Archiwa kategorii: Kruche

Ciasta kruche i półkruche. Zarówno te przekładane kremami jak i pieczone w całości.

Szarlotka z pomarańczą na półkruchym cieście

Szarlotka nieomal tradycyjna z duuuużą ilością prażonych jabłek i kawałkami pomarańczy. Ciasto nie jest przesłodzone a nadzieniu da się wyczuć wyraźną szarlotkową korzenno – cytrusową nutę. Dzięki mieszance mąki kukurydzanej i ziemniaczanej, staje się ona jeszcze bardziej sypka, krucha, delikatniejsza. Do zapisania w zeszycie :D

Ciasto półkruche:
200 g masła
1 duże jajko
115 g cukru (najlepiej 100g cukru i 1 opakowanie cukru wanilinowego)
2 łyżki gęstej śmietany
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
2 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Do jednej miski przesiewamy mąki i mieszamy z proszkiem o pieczenia. W drugiej zagniatamy w rękach kawałki masła, jajko, cukier i śmietanę stopniowo dodając partiami mąkę. Gotowe ciasto wstawiamy na godzinę do lodówki. po tym czasie ciasto dzielimy na dwie części i jedną wylepiamy foremkę 25 na 35 cm (ja uprzednio wyłożyłam ją papierem do pieczenia). Drugą część wałkujemy na kształt prostokąta i tniemy ukośnie w paski. Po wyłożeniu na ciasto lekko przestudzonego nadzienia zrobimy z nich kratkę.

Mus
ok 2 kg kwaskowatych jabłek (u mnie Idared) – po obraniu miąższu ma być 1,5 kg
ok 3 łyżek cukru
2 pomarańcze (skórkę ścieramy, wnętrze kroimy na kawałki)
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
1 łyżka masła
1 łyżka kaszki manny
1 łyżka bułki tartej

Jabłka kroimy w kosteczkę, zasypujemy cukrem i przekładamy do dużego rondla – gotujemy pod przykryciem aż zaczną się rozpadać. Z pomarańczy ścieramy skórkę a następnie usuwamy białą część i kroimy w kawałki. Mus jabłkowy w razie potrzeby blenujemy niezbyt dokładnie – kawałeczki też mają swój urok. W razie potrzeby dosładzamy. Do gorącej masy dodajemy masło, przyprawy skórkę i kawałki pomarańczy. Do masy dodajemy kaszkę manną, zaś ciasto posypujemy bułką tartą – dzięki temu szarlotka będzie zwarta. Po ułożeniu kratki wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni (grzanie góra dół) i obniżamy temperaturę do 190 – pieczemy tak aż do zrumienienia kratki, po czym wyłączamy górką grzałkę. Ciasto powinno byc gotowe po 50 – 55 minutach.

Apple Pie – amerykański placek z jabłkami

W wolnym tłumaczeniu – placek jabłkowy. Chyba jedno z najpopularniejszych amerykańskich ciast. Ciasto charakteryzuje się tym, że nie ma w nim dodatku jajek czy żółtek jak w naszym tradycyjnym kruchym, przypomina nawet nieco ciasto francuskie, to czy osiągniemy ten efekt zależeć będzie od stopnia schłodzenia ciasta. Przepis zaczerpnęłam z tego bloga i poddałam zmianom. Jeżeli macie w domu siatkę jabłek i brak pomysłu na niedziele ciasto do kawy to gorąco polecam. Na ciepło może nie będzie się tak dobrze kroić, za to fantastycznie skomponuje się z lodami ;)

Ciasto:
230 g masła schłodzonego
szczypta soli
3 łyżki cukru
2 1/4 szklanki mąki pszennej (u mnie tortowa)
1/2 szklanki zimnej wody (schowałam na 10 minut do zamrażarki)
łyżeczka octu jabłkowego (dodałam od siebie)

Masło siekamy na większe kawałki i zagniatamy szybko z cukrem, solą i mąką, dodajmy zimną wodę (z octem) i zlepiamy w całość. Ciasto nie musi być jednolite a nawet nie powinno. Wkładamy na godzinę do lodówki. Dzielimy je na pół, jedną część wałkujemy na kształt okręgu, i wylepiamy nią formę na tartę (wysmarowaną masłem) lub tradycyjną do apple pie. Na cieście układamy jabłka.

Nadzienie:
ok. 1,3 kg jabłek (waga po obraniu)
2 łyżki mąki pszennej
sok z 1/2 cytryny (dodałam też skórkę)
2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
3 łyżki cukru
1 łyżka masła

Obrane jabłka kroimy w kostkę, albo tak jak ja – połowę kroimy a drugą część ścieramy na tarce. Doprawiamy sokiem, cynamonem, gałką i cukrem oraz mieszamy z mąką i miękkim masłem. Wykładamy na spód z lekką górką, następnie drugą część ciasta wałkujemy i układamy na wierzchu placka. Aby umożliwić parowanie, ciasto nacinamy w kilku miejscach.

Dodatkowo:
1 nieduże jajko + 2 łyżki wody
2 łyżki cukru (najlepiej brązowego)

Jajko należy roztrzepać widelcem z wodą. Smarujemy nim wierzch ciasta, a następnie posypujemy cukrem. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez pierwsze 20 minut, następnie temperaturę redukujemy do 180 i pieczemy około 50 min.

Sernik Kapłański

Nieoczekiwanie i nieplanowanie stałam się posiadaczką pokaźnej ilości domowego twarożku. Niestety nie mam niczego czym mogłabym go zmielić (a szkoda) w sumie to maszynka do mielenia jest gdzieś tam w moich planach od 2 – 3 lat, ale być może nie trafiła jeszcze na takie promocje jak bym chciała, a zawsze po drodze pojawiają się pilniejsze wydatki. Mimo wszystko domowy ser jest znacznie delikatniejszy od sklepowego i ta grudkowatość nie przeszkadza aż tak bardzo. A co do samego sernika. Jakiś czas temu, bodaj wiosną ktoś z czytelników zaproponował mi właśnie ten sernik. Co jest jego wyróżnikiem? W sumie jest to sernik dosyć klasyczny, taki domowy i sprawdzony przepis z zeszytu. Czekoladowe ciasto kruche bądź półkruche przełożone jest masą serową, często jednym ze składników są też rodzynki bądź skórka pomarańczowa kandyzowana. Ja zdecydowałam się na rodzynki. Ze skórka pomarańczową u mnie w domu jest tak, że lubię ją ja, lubi mój ojciec, reszta nie znosi. Oczywiście nie przeszkadza mi to w dodawaniu jej do wypieków zwłaszcza tych świątecznych. Póki nie wiedzą, że ona się tam znalazła to wszystko znika błyskawicznie i bardzo smakuje. Większość amatorów słodkiego nie połapała się jeszcze, mimo jej charakterystycznego aromatu ;)

P.S. A ja zabieram się za podsumowanie akcji. Myślę, że na dniach powinno się pojawić.

Ciasto:
200 g dobrego masła
50 g smalcu
150 g cukru
1 żółtko
1 jajko
2 – 3 łyżki śmietany 18%
50 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
400 – 450 g mąki pszennej tortowej

Siekamy ze sobą masło i smalec, dodajemy jaja, śmietanę i cukier. Mękę przesiewamy z proszkiem i z kakao, stopniowo dosypujemy do reszty składników wyrabiając ciasto. Gotowe wkładamy na godzinę do lodówki (2/3) i zamrażarki (1/3). Sernik pieczemy w dużej, większej niż zazwyczaj formie 30 x 40 cm lub większej. Wykładamy ją papierem lub smarujemy masłem. Większą porcję ciasta wałkujemy i wylepiamy nią foremkę. Podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 10 minut. Następnie wykładamy masę serową i ścieramy na tarce o dużych oczkach pozostałe ciasto. Pieczemy około godziny w 175 stopniach.

Masa serowa
1, 5 kg domowego sera białego, najlepiej zmielonego *
1 szklanka cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego
5 dużych jajek
350 g śmietany 18%
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 łyżka mąki pszennej (opcjonalnie)
3/4 szklanki rodzynków (można je na noc namoczyć w rumie)

Jajka ucieramy z cukrem i dodajemy śmietanę a następnie ser. Do masy dodajemy budyń oraz rodzynki. Masę sernikową wylewamy na podpieczony spód.

Sernik dyniowy z kremem kokosowym

Wczorajszy dzień nie zachwycił słońcem, ja kilka poprzednich. Nic też nie zapowiada, aby kolejne miały być inne. Jest to czas na takie właśnie ciasta. Kruche, zdominowane przez aromat przyprawy korzennej i dynię, którą dostać możecie praktycznie w każdym sklepie spożywczym za grosze. W lodówce zalegało mi wiaderko sera twarogowego, który wykorzystać postanowiłam do sernika. Tym razem takiego całkiem innego, acz polecanego na przeróżnych blogach i zgarniającego najwyższe noty. Jeżeli macie możliwość wyboru dyni do tego wypieku poszukajcie takiej intensywnie pomarańczowej. U mnie kolor, który widzicie jest wypadkową bladego puree, żółtek, mąki kukurydzianej, przyprawy korzennej domowej roboty i karmelu na który zdecydowałam się z powodu bladości mojej dyni. Kusiły mnie do samego końca orzechy włoskie – aromatyczne i mielone,, do spodu. ale postanowiłam z nich zrezygnować, aby uniknąć tego makowego bałaganu. Na pewno sernik nie straciłby na smaku, ale wskazane wtedy byłoby zrezygnowanie z pianki kokosowej. Zdecydowałam się jednak na połączenie mniej klasyczne, czyli dynia – kokos i sernik pieczony + krem na zimno. Po skosztowaniu pierwszego kęsa przypomniał mi się sernik bananowy, którego dawno nie jadłam, mniam ;)

spód:
200 g masła
100 g cukru
1 jajko
2 łyżki śmietany
1 łyżeczka przyprawy korzennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 g mąki ziemniaczanej
300 g mąki pszennej tortowej (+ do podsypania)

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na minimum godzinę do lodówki. Po tym czasie ciasto wałkujemy, najlepiej na papierze do pieczenia na którym będzie pieczony sernik i wkładamy do formy o wymiarach 25 na 35 cm lub nieco większej. Wylewamy masę sernikową (przepis poniżej) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (grzałka dół, bez termoobiegu), po 30 minutach włączamy obie grzałki, pieczemy jeszcze godzinę po czym sprawdzamy czy sernik się całkowicie ściął. wyjmujemy z piekarnika po kilku godzinach.

Masa serowo – dyniowa
karmel (3 łyżki cukru, 2 łyżki masła, 200 ml śmietanki)
1 kg twarogu
500 g puree z dyni
150 g (3/4 szklanki) cukru
4 jajka M
1 łyżka przyprawy korzennej (sklepowej zazwyczaj należy dodać więcej)
skórka otarta z cytryny
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki kukurydzianej

W dużym garnku równomiernie rozprowadzamy cukier. i ogrzewamy do momentu aż zacznie się karmelizować, dodajemy wtedy stopniowo masło. Śmietankę podgrzewamy w rondelku, dodajemy stopniowo, po łyżce do karmelu (będzie intensywnie parować), gotujemy jeszcze chwilę i zdejmujemy z ognia gdy wszystko będzie płynne. Studzimy do temperatury pokojowej. Wszystkie składniki umieszczamy w garnku z karmelem i blendujemy chwilę do połączenia składników.
Na dno piekarnika wkładamy naczynie z wodą. Jeżeli mamy dużą dynię a puree robiliśmy specjalnie do tego sernika, jego nadmiar przekładamy do słoiczków (ja porcjuję po 450 g, jeżeli macie ulubione przepisy z wykorzystaniem dyni, warto dopasować gramaturę do receptury), te umieszczamy w naczyniu z wodą jakieś 30 minut przed przewidywanym końcem pieczenia.


Krem kokosowy
330 ml śmietanki 30 %
2 opakowania cukru wanilinowego (po 16 g)
250 g serka kokosowego (lub gęstego mleczka kokosowego wymieszanego pół na pół z serkiem homogenizowanym)
2 łyżeczki żelatyny (+ woda do namoczenia)
2 batoniki, wafelki kokosowe

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy następnie 1/2 serka. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy do pozostałego serka i miksując wlewamy do miski z kremem. Wafelki siekamy niezbyt drobno, aby były wyczuwalne i mieszamy z masą. Krem rozprowadzamy na wystudzonym serniku.


Dekoracja:
3 łyżki wiórków kokosowych
1 łyżka drobnego cukru
1 wafelek kokosowy

Wiórki i cukier podprażamy na suchej patelni. Studzimy i posypujemy nimi krem. Wafelek kroimy na kawałki i układamy na wierzchu ciasta. Taki sernik wkładamy go lodówki minimum na godzinę (mi się śpieszyło), a najlepiej na całą noc.

Piecz - tak od podstaw
Jemy sezonowo! Jesień


Andrzejkowa uczta

Sezamowiec – jak go ulepszyć?

Ostatnio nastawiam się mentalnie na wypróbowanie przepisu na domowe sezamki. Poniekąd jest to zasługą tych aromatów jakie unoszą się w kuchni podczas prażenia sezamu. Tak, to ciasto zdecydowanie zachęca, kusi do skosztowania. Jest słodkie, treściwe, ale trudno się od niego oderwać. Z jednej strony jesteśmy najedzeni a z drugiej chętnie wygrzebujemy pokruszony sezam z blaszki. Jednak będę z Wami szczera, że samo krojenie i przenoszenie blatów ciasta nie jest takie łatwe i przyjemne jakby się chciało. Niestety nie posłuchałam też swojej intuicji i nie zrobiłam kremu chałwowego na bazie budyniu, dzięki czemu ciasto byłoby stabilniejsze, lepiej sklejone. Gdy następnym razem je przygotuję to właśnie taką wersję wybiorę. Niemniej gorąco polecam! Zwłaszcza tym, którzy słodyczy się nie boją ;)

Ciasto kruche:
200 – 250 g masła
2 żółtka
3 łyżki śmietany
3/4 szklanki cukru
2 1/2 – 3 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Z podanych składników zagniatany ciasto kruche. Wkładamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie dzielimy je na pół. Oba blaty pieczemy w foremce wyłożonej papierem do pieczenia przez 10 minut w 190 – 200 stopniach.
=>
1/2 słoiczka powideł
5 białek
1 szklanka cukru
1 łyżeczka octu jabłkowego
200 g wiórek kokosowych
1 łyżka mąki ziemniaczanej
=>
50 g masła
3 łyżki cukru
2 łyżki miodu/syropu
200 g sezamu

Pierwszy blat smarujemy powidłami, następnie ubijamy bezę z białek, dodając cukier. Mieszamy ją z wiórkami octem i odrobiną maki. Wykładamy na placek i pieczemy około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni.
Masło cukier i miód rozpuszczamy, na małym ogniu podprażamy wraz z sezamem. Zrumieniony wykładamy na drugi blat. Zapiekamy w piekarniku przez około 20 minut w 180 stopniach. Studzimy.

Krem*
200 g miękkiego masła
4 czubate łyżki cukru pudru
200 g chałwy

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Smarujemy wystudzony blat sezamowy i układamy na nim blat z bezą kokosową. Ciasto wkładamy do lodówki, przed podaniem możemy oblać czekoladą.

* Ja nie jetem zadowolona z tego kremu i żałuję, że w ostatniej chwili się na niego zdecydowałam. Jeżeli będę powtarzała to ciasto dodam do kremu jeszcze budyń (przygotowany z 400 ml mleka i 1 op. budyniu waniliowego).

Piecz - tak od podstaw

Ekstremalnie krucha Papierówkowa Szarlotka

Z całą pewnością stwierdzić mogę, że jest to jedna z lepszych wersji szarlotki. Maślany smak, kruchość, cytrynowa, orzeźwiająca nutka i do tego ten niesamowity zapach, który można poczuć zaraz po wejściu do kuchni. Ciasto jest na prawdę łatwe do przygotowania, zwłaszcza jeśli będziecie bazowali na gotowym, zasłoikowanym musie jabłkowym. Ciasto powstało pod wpływem chwili i rzecz jasna po tym jak to dostaliśmy od Babci reklamówkę ze słynnymi papierówkami, które w większej czy mniejszej ilości wędrują do nas co roku. Są przepyszne i idealnie nadają się na wszelkiego rodzaju przetwory, bo poddane obróbce cieplnej łatwo się rozpadają. Rzecz jasna do skosztowania szarlotki zachęcam Was teraz, gdy jabłonie uginają się pod ciężarem papierówek,a le nic nie stoi an przeszkodzie, aby upakować ten aromat w słoiki i cieszyć się nim zimą – przy kubku gorącej herbaty ;)

Ciasto
250 g masła
150 g cukru
2 łyżki śmietany
1 jajko
100 g mąki ziemniaczanej
300 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
+ 50 g orzechów włoskich (lub obranych migdałów)

Masło siekamy, dodajemy do niego cukier, śmietanę oaz jajko. Do drugiej miski przesiewamy mąki oraz sodę – dodajemy w czasie wyrabiania. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na godzinę. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Blaszkę 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylepiamy 2/3 ciasta (boki też, nie za wysoko). Ciasto nie jest zbyt zwarte, dlatego dobrze jest oprószyć ręce mąką. Wylewamy przygotowane wcześniej nadzienie i wkładamy na 10 – 15 minut. To dzięki dodatkowi maki ziemniaczanej ciasto będzie jeszcze bardziej kruche.

Nadzienie
1 kg papierówek (waga po obraniu) – lub musu ze słoika
3 łyżki cukru
3 – 4 łyżki rodzynków
po 1/2 łyżeczki: cynamonu, imbiru, ziela angielskiego, goździków
1 opakowanie budyniu cytrynowego (ewentualnie kisielu lub budyniu śmietankowego/waniliowego i skórka otarta z cytryny)

Obrane papierówki kroimy w kosteczkę. Połowę wkładamy do dużego rondla i wlewamy odrobinę wody (1/3 szklanki) na dno – zasypujemy cukrem. Jabłka prażymy pod przykryciem, stopniowo dosypujemy nowe do wyczerpania się ich. Gdy jabłka prawie całkowicie się rozpadną możemy włożyć je do wypasteryzowanego słoika, aby mieć do wykorzystania gotowy mus na naszą szarlotkę zimą. Szybko go zakręcając i przewracając wieczkiem do dołu – powinien się zassać. Przygotowując szarlotkę na teraz go gorącego musu dodajemy rodzynek, przypraw i proszku budyniowego a następnie wylewamy na kruchy spód. Ciasto wkładamy do piekarnika. W międzyczasie orzechy siekamy lub mielimy i dokładnie mieszamy z ciastem zagniatając je ponownie. Orzechową kruszonkę wykładamy na podpieczona szarlotkę rwąc kawałki palcami. Wkładając uprzednio ciasto do zamrażarki można je też zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Ciasto wkładamy raz jeszcze do pieca i obniżamy nieco temperaturę do 185 stopni. Pieczemy około 40 minut do zrumienienia się kruszonki. Szarlotka smakuje najlepiej podana na ciepło z lodami, choć nie ukrywam, że trudniej się kroi. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

Z dziećmi i dla dzieci 2016Z dziećmi i dla dzieci 2016Piecz - tak od podstaw

Ciasto z rabarbarem – przepis ze starego zeszytu

No i ruszyła akcja prowadzona przeze mnie za pośrednictwem Miksera. Blogujesz? Zachęcam do włączenia się! Moim celem będzie zebranie przepisów na desery – ciasta, ciasteczka, serniki, babki i inne z których z przyjemnością skorzystają osoby początkujące. Ma być prosto i smacznie. I to tyle – wystarczy jeszcze wszystko opisać na tyle klarownie, aby osoba biorąca mikser czy trzepaczkę wiedziała co i jak należy zrobić, na co zwrócić szczególną uwagę.

Na start do akcji wkracza mój przepis na ciasto z rabarbarem. Oryginalnie w wersji zeszytowej jest to ciasto z owocami – rozumianymi szeroko, jednakże ja od zawsze piekłam je z rabarbarem i wydaje mi się, ze właśnie w tej kwaskowatej wersji sprawdza się najlepiej. Będę Wam je niesamowicie polecała i zachwalała, uwielbiam jego smak i czekałam na nie od miesięcy, no ale cóż jestem tu baaaardzo subiektywna w swej ocenie. Było to jedno z tych ciasto, które upiekłam jako pierwsze. Poza zwykłym biszkoptem i murzynkiem właśnie ono było tą pozycją na której trenowałam. Dlatego właśnie uznałam, że idealnie sprawdzi się też i w Waszej kuchni. Nawet jeśli ma to być to „pierwsze” ciasto. A zbliża się dzień Matki, więc… okazja jest. Proste, tanie i przepyszne trenujmy :)

Piecz - tak od podstaw

Ciasto:
250 g margaryny lub masła (kostka)
1 szklanka cukru
3 łyżki wody
2 jajka
2 szklanki mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
+ około 400 g rabarbaru pokrojonego w kawałki około 1cm – można go posypać 1 – 2 łyżkami cukru

-> wybierając margarynę czy masło wybierajmy te o zawartości min 82% tłuszczu
-> szklanka to zawsze 250 ml, chyba że w przepisie zastrzeżono inaczej
-> gdy mowa o łyżce mamy na myśli taką dużą, której używa się do jedzenia zup czyli 15 ml, łyżeczka z kolei to ta do herbaty – mała 5 ml
-> ja rabarbar obieram, wtedy ładnie się rozpada i nie ma takich wyraźnych włókien, natomiast coraz częściej spotykam się z przepisami, które tego nie uwzględniają. Można go również mrozić – po umyciu i pokrojeniu w kostkę, tedy dodajemy go jeszcze zamrożonego
-> w oryginale użyć możemy dowolnych owoców, za chwilę fantastycznym zamiennikiem dla rabarbaru okazać się mogą wiśnie czy śliwki, albo kwaskowaty agrest czy jabłka. Jednak używając „soczystych” owoców (mamy sezon truskawkowy!) warto je uprzednio przed dodaniem do ciasta posypać mąką – puszczą sok, który będzie się palił
-> ciasto można w ramach eksperymentów urozmaicić np. poprzez dodanie do niego 1 – 2 łyżek kakao i łyżkę wody. Myślę, że sprawdzi się w duecie z wiśniami

Margarynę kroimy na mniejsze kawałki co przyśpieszy rozpuszczanie i umieszczamy w rondelku wraz z cukrem i wodą – rozpuszczamy. W momencie gdy będzie płynna odstawiamy ją do przestudzenia, gdy temperatura pozwoli na swobodne włożenie paca do środka – dodajemy jajka (nie trzeba oddzielać białka od żółtka) i miksujemy mikserem lub trzepaczką – w ostateczności można użyć widelca. Do drugiej miski przesiewamy przez sitko mąkę i dodajemy do niej proszek do pieczenia. Dodajemy stopniowo do garnka z margaryną, cały czas mieszając.
Dużą, okrągłą tortownicę albo mniejszą kwadratową blaszkę smarujemy od środka łyżką twardej margaryny i posypujemy bułką tartą (1 – 2 łyżki), ewentualnie kaszką manną. Wylewamy ciasto i wykładamy rabarbar posypany cukrem. Ja zawsze zostawiam kilka łyżek ciasta i wylewam je na sam wierzch, aby owoce zbyt mocno się nie spiekły, ale nie jest to konieczne. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wkładamy na mniej więcej 40 minut. Po tym czasie bierzemy patyczek do szaszłyków i nakłuwamy po środku (największe prawdopodobieństwo, że to tam będzie surowe) i sprawdzamy czy jest suchy. Upieczone ciasto studzimy, a przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. Nie ma potrzeby przechowywania go w lodówce.

Piecz - tak od podstaw

Makowiec japoński z kratką

Święta minęły mi bez maku. Tak – to możliwe. Dlatego wszystko to postanowiłam sobie odbić i w święto trzech króli przygotowałam to oto ciasto, które czekało już w kolejce… no trochę czekało. Dodatkowo w domu zalegała u mnie siatka z jabłkami – pomarszczonymi, ale dalej smacznymi. Nikt już na nie nie chciał się skusić i pewnie za tydzień byłyby do wyrzucenia, powiedziałam sobie, że co to to nie ;) Tradycyjnie ten wypiek robiony jest z samego ciasta makowego, ja jednak chciałam mu czegoś dodać, dodałam ciasto kruche. Co ważne, jeżeli upieczecie to ciasto z pominięciem ciasta kruchego (lub z użyciem mąki bezglutenowej) makowiec ten będzie bezglutenowy, jednocześnie pozostając klasycznym, tradycyjnym i prostym wypiekiem. Maku jest tu tak na prawdę nie tak dużo, mniej niż jabłek. Mimo tego, to on wraz z orzechami dominuje w tej mieszance. W mój gust makowiec ten (zwany czasem szarlotką) wpasował się idealnie. Zaskoczył nawet największych sceptyków (bo co to za wydziwianie i łączenie jabłek z makiem?). Niedrogie, nieskomplikowane a pyszne ;)


Ciasto:
200 g masła
120 g cukru
400 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 żółtka
1 łyżka śmietany

z podanych składników zagniatany ciasto kruche. Przed pieczeniem należy je schłodzić na godzinę w lodówce. Połowę ciasta wałkujemy i wykładamy nią spód formy (wymiary kartki a4), a następnie wykładamy masę makową.

Masa:
200 g mielonego maku
1 szklanka pełnotłustego mleka (mając zwykłe dodajcie po prostu dodatkowo łyżkę masła)
100 g masła
łyżeczka ekstraktu migdałowego (opcjonalnie)
150 g orzechów włoskich i/lub migdałów
600 g startych na tarce jabłek
2 białka
3 duże jajka
200 g cukru (szklanka)
6 łyżek mąki kukurydzianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Mleko i masło zagotowujemy. Zalewamy nim mak, następnie dodajemy jabłka, ekstrakt i orzechy – dokładnie mieszamy. Jaja ubijamy wraz z cukrem tak jak na biszkopt. Mąkę łączymy z proszkiem i dodajemy do ubitych jaj. Ubite jaja łączymy z masą makową mieszając łyżką lub na wolnych obrotach miksera. Wykładamy na spód z ciasta kruchego. Pozostałą jego część wałkujemy na blacie podsypanym mąką i tniemy na paseczki. Układamy je na wierch ciasta tworząc kratkę. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 40 – 45 minut. Przed wyjęciem z pieca sprawdzamy patyczkiem. Kroimy najlepiej po wystudzeniu.

Stop marnowaniu żywności

Mandarynkowiec

Tak, bardzo lubię tego typu ciasta. Ciasta na bazie soczków. To jest całkowicie nie-tłuste, czyli tak jak lubię. Duże, solidne, piętrowe, acz niezapychające. Tym razem na cieście półkruchym, aby pokazać,że niekoniecznie tego typu ciasta wymagają biszkoptu. Bo uwierzcie, ze nie potrzebują ;) Największą trudnością w tym cieście jest wykonanie galaretki i wyłożenie jej w takim momencie, aby nie spłynęła z ciasta, nie wsiąknęła zbytnio w biszkopty (wtedy nie będzie tego „witrarzyku”), a jednocześnie, aby nie była ona grudkowata, stężała. Polecam :D

https://dysk.onet.pl/api/manager/?thumbnail&link=hk4RM&id=4c11b2b01cbf44f1e37174f96fb0cfc6&size=F

Ciasto:
20 dag masła
10 dag cukru
2 żółtka
2 łyżki śmietany
40 dag mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
2 łyżki kakao

Masło, cukier, żółtka i śmietanę ucieramy, dodajemy przesiane składniki sypki. Gotowe ciasto, wyrobione schładzamy przez godzinę w lodówce. Pieczemy w dużej foremce wyłożonej papierem 15 minut 190 stopni.

Masa kubusiowa:
1 litr soku przecierowego pomarańczowego
2 opakowania budyniu śmietankowego po 40 g
1 opakowanie galaretki pomarańczowej

Z budyniu i soku gotujemy budyń wg zaleceń producenta. Do gorącego dodajemy galaretkę i jeszcze ciepły rozprowadzamy na wystudzonym cieście.

Dodatkowo:
biszkopty (około 20-30 dag)
filiżanka słodkiej herbaty
2 opakowania galaretki (u mnie – owoce leśne) rozprowadzone w 2-3 szklankach gorącej wody

Biszkopty moczymy w herbacie i układamy jeden obok drugiego na masie kubusiowej. Wylewamy na nie, zimna, lekko tężejącą galaretkę. Gdy ta zastygnie, wykładamy kolejną warstwę.

Masa mandarynkowa:
400 ml śmietanki kremówki schłodzonej
400 g śmietany (u mnie 12%, z powodzeniem możecie zastąpić 18)
1 nieduża puszka mandarynek
1 łyżka żelatyny

+ herbatniki w czekoladzie lub zwykłe
Mandarynki kroimy na drobniejsze kawałki. Sokiem zalewamy żelatynę (następnie rozpuszczamy). Kremówkę ubijamy, mieszamy ją następnie ze śmietaną i dodajemy mandarynki wraz z żelatyną – dokładnie mieszamy. Masę wykładamy na galaretkę, gdy lekko stężeje, układamy na niej herbatniki a ciasto wstawiamy na kilka godzin do lodówki.