Archiwa kategorii: Torty

Przepisy na efektowne i pyszne torty na wyjątkowe okazje!

Tort z musem bananowym – lekkim jak chmurka

Lekki jak chmurka tort, przeeepyszny. Z założenia dekoracja miała być przyjemnie asymetryczna, mam nadzieję, ze udało mi się to zrealizować. Może nie wszystko w nim wyszło tak jakbym chciała, ale to tylko pole do popisu dla Was ;) Smakowo – bomba! Jedno z połączeń, które chyba nigdy się nie znudzą. Lekko śmietankowy, bananowy i czekoladowy. Krem na pewno należy do moich ulubionych. Tego tortu nie powinno się reklamować, powinno się go upiec. Z okazji, bez okazji… mmmm nie rozpisujmy się. Zapraszam :)

Biszkopt jasny:
6 dużych jajek
8 łyżek cukru
2 łyżki oleju rzepakowego
5 łyżek mąki pszennej tortowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Biszkopt delikatnie kakaowy
3 jajka
4 łyżki cukru
1 łyżka oleju rzepakowego
2 łyżki maki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka kakao

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, dodając stopniowo cukier (połowę). Resztę cukru i żółtka ucieramy na kogel mogel, na końcu dodając olej. Obie masy łączymy. Przesiewamy mąkę pszenną, ziemniaczaną (i kakao), a następnie dodajemy do masy jajecznej, mieszając łyżką. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Pieczemy biszkopt jasny w temperaturze 175 stopni przez 30 – 35 minut, a ciemny w 180 przez 20 – 25 minut. Studzimy. Jasny biszkopt dzielimy na dwa blaty.

krem bananowy:
2 i 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu bananowego (ewentualnie zwykłego waniliowego, ale polecam bananowy)
4 – 5 łyżek cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w odrobinie mleka, w upalne dni zalecam 3 łyżki)
600 ml śmietanki kremówki
1/2 tabliczki czekolady deserowej
5 – 6 dojrzałych, słodkich bananów

Z mleka, proszku budyniowego i cukru gotujemy budyń. Do gorącego, dodajemy namoczoną żelatynę i odstawiamy do wystudzenia do temperatury pokojowej. Schłodzoną śmietankę ubijamy i dodajemy wystudzony budyń, na końcu do kremu dosypujemy startą czekoladę.

Na dnie układamy blat jasnego biszkoptu i smarujemy 2 łyżkami kremu. Układamy banany przekrojone na pół i zakrywamy kremem. układamy biszkopt ciemny i powtarzamy. Zakrywamy tort biszkoptem jasnym, smarujemy resztką kremu i wstawiamy do lodówki na 2 – 3 godziny.

Dekoracja:
300 ml śmietanki kremówki
1 łyżka cukru wanilinowego
1 czubata łyżeczka żelatyny namoczonej
ganasz: 200 ml śmietanki, 80 g czekolady deserowej
po pół tabliczki czekolady deserowej 70 proc. i białej (zatemperowanej)

Robimy ganasz. kremówkę podgrzewamy, wrzucamy do niej czekoladę połamaną na kawałki, mieszamy do rozpuszczenia. Wkładamy do lodówki do schłodzenia.
Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i smarujemy dokładnie cały tort.
Ganasz ubijamy, powinien szybko zgęstnieć w razie potrzeby, można dodać żelatynę. Przekładamy do woreczka z tylką i dekorujemy. Ja orientacyjnie, zaznaczyłam sobie pożądany kształt nożem.
Z czekolady robimy dowolne dekoracje. Ja zawsze wykorzystuję to co mam pod ręką. Tym razem zdecydowałam się na marmurkowy efekt. Białą czekoladę wylałam w pierwszej kolejności (chaotycznie), a gdy lekko zaczęła stygnąć, wylałam czekoladę deserową. Taką dekorację szybko schłodziłam w zamrażarce. Zdjęcia robiłam po nocy spędzonej w lodówce, zatem siłą rzeczy woda nieco się skropliła.


Letnie ochłodzenie

Tort morelowo truskawkowy z galaretkową wyspą

Ten tort robiłam już tydzień temu w międzyczasie sezon truskawkowy zaczął się na dobre. Zatem największą stratą, byłoby decydowanie się na ciasto bez ich udziału. U mnie propozycja godna inauguracji… tortowa. Czy coś bym zmieniła? Być może nasączyłabym nieco biszkopt syropem z czarnego bzu. Tak czy siak, tort smakował gościom. Był zarazem treściwy, jak też lekki i orzeźwiający.

Biszkopt:
4 duże jajka
6 łyżek cukru
2 łyżki oleju
1 łyżka mąki ziemniaczanej
4 łyżki mąki pszennej tortowej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, dodajemy stopniowo 3 łyki cukru. Żółtka ucieramy na kogel mogel z resztą cukru, po czym dolewamy cienkim strumieniem olej. Obie masy łączymy. Mąki przesiewamy, dosypujemy, delikatne mieszając biszkopt łyżką. Pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 175 stopni przez około 30-35 minut. Po wyjęciu z pieca biszkopt w blaszce rzucamy na podłogę z wysokości 50 cm. Po wystudzeniu biszkopt dzielimy na dwa blaty

Konfitura:
ok. 25-30 dag moreli
1 szklanka cukru
2 łyżki galaretki z kwiatów czarnego bzu

Owoce kroimy na mniejsze kawałki i zasypujemy cukrem – smażymy na średnim ogniu aż się rozpadną i dodajemy galaretkę. Przed wyłożeniem na ciasto, studzimy.

Krem maślany na bezie szwajcarskiej:
100 g miękkiego masła
1 białko z dużego jaja
2 łyżki cukru
1-2 łyżki galaretki z kwiatów czarnego bzu

Masło ubijamy w jednej misce na puszystą masę i dodajemy galaretkę. W drugiej misce ubijamy na sztywną bezę białko, dodajemy stopniowo cukier. Ubite białko łączymy razem z masą maślaną, krem jest gotowy, gdy będzie jednolity.

Galaretka z owocami:
2 opakowania galaretki truskawkowej
2 1/2 szklanki wody (z części wody można zrezygnować na korzyść syropu z moreli)
kilka moreli z puszki (lub podgotowanych)
1 szklanka truskawek

Galaretkę rozpuszczamy w gorącej wodzie. Morele i truskawki kroimy w mniejsze kawałki, zalewamy wystudzoną galaretką, a następnie przelewamy do wyłożonej folią spożywczą miski w kształcie kopuły (należy się upewnić, że jest ona nieco mniejsza od tortownicy). Aby przyśpieszyć proces, galaretkę wstawiamy do lodówki aż porządnie stężeje. Przed ubiciem śmietanki, galaretkę wyjmujemy z miski.

Krem śmietankowy:
600 ml śmietanki kremówki
3 – 4 łyżki galaretki z czarnego bzu
1 łyżka cukru pudru (opcjonalnie)
1 duża łyżka żelatyny (namoczona w odrobienie wody)

Schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno, do rozpuszczonej żelatyn dodajemy galaretkę i dwie łyżki śmietanki – dodajemy do masy. Gdyby krem był jeszcze zbyt mało słodki, dodajemy cukru.

Dekoracja:
kilka moreli
kilka truskawek
ok. 200 – 300 ml śmietanki (na boki tortu i dekorację)
1 łyżka cukru pudru do śmietanki
kilka kostek białej czekolady (wiórki dookoła)
drażetki mleczne

Tort dekorujemy po jego wstępnym schłodzeniu.

Składamy:
biszkopt
konfitura morelowa
krem maślany na bezie szwajcarskiej
biszkopt
konfitura morelowa
2 – 3 łyżki kremu śmietankowego
galaretka z owocami – ułożona na środku
pozostały krem śmietankowy

Tort z Fabryki Czekolady

Estetyka tortu zaczerpnięta z niezwykle modnego ostatnimi czasy tortu Milka. Ja jednak nie do końca okazałam się wierna jednej marce, smak tortu też nieco zmodyfikowałam. Ciężko mi powiedzieć czy na lepsze, bo oryginału ie robiłam i nie próbowałam. jedno jest pewne – tort zniknął niemal do końca – nikt nie odmówił sobie kawałka. Ku mojemu radosnemu zdziwieniu powiem, że tort znalazł swoich amatorów nawet wśród dzieciaków niejedzących ciast. I to nie one podkradały dekorację tortu przed jego krojeniem ;) Wręcz nabożnie pilnowały i upominały.

Biszkopt kakaowy:
6 dużych jajek
10 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ 1/2 słoiczka kremu orzechowo-czekoladowego

Biszkopt dzielimy na 3 blaty.

krem z białej czekolady:
900 ml śmietanki kremówki
250 g białej czekolady
3 łyżki cukru
1 1/2 łyżki żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)

Szklankę kremówki podgrzewamy – zalewamy nią posiekaną czekoladę. Po kilku minutach mieszamy, czekolada powinna się rozpuścić. Gdy śmietanka ostygnie do temperatury pokojowej, wstawiamy ją do lodówki. Resztę śmietanki dobrze chłodzimy i ubijamy na puszystą masę, w osobnej misce ubijamy czekoladę, na końcu obie masy łączymy. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do kremu.

Składamy tort w szachownicę (można też zwyczajnie przełożyć blatami)
Bierzemy 3 okrągłe naczynia – u mnie szklanka oraz dwa talerzyki, mniejszy i większy
delikatnie wykrawamy z tortu okręgi – smarujemy je przygotowanym wcześniej kremem orzechowo – czekoladowym
na spodzie układamy jeden największy i średni – wolne miejsce w środku napełniamy kremem
następnie układamy pozostałe dwa krążki – nad kremem i uzupełniamy miejsca nad ciastem, kolejną porcją kremu
powtarzamy aż do wykończenia kremu i blatów ciasta – wstawiamy do lodówki

Dekoracja:
1 tabliczka czekolady deserowej (na miseczki i boki tortu)
dowolne słodycze
bita śmietana (z żelatyną – u mnie na boki i do miseczek)

Gdy chcemy oblewać ciasto spływającą czekoladą, konieczne jest choć częściowe zrezygnowanie z koncepcji naked cake – ja delikatnie przejechałam szpatułką i 2 – 3 łyżkami bitej śmietany, aby czekolada ładnie spływała.

Jak zrobiłam miseczki?
Cytrynę owinęłam folią aluminiową – ciasno, starając się uniknąć wyraźnych zagnieceń. Następnie oblałam czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej (2 miski – większą wypełniłam wrzątkiem, ułożyłam na niej drugą miskę z czekoladą i przykryłam pokrywką). Gdy czekolada zastygłą – zdjęłam folię razem z miseczką. Można również próbować z pomidorem, mandarynką… owocami bądź warzywami o owalnym kształcie czy małymi balonami.

Drażetki kokosowe lub mleczne przyklejałam za pomocą czekolady do zastygniętych brzegów. Przed ich oblaniem pamiętajcie żeby tort był dobrze schłodzony, śmietanka może się w innym wypadku zacząć topić.






Prinsesstårta – tort księżniczki

Trzy lata temu, na blogu, pod innym co prawda adresem, opublikowałam swój pierwszy post z przepisem. Wcześniej owsem, publikowałam – doraźnie, niekoniecznie na zorganizowanym blogu. Niemniej z powodu takiej „okazji” chciałabym Wam zaprezentować przepis na coś niezwykłego. Tort z historią, Szwedzką historią. Ciasto proste, które jednocześnie zdobyło podniebienia rodu królewskiego :) Nieco zmodyfikowany przepis z bloga. Polecam!

Biszkopt:
6 dużych jajek
8 łyżek cukru
3 łyżki oleju
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodając połowę cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel i dolewamy olej. mąki przesiewamy i dodajemy do białek wymieszanych z żółtkami. Biszkopt pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia – w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu dzielimy na 3 placki.

Krem budyniowy:
700 ml mleka
3 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 opakowania budyniu waniliowego
200 g masła w temp. pokojowej
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka ucieramy z cukrem na kogel mogel, na końcu mieszamy z 1/2 szklanki zimnego mleka i proszkiem budyniowym. Resztę mleka umieszczamy w rondelku i gotujemy. Do gorącego wlewamy proszek budyniowy z żółtkami i energicznie mieszamy. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Masło kroimy w kosteczkę i ucieramy na puch z dodatkiem alkoholu – najlepiej ekstraktu waniliowego, dla podkreślenia smaku. Dodajemy po łyżce budyniu.

Krem śmietankowy:
1,1 l śmietanki kremówki
2 łyżki cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny (jeżeli tort ma być transportowany to dodajemy dwie, namoczone w niewielkiej ilości wody)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrami. 2 – 3 łyżki mieszamy z rozpuszczoną żelatyną, a następnie dodajemy do ubitej śmietany.

Dodatkowo:
300 – 350 g dżemu malinowego
masa marcepanowa – ja użyłam z tego przepisu, ta porcja jest wystarczająca

Krem budyniowy przekładamy do szprycy, brzegi pierwszego ciasta pokrywamy nim robiąc taki „murek”. Środek biszkoptu obficie smarujemy dżemem i wykładamy na niego część śmietanki, przykrywamy drugim biszkoptem. Drugi biszkopt smarujemy kremem budyniowym (kilka łyżek powinno nam zostać do pokrycia wierzchu i boków tortu) i wykładamy resztę śmietanki tworząc kopułę. Ostatnim biszkoptem zakrywamy wierzch – jeżeli pęknie, zatuszujemy to kremem budyniowym, którym pokrywamy cały tort. Wkładamy go na godzinę do lodówki. W międzyczasie przygotowujemy masę marcepanową wg przepisu. Wałkujemy ją cienko i układamy na wierzchu tortu, na samej górze robimy małe nacięcie na różę z masy marcepanowej. Ja dodatkowo tort ozdobiłam od spodu liśćmi uzyskując, moim zdaniem znacznie ciekawszy efekt wizualny.

Tort Zajączek – z kremem kokosowym

Tort ten ewidentnie nawiązuje do klimatów wielkanocnych jeżeli jednak nie będziecie mieli już okazję niczego z tej okazji przygotowywać, z pewnością będzie też dobrą propozycją na przyjcie dla dzieci (wystarczy pominąć likier). Lekki, delikatnie kakaowy biszkopt przełożyłam kremem intensywnie kokosowym, a gdyby smaku było mało – mięsiste ciasto nasączyć można mlekiem kokosowym wzbogaconym o likier. Ciasto nie jest przesłodzone co dla gości strudzonych kajmakami i nadziewanymi cukierkami na pewno będzie atutem. Obiecuję, że zdjęcia w przekroju zjawią się na blogu już niebawem, gdy tylko przyjdą i wkroję się w tort :) Nich też cieszą się efektem.

P.S. U mnie cały czas utrzymuję, że tort wcale nie wygląda jak zając. Ja uparcie utrzymuję, że to Zając Bielak ;)

Filip – pozdrawiam :D

Biszkopt:
7 jajek
10 łyżek cukru
5 łyżek oleju rzepakowego
5 łyżek mąki pszennej tortowej
2-3 łyżki kakao
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ opcjonalnie => poncz (50 ml likieru kokosowego i 50 ml mleczka kokosowego) lub dwie łyżki powideł

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę – powoli dodajemy po łyżce cukru i miksujemy aż się rozpuści. Żółtka ubijamy na kogel mogel z resztą cukru a następnie stopniowo dolewamy oleju. Kakao i mąki przesiewamy, białka i żółtka mieszamy razem. Do masy z jajek dodajemy mąki i mieszamy łyżką. Bierzemy: miskę, foremkę na muffinki i keksówkę, wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy ciasto. Pieczemy około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, dużą miskę zostawiamy na około 10 minut dłużej.

krem kokosowy
3 szklanki mleka
200 g wiórków kokosowych
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
200 g miękkiego masła
2 łyżki likieru kokosowego
+ kilka łyżek wiórków do dekoracji

2 i 1/2 szklanki mleka przelewamy do garnka z grubym dnem i gotujemy. W międzyczasie miksujemy ze sobą pozostałe mleko, cukier, budyń i mąkę. Do wrzącego mleka dodajemy kokos, gdy całość ponownie zawre, wlewamy przygotowane wcześniej zimne mleko z budyniem – mieszamy do zagotowania. Budyń kokosowy odstawiamy do wystudzenia, najlepiej na całą noc. Miękkie masło miksujemy z likierem na puch. Dodajemy po łyżce budyniu kokosowego.

Biszkopt dzielimy na 3 blaty, możemy je naponczować lub posmarować cienko powidłami. Największy układamy na spodzie patery i smarujemy kremem robiąc delikatną kopułkę, układamy kolejny blat i smarujemy w ten sam sposób. Na wierzchu układamy ostatni blat biszkoptu i lekko dociskamy. Zająca smarujemy cienko kremem. Z biszkopta w keksówce wycinamy stopy (wcześniej warto przygotować sobie szablon) – smarujemy dookoła kremem, posypujemy kokosem i przykładamy do zająca. W muffinkę wbijamy około 3 wykałaczek i posmarowaną oraz obtoczoną w kokosie wbijamy w korpus. Ciasto wkładamy do lodówki.

Krem śmietankowy:
1 szklanka schłodzonej śmietanki kremówki
2 łyżki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
1 1/2 łyżeczki żelatyny (i odrobina wody)
czerwony lub różowy barwnik (i łyżka mleka)

Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem, dodajemy ekstrakt. Namoczoną żelatynę rozpuszczamy, mieszamy z odrobiną ubitej śmietanki i dodajemy do reszty. 1/4 masy zabarwiamy dodatkowo barwnikiem. Krem przekładamy do szprycy z gwiazdkową końcówką i ozdabiamy korpus królika. Ciasto wstawiamy do lodówki. Przed podaniem posypujemy okruszkami czekoladowego ciasta

Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim Czytelnikom bloga – tym odwiedzającym mnie regularnie jak i tych, którzy są tu po raz pierwszy, życzyć radosnych Świąt Wielkanocnych w gronie rodzinnym. Spokoju, wypoczynku i energii do działania. Podążając zaś za tematyką bloga – pysznych pasch i mazurków :)


Wypieczone święta - Wielkanoc 2017

Tort Szwarcwaldzki + dekoracja z czekolady

Wielkimi krokami zbliża się dzień świętego Walentego, popularnie nazywany Walentynkami. Ja co prawda też czekam na 14 lutego, ale z zupełnie innych powodów. Niemniej jeżeli chcecie świętować dzień zakochanych, bądź macie inną okazję do uczczenia ten tort sprawdzi się fantastycznie. Jego przygotowanie zimą, w obecnych temperaturach będzie błahostką, mi po pół godzinie w gorącym samochodzie zaczęła lać się dekoracja a śmietankowy krem lekko opadł. Zdarza się najlepszym. Czekolada, soczyste wiśnie – czego chcieć więcej?


Ciasto czekoladowe
7 jajek (M)
1 szklanka cukru
200 g masła (roztopionego i całkowicie przestudzonego)
60 g kakao
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy dodając połowę cukru, żółtka ubijamy w osobnej misce z resztą cukru an kogel mogel, pod koniec powoli dolewamy zimne masło (wybierajmy to min 82% tłuszczu). Do białej dodajemy żółtka, powoli mieszając aby piana nie opadła. Do drugiej miski przesiewamy mąkę, proszek i kakao – dodajemy do ubitych jaj. Dużą tortownicę wykładamy papierem, wlewamy ciasto. Całość pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 35 – 40 minut. Po tym czasie sprawdzamy ciasto patyczkiem. Chwilę studzimy, zdejmujemy obręcz (ciasto należy obkroić, aby krzywo się nie ukruszyło) i odwracamy do góry nogami. Zostawiamy do całkowitego wystudzenia a następnie zdejmujemy papier i dzielimy ciasto na trzy placki.

Dodatkowo
2 tabliczki czekolady gorzkiej
średniej wielkości słoik z frużeliną wiśniową (niektórzy wykorzystują po prostu zwykłe wiśnie z kompotu wiśniowego, ale ja wolę wersję z wiśniami w żelu)

Około 80 g czekolady ścieramy na tarce o dużych oczkach lub obieramy obieraczką do warzyw. Pozostałą część rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Kilkanaście listków (u mnie róży) delikatnie myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Pędzelkiem nabieramy czekoladę i smarujemy listek po wypukłej stronie. Listki układamy na talerzyku i wkładamy do lodówki, czasem warstwa czekolady jest zbyt cienka i należy nałożyć jeszcze jedną warstwę. Resztę czekolady wylewamy na arkusz folii bąbelkowej – również wkładamy do lodówki. Dwa placki ciasta smarujemy wiśniami w żelu.

Krem śmietankowy:
1 litr schłodzonej śmietanki (mniej więcej 200 ml zostawiamy do dekoracji)
2 opakowania cukru wanilinowego
2 – 3 łyżki cukru
2 płaskie łyżki żelatyny + odrobina wody (ja musiałam dodać więcej, dlatego krem stracił na puszystości

Śmietankę ubijamy, dodajemy do niej cukier. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy odrobinę śmietanki, mieszamy i wlewamy do miski z ubitą śmietanką. Wykładamy na placek pokryty połową frużeliny wiśniowej – powtarzamy. Ciasto wkładamy do lodówki. Po mniej więcej 2 – 3 godzinach zdejmujemy obręcz i boki zakrywamy resztą śmietanki (przygotowaną przed nałożeniem, inaczej stężeje lub się rozpłynie), na górze robimy rozetki. Układamy dekoracje z czekolady, ewentualnie kandyzowane wiśnie.

Tort orzechowo – adwokatowy

Za mną długi weekend. Długi i niełatwy, wracając późnym wieczorem w sobotę z wesela wiedziałam, ze następnego dnia mam gości, do zrobienia dwa torty i kilka blaszek z ciastem… Logistyka level master. Podałam też tort. Jego zrobienie uważam za średnio pracochłonne, ale bez wpadek się nie obyło. Chowając o drugiej nad ranem do lodówki rozpaćkałam cały bok kubkiem śmietany, reperacja trwała przeszło trzy razy dłużej niż pieczenie tortu wraz z ozdabianiem. a jak to przy reperowaniu bywa i tak efekt był mówiąc delikatnie – mizerny. Z ciastkami też była wpadka i to niemała. Nie kroiłam ich w domu i gdzieś tam ten obowiązek sczezł na osobach trzecich (nie znoszę gdy ktoś zbliża się z nożem do ciasta brrrr… nie mam zaufania) i finalnie jedne kawałki były o połowę mniejsze od drugich, ale wspólnie wszystkie były krzywe. Nie jestem gotowa na takie „new design” w kuchni. Same torty bez większego uszczerbku trafiły na ładne patery. Zdjęcia w przekroju itd. mam obiecane, coś tam postaram się jeszcze dokooptować z resztek i wrzucić na bloga. Tu nieokazałe zdjęcia przed rzuceniem tortu do lokalu (będzie więcej).

Smak? Orzech i ajerkoniak to całkiem trafne połączenie. Całość przełamuje i ożywia galaretka porzeczkowa, z tegorocznych zbiorów i przetwórstwa z resztą też. Biszkopt bez nasączania – z dodatkiem oleju jest przyjemnie wilgotny, a tort nie traci swej stabilności. Inspiracją do dekoracji był ten przepis, nie wyszło tak idealnie, ale wypadki chodzą po ludziach :) Pierwszy krem powstał na bazie orzechów włoskich, drugi jest za to moją kolejną wariacją na temat ulubionego kremu na bazie budyniu i bitej śmietany, lekko podbarwiony szczyptą kurkumy. Całość oblałam białą czekoladą, udekorowałam pociętymi gotowymi pralinkami i wachlarzykiem. Musicie skosztować… ;)

Biszkopt
8 jajek (u mnie zwykłe M)
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki pszennej tortowej
1/3 szklanki maki ziemniaczanej
4 łyżki oleju rzepakowego (około 60 ml lub nieco więcej)
+ mały słoiczek galaretki porzeczkowej (lub innej)

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na puszystą pianę, dodajemy stopniowo połowę cukru, gdy kryształki się rozpuszczą, dodajemy ubite na kogel mogel żółtka z cukrem i olejem. Mąki przesiewamy – dodajemy do masy jajecznej cały czas mieszając łyżką. Spód dużej tortownicy wykładamy papierem, wylewamy biszkopt i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. Całość będzie gotowa gdy wierzch się zrumieni – po około 35 minutach. Biszkopt studzimy, zdejmujemy papier i dzielimy na trzy blaty. Pierwszy i drugi smarujemy galaretką (gdyby była zbyt luźna dodajemy rozpuszczoną żelatynę).

Krem orzechowy
200 g zmielonych orzechów włoskich (ja posiekałam, ugotowałam z mlekiem i zblendowałam przed dodaniem kaszki)
400 ml mleka
50 – 70 g kaszki manny
4 łyżki cukru
200 g miękkiego masła

Orzechy zagotowujemy z mlekiem (gdyby była potrzeba – blendujemy), do gotującej się masy dodajemy kaszkę i cały czas mieszamy, aby nie powstały grudki. Dodajemy cukier. Masa powinna być gęsta, ale po wystudzeniu zastygnie jeszcze bardziej. Masło miksujemy na puch, dodajemy po łyżce wystudzonej masy orzechowej, a gdy krem będzie jednolity, wykładamy go na pierwszy blat biszkoptu i przykrywamy kolejnym.

Krem adwokatowy:
400 ml mleka
200 ml adwokatu/ajerkoniaku
1 opakowanie budyniu waniliowego/śmietankowego
2 łyżki żelatyny (namoczone w odrobinie mleka)
4 – 5 łyżek cukru
400 ml śmietanki kremówki, dobrze schłodzonej

W 1/2 szklanki mleka rozprowadzamy budyń, resztę zagotowujemy wraz z likierem. Gotujemy jak budyń, gorący słodzimy i dodajemy żelatynę – dokładnie mieszamy. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia, ale pilnujemy aby budyń nie zastygł całkowicie (jak galaretka). Kremówkę ubijamy na sztywno, dodajmy po łyżce budyniu i miksujemy. Wykładamy na drugi blat biszkoptowy – przykrywamy ostatnim i smarujemy resztką kremu, która nam została. Ciast wstawiamy na min 2 godziny do lodówki, aby dobrze się ścięło.

Krem pod polewę i na boki:
1 białko
2 łyżki cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego
100 g masła miękkiego
1 – 2 łyżki ajerkoniaku

Białko ubijamy do puch – dodajemy cukier. W drugiej misce ubijamy masło, dodajemy likier a na końcu białko. Kremem pokrywamy górę i boki tortu.

Polewa
100 ml śmietanki
150 g białej czekolady
+ czekoladowe pralinki, ciemna czekolada rozpuszczona w kąpieli wodnej

Do gorącej śmietanki wrzucamy posiekaną czekoladę – mieszamy do jej rozpuszczenia. Polewę nieco studzimy i oblewamy nią tort (pozwalamy, aby czekolada swobodni spływała). Na półpłynnej czekoladzie układamy pralinki. Z rozpuszczonej ciemnej czekolady robimy kleks na papierze do pieczenia, rozmazujemy łyżką i wstawiamy do lodówki. Umieszczamy na torcie. Robimy dowolne kleksy z czekolady dopóki biała czekolada nie zastygnie (praca jest na prawdę przyjemna i wystarczy łyżeczka oraz wykałaczka, aby stworzyć coś w miarę sensownego). Ciasto wkładamy na noc do lodówki.

Piecz - tak od podstaw

Tort Prosiak – krok po kroku

Niby sesja już za mną, ale nadal czekam na wyniki jednego egzaminu… i to gdzieś tam mnie dalej pochłania. Na pytanie o kampanię wrześniową na razie nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi :) Te myśli oczywiście wyprzedzają pytania o to jakie szanse mają nasi w aktualnym turnieju. Ale o ile na napisany egzamin miałam jakiś wpływ jeszcze tydzień temu tak na wynik tego meczu – żadnego. Będę kibicować. A dla mnie najlepszym lekarstwem na stres i zmęczenie jest taka precyzyjna robota, wymyślanie czegoś, poprawianie. Jakiś czas temu natknęłam się na tort w kształcie prosiaka, miał swój urok. Nie mogłam być gorsza :) Jednak postanowiłam zrezygnować z ciężkiej i słodkiej masy cukrowej i tort wykończyć kremem. Wiem, że wydaje się być skomplikowany, ale takim nie jest. To tylko kwestia precyzji i czasu poświęconego na wygładzanie detali. Przygotowałam zdjęcia krok po kroku, które wiele mam nadzieję pomogą. Sam krem do nadziania nie jest żadną nowością, bo podobnego użyłam do przygotowania Charlotte, a ciasto ubogacone w kakao pochodzi z Rabarbarowej krajanki. Nowością jest tylko krem bezowo – maślany, który bardzo polecam do wykańczania wszelkiego rodzaju tortów. Robię go tak jak moja babcia, ubogacam jedynie barwnikami wg potrzeby.

Ciasto:
5 dużych jajek
200 g (1 szklanka) cukru
100 ml wody
100 ml oleju
250 g mąki pszennej tortowej
20 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
+ 1/2 słoiczka dżemu polecam truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, następnie dodajemy stopniowo połowę (100g) cukru. W osobnej misce ucieramy na kogel mogel żółtka z cukrem i gdy będą puszyste dodajemy stopniowo mieszankę wody z olejem. W osobnej misce łączymy przesianą mąkę, kakao i proszek. Dodajmy stopniowo do żółtek. Ostatecznie obie masy łączymy ze sobą tzn, żółtka dodajemy do białek. Mieszamy delikatnie, aby jak najmniej opadły. Papierem do pieczenia wykładamy miskę metalową lub szklaną przeznaczoną do pieczenia. Wycinamy 4 małe kółka i umieszczamy na dnie foremek na muffinki lub kubków, brzegi smarujemy margaryną. 3 wypełniamy do 2/3 ciastem (urośnie), a do jednej dodajemy mniej – łyżkę masy. Resztę umieszczamy w misce. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 40 minut. Zwłaszcza ciasto na korpus warto sprawdzić patyczkiem, bo może wymagać nieco dłuższego pieczenia. Po upieczeniu studzimy. Korpus tniemy na 3 – 4 blaty. Dwie muffinki przecinamy na pół. Mniejszą na 4 części – jak na zdjęciu. Blaty przeznaczone na korpus smarujemy dżemem.

Krem waniliowy
400 ml schłodzonej śmietanki 30%
2 – 3 łyżki cukru
1 opakowanie serka waniliowego (140 g)
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy z cukrem na puszystą masę. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do niej serek – wlewamy ostrożnie do ubitej śmietanki miksując. Tężejący krem rozprowadzamy pomiędzy blatami, formując kopułę. ciasto wstawiamy do lodówki na 2 – 3 godziny.

Krem maślano bezowy – do dekoracji
200 g miękkiego masła (wg zaleceń mojej babci – pół na pół z margaryną taką miękką do smarowania kanapek, ale w mojej opinii odbija się to na smaku)
2 białka z dużych jajek
3 – 4 łyżki cukru (lub więcej, gdy decydujemy się na spirytus warto użyć tu cukru wanilinowego)
łyżka spirytusu lub mocnej nalewki/ekstraktu
czerwony/różowy barwnik i odrobina kakao

Masło kroimy na kawałki i ubijamy mikserem do białości przez kilka minut. Dodajemy spirytus i ubijamy jeszcze chwilę, powinno się ładnie wybić. W osobnej misce białka ubijamy na sztywna masę i dodajemy stopniowo cukier. Ubije białka miksujemy z masą maślaną. Dwie łyżki kremu przekładamy do osobnej miseczki i mieszamy z kakao. Do pozostałego kremu dodajemy odrobinę barwnika w proszku kilka kropel spirytusu (lub barwnik w płynie/żelu) – miksujemy. Mniej więcej 1/4 z tej masy odkładamy do miseczki i dodajemy jeszcze odrobinę barwnika. Korpus pokrywamy jasnym kremem. Przyczepiamy nogi z boku układając prosiaka na paterze na której zostanie podany. Muffinkę mocujemy za pomocą 2 – 3 wykałaczek wbijając w ciasto. Podobnie robimy z uszami. Pokrywamy tort kremem i wybrane części (uszy, ryjek, nogi, ogonek) pomagając sobie foliowym woreczkiem do mrożenia smarujemy ciemno różowym kremem. Oczy i dziurki tworzymy z kremu czekoladowego. Ryjek może być ciężki, dlatego na czas chłodzenia warto podłożyć coś pod spód, aby się nie przekrzywił.

Jest to tort urodzinowy. Trzecie urodziny obchodzi też Akademia Kulinarna Whirlpool. A więc częstując wirtualnie kawałkiem „Prosiaka” jej współtwórców, którzy tyle wysiłku włożyli w zgłębianie kulinarnych meandrów i dzielenie się pozyskaną wiedzą ze światem chciałabym złożyć im życzenia. Niech ten jubileusz będzie jednym z pierwszych, który czeka Akademię. Niech każdy kolejny będzie momentem podsumowania coraz to nowych wyzwań z którymi udało Wam się zmierzyć. Niech ziemniaki będą zawsze młode, a owoce jędrne, niech kremówka zawsze się ubija… :) Dzielcie się dalej tym co robicie, bo inspirowanie innych jest wodą na młyn – wiem coś o tym!
www.akademiakulinarnawhirlpool.pl
www.marcoghia.pl




Truskawkowe szaleństwo 2016Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnegoPiecz - tak od podstaw
Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnego

Świętujemy 3. urodziny Akademii Kulinarnej Whirlpool

Charlotte z truskawkami i waniliową pianką

Tak, dzisiaj coś trudniejszego. Jednak przyznam, że to jedno z lepszych ciast jakich zdarzało mi się spróbować ostatnio – tych własnych, tych z cukierni i generalnie wszystkich. proponuję Wam dwie wersje – pracochłonną z biszkoptami Ladyfingers (przepis po kliknięciu) własnego wyrobu jak i z takimi sklepowymi.Przyznam się do małej wpadki – unikniecie tego błędu co ja. Pierwotnie, szlakiem Sosny – miałam elegancko obłożyć Charlotte truskawkami – niestety uprzedzili mnie. Postanowiłam plasterki ostatnich truskawek zalać żelem. Niestety Spowodowało to, że te przestały być chrupkie i w strategicznych miejscach zaczęły się wyginać. Pomińcie ją – to nie do tego ciasta. Druga rzecz – ciasto najlepiej smakuje wyjęte wprost z lodówki i wtedy wyraźnie widać tą piankową, puszystą strukturę. Ale biszkopty nie lubią wilgotnych miejsc… dlatego jeżeli Charlotte ma się prezentować na prawdę dobrze powinna być podana optymalnie 3 godziny po przygotowaniu. W smaku – polecam, bo nie ma lepszej :)

Biszkopt:
2 większe jajka
3 łyżki cukru
2 czubate łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka maki ziemniaczanej
1 łyżka oleju
+ biszkopty Ladyfingers – u mnie 2/3 przygotowanej porcji

Biszkopt przygotowujemy podobnie do Ladyfingers, na końcu dodając olej. Pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem – 20 minut w 180 stopniach.Biszkopt studzimy i usuwamy papier.
Na dno kładziemy biszkopt, a dookoła umieszczamy Ladyfingers (gdy są nierówne – przycinamy). Ja gorąco polecam metalowe pierścienie, które da się regulować – bez nich tortu bym nie chciała piec. Możecie też wykorzystać zapinana foremkę w której piekliście biszkopt.
Krem truskawkowy:
1 opakowanie budyniu truskawkowego (ewentualnie malinowego)
600 ml mleka
3 – 4 łyżki cukru
400 ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)
1 łyżka żelatyny (latem ilość można zwiększyć, w wielkie upały – nawet podwoić) – rozpuszczona w 2 – 3 łyżkach wody
+ truskawki (około 400 g)

Gotujemy budyń wg zaleceń producenta w podanej w przepisie ilości mleka. Budyń studzimy (!!! – ważne, inaczej krem się rozpłynie). Śmietankę dobrze chłodzimy, latem radzę ją nawet włożyć na 30 minut do zamrażarki. Żelatynę zalewamy wodą, a następnie rozpuszczamy, nie dopuszczając do wrzenia. Ma być płynna i klarowna. Śmietankę ubijamy – najlepiej mikserem. Zdarzyło mi się ubijać 36% ręcznie trzepaczką, ale zajęło to dwukrotnie więcej czasu, z 30 byłoby ciężko. Do śmietanki dodajemy po łyżce budyniu – szybko miksujemy, dodajemy etc. 2- 3 łyżki kremu mieszamy z żelatyną (przed dodaniem sprawdzamy czy ta dalej jest płynna), a następnie całość wlewamy do miski z mesztą kremu i mieszamy dokładnie. Odrobinę kremu rozsmarowujemy na biszkopcie. Układamy truskawki – umyte i suche. Zalewamy następnie resztą kremu. Wkładamy do lodówki. W międzyczasie robimy piankę waniliową.


Pianka waniliowa:
300 ml śmietanki kremówki
1 małe opakowanie serka homogenizowanego waniliowego (140 g)
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżka cukru
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 2 łyżkach wody – uwagi jak powyżej

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno wraz z cukrem i cukrem wanilinowym. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy serek, a następnie całość wlewamy do miski z bitą śmietaną i dokładnie mieszamy. Wylewamy na masę truskawkową i dowolnie dekorujemy. Wstawiamy do lodówki, aby krem stężał.

Wiosenne słodkości 2016Piecz - tak od podstawTruskawkowe szaleństwo 2016
Milion smaków truskawek - edycja trzecia

Tort karmelowo – pralinowy

Dzisiaj polecę Wam tort, który mimo tego, że do najlżejszych nie należy to jego kaloryczności prawie nie czuć. Z góry przeproszę za zdjęcia i ich jakość, ale nie chciałam „otwierać” tortu przed przybyciem gości, a ci z kolei zjawili się dobrze po godzinie 19 i światło było już nie to. Ostatni kawałek, który ledwo się uchował i to jeszcze nie w takiej wersji w jakiej miał (kwestia „nowych i wspaniałych” pomysłów na krojenie tortów, z resztą nie moich – pomińmy) pokazuję już w porannym świetle. Jest to na pewno jeden z tych wypieków z których jestem na prawdę dumna i to nie tylko z powodu pozytywnych komentarzy, które zebrał, ale i smaku który mi samej bardzo przypadł do gustu. Nie ukrywam, że wymaga on nieco czasu i pracy, ale na większe rodzinne świętowanie warto zebrać się w sobie i go przygotować. Pracę spokojnie można też rozłożyć na dwa dni. nie bójcie się też słodyczy – kremy nie są przesłodzone mimo iż po składzie przypuszczać możecie, ze jest to słodki ulepek.

Biszkopt
4 duże jaja (lub 5 średnich)
120 g cukru
2 czubate łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia Delecty
80 g roztopionego i przestudzonego masła

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier, gdy tez nie rozpuści wbijamy kolejno żółtka. Maki, proszek i kakao przesiewamy, dodajemy do masy jajecznej. Cienkim strumieniem wlewamy przestudzone masło. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25 – 30 minut. Studzimy i dzielimy na dwa blaty.
„Beza” orzechowa:
3 białka (z dużych jaj)
1 żółtko
130 g cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego od Delecty
1 łyżka maki ziemniaczanej
1 łyżeczka octu jabłkowego
100 g drobno posiekanych orzechów (laskowych lub włoskich)

Białka ubijamy na sztywno dodając stopniowo cukier i cukier wanilinowy. Na końcu wbijamy żółtko. Do masy dodajemy przesianą mąkę ziemniaczaną, ocet i orzechy – mieszamy. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia rysujemy okrąg (o średnicy tortu). Ciasto wylewamy tak, aby mniej więcej osiągnąć naszkicowany kształt. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez 30 -35 minut.

Pralina:
150 g wody
300 g cukru
300 g orzechów laskowych lub włoskich (posiekanych)
1 łyżka masła

Z cukru i wody gotujemy syrop – ma się pienić. W tym momencie dodajemy stopniowo orzechy – po łyżce lub dwie. Gotową masę zdejmujemy z ognia i dodajemy masło – mieszamy. Dużą blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i rozkładamy na niej orzechową pralinę. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na kwadrans – obserwujemy cały czas i wyjmujemy gdyby zaczęły się wcześniej palić. Pralinę studzimy tak, aby zastygła, wtedy łamiemy ją na kawałki i siekamy. Część zachowujemy do dekoracje – resztę wykorzystujemy do kremu.
Krem pralinowy:
3/4 przygotowanej wcześniej praliny
150 g miękkiego masła

Miękkie masło ubijamy do białości, dodajemy stopniowo przygotowaną pralinę. Kremem pralinowym smarujemy przygotowany wcześniej biszkopt. Układamy bezę i odstawiamy do schłodzenia.
Krem toffi
600 ml mleka
100 g cukru
1 opakowanie budyniu krówkowego na 3/4 litra od Delecty
200 g miękkiego masła

Łyżkę cukru karmelizujemy i stopniowo dodajemy do niej odrobinę mleka. Gdy całość się skarmelizuje uzupełniamy karmel mlekiem. w 1/2 szklanki mleka rozprowadzamy budyń krówkowy i pozostały cukier. Gotujemy wg zaleceń producenta a następnie studzimy. Miękkie masło ubijamy i dodajemy stopniowo budyń. Krem wykładamy na warstwę bezową, pozostawiając dwie łyżki masy. Przykrywamy drugą częścią biszkoptu kakaowego i smarujemy cienko pozostałym kremem. Ciasto wstawiamy do lodówki, w międzyczasie przygotowujemy dekoracje.
Krem czekoladowy
300 ml śmietanki 36%
1 opakowanie cukru wanilinowego od Delecty
1 łyżka kakao
1 łyżeczka żelatyny (z górką, rozpuszczona w niewielkiej ilości wody)
Schłodzoną śmietankę ubijamy i dodajemy cukier oraz kakao.
Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do masy. Kremem dekorujemy brzegi tortu, na górze pozostawiamy sobie do zrobienia rozetek.
Dodatkowo
polewa czekoladowa (50 g masła, 2 łyżki śmietanki, 2 łyżki cukru i łyżka kakao)
pralina
pudełko czekoladek – orzechy laskowe zanurzone w masie toffi i oblane czekoladą

Masło i śmietankę rozpuszczamy, dodajmy cukier, a na końcu kakao. Polewę studzimy i oblewamy nią tort. Brzegi i górę posypujemy praliną oraz dekorujemy kremem czekoladowym i przeciętymi na pół lub an ćwiartki czekoladkami.


Komu poleciłabym ten tort? Na pewno osobie, która ma doświadczenie w pieczeniu, a każda minuta spędzona w kuchni jest dla niej celebracją dania które przygotowuje. Ten tort będzie na pewno perłą w koronie ambitnej gospodyni, która chce na prawdę zabłysnąć przed swoimi Gośćmi. Taką osoba na pewno jest moja Babcia, która słynie z perfekcji, a która z zaciekawieniem pytała mnie o przepis biorąc kolejny kęs.
Piecz... ot tak... prosto z serca!