajek. Ciasto pieczemy na wyłożonej papierem blaszce 25 na 35 cm (w oryginale blaszka byłą mniejsza, ale wątpię, aby ciasto na takiej się zmieściło) w temperaturze 180 stopni przez około 20 minut. Wierzch powinien się zezłocić i nie być klejący po dotknięciu palcami. Biszkopt studzimy.

masa sernikowa:
1 kg twarogu zmielonego, z wiaderka
4 dojrzałe, miękkie banany
500 ml śmietanki kremówki 36%
=> 1 opakowanie galaretki turkusowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)
=> 1 opakowanie galaretki szafirowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)
=> 1 opakowanie galaretki cytrynowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)

Banany kroimy na kawałki i blendujemy dodając masę sernikową. Śmietankę ubijamy na sztywno i dodajemy ją do masy sernikowej. Całość dzielimy na 3 równe części i do każdej z nich dodajemy galaretkę, dokładnie miksując. Po chwili, każdy rodzaj masy zacznie się ścinać i gęstnieć – wtedy naprzemiennie wykładamy łyżką masy na biszkopt. Ciasto wkładamy na godzinę do lodówki, aby wszystko miało okazję do końca stężeć.

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki niebieskiej rozpuszczonej w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody

Tak przygotowana i wystudzoną galaretkę wylewamy na wierzch ciasta. Wstawiamy raz jeszcze do lodówki.

Ciasto chałwowe z brzoskwiniami

Wbrew pozorem to okazałe ciasto nie należy do tych przesłodzonych. Słodycz chałwy przełamuje lekka galaretka z owocami. Ciasto choć sycące zachęca o sięgnięcia po drugi kawałek! Zachęcam do przygotowania na nadchodzące święta… i do próby generalnej w nadchodzący weekend ;) Smacznego!

P.S. Mam małą awarię klawiatury w laptopie. Jeżeli sprawy nie uda się załatwić teraz to pozostaje mi życzyć Wam radosnych świąt!

Biszkopt:
5 dużych jajek L
7 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
1 łyżka mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
+ poncz: 100 ml syropu z brzoskwiń i 3 łyżki wódki lub likieru

Białka oddzielamy od żółtek, następnie ubijamy je na jasną pianę i stopniowo dodajemy połowę cukru. Żółtka ucieramy na kogel mogel z resztą cukru i gdy staną się jasne, dolewamy cienkim strumieniem olej. Masy łączymy ze sobą. Kakao i mąki przesiewamy przez sitko i stopniowo dodając do masy jajecznej, mieszamy łyżką. Biszkopt przekładamy do wyłożonej papierem blaszki 25 na 35 cm, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 25 minut. Gotowy biszkopt studzimy, przekrawamy na pół i nasączamy, obficiej blat na górze.

Brzoskwinie w galaretce:
1 puszka brzoskwiń (odlewamy do szklanki 100 ml syropu na sok)
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej
2 szklanki gorącej wody

Brzoskwinie kroimy w mniejsze kawałki i przekładamy do miski. Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie, gdy żelatyna się rozpuści dolewamy syropu z brzoskwiń i mieszamy. Galaretką zalewamy brzoskwinie i odstawiamy do wystudzenia. Zanim galaretka nam stężeje, wykładamy owoce na naponczowany lekko biszkopt. Galaretkę wykładamy gdy ta już wyraźnie zacznie tężeć – nie wsiąknie wtedy w ciasto, a utworzy ładną warstwę. Ciasto wkładamy na pół godziny, godzinę do lodówki.

Krem chałwowy:
3 szklanki mleka
2 opakowania budyniu waniliowego
3 – 4 łyżki cukru
200 g miękkiego masła
1 łyżka wódki
350 g chałwy (u mnie waniliowa)

Z mleka budyniu i cukru gotujemy budyń. Odstawiamy do wystudzenia – ja zostawiam na noc. Miękkie masło ucieramy z dodatkiem wódki na puch, następnie dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Chałwę rozcieramy w palcach i dodajemy do kremu – miksujemy do połączenia. Gdyby krem stał się zbyt luźny, wstawiamy go na pół godziny do lodówki, a następnie 2/3 wylewamy na galaretkę, układamy na nim naponczowany biszkopt i smarujemy resztą kremu. Ciasto posypujemy wiórkami czekolady.

Nieco zmienione ciasto z bloga Zjem to.

Ciasto Limonkowiec

Limonkowiec, lemonkowiec – jak kto woli. Jeżeli ktoś jest stałym bywalcem na blogach kulinarnych to pewnie zaraz zacznie doszukiwać się podobieństwa do znanego Cytrynowca, którego i ja lubię. Jednak z każdym ciastem należy być ostrożnym, nie robić zbyt często aby się nie przejadło. Nie przeje się, gdy cytryny chytrze zastąpimy ich zielonymi kuzynami. Dla ożywienia i uzyskania lepszego efektu do środku wrzuciłam odrobinę zielonej galaretki. Zebrał same wysokie noty u mnie, a u Was?

Zachęcam też do zaglądania na bloga Prawo Biznesu

Biszkopt:
4 jajka M
5 łyżek cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju rzepakowego
+ 3 łyżki dżemu (u mnie truskawka-bez)

Krem limonkowy:
150 ml soku z limonki (4-5 sztuk)
skórka otarta z limonek
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru
zielony barwnik – opcjonalnie
2 opakowania budyniu (u mnie śmietankowy i cytrynowy)
1 łyżka mąki pszennej
200 g miękkiego masła

Zielona pianka:
500 ml śmietanki 36%
1 łyżka cukru
1 opakowanie zielonej galaretki (u mnie kiwi)
1/2 szklanki gorącej wody

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki mojito (rozpuszczona w szklance gorącej wody)
biszkopty lub herbatniki (około 100 g biszkoptów, herbatników nieco więcej)
poncz: herbata + likier limonkowy ew. wódka
lukier: sok z 1 limonki + cukier puder

Ciasto Biały Lion – propozycja na święta (krok po kroku)

Długo szukałam ryżu, jakiś czas się do niego merytorycznie przygotowywałam. Oglądałam filmiki, przeliczałam na moją foremkę, porównywałam, kombinowałam. Ciasto inne niż wszystkie, więc wymaga uwagi. O jego niezwykłości świadczy choćby ta warstwa na bazie ryży preparowanego znanego jeszcze z czasów szkolnych, ze sklepiku. Wtedy 50 groszy to był majątek, taki za który można było nabyć taki przysmak. No, ale popędziłam trochę do przodu. Lat X temu w domowym zaciszu próbowałam kleić szyszki, które trzymały się wszystkiego tylko nie siebie samych. Były smaczne, ale ileż z tym było zachodu. Zestarzałam się, uznałam, ze na szyszkach skończyć się nie może i poszłam krok dalej. Bazując na tym przepisie przygotowałam ciasto o niebanalnej nazwie Biały Lion, mającej nawiązywać do batonika, mniej czy bardziej słynnego. Przyznam się szczerze – białego Liona nie jadłam, być może jego pojawienie się w sklepach nieszczęśliwie nie było skorelowane z moim dzieciństwem i tym słodyczowym szałem, który zazwyczaj na nie przypada. A co o samym cieście? Rzekli goście, że bardzo smaczne, a za największą wadę uznali właśnie strukturę ryżowej szyszki. Chcąc wbić widelczyk i nabrać kawałek od góry do dołu, zaczęła się ona kruszyć. Przyznam szczerze, że samo krojenie też do najłatwiejszych nie należało. Czy polecam? Mimo wszystko tak, zwłaszcza tym, którzy lubią takie zabawy, powrót do smaków dzieciństwa, a kawałek ciasta nie musi dla nich wyglądać jak zdjęcie z ekskluzywnej książki kucharskiej. Idą święta, poza piernikami i makowcami, myślę, że to jest ten smak i te klimaty.

Biszkopt
5 dużych jajek
6 łyżek cukru
4 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
50 g białej czekolady (posiekanej na kawałki)
+ 2-3 łyżki masła orzechowego lub nutelli

Biszkopt przygotowujemy jak zwykle, jednak wraz z mąką dodajemy posiekaną czekoladę.Pieczemy w blaszce 25 na 35 cm (175 stopni 25 minut). Upieczony biszkopt studzimy i dzielimy na dwa placki, jeden smarujemy masłem orzechowym.

Szyszka:
150 g ryżu preparowanego
1 puszka kajmaku *
2 łyżki masła orzechowego
2 łyżki siekanych orzechów ziemnych

* ja wykorzystałam tutaj „kajmak” własnej roboty, jest bardziej stabilny, lepiej się z nim pracuje, co widać nawet to zdjęciach. 3 łyżki cukru skarmelizowałam, dolałam 150 g masło i 125 ml śmietanki, następnie 3/4 szklanki cukru oraz odrobinę ekstraktu waniliowego. Gotowałam do uzyskania piany i odpowiedniego koloru (zdjęcie). Zdjęłam z ognia i do ciepłej masy dodałam ryż oraz resztę składników.

Kajmak lekko podgrzewamy, dodajemy masło orzechowe, orzeszki oraz ryż. Całość dokładnie mieszamy i wykładamy jeszcze ciepłe na biszkopt posmarowany masłem orzechowym/nutellą. Ugniatamy i studzimy.

Krem budyniowy:
2 szklanki mleka
2 żółtka
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki cukru
200 g miękkiego masła
2 łyżki soku z cytryny

W 1/2 szklanki mleka rozprowadzamy mąki, cukier oraz rozbełtane żółtka. Resztę mleka należy zagotować i dodać część z mąką, gotując jak budyń. Studzimy. Masło miksujemy na puch, dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu, na końcu dolewamy sok z cytryny (ostrożnie i nie za dużo, aby krem się nie zważył). Smarujemy warstwę szyszkową, przykładamy drugą część biszkoptu, smarujemy cienko pozostałymi 3 łyżkami masy.

Dodatkowo:
80 g solonych orzeszków ziemnych
1/2 tabliczki białej czekolady (rozpuszczonej w kąpieli wodnej)

Orzeszki grubo siekamy, posypujemy nimi ciasto i lekko dociskamy dłonią, aby lepiej trzymały się masy. Oblewamy czekoladą i wstawiamy do lodówki do schłodzenia na 2 godziny. Możemy podawać.

Ciasto Toffi – szybko znikające

Toffi a może krówka? Żadna z podanych w internecie receptur ne była w stanie mnie w pełni zadowolić, a polecono mi odtworzyć smak cukiernianego ciasta. Z kremem budyniowy ma lekko kwaskowatym, orzeźwiającym. Nie na bazie ciasta miodowego czy kruchego a na a’la biszkoptowym. Od siebie dodałam odrobinę orzechów włoskich, z wierzchu oblanymi toffi. One zawsze pasują do karmelu ;) Jaka recenzja? może taka, że mimo całkiem zwyczajnego wyglądu ciasto zniknęło jako pierwsze, a do zdjęć zostały mi tylko dwa ostatnie pokraczne kawałki. Uwierzcie, mało jest ciast które znikają w takim tempie :)

Biszkopt
5 dużych jajek
5 łyżek cukru
2 łyżki toffi*
3 – 4 łyżki oleju rzepakowego
5 łyżek czubatych mąki pszennej
1 opakowanie budyniu toffi

Białka oddzielamy od żółtek – ubijamy na sztywno z połową cukru. Do żółtek dodajemy cukier i ubijamy an kogel mogel – dodajemy powoli olej a następnie przestudzone toffi – łączymy z ubitymi białkami. Mąkę i budyń przesiewamy i dodajemy do jajek. Biszkopt pieczemy w wyłożonej papierem foremce 25 na 35 cm przez 30 -35 minut w 180 stopniach. Studzimy i dzielimy na dwa blaty.

Toffi: 3 łyżki cukru karmelizujemy, dodajemy powoli 1/2 kostki masła, a następnie łyżeczkę ekstraktu waniliowego oraz 200 ml śmietanki – całość będzie się pieniła. Stopniowo dodajemy 150 g cukru, gotując całość na małym ogniu.

Krem
3 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 czubate łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki cukru
300 g masła
sok z 1 dużej cytryny

W 200 ml mleka rozprowadzamy budyń, mąki i cukier. Resztę gotujemy, dodajemy mleko z mąkami i gotowy budyń studzimy. Miękkie masło ubijamy na puch, dodajemy przestudzony budyń a na końcu sok z cytryny. Budyń nie może być gorący bo po 1 – rozpuści masło, a po 2 – zważy nam krem. Pierwszy blat smarujemy 3/4 kremu, wykładamy drugi biszkopt i smarujemy pozostałym kremem.

Dodatkowo
1/2 szklanki orzechów włoskich lub płatków migdałowych
kilka łyżek toffi (można zagęścić niewielką ilością mąki ziemniaczanej, gdyby było zbyt lejące)

Orzechy włoskie wkładamy na kwadrans do piekarnika i siekamy, płatki lepiej podprażyć na patelni. Studzimy a następnie posypujemy ciasto. Całość oblewamy toffi. Ciasto przed podaniem wkładamy do lodówki.
Piecz - tak od podstaw

Szarlotka Królewska

Szarlotka Królewska to nic innego jak biszkopt z musem jabłkowym i bitą śmietaną. Spotkałam też wersje owej szarlotki zwieńczone kremem budyniowym, ja jednak zdecydowałam się na krem zbitej śmietany… bo taki sobie zażyczono. Z kremem budyniowym będzie Ciasto Kilimandżaro ;) Ta szarlotka, czy bardziej jabłecznik jak widać niewiele ma wspólnego z tradycyjnym pojęciem szarlotki. Ba! Próżno tu szukać choćby szczypty cynamonu, która co do zasady jabłkom wręcz musi towarzyszyć. Jak widać – niekoniecznie. I jest to całkiem udane wydanie. Ciasto bardzo gorąco polecam, nie zawiedziecie się. Jakbym miała je porównać do wcześniejszych wypieków to wizualnie (a nawet w dużym stopniu smakowo) przypomina Kubusia czy Krajankę rabarbarową z budyniem. Reasumując – z Szarlotki Królewskiej żadna tam szarlotka za to z całą pewnością okazałe, kremowe ciasto przekładane które z czystym sumieniem mogę polecić.

Biszkopt
4 jajka M
1/2 szklanki cukru
3 łyżki oleju rzepakowego
3 czubate łyżki maki ziemniaczanej
3 czubate łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka octu jabłkowego

Z przepisu powstanie biszkopt, jednak w wersji nieco bardziej solidnej (idealnej do tego wypieku). Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy, gdy powstanie sztywna piana dodajemy stopniowo cukier (połowę). W drugiej misce ubijamy żółtka na kogel mogel z cukrem, a następnie dolewamy powoli olej nie przerywając ubijania. Dodajemy ocet, łączymy żółtka z białkami. Maki przesiewamy i dodajemy mieszając cały czas łyżką do masy jajecznej. Blaszkę o wymiarach mniej więcej 25 na 35 cm wykładamy papierem. Biszkopt pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut. Studzimy.

Mus:
1,3 kg musu jabłkowego (lub jabłek, najlepiej papierówek)
2 łyżki cukru (opcjonalnie)
2 opakowanie galaretki cytrynowej
1 łyżeczka żelatyny (opcjonalnie, w taki upał jak teraz)

Obrane jabłka kroimy w kosteczkę i dusimy z niewielkim dodatkiem wody, po przykryciem na średnim ogniu. Gdy zaczną się rozpadać – blendujemy na gładki mus. Wyłączamy ogień, dodajemy galaretki do gorącej masy i dokładnie mieszamy. W razie potrzeby dodajemy cukru. Jabłka zostawiamy do wystudzenia, a gdy osiągną temperaturę pokojową wylewamy na biszkopt i wkładamy całość do lodówki.

Dodatkowo:
600 ml śmietanki 30%
1 opakowanie cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny (namoczona w niewielkiej ilości wody)
Polewa czekoladowa (3 – 4 kostki czekolady + łyżeczka wody + łyżeczka oleju)

Śmietankę przed ubiciem chłodzimy (polecam nawet włożenie jej na 20 – 30 minut to zamrażarki), dopiero wtedy dodajemy cukier i przystępujemy do ubijania. Gdy masa będzie sztywna, rozpuszczoną na niewielkim ogniu żelatynę łączymy z 2 łyżkami bitej śmietany i wlewamy do całej miski – szybko miksujemy przez parę sekund. Bitą śmietanę wykładamy na stężały mus. Dowolnie ozdabiamy i wkładamy do lodówki do stężenia. Czekoladę z dodatkiem wody i oleju rozpuszczamy w kąpieli wodnej (ja użyłam deserowej, wybierzcie dowolną – mleczną, białą), gdy będzie gładka, oblewamy nią ciasto. Tak przygotowane wkładamy jeszcze na pół godziny do lodówki po czym możemy przystąpić do krojenia.

Piecz - tak od podstaw

Ciasto z Prince Polo (i brzoskwiniami)

Na to ciasto zasadzałam się od jakiegoś czasu, kilku miesięcy. Czekałam na sezon, tak aby ciasto przygotować z najbardziej aromatycznymi brzoskwiniami – nie z puszki a świeżo ugotowanymi. Decydując się na taki zabieg, wybierzcie jednak owoce dojrzałe i słodkie, aby nie zepsuć efektu w całym cieście. Inaczej lepiej jednak będzie postawić na owoce z puszki. Myślałam, że ciasto będzie przypominać bardziej znanego Wam już z bloga Ambasadora czy Korę dębu, jednak jest lżejsze i niewątpliwie o bardziej delikatnym smaku. Trochę bałam się ilości masy (litr śmietanki do tego czekolada, wafelki, owoce…) i w sumie słusznie, bo na blaszkę 25 na 35 cm było to aż „po ramkę”, a przecież w garnuszku jeszcze studziła się galaretka… Zdecydowałam się jednak na jej położenie na cieście podnosząc ramkę konstruując kawałki o niebywałych nawet jak mnie rozmiarach :) Wam jednak zawczasu doradzę, by wziąć większą foremkę, upiec obszerniejszy choć niższy biszkopt i uniknąć całego kombinowania. Przepis z Moich wypieków, lekko zmodyfikowany.

Biszkopt:
3 jajka L
4 łyżki cukru
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki maki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
1 łyżka śmietany
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ kilka łyżek soku z brzoskwiń

Biszkopt niecodzienny i eksperymentalny nawet jak na mnie (idea gdzieś tam wypatrzona w internecie). Białka ubijamy na sztywno, dodajemy partiami dwie łyżki cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel – pod koniec dodajemy olej i śmietanę. Maki przesiewamy wraz z proszkiem. Żółtka dodajemy do białek, następnie delikatnie mieszając dodajemy mąkę. Blaszkę (myślę, że 30 na 35 lub 40 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Masę jajeczną rozprowadzamy po całości równomiernie. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15 – 20 minut. Biszkopt może nam wyrosnąć jak nigdy, ale szybko też opadnie (wyrówna się). Ciasto odwracamy skórką do dołu już po wystudzeniu i nasączamy.

Krem:
1 litr schłodzonej śmietanki 30%
2 łyżki cukru
1 puszka brzoskwiń (lub około 500g zagotowanych z cukrem i wodą)
2 łyżki żelatyny
4 duże wafelki Prince Polo (ja polecam wafelki orzechowe, łącznie 200 g)
1 tabliczka czekolady (przy orzechowych polecam taką z kawałkami orzechów laskowych (nie całych orzechów!)
+ 2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub morelowej) – rozpuszczone w 3 szklankach gorącej wody

Galaretkę przygotowujemy według opisu na opakowaniu i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (ale nie stężenia!). Do reszty soku (około pół szklanki) wsypujemy żelatynę po czym, gdy napęcznieje – rozpuszczamy ją. Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem i dodajemy pokrojone w kosteczkę brzoskwinie, a następnie posiekaną czekoladę i pokrojone (nie za drobno) wafelki. Mieszamy całość łyżką, wylewamy na biszkopt i wyrównujemy. Wkładamy an godzinę do lodówki, aby krem dobrze stężał. Na całość wylewamy zimna galaretkę i wstawiamy raz jeszcze do lodówki, aby stężała.

P.S. W meandrach internetu krąży jeszcze jeden przepis na ciasto z wykorzystaniem wafelków i o tej samej nazwie. Próbował ktoś?

Piecz - tak od podstaw