Kkwabaegi – koreańskie pączki

Pączek, niby taki oczywisty smakołyk. Jednak w wielu krajach, niemalże w każdym zakątku świata występuje on w swojej niepowtarzalnej wersji. Z nadzieniem, bez, oblane słodkim lukrem czy też gęstym syropem w kształcie kulistym, pierścienia czy innym wymyślnym. Mniejsze bądź większe, na bazie mleka czy nieprzyzwoitej ilości żółtek. Te tutaj mimo, że przybyłe z dalekiej Korei (której?) nie wymagają od nas uzbrajania się w wymyślne składniki wprost z ekskluzywnych sklepów czy azjatyckich bazarów. Są proste i jakże urocze! Ponoć są mało słodkie (poczytajcie)- jednak ja upieram się przy tym, że nie sposób się z tym zdaniem zgodzić. Samo ciasto jest lekko posłodzone, acz cukrowa posypka robi swoje, potwierdzili to domownicy. Myślę, że to kwestia gustu. Pączki polecam jako miłą odmianę od tych tradycyjnych :) Tak na pożegnanie karnawału… a już wkrótce propozycja walentynkowa.

Ciasto:

3 szklanki mąki pszennej
2 łyżki masła (około 50 g)
7 g suszonych drożdży lub 21 g w kostce
3 łyżki cukru
1 szklanka mleka
1 jajko
1/2 łyżeczki soli
olej do smażenia (rzepakowy – litr)

Ciepłe mleko łączymy z cukrem, mlekiem, masłem (ja masło stopiłam – dodałam na końcu) i wsypujemy drożdże. Gdy ciasto ruszy dodajemy jajko. W misce umieszczamy przesianą make, sól i dodajemy zaczy6n. Ciasto wyrabiamy. Gotowe odstawiamy na 1,5 h do wyrośnięcia. Następnie ugniatamy i raz jeszcze pozostawiamy do wyrośnięcia. Po tym czasie dzielimy je na 16 porcji i formujemy z nich wałeczki, które następnie skręcamy (jeden koniec rolujemy w dół, przeciwny w górę) i sklejamy. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia, gdy się napuszy przekładamy na druga stronę i dajemy mu jeszcze 15 minut. Gotowe pączki smażymy na rozgrzanym oleju.
Tutaj zobaczycie filmik jak przygotować i zwijać ciasto <a

Posypka:
3 – 4 łyżki cukru białego
1/2 łyżeczki cynamonu

Osączone z tłuszczu pączki obtaczamy w cukrze wymieszanym z cynamonem. Podajemy.


Faworki na piwie

Raz, dwa trzy – będzie szybko. Taki jest ten przepis – nie wymaga wybijania, nie wymaga wyrastania. Zrobienie faworków zajęło mi chwilę. Zagniotłam szybko potrzebne składniki i bez zbędnych ceregieli rozgrzałam tłuszcz. W międzyczasie rozwałkowałam cieniutko ciasto i pocięłam w paseczki. Tyle :) Faworki dosyć szybko się rozeszły, bo smakowały fantastycznie! Były niesamowicie chrupiące, czyli takie jak być powinny. Polecam :) A wy jak zabieracie się do obchodów tłustego czwartku? Długo szukacie, najlepszego przepisu, drukujecie i kompletujecie niezbędne składniki, czy w ostatniej chwili przypominacie sobie jaki to dzisiaj dzień i wertujecie internet i lodówkę? :)

Faworki:
2 żółtka
150 ml piwa (o dużej zawartości alkoholu)
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżka cukru
30 dag maki pszennej
cukier puder do oprószenia
około 1 l oleju rzepakowego do smażenia

Mieszamy ze sobą piwo, cukier i żółtka. Do masy dodajemy stopniowo mąkę i wyrabiamy elastyczne ciasto. Rozgrzewamy olej (będzie gotowy, gdy po wrzuceniu kawałka ciasta dookoła pojawią się bąbelki a po kilku sekundach wypłynie ono na powierzchnię). Ciasto wałkujemy cienko na podsypanej mąką stolnicy i wycinamy paseczki, w każdym robimy otwór i przeciągamy koniec wstążeczki przez niego. Smażymy z obu stron do zezłocenia się ciasta. Posypujemy cukrem pudrem.

Pączki na cieście piwnym z adwokatem

Pół żartem, pół serio – po prostu „Mecenasy” :D Od dawna planowałam przygotować pączki z ciasta piwnego, marzyły mi się również pączki z adwokatem. Od kilku dni, a dokładniej – jeszcze po faworkach w lodówce czekało na mnie piwo w tymże też celu zakupione (u mnie nic się nie zmarnuje :) ) Krem jest kombinacją budyniu i znanego likieru, wykorzystałam resztkę tego własnej roboty i sklepowego. Uważajcie, bo po takiej tłustoczwartkowej rozpuście nie wskazanym będzie siadać za kółkiem ;) W gąszczu przepisów na ciasto trafiłam na ten, zwiększyłam ilość piwa kosztem mleka, a ciasto przygotowałam z połowy porcji. Na jutro mam jeszcze zaplanowane inne smakołyki, ale zobaczymy na czym poprzestaniemy… Z podanej porcji wyszło mi dokładnie 19 sztuk. Kremu adwokatowego z własnego łakomstwa przygotowałam 2 – 3 łyżki więcej – żeby zostało co nieco do skosztowania i wylizania z garnka. Pączki stygną – ja jeszcze nie próbowałam, ale widząc po tym, że niewiele ich już zostało myślę, ze ze spokojem mogę je polecić ;)

Ciasto piwne:
50 ml ciepłego mleka
65 g cukru
50 g drożdży
500 g mąki pszennej tortowej lub specjalnej do ciast drożdżowych
szczypta soli
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 jajko
1 żółtko
150 ml piwa mocnego
50 g masła (rozpuszczone i przestudzone)
+litr oleju rzepakowego do smażenia




Mlekiem zalewamy drożdże wraz z cukrem i odstawiamy na kwadrans w ciepłe miejsce. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę wymieszaną z solą i gałką, do przygotowanego dołka wbijamy jajka oraz wlewamy piwo. Gdy drożdże się spienią dodajemy do miski i wyrabiamy jednolite ciasto. Pod koniec wyrabiania dodajemy partiami masło i wyrabiamy do momentu aż zacznie ono odchodzić od ścianek miski. Gotowe ciasto wkładamy do oprószonej mąką miski, nakrywamy ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości na 1-1,5h. Po tym czasie ciasto ugniatamy raz jeszcze i pozwalamy wyrastać mu jeszcze raz przez pół godziny. Z gotowego ciasta formujemy kulki dłońmi lub tak jak ja, wałkujemy i wycinamy szklanką krążki. Pączki podstawiamy raz jeszcze do wyrośnięcia na 30 – 40 minut (nie mogą też przerosnąć). Wtedy rozgrzewamy tłuszcz – najlepiej olej rzepakowy i smażymy pączki z obu stron. Po wrzuceniu na olej powinny swobodnie pływać na jego powierzchni. Gotowe pączki wyjmujemy z oleju i układamy na blaszce wyłożonej ręcznikiem papierowym.

Krem:
200 ml mleka
130 – 140 g cukru
200 ml ajerkoniaku (adwokatu)
2 żółtka
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

W rondelku zagotowujemy mleko z cukrem. W misce dokładnie mieszamy żółtka, likier (połowę porcji), ekstrakt i mąkę. Gdy całość zacznie wrzeć, przelewamy mieszankę z likierem do rondelka i gotujemy do zgęstnienia. Dodajemy resztę likieru i dokładnie mieszamy. Krem studzimy i przystępujemy do smażenia pączków. Po ich zrobieniu, nadziewamy je przygotowanym i przestudzonym kremem. Podajemy polukrowane/posypane cukrem pudrem i oblane czekoladą.


Stop marnowaniu żywności

Oponki serowe – błyskawiczne!

Zasadniczo, już wczoraj na blogu pojawić miał się przepis na genialne faworki na piwie. Tak się nie stało z przyczyn technicznych, a przepisu bez zdjęcia nie chciałam dodawać. Gdy będzie trzeba tak uczynię – w Tłusty Czwartek, bo ten przepis nie może ujść waszej uwadze ;) Tymczasem przedstawiam Wam przepis na oponki serowe, czyli takie a’la pączki, jednak bez drożdży. Przepis prosty i często pojawiający się u mojej Babci, nie tylko z okazji karnawału ale i w ciągu całego roku w postaci niewielkich pączków. O ile tradycyjne pączki zwykłam nadziewać już po ich smażeniu, o tyle te spokojnie nadziałam przed. Genialna okazała się tu moja sprawdzona marmolada z pigwy, która ma konsystencję jeszcze bardziej zwartą niż te sklepowe. Jestem z niej bardzo zadowolona. Jak i z tych pączków – nie są przesiąknięte tłuszczem, skórka jest delikatnie chrupiąca a środek mięciutki :) Jeżeli zaczynacie swoją pączkową przygodę to ten przepis sprawdzi się idealnie. Swoją drogą – dlaczego nie ma akcji tłustoczwartkowej? :)

Oponki:
40 dag sera białego (u mnie półtłusty)
2 łyżki jogurtu lub śmietany
1 duże jajo lub 2 mniejsze
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżka cukru
2 szklanki mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
około 1l oleju rzepakowego do smażenia

Przez praskę przeciskamy ser lub dokładnie ugniatamy go widelcem. Dodajemy do niego rozbełtane jajko i śmietanę, mieszamy z cukrami. Mąkę przesiewamy przez sitko i dodajemy do niej sody – stopniowo dodajemy do sera i wyrabiamy. Na podsypanej mąką stolnicy wałkujemy ciasto i wykrawamy szklanką kółka, w środku kieliszkiem robimy otwór. Olej rozgrzewamy. Oponki smażymy z obu stron na złoty kolor. Podajemy oblane lukrem, najlepiej na ciepło.

Lukier:
1 szklanka cukru pudru przesianego
kilka łyżek syropu (u mnie grenadyna, ale spokojnie możecie ją zastąpić wybranym smakiem np. syropem malinowym)
1 łyżeczka soku z cytryny

Składniki mieszamy. Lukier ma być gęsty, na oponkach się rozpłynie.

Ciasto rafaello na krakersach (bez pieczenia, bez jajek)

Kolejny przepis na pyszne, znane ciasto w wersji bezjajecznej. Alergików wśród nas coraz więcej a i pogoda nie sprzyja co za tym idzie coraz trudniej o jajko „prawdziwe”, zdrowe i od wolnej kury. Krakersy same w sobie charakteryzują się tym, że do ich przygotowywania nie wykorzystuje się jaj, choć nie dam sobie nawet ręki obciąć, że tak jest we wszystkich sklepowych wersjach. Klasyczny krem kokosowy w którym znaleźć można żółtko/żółtka zamieniałam na mój sprawdzony i od jakiegoś czasu zapomniany (pierwszy raz przygotowywałam go do ciasta Łabędzi Puch- które gorąco polecam, cały przepis znajdziecie w kliknięciu w link). Tym oto sposobem uzyskałam słynne ciasto Rafaello w wersji bezjajecznej :) wykorzystałam co prawda domowe krakersy, ale wy spokojnie użyć możecie tych sklepowych. W ten oto sposób cieszyć będziecie się mogli ciastem bez pieczenia. Jest to też idealny pomysł na to jak wykorzystać w kuchni czerstwe bułki – które tu nadadzą się idealnie, a w innym wypadku zapewne zostałyby wyrzucone.

Krem:
250 g miękkiego masła
1 litr mleka
230 g cukru (szklanka z niewielką górką)
200 g czerstwych bułek
250 g wiórków kokosowych
2-3 łyżki bułki tartej (opcjonalnie – do zagęszczenia)
kieliszek alkoholu (likieru kokosowego, wódki, spirytusu, amaretto)

Masło wyjmujemy z lodówki. Mleko gotujemy z cukrem, dodajemy następnie kokos wraz ze startymi bułkami. Tak przygotowaną masę odstawiamy w chłodne miejsce do całkowitego wystudzenia. Na zdjęciu pokazałam jaką mniej więcej masa powinna mieć gęstość (zimna), gdyby była zbyt luźna – dodajemy bułkę tartą, mieszamy i odstawiamy raz jeszcze.

Masło miksujemy na puch, dodajemy stopniowo alkohol. Gdy całość będzie lekka i jasna, dodajemy po łyżce masy kokosowej.

Dodatkowo:
50 g wiórków kokosowych
50 g cukru
krakersy z paczki lub 3/4 porcji domowych, bez przypraw => przygotowujemy 4 blaty wielkości kartki a4

Cukier i wiórki mieszamy ze sobą. Wysypujemy na gorącą patelnię i chwilę prażymy cały czas mieszając. Gdy całość się zezłoci – odstawiamy do całkowitego wystudzenia.
Układamy ciasto:
blat krakersów => 1/4 kremu kokosowego => blat (…)=> 1/4 kremu kokosowego => prażony kokos
Tak przygotowane ciasto wstawiamy na całą noc lub na 24 godziny do lodówki. W tym czasie krakersy zmiękną a ciasto będzie się idealnie kroiło (jeszcze łatwiej będzie, gdy nóż zamoczycie na moment w gorącej wodzie). Smacznego!

Ciasta bez pieczenia
Ciasta Bez Pieczenia

Stop marnowaniu żywności

Krakersy

Podaję przepis na domowe krakersy – na dużą porcję. W wersji bez przypraw idealnie spełnią się jako… baza do ciasta. Przepis na klasyk na krakersach już wkrótce. A na razie baza :)

Krakersy
120 g mąki żytniej pełnoziarnistej
400 g mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki soli
4 łyżeczki cukru
1 szklanka zimnej wody
150 g masła
przyprawy – opcjonalnie (u mnie do gyrosa)

Z podanych składników wyrabiamy elastyczne ciasto. Następnie wkładamy je na godzinę lub dwie do zamrażarki. Po tym czasie cieniutko wałkujemy na blacie podsypanym mąką i wycinamy dowolne kształty. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 220 stopni przez 5 – 10 minut.

Z ciasta w wersji saute możemy zrobić krakersa do przełożenia ciasta. W tym wypadku radzę go upiec jako całość (jest to wygodniejsze). W tym wypadku ciasto wałkuję minimalnie grubiej i wymaga ono nieco dłuższego pieczenia. Przed wykorzystaniem do ciasta dobrze je studzę.

Ciasteczka Digestive – idealne do sernika

Dzisiaj szybko, bo nie wiem w co ręce włożyć ( a wkładam w bloga). Dlaczego? bo chcę Wam polecić ciastka, które idealnie sprawdzą się:
=> jako spód do wszelkiego rodzaju ciast, nawet tych na zimno (kruszycie, dodajecie rozpuszczone masło i gotowe!)
=> jako coś co „przyśpieszy trawienie” po tłustoczwartkowej rozpuście (tak działają otręby czy płatki owsiane)
=> jako świetny
prezent z okazji dnia Babci i Dziadka (u mnie w pudełeczkach z tektury wyłożonych serwetką)
=> po prostu jako zdrowsza alternatywa dla zwykłych ciastek
Bałam się trochę tego ciasta, ponieważ pisano w wielu miejscach, że ono się po prostu kruszy. Pracowałam już z gorszymi. Wystarczy podsypać blat lekko mąką i wałkować niezbyt cienko. Polecę Wam jak najciemniejszą czekoladę (80%), możecie też zwiększyć ilość soli i pominąć „eksperymentowanie” z obsypywaniem czekolady jej drobinkami. Przepis powinien się znaleźć w każdym zeszycie ;) Podaję Wam moją wersję.

Digestive:
200 g masła
120 g cukru brązowego/białego
1/2 łyżeczki soli (można więcej)
180 g płatków owsianych (dałam błyskawiczne, pominęłam ich mielenie)
20 g otrąb owsianych
150 g maki pełnoziarnistej żytniej (ewentualnie pszennej)
40 g maki pszennej zwykłej
10 g wybranych otrąb ( mnie mix żytnich i pszennych)
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki mleka (60 ml)
+ 1 tabliczka czekolady i 2 łyżki masła (rozpuszczone w kąpieli wodnej) i sól

Masło ucieramy lub zagniatany6 z cukrem i solą. Dodajemy płatki owsiane i otręby (gdy mamy tzw płatki górskie, należy je zmielić, zmiksować malakserem). Mąki mieszamy z proszkiem i otrębami, łączymy z ciastem i stopniowo dodajemy mleko, aż wyjdzie nam zwarta kulka ciasta. Ciasto wkładamy na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjmujemy i wałkujemy na grubość 0,5 cm, a następnie wycinamy szklanką/kieliszkiem. Nakłuwały widelcem i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem. Pieczemy w 180 stopniach przez 15 – 20 minut do lekkiego zrumienienia. Studzimy. w kąpieli wodnej (nad garnkiem z gotującą się wodą) rozpuszczamy czekoladę i smarujemy nią ciastka, przed zastygnięciem posypujemy solą.

a na sernik jeszcze przyjdzie czas…. gdy znajdę chwilkę ;)


Niskokaloryczny styczeń 2016

Sernik Metrowiec – szachownica

Gdzieś tam po sylwestrze zostało Wam trochę wina? Sernik w wiaderkach kupiony „na zapas”, który pilnie trzeba zużyć? Tak było u mnie z tym sernikiem. W oryginalnym przepisie musiałam trochę namieszać. Dodałam też spód… i dżem, aby całość była bardziej stabilna jak to na ciasto przystało. W nie-winnym cieście trunek jest bardziej wyczuwalny niż coca cola w cieście o tejże wdzięcznej nazwie i zastanawiam się jak to jest możliwe? Niemniej całość komponuje się idealnie, dziwi mnie tylko fakt, że jest to cisto tak mało znane i popularne. Kiedy wklepałam jego nazwę do wyszukiwarki na wierzch wypłynęły owszem metrowce, ale w klasycznej wersji – z kremem. Warto również pilnować proporcji – tak, aby proporcje ciasta zgadzały się z ilością sera. No i zwracam uwagę na być może oczywisty detal – każdą część ciasta pieczemy w tej samej formie lub w foremce o tych samych wymiarach! Przepis podaję wg tego jak przygotowywałam to ciasto ja, czyli ze zmianami.

Spód:
100 g masła
80 g cukru
1 łyżka śmietany
200 g maki pszennej
1 czubata łyżka kakao
1/2 łyżeczki sody
+ dżem (u mnie truskawkowy)

Masło ucieramy z cukrem i śmietaną. Dodajemy przesiana mąkę z soda i kakao. Gotowe ciasto schładzamy przez godzinę w lodówce. Po tym czasie wałkujemy i rozkładamy na papierze do pieczenia. Ja wykorzystałam foremkę o wymiarach +/- 25 na 35 cm. Pieczemy w 190 stopniach przez 10 minut. Po tym czasie ciasto smarujemy cienko dżemem i rozkładamy reszt ciasta (przepis poniżej).

Czekoladowe paski
80 ml czerwonego, wytrawnego wina
2 łyżki kakao
100 g cukru
150 g masła lub margaryny
180 g maki pszennej
2 – 3 jajka
1 łyżeczka proszku o pieczenia

W rondelku umieszczamy wino, kakao, cukier i masło/margarynę – roztapiamy. Gdy masa się rozpuści odstawiamy na chwile, aby lekko przestygła i dodajemy jajka – miksujemy lub ucieramy ciasto. Make przesiewamy wraz z proszkiem – dodajemy do masy i mieszamy aby pozbyć się grudek. Pieczemy w tej samej foremce w 180 stopniach przez 20 -25 minut. Po wystudzeniu ciasto dzielimy mniej więcej na 10 paseczków (będą miały po 2,5 cm). Rozkładamy je (tu 5 sztuk) na placku posmarowanym dżemem i tak jak na zdjęciu wolne miejsca wypełniamy masą sernikową (przepis poniżej). Powtarzamy.


Masa sernikowa:
3 jajka
150 g cukru
po 1 łyżeczce ekstraktu migdałowego i waniliowego
1 kg twarogu sernikowego
150 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 łyżka maki pszennej

Jajka ubijamy z cukrem. Dodajemy ser oraz ekstrakty – miksujemy. Dodajemy mąkę, budyń oraz śmietankę i łączymy z masą. Sernik wykładamy w miejsca wolne – na przemian. Tworzymy w ten sposób dwa rzędy. Pieczemy przez 40 -45 minut w piekarniku nagrzanym do 175 – 180 stopni. Studzimy i pokrywamy polewą czekoladową (lub rozpuszczoną czekoladą 1 i 1/2 tabliczki).

Stop marnowaniu żywności

Makowiec japoński z kratką

Święta minęły mi bez maku. Tak – to możliwe. Dlatego wszystko to postanowiłam sobie odbić i w święto trzech króli przygotowałam to oto ciasto, które czekało już w kolejce… no trochę czekało. Dodatkowo w domu zalegała u mnie siatka z jabłkami – pomarszczonymi, ale dalej smacznymi. Nikt już na nie nie chciał się skusić i pewnie za tydzień byłyby do wyrzucenia, powiedziałam sobie, że co to to nie ;) Tradycyjnie ten wypiek robiony jest z samego ciasta makowego, ja jednak chciałam mu czegoś dodać, dodałam ciasto kruche. Co ważne, jeżeli upieczecie to ciasto z pominięciem ciasta kruchego (lub z użyciem mąki bezglutenowej) makowiec ten będzie bezglutenowy, jednocześnie pozostając klasycznym, tradycyjnym i prostym wypiekiem. Maku jest tu tak na prawdę nie tak dużo, mniej niż jabłek. Mimo tego, to on wraz z orzechami dominuje w tej mieszance. W mój gust makowiec ten (zwany czasem szarlotką) wpasował się idealnie. Zaskoczył nawet największych sceptyków (bo co to za wydziwianie i łączenie jabłek z makiem?). Niedrogie, nieskomplikowane a pyszne ;)


Ciasto:
200 g masła
120 g cukru
400 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 żółtka
1 łyżka śmietany

z podanych składników zagniatany ciasto kruche. Przed pieczeniem należy je schłodzić na godzinę w lodówce. Połowę ciasta wałkujemy i wykładamy nią spód formy (wymiary kartki a4), a następnie wykładamy masę makową.

Masa:
200 g mielonego maku
1 szklanka pełnotłustego mleka (mając zwykłe dodajcie po prostu dodatkowo łyżkę masła)
100 g masła
łyżeczka ekstraktu migdałowego (opcjonalnie)
150 g orzechów włoskich i/lub migdałów
600 g startych na tarce jabłek
2 białka
3 duże jajka
200 g cukru (szklanka)
6 łyżek mąki kukurydzianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Mleko i masło zagotowujemy. Zalewamy nim mak, następnie dodajemy jabłka, ekstrakt i orzechy – dokładnie mieszamy. Jaja ubijamy wraz z cukrem tak jak na biszkopt. Mąkę łączymy z proszkiem i dodajemy do ubitych jaj. Ubite jaja łączymy z masą makową mieszając łyżką lub na wolnych obrotach miksera. Wykładamy na spód z ciasta kruchego. Pozostałą jego część wałkujemy na blacie podsypanym mąką i tniemy na paseczki. Układamy je na wierch ciasta tworząc kratkę. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 40 – 45 minut. Przed wyjęciem z pieca sprawdzamy patyczkiem. Kroimy najlepiej po wystudzeniu.

Stop marnowaniu żywności

Ciasteczka orzechowe z dżemem

Z tego przepisu wychodzą całkiem solidne ciasteczka z „okienkiem”. Jest z nimi trochę pracy. Jednego dnia przygotowujemy ciasto, wykrawamy i pieczemy a dopiero po wystudzeniu przekładamy. W oryginalnej wersji użyto dżemu cytrynowego, ja zdecydowałam się na mieszankę powideł i marmolady pigwowej – tak uzyskałam konsystencję idealną i smak, który sama bardzo lubię. Polecam gorąco! Przepis wzięłam stąd z drobnymi uwagami.

Ciasto:
240 g margaryny (polecam masło min. 82% tł.)
140 g cukru pudru
150 g zmielonych orzechów: migdałów, laskowych, włoskich (u mnie włoskie)
240 g maki pszennej tortowej
2 łyżki mleka (dodałam maślankę)
+ nieduży słoiczek ulubionego dżemu (gęstego)

Margarynę ucieramy z cukrem pudrem, dodajemy orzechy, a następnie przesianą mąkę i mleko. Zagniatamy ciasto i wstawiamy na godzinę do lodówki lub zamrażarki. Ciasto wałkujemy na blacie oprószonym mąką i wykrawamy ciasteczka – połowę „całych”, a resztę ciasteczek „z dziurką”. Tutaj polecam najpierw zrobić otwór, a następnie wyciąć kształt – ciastko tak łatwo nam się nie rozerwie. Ja do wykrawania środków wybrałam nakrętkę z butelki po wodzie, sprawdzi się też maleńki kieliszek lub mała foremka. Ciastka układamy na blaszce wyłożonej papierem, nie powinny wyrosnąć. Pieczemy w 180 stopniach przez 12 minut (lub do momentu gdy ciastka zaczną się rumienić na brzegach).

Po wystudzeniu ciastka przekładamy dżemem i doklejamy do nich drugie ciastko – z dziurką.

Świąteczne słodkości! 2015