Archiwa kategorii: Vege

Chleb na wodzie z ogórków kiszonych

Trochę nietypowy wypiek jak na tegoż bloga, bo na chleb. I to nie wcale na słodki chlebek bananowy, a na solidny chleb z ziarnami, otrębami… i delikatnym zapachem koperku. Przy aktualnym piekarniku w jakim przyszło mi piec (z termoobiegiem, którego lepiej nawet nie włączać i paleniem wszystkiego lub niedopiekaniem, dymem, parzącymi uchwytami – mordęga) to cud, że chleb wyrósł, choć… za bardzo spiekł się od spodu, mimo tego, że grzałkę dolną włączyłam na ostatnie 10 minut, widząc, że chleb jest surowy. Nie ujmuje mu to smaku. Polecam jako alternatywę dla czysto drożdżowych chlebów, znacznie bliżej mu do tego na zakwasie ;)

Chleb:
2 1/2 szklanki mąki pszennej typ 650
1 szklanka wody z ogórków kiszonych
1 łyżeczka soli
20 g drożdży
1 łyżeczka cukru lub miodu
dodatki: u mnie po 2 – 3 łyżki słonecznika, otrąb pszenno-żytnich oraz płatków owsianych (dobry będzie też sezam, mak, siemię lniane, suszone śliwki itp.)
+ woda z solą do posmarowania i po łyżce słonecznika oraz płatków do obsypania

Wodę z ogórków kilka godzin przed pieczeniem (a nawet dzień przed) mieszamy z solą i 2 szklankami mąki.
Na 2 godziny przed pieczeniem drożdże rozrabiamy w szklance z miodem lub cukrem i gdy staną się płynne, dodajemy do ciasta, które zagniatamy wraz z resztą mąki. Odstawiamy do pierwszego wyrośnięcia.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość, dodajemy do niego ulubione dodatki, ewentualnie przyprawy – zagniatamy. Keksówkę, żeliwne lub szklane żaroodporne naczynie obsypujemy płatkami i wykładamy do niego ciasto do wyrośnięcia na 40 minut. Po tym czasie ciasto nacinamy smarujemy solą z wodą i posypujemy ulubionymi dodatkami. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do najwyższej temperatury przez 25-30 minut po czym obniżamy ją do 220 stopni.


Smaczne a nie tuczy

Placuszki z kwiatami czarnego bzu

Przepis na szybciutkie, pulchne placuszki. Takie a’la racuszki. Już kiedyś pokazywałam podobny. W tym sezonie robiłam też placuszki w wersji jabłkowo – rabarbarowej. A wiecie o tym, że czarny bez przyśpiesza metabolizm? Może właśnie to przekona Was do przygotowania tych małych pyszności na jutrzejsze śniadanie ;) Przepis jest banalnie prosty i nie potrzeba do jego wykonania miksera. Pamiętajmy tylko, aby bez zbierać z dala od dróg, ścinać jego kwitnące kwiaty w godzinach porannych i w suchy dzień. Znajduje się na nich pyłek, który skrywa cały aromat, dlatego kwiatów przed użyciem nie myjemy.

Składniki:
2 szklanki zsiadłego mleka (lub kefiru, śmietany, maślanki)
2 łyżki cukru
2 – 2,5 szklanki mąki pszennej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
5 dużych baldachimów czarnego bzu (w przepisach radzi się, aby dodać je w całości, ja polecam oberwać same kwiatki, nic się nie stanie gdy wpadnie tez kawałek gałązki)
do smażenia – olej rzepakowy

Mąkę przesiewamy z proszkiem. Mieszamy trzepaczką zsiadłe mleko z cukrem – dodajemy stopniowo mąkę. Kwiatki obieramy i dodajemy do ciasta – mieszamy. Olej rozgrzewamy na patelni (1 – 2 cm), wykładamy ciasto w ilości mniej więcej 2 łyżek – olej będzie rozgrzany gdy dookoła pojawią się bąbelki. Placki smażymy na średniej mocy palnika z obu stron. Układamy an talerzyku wyłożonym papierowym ręcznikiem. Placki podajemy z domowym dżemem truskawkowym – najlepiej z dodatkiem bzu. Ręczę za jego smak :)
Wiosenne słodkości 2016Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnegoPiecz - tak od podstaw
Wegetariański obiad VII

Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnego

Fasolka po Bretońsku z papryką – wersja vege

Aktualnie przyczajam się na halloweenowe akcje na durszlakach i mikserach. Chyba wkrótce powinno coś ruszyć? Jeżeli nie, to być może sama coś zainicjuję. Niemniej jako tako jestem wstępnie przygotowana i mam dla Was przepis na efektowne muffinki – o tym za kilka dni. Dzisiaj propozycja zarazem rozgrzewająca i sycąca jak i bezmięsna. Marzyło mi się tofu wędzone, ale że takiego nie miałam to zdecydowałam się na wersję ziołową. Jest to też przepis, który wykonałam dla Polsoji w ramach naszej współpracy. Dodatkowo w mojej wersji znalazła się papryka – jest to pewne odstępstwo od kanonu, dla mnie tylko na plus ;) Smak tofu nie wszystkim smakuje – jest podobno „kożuchem” (tak, takim na mleku) z czym ciężko jest mi się zgodzić. Po raz pierwszy od wielu lat (od zawsze?) mogłam sobie pozwolić po prostu na jedzenie tego dania bez wybierania kombinowania i wypluwania tego co przypadkiem przeoczyłam. Dotychczas tak właśnie wyglądało u mnie jedzenie i bigosu i fasolki. Ortodoksi pewnie wcale nie zbliżyliby się do talerza z taką zawartością. Super sprawa ;) I genialny rozgrzewacz dla wegetarianina, zwłaszcza takiego lekko przeziębionego.
fasolkabret2
Fasolka po bretońsku:
50 dag fasoli Piękny Jaś (najlepiej namoczonej przez noc)
2 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
15 ziaren pieprzu czarnego (w całości)
2 łyżeczki suszonego majeranku
1 wysuszona ostra papryczka peperoni
olej rzepakowy do smażenia
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
25 dag tofu ziołowego z Polsoji BIO
1 łyżka słodkiej papryki w proszku
pieprz czarny mielony i chili – do smaku
1 papryka
1 łyżeczka cukru
10 dag przecieru pomidorowego
zasmażka (2 łyżki pełnoziarnistej mąki żytniej + łyżka masła/margaryny roślinnej)
płatki drożdżowe nieaktywne/ papryka wędzona (opcjonalnie)

Fasolkę zalewamy wodą. Dodajemy do niej liście, ziele, pieprz w całości, ostrą papryczkę i majeranek. Gotujemy na niewielkim ogniu kontrolując ilość wody (fasolka sporą jej część wchłonie, dlatego na samym początku warto dodać przynajmniej litr) – zajmie nam to około 3 godzin. Ja przygotowałam fasolkę w znacznie szybszy sposób – w szybkowarze. Od momentu puszczenia pary do uzyskania miękkiej fasolki upłynęło mniej więcej pół godziny może 40 minut (bez wcześniejszego namaczania). W międzyczasie przygotowujemy resztę składników. Cebulkę kroimy w kosteczkę i podsmażamy na oleju, dodajemy posiekany czosnek i pokrojone w kosteczkę tofu, doprawiamy do smaku. Paprykę przypalany bezpośrednio na palniku gazowym (jeżeli nie mamy takiego – posiłkować się możemy piekarnikiem co zajmie nam odpowiednio więcej czasu), następnie kroimy w kawałeczki i dodajemy na patelnię, posypujemy cukrem. Gdy Jaś zmięknie wrzucamy do garnka zawartość patelni i przecier – zagotowujemy. Na patelni podprażamy mąkę (ma się przybrązowić – nada jej to wyrazistszego smaku), a następnie dodajemy masło przygotowując zasmażkę. Umieszczamy ją w garnku z fasolką i doprowadzamy raz jeszcze do wrzenia. Smaku dodadzą też drożdże oraz wędzona papryka. Fasolkę podajemy z ziemniakami, chlebem lub bardziej rozcieńczoną w formie „zupy”. Po wystudzeniu można podzielić ją na porcje i zamrozić.
fasolkabret
Wegetariański obiad VJesienne zupyJesień pełna warzyw