Archiwa kategorii: Drożdżowe

Ciasta drożdżowe.

Cinnamon Rolls – bułeczki z cynamonem i jogurtowym lukrem

Mmmm… od tego zacznę. Rollsy to wypiek kojarzony z amerykańskimi piekarniami, za sprawą internetu, łatwo dostępnych składników szybko trafiły też do Polski. W oryginalnym wydaniu okraszone są obficie gęstym lukrem na bazie serka, ekstraktu z wanilii, masła i cukru pudru. Gdyby to był nasz royal icing… chrupałoby konkretnie. Zaletą jednak wspomnianego lukru jest fakt, że nie zastyga w typowy dla lukru królewskiego czy tego cytrynowego sposób. Może to masło? W każdym razie idealnie komponuje się z owymi cynamonowymi drożdżówkami. Ma się wręcz ochotę odwijać kolejne kawałki i maczać w półpłynnym, kremowym lukrze. Właśnie tak się podaje Cinnamon Rolls, aby w pełni zrozumieć ich fenomen!

Ciasto:
300 ml ciepłego mleka
2 łyżki cukru
30 g drożdży
szczypta soli
550 g mąki pszennej tortowej
80 g roztopionego masła

Do mleka dodajemy łyżkę cukru i mąki, wkruszamy drożdże i odstawiamy na kwadrans. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy resztę cukru i sól, gdy drożdże się spienią – wlewamy je i wyrabiamy ciasto. Gdy zbierzemy już całą mąkę, dodajemy po łyżce roztopionego masła. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Wkładka cynamonowa:
80 g masła
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie mielonego cynamonu (20 g)

Masło z cukrem rozpuszczamy, nie musi być idealnie gładkie. Ciasto drożdżowe wałkujemy na kształt prostokąta i smarujemy masłem z cukrem a następnie posypujemy przesianym przez sitko cynamonem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Kawałek nici dentystycznej długości 30 cm odcinamy, wkładamy pod „rolkę” i przeciwstawne jego końce składamy dwa razy na krzyż, a następnie ciągniemy odcinając bułeczki. Jest to metoda znacznie lepsza od zwykłego przecinania nożem, bowiem nie zgniatamy bułek i otrzymujemy idealny kształt. A przy okazji jest to jedno z przyjemniejszych zajęć w trakcie pieczenia ;) Bułeczki układamy na blaszce tak, aby były między nimi 3 – 4 cm odstępu (wyrosną i wtedy się ze sobą skleją). Ja 3 lub 4 sztuki upiekłam jeszcze w mniejszej keksówce, czego nie widać na zdjęciach.

Lukier:
2 łyżki jogurtu greckiego (w oryginale serek kremowy)
50 g masła (rozpuszczonego, ale nie gorącego)
1 szklanka cukru pudru (lub więcej)
1 łyżeczka amaretto lub ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, cukier powinien zostać dokładnie przesiany. Gotowy lukier wstawiamy na godzinę do lodówki, gdzie zgęstnieje. Podajemy z bułeczkami.

Pączki dyniowe nadziewane powidłami

Kolejny świetny przepis na pączki, tym razem z puree dyniowym. Przyznajcie, kolor kusi? ;) W zależności od odmiany, pączki mogą być jeszcze bardziej intensywnie pomarańczowe. Zachęcam, jako małą powtórkę na weekend.Zmodyfikowany przepis z moich wypieków.

Ciasto:
1/2 szklanki mleka (w razie potrzeby można dodać kilka łyżek)
20 g drożdży
3 szklanki mąki pszennej
280 g (1 szklanka) puree z dyni
1 jajko
1 żółtko
70 g cukru
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka spirytusu (lub ekstraktu waniliowego)
40 g roztopionego masła
+ słoiczek powideł i cukier puder do posypania

Do ciepłego mleka dodajemy łyżkę cukru i mąki, wkruszamy drożdże. Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, cynamon i sól. Do puree dodajemy rozbełtane jajka i spirytus, dodajemy do miski wraz z rozczynem. Wyrabiamy gładkie ciasto, na końcu dodajemy jeszcze rozpuszczone masło. Ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Po tym czasie na oprószonej mąką stolnicy wałkujemy, niezbyt cienko (2 cm) i wycinamy szklanką krążki, odstawiamy je jeszcze na pół godziny do wyrośnięcia. Litr oleju rzepakowego podgrzewamy i smażymy na nim pączki. Odsączamy na papierowym ręczniku i gdy lekko się wystudzą, nadziewamy powidłami za pomocą szprycy. Podajemy posypane cukrem pudrem.

Powidła:
1 duże, kwaśne jabłko (pokrojone w kosteczkę)
6 dużych śliwek (pokrojone w kawałki, razem ze skórką)
2/3 szklanki cukru
1 łyżeczka masła
1/2 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)

Na rozgrzaną patelnie przekładamy owoce i zasypujemy cukrem, gdy puszczą sok, przykrywamy i co chwilę zaglądamy, mieszamy pilnując, aby się nie przypaliły. Smażymy na małym ogniu, pod koniec dodajemy masło i cynamon. Powidła przecieramy przez sitko, aby pozbyć się skórek.


Pączki ziemniaczane z marmoladą różaną

Przepis upatrzyłam sobie już rok temu. Upatrzyłam po nieudanej próbie z innego, kiedy to ciasto już po uformowaniu krążków (i niestety nadzianiu) nie chciało się odkleić. Próby smażenia (gdy pączka już odkleiłam był tak podziurawiony, że nadzienie wypływało i paliło się w oleju na węgiel) tak mnie wtedy zniechęciły, że odpuściłam. Gdzieś tam też czułam dozę niepewności, ponieważ… smażenie nadzianych pączków nigdy nie było moją mocną stroną. Wolałam do zrobić szprycą już po usmażeniu. Tym razem na całe szczęście wyszły wszystkie. Kładziemy je po prostu na blacie obficie obsypanym mąką, a przed samym smażeniem strzepujemy, lub usuwamy pędzelkiem nadmiar. Przepis zredukowany o połowę i nieco zmodyfikowany pochodzi z tego bloga. Otrzymamy dużą blaszkę delikatnych i puchatych pączków. Takich niemal klasycznych, myślę, że nikt nieuprzedzony nie domyśli się, że w składzie znajdziemy ziemniaczane bulwy :)

Ciasto
500 g ziemniaków (ugotowanych w osolonej wodzie i przeciśniętych 2-krotnie przez praskę, najlepsze będą odmiany mączyste)
60 ml mleka
50 g drożdży
3 łyżki cukru
2 jajka M
500 g mąki pszennej tortowej
1 łyżka wódki
60 g roztopionego masła (w oryginale olej)
+ mały słoiczek marmolady różanej lub gęstej konfitury

W ciepłych ziemniakach robimy zagłębienie do którego wlewamy mleko, to z lodówki powinno za chwilę ocieplić się. Do mleka wkruszamy drożdże i dosypujemy cukier, odstawiamy na kwadrans. Gdy drożdże się rozpuszczą i zaczną pienić, dodajemy rozbełtane jajka i 450 g mąki – ciasto wyrabiamy ręką. Do ciasta dolewamy wódki i dosypujemy resztę mąki cały czas wyrabiając. Gdy całość będzie jednolita, dolewamy po 1-2 łyżki masła i kontynuujemy wyrabianie. Gotowe ciasto przekładamy do miski oprószonej mąką i odstawiamy na 30 – 45 minut, aby wyrosło.

Blat posypujemy mąką i wykładamy nań ciasto. Wałkujemy nie za cienko na 2-2,5 cm i wykrawamy krążki dużą szklanką. Na środku każdego umieszczamy porcję marmolady i zlepiany brzegi. Uformowane pączki przekładamy zlepieniem do dołu na blat lub na blaszkę obsypaną mąką i odstawiamy na pół godziny w ciepłe miejsce. Po tym czasie rozgrzewamy olej rzepakowy (w zależności od wielkości garnka 1 – 1,5 litra powinno wystarczyć) i smażymy po mniej więcej 3 sztuki z obu stron. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach.

Lukier:
3-4 łyżki soku pomarańczowego (wyciśniętego z pomarańczy, nie z kartonika!)
3/4 szklanki cukru pudru

Sok łączymy z przesianym cukrem pudrem. Oblewamy nim usmażone pączki (nie muszą być wystudzone).

Strucla z makiem

To zdecydowanie najsmaczniejsza strucla jaka wyszła spod moich rąk. Zasługa ciasta. Zasługa masy makowej (nie z puszki!), która nie rozmoczyła ciasta, była wystarczająco zwarta a jednocześnie aromatyczna. Jeżeli szukacie propozycji na noworoczne słodkości to będzie jak znalazł. Gorąco polecam.

Z racji tego, ze będzie to zapewne ostatni wpis w tym roku, chciałabym podziękować wszystkim odwiedzającym bloga za jego śledzenie, pieczenie razem ze mną i mnóstwo motywujących komentarzy. Oby nadchodzący rok 2017 był jeszcze bardziej w nie owocny. A czego mogę Wam życzyć?

Ciasto drożdżowe:
zaczyn: 1 szklanka mleka, 1 łyżka cukru, 2 łyżki mąki pszennej, 30 g drożdży
2 żółtka
2 łyżki śmietany
szczypta soli
400 – 450 g mąki pszennej tortowej (starajcie się nie dosypywać więcej, dobrze wyrobione ciasto będzie elastyczne, lekko lepiące połóżcie w misce)
3 łyżki cukru
80 g rozpuszczonego masła

Drożdże wkruszamy do miski z ciepłym mlekiem , mąką i cukrem – odstawiamy na kwadrans, w tym czasie powinny się one spienić.
Do dużej miski wsypujemy 40 dag mąki, sól, cukier, żółtka, śmietanę i wlewamy zaczyn. Ciasto wyrabiamy, w razie potrzeby lekko posypujemy dłonie mąką. Gdy ciasto uzyska jednolitą konsystencję, stopniowo, po łyżce dodajemy masło i kontynuujemy wyrabianie. Gotowe ciasto wkładamy do miski oprószonej mąką i zostawiamy do wyrośnięcia pod ściereczką na mniej więcej godzinę. W międzyczasie robimy masę makową.


Masa makowa:
250 g maku mielonego
200 ml gorącego mleka
100 g cukru (1/2 szklanki)
2 ubite na sztywno białka (z 2 łyżkami cukru)
3 łyżki smażonej/kandyzowanej skórki pomarańczowej
1/2 szklanki rodzynków
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich i migdałów
łyżka bułki tartej (opcjonalnie, gdy masa wyjdzie luźna)
+ białko roztrzepane z cukrem do posmarowania

Mielony mak zalewamy gorącym mlekiem z (zagotowanym z połową cukru) i dodajemy bakalie. Białka ubijamy na sztywno, a następnie dosypujemy resztę cukru. Masę makową łączymy z ubitymi białkami. Na podsypanym mąką blacie wałkujemy cienko ciasto na kształt prostokąta (lub dwóch) i smarujemy masą makową, zawijamy wzdłuż dłuższego boku i zlepiamy końce. Struclę przenosimy na blaszkę i „zawijamy”, aby się zmieściła, ewentualnie formujemy dwie mniejsze. Odstawiamy na pół godziny do wyrośnięcia. Pieczemy w temp. 180 stopni do zrumienienia (ok. 40 – 45 minut), przed włożeniem do pieca smarujemy białkiem roztrzepanym widelcem z łyżką cukru (ni trzeba ubijać na bezę). Po upieczeniu lukrujemy lub posypujemy cukrem pudrem.

Rogale Marcińskie – przepis ze zdjęciami

No cóż, od 3 lat ostro poluję na biały mak. U zielarki kilka miesięcy temu znalazłam, cena kilkukrotnie wyższa od niebieskiego do tego nie był mielony a ja zmielić nie mam gdzie. Obeszłam się smakiem na niego. Zakupiłam zwykły… upiekłam rogale na dzisiaj. Rogale szalenie tłuste z prażonymi orzechami i lukrem o smaku amaretto. A że nieco masy mi zostało to skusiłam się na szybko ukręcone bułeczki drożdżowe. Udanego świętowania i długiego weekendu ;)

P.S. Przymierzam się do zakupu laptopa. znacie może jakieś modele godne polecenia? Niedrogi, sprawnie działający – to podstawowe kryteria. Ekran minimum 15 – calowy. Kamerki, chłodzenia, kolor, waga czy grubość są bez znaczenia. No i wiadomo – najlepsza relacja jakości do ceny.

Ciasto duńskie do rogali:
1 szklanka mleka ciepłego
24 g drożdży
3 łyżki cukru
3,5 szklanki mąki pszennej typ 650
1 jajko
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
szczypta soli
35 g masła
+ 190 g masła min 82% tł

Instrukcja tu – kliknij w link.

Nadzienie:
300 g maku białego *(u mnie niebieski, mielony)
150 – 200 ml gorącego mleka lub3śmietanki
1/2 szklanki cukru
100 g marcepanu (ja obrałam chlebek marcepanowy z czekolady, tak najprościej go teraz kupić)
100 g mielonych migdałów
100 g posiekanych orzechów włoskich
3 łyżki kandyzowanej lub smażonej skórki pomarańczowej
3 łyżki rodzynków
2 – 3 łyżki śmietany

Mleko podgrzewamy z cukrem do jego rozpuszczenia, dodajemy posiekany marcepan i gotujemy do jego rozpuszczenia. Do masy dodajemy zmielony mak (*jeżeli możecie zmielić w domu – zróbcie to, wtedy najpierw zaparzamy mak, a później już tylko „doprawiamy” dodatkami). Na patelni prażymy chwilę orzechy, dodajemy migdały. Całość wsypujemy wraz ze skórką i rodzynkami do miski z makiem. Aby całości nadać odpowiednią konsystencję, dodajemy śmietanę.
Ciasto duńskie wyjmujemy przynajmniej godzinę przed formowaniem rogali z lodówki. Wałkujemy na prostokąt. Prostokąt dzielimy najpierw na 6 pasów, a następnie każdy z nich przecinamy po przekątnej.

Nakładamy porcję masy makowej na ciasto.

Rogalik raz zawijamy, następnie nacinamy ostrym nożem.
Takie ciasto zawijamy aż do końca lekko je naciągając. Odstawiamy na pół godziny do wyrośnięcia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni ro zezłocenia.

Do podania:
4 łyżki amaretto (ewentualnie rumu, koniaku)
cukier puder – dokładnie przesiany
2 garści posiekanych i podprażonych orzechów włoskich

Cukier puder mieszamy z likierem. Oblewamy rogaliki, posypujemy orzechami i raz jeszcze oblewamy lukrem.

Ciasto duńskie – krok po kroku (na Rogale Marcińskie)

Jutro 11 listopada, czyli podwójne święto – niepodległości oraz świętego Marcina. Tradycyjnym wypiekiem są tzw. rogale Marcińskie, które znaleźć można już od jakiegoś czasu w większości supermarketów. Napakowane są obficie białym makiem oraz orzechami, migdałami, bakaliami i marcepanem. No i właśnie. Zauważyliście pewnie, ze ciasto drożdżowe w nich jest ciut inne niż w tradycyjnych drożdżówkach. Lekko się listkuje jak to francuskie. Nic nie stoi an przeszkodzie, aby zrobić je w domu ;) Ostrzegam – zakończy się to pracowitym wieczorem, ale warto. Oczywiście ciasto duńskie wykorzystać możecie również do innych wypieków, a nawet zawijać z niego najprostsze croissanty.I tutaj moje dwie uwagi. Po pierwsze przygotowałam dla Was dwa przepisy sprawdzone z których piekłam już kilkukrotnie, jeden stricte pod rogale marcińskie, drugi bardziej uniwersalny, który może być bazą rówżnież takich bardziej wytrawnych wypieków. Druga uwaga – w sieci, nawet u Doroty znaleźć można przepis na nieco ułatwioną wersję ciasta duńskiego, wg Nigelli. Raz skusiłam się na takie lenistwo i powiem szczerze, że efekt był kiepski i drugi raz nie porwałabym się na to. Oryginalne ciasto ma tylko jeden etap wykonania więcej,a efekt, jakość i listkowanie są nieporównywalnie lepsze. Nawet sama praca z ciastem an kolejnych etapach wydaje się sprawniejsza. Żadne to więc ułatwienie jak dla mnie. Kończąc długie wstępy – zachęcam do zagniecenia ciasta wieczorem i pieczenia własnych rogalików już rano ;)

Ciasto na rogale marcińskie:
1 szklanka mleka ciepłego
24 g drożdży
3 łyżki cukru
3,5 szklanki mąki pszennej typ 650
1 jajko
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
szczypta soli
35 g masła
+ 190 g masła min 82% tł

W mleku rozprowadzamy łyżkę cukru, dwie łyżki mąki oraz drożdże, pokruszone. Ostawiamy na kwadrans, powinny się spienić. W międzyczasie do miski dodajmy resztę mąki (pół szklanki można odłożyć, ewentualnie dodawać w trakcie wyrabiania), dodajemy sól, cukier, ekstrakt oraz jajko. Dodajemy drożdże w mleku i wyrabiamy na elastyczne ciasto. W rondelku rozpuszczamy masło bezpośrednio do ciasta dodajemy około 35 g (2 – 3 łyżki), resztę studzimy. Opakowanie po lodach, pieczarkach, rukoli czy zwykły pojemnik do przechowywania żywności wykładamy folią spożywczą, wlewamy przestudzone masło. Odstawiamy w chłodne miejsce. Ciasto wałkujemy na prostokąt. Układamy na nim masło, przesuwamy tak, aby dało się złożyć, a masło zostało w środku. Zaklejamy brzegi, aby masło w czasie wałkowania nie wypłynęło. Wstawiamy do lodówki na 45 minut, albo do zamrażarki an kwadrans. Po tym czasie ciasto wyjmujemy i wałkujemy, aby podwoił lub potroił swoją powierzchnię. Schładzamy 30 minut w lodówce. Składamy na trzy. Powtarzamy jeszcze dwa razy. Ciasto przed pieczeniem powinno spędzić 5 godzin w lodówce. Uwaga – rośnie!

Ciasto duńskie – uniwersalne
1 szklanka ciepłego mleka
28 g drożdży
2 łyżki cukru pudru (lub 1,5 łyżki zwykłego)
2 jajka
450 g mąki pszennej
szczypta soli
+ 220 g masła

Ciasto robimy analogicznie do powyższego.

Ciasto piwno – drożdżowe – na paszteciki, pizzę i domowe bułeczki

Nie ukrywam, że paszteciki robię dosyć często i nie jest to danie tylko i wyłącznie świąteczne w moim domu. Mam sprawdzony przepis na ciasto, co nie znaczy, że nie lubię eksperymentować ;) Zazwyczaj paszteciki powstają u mnie na bazie mleka, czasem dodaję do ciasta nieco jogurtu lub zsiadłego mleka, wtedy są bardziej puchate, miękkie delikatne i nie mają tak chrupiącej skórki. Są takie poduszkowe. W piwnym przepisie ciasto jest najbardziej zbliżone do takiego chlebowego, kajzerkowego, choć jest wyraźnie bardziej aromatyczne. Otrzymujemy pieczywo – pieczywo a nie mleczną bułę. Dokładnie tak! Choć ja tym razem ciasto wykorzystałam do pasztecików, z powodzeniem możecie upiec z niego domowe bułeczki smarując roztrzepanym żółtkiem i posypując ziołami czy sezamem. z dodatkiem ziół stanie się ono idealną bazą na pizzę – taką jak z najlepszej pizzerii. Myślę, że przepis jest godny uwagi nawet jeśli macie już swoje sprawdzone przepisy na ciasto drożdżowe.


Ciasto piwno – drożdżowe:
zaczyn: 1 szklanka ciepłego piwa, 1 łyżeczka cukru, 20 g drożdży, 100 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
300 g mąki pszennej + do podsypania
2 łyżki oleju

Piwo podgrzewamy do temperatury 40 – 45 stopni. Do miseczki wkruszamy drożdże i dodajemy cukier – zalewamy ciepłym piwem i szybko dodajemy przesiana mąkę. Zaczyn odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce. Po tym czasie zaczyn mieszamy z mąką i solą, ciasto wyrabiamy, ugniatamy intensywnie rękami, gdy powstanie jednolita kula, dodajemy olej. Ciasto będzie gotowe gdy w całości będzie odklejało się od brzegów naczynia. Miskę wysypujemy mąką i wkładamy do środka kulę ciasta – odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto wyjmujemy na blat obsypany mąką i formujemy bułeczki, placek na pizzę lub tak jak ja – dzielimy na dwie lub 3 części i formujemy prostokąty, które następnie nadziewamy przestudzonym farszem i zaklejamy. Ciasto powinno wyrosnąć po raz drugi przynajmniej 20 minut. Po tym czasie wstawiamy je do piekarnika. Pizzę piekę zazwyczaj na pełnej mocy (wtedy spód jest najbardziej chrupki nawet mimo dużej ilości nadzienia), bułeczki – 200 stopni, a paszteciki 210. Ciasto należy obserwować i wyjąć z pieca gdy się zrumieni.

a poniżej przepis na farsz do pasztecików widocznych na zdjęciu (proporcje dostosowane do ilości ciasta):

Farsz pieczarkowo – kapuściany:
1 duża cebula
2 – 3 łyżki oleju rzepakowego
2 listki laurowe
4 ziela angielskie
1 łyżeczka kminku
majeranek
500 g pieczarek
2 – 3 solidne łyżki kiszonej kapusty
sól i pieprz
1 łyżka bułki tartej (opcjonalnie)

Cebulę siekamy drobno i podsmażamy na oleju, dodajemy przyprawy. Pieczarki kroimy w drobne kawałki lub ścieramy an tarce dużych oczkach (kilka sztuk można zostawić i pokroić w normalne plasterki, dla „ozdoby”) – dodajemy stopniowo do pieczarek i dusimy aż puszczą sok. Kiszoną kapustę siekamy nożem i dodajemy pod koniec, jest ona często słona sama w sobie, dlatego w tym momencie należy skosztować farszu i dopiero wtedy doprawić solą czy pieprzem. Z farszu wyjmujemy listki, jeżeli jest to możliwe to również kuleczki ziela angielskiego. Jeżeli jest on luźny to odlewamy nadmiar wody i dodajemy nieco bułki tartej. Sprawdzi się idealnie do pasztecików czy uszek.

Placek drożdżowy ze śliwkami i kruszonką

Leniwa niedziela, a może by tak leniwe ciasto drożdżowe? Zapewniam Was, że w tych okolicznościach klimatycznych wyrośnie Wam … jak na drożdżach :) U mnie w sezonie musi pojawić się choć jeden tego typu placek. Tym razem jeszcze ze śliwek z własnego drzewka.

Ciasto drożdżowe
zaczyn: 1 szklanka ciepłego mleka, 2 łyżki cukru, łyżka mąki pszennej, 20 g drożdży
450 g mąki pszennej
2 żółtka
1 łyżka cukru
50 g rozpuszczonego masła

Do ciepłego mleka dodajemy mąkę i cukier, wkruszamy drożdże i odstawiamy na 15 minut. Mleko powinno mieć ciepłą temperaturę, ale nie może być gorące – sprawdźmy ją palcem. Do miski dodajemy przesianą mąkę, cukier i żółtka. Gdy drożdże się spienią dodajemy je do miski i mieszamy ciasto, a następnie wyrabiamy ręką. Masło dolewamy stopniowo w trakcie wyrabiania. Nie powinno być gorące – poparzymy sobie dłonie i zabijemy drożdże. Ciasto odstawiamy an godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie foremkę (u mnie 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylepiamy ciastem. Ostawiamy na 30 min. do wyrośnięcia.

Pianka śmietanowa
2 białka z dużych jaj
100 g cukru (pół szklanki)
400 g śmietany 18%
1 opakowanie budyniu waniliowego
+ śliwki przekrojone na pół, dojrzałe, słodkie

Białka ubijamy na sztywno i dodajemy cukier – ubite mieszamy ze śmietaną i proszkiem budyniowym. Śliwki przekrojone na połówki układamy na cieście drożdżowym skórką do dołu i smarujemy pianką.

Kruszonka
50 g masła
50 g cukru
100 g mąki pełnoziarnistej (u mnie żytnia)
2 łyżki płatków (u mnie owsiane, mogą być inne)

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i rozkruszamy w palcach. Posypujemy ciasto z wierzchu. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i pieczemy około 40 – 45 minut. Podajemy oprószone cukrem pudrem lub oblane polewą cytrynową.
Uczta pod gołym niebem 2016Z dziećmi i dla dzieci 2016Piecz - tak od podstaw

Drożdżówki z serem i kruszonką

Tak, ciągle uważam, że dodatek jaj w cieście drożdżowym jest zbyteczny. Tak, uparcie dodaję do niego w zamian śmietanę czy tak jak dzisiaj – jogurt. I wierzcie mi, że nie ma łatwiejszego i pewniejszego sposobu na uzyskanie najdelikatniejszego sortu ciasta drożdżowego. Raz usmażyłam pączki na bazie samej śmietany, a bez mleka – efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, tylko, że hm… tak poduszkowe pączki to jednak nie było to. Choć powiem, ze reszcie domowników wybitnie smakowały. Kwestia gustu. Jednak jednego jestem pewna – jakikolwiek dodatek kwaśnego produktu mlecznego w cieście drożdżowym być musi. Dzisiaj trafiłam chyba na proporcje idealne, bo drożdżówki wyszły takie jak być mają. Idealne. U mnie okraszone przepyszną kruszonką, jak na złość – nawet nie taką niezdrową. Tak – resztki kruszonki powyjadałam wprost z blaszki. Gorzej było z drożdżówkami. Rozpustnie chciałam zagarnąć jedną i nawet sobie ją specjalnie schowałam w piekarniku. Gdy inni siedzieli w kuchni z bułeczkami w ręce ja poszłam po bożemu zrobić sobie herbatę. No i chyba na tym poległam. Skrzętnie zabunkrowana drożdżówka jednak… się nie uchowała. Jak w kinie grozy weszłam do kuchni w momencie, gdy moja matula (nomen omen – na diecie) ostatni jej kęs chowała w ustach. Cóż… Czy mam polecać czy nie – chyba fakty mówią za siebie. Sama na pewno będę powtarzać w różnych ciekawych konfiguracjach. Swoją drogą, zauważyliście, że w piękne i słoneczne dni ciasto drożdżowe wyrasta jakby lepiej?

Ciasto drożdżowe:
1 szklanka mleka
4 łyżki cukru
35 g drożdży
550 g mąki pszennej tortowej
4 łyżki jogurtu
szczypta soli
80 g masła (stopionego i przestudzonego)

Mleko lekko ogrzewamy, dodajemy do niego łyżkę cukru i łyżkę mąki, wkruszamy drożdże i odstawiamy an kwadrans. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, sól i jogurt. Dry drożdże się spienią wlewamy je do misy i ciasto zagniatamy. Gdy otrzymamy w miarę składną kulę, dodajemy do łyżce masła i wyrabiamy. Używając robota, wybieramy końcówkę z hakiem. Kończymy wyrabiać czy miaska będzie czysta a ciasto bez większych problemów będzie odchodziło od jej brzegów. Odstawiamy do wyrośnięcia (w tak słoneczny dzień jak dzisiaj, wystarczająca okazała się niecała godzina). Po tym czasie ciasto dzielimy na 12 porcji i dłońmi formujemy niewielkie wgłębienie na środku każdej. Placki układamy na blaszce wyłożonej papierem.

Nadzienie:
500 g sera białego z wiaderka
3 łyżki cukru
3 czubate łyżki rodzynek
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego
1 duże jajko

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i dokładnie ze sobą mieszamy trzepaczką lub widelcem. We wgłębieniu każdej drożdżówki umieszczamy solidną łyżkę nadzienia. Drożdżówki wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 5 minut.
Kruszonka:
4 czubate łyżki mąki chlebowej żytniej
4 czubate łyżki płatków owsianych błyskawicznych
3 – 4 łyżki cukru
100 g masła
+ gęsty lukier (do polania po upieczeniu)

Wszystkie składniki mieszamy w misce i rozcieramy w obu dłoniach. Masło powinno być posiekane na kawałki. Kruszonkę wykładamy na bułeczki i pieczemy dalej -do zrumienienia około 15 – 20 minut. gotowe polewamy lukrem – u mnie na bazie białka.

Wielkanocna Baba drożdżowa z ziemniakami

Pewnie jesteście teraz zapracowani, a świąteczne porządki wciągnęły Was bez reszty. Po całej tej krzątaninie znaleźć będziecie musieli chwilę – tę ostatnią na kuchenne zmagania. No chyba, ze poszczęściło Wam się w tym roku i możecie pozwolić sobie na luksus spędzenia świąt u rodziny. Tym, którzy6 zostają w domu, czekając na gości, organizują małe świętowanie w gronie najbliższych lub po prostu chcieliby zabrać coś ze sobą na ten świąteczny stół, co na pewno się sprawdzi i nie sprawi większych problemów w transporcie polecam gorąco Babę drożdżową z niniejszego wpisu. Jest pyszna, delikatna, prosta, tania, a z małymi zmianami możecie ją wykonać w wersji wegańskiej. Trafiłam w tym roku na kilka blogów na których polecano przygotowanie przepysznych babek z porcji dwudziestu kilku żółtek (!!!). Ja postanowiłam zwariować w drugą stronę i udowodnić, że stworzyć można smaczną babę bez użycia jakiegokolwiek jaja. Odpowiednio wyrośnięta babka, wzbogacona dodatkiem ziemniaków (na pewno zostaną Wam z obiadu czy kolacji – nie trzeba ich dużo) będzie wilgotna i pyszna. Ja wieczorem przygotowałam porcję ziemniaków na knedle z serem i odrobinę gorących, przeciśniętych przez praskę ziemniaków wykorzystałam do ciasta drożdżowego. Polecam, wypróbujcie :)

Ciasto:
100 ml ciepłego mleka (może być roślinne)
70 g cukru
20 g drożdży
szczypta soli
3 czubate łyżki przeciśniętych przez praskę, ugotowanych ziemniaków
250 g mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
60 g rozpuszczonego masła (lub wegańskiej margaryny)
1 łyżka skórki pomarańczowej
3 łyżki rodzynek

Do ciepłego mleka dodajemy drożdże, łyżkę cukru i ziemniaki. Odstawiamy do wyrośnięcia na kwadrans – powstanie piana. Do miski wsypujemy mąkę, sól, resztę cukru i do dołka wlewamy zaczyn. Wyrabiamy ciasto, gdy wszystkie składniki złączą si, dolewamy stopniowo przestudzone masło. Ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. W międzyczasie pomarańczę obieramy ze skórki (usuwając dokładnie białą część) – kroimy drobno i gotujemy w syropie cukrowym – tak otrzymamy skórkę pomarańczową, którą wykorzystamy w cieście jak i w lukrze. Do ciasta drożdżowego dodajemy rodzynki i skórkę – wyrabiamy raz jeszcze i odstawiamy na 30 minut do miski obsypanej mąką. Po tym czasie w środku drożdżowej kuli robimy niewielki otwór, a ciasto wkładamy do foremki (ja piekłam w silikonowej, gdy macie tylko metalową, radzę ją najpierw wysmarować masłem). Po 1 – 1,5 powinno wypełnić foremkę (wszystko zależy od temperatury w kuchni). Moja foremka jest nieduża, jeżeli posiadacie większą,radzę podwoić ilość składników. Ja babkę piekłam nietypowo, bo chcąc aby wyrosła włożyłam ją do nienagrzanego piekarnika i piekłam 35 – 40 minut w temperaturze 230 stopni (temperatura oczywiście stopniowo rosła i tylko w ostatnim etapie osiągnęła taki poziom). Upieczoną wyjmujemy z pieca i studzimy, dopiero wtedy wyjmujemy z foremki i lukrujemy.

Lukier:
1 łyżka soku z pomarańczy lub cytryny
cukier puder
1 łyżka skórki pomarańczowej

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, lukier ma mieć konsystencję co najmniej pasty do zębów. Lukrujemy ciasto.