Rogale z marmoladą pigwową – niesmowicie delikatne!

Rogale, a w sumie rogaliki. Są maleńkie, w sam raz na słodką przekąskę. Niewielki rozmiar zrekompensuje Wam ilość – z podanej porcji wychodzą 32 sztuki (8×4). Jaki jest mój patent na ekstremalnie delikatne ciasto, które zapowiedziałam w przepisie? Zwykła śmietana! Kwaśne przetwory mleczne mają w sobie to „coś”, być może kultury bakterii co daje nam taki a nie inny efekt. Dlatego od zawsze twierdzę, że nie ma sensu przesadzać z ilością drożdży w cieście, a skupić się raczej na czasie wyrastania ciasta i jego dokładnym wyrobieniu. podobnie wygląda sprawa z jajami, czy żółtkami – mogę je całkowicie pominąć i uzyskać genialne ciasto! Propozycja jest jak najbardziej
aktualna, w końcu lada dzień święto Marcina ;) Propozycja jak dla mnie pachnie też nieco świątecznymi przygotowaniami, ciepłe rogale wyjęte w pieca i ten cudny rozchodzący się po kuchni zapach,do tego żar bijący w moją stronę. Tak – to już :) A piernik staropolski dojrzewa w lodówce! a na zachętę dodam, ze wyjątkowo najbardziej wybredne dzieciaki zajadały się rogalikami z przepisu… więc z całą pewnością warto!
rogalemarmo
Rogale:
20 g drożdży (świeżych w kostce)
1 szklanka (250 ml) ciepłego mleka
4 1/2 szklanki mąki
4 – 5 łyżek cukru
1/2 łyżeczki soli
2/3 szklanki (150 ml) śmietany – można użyć również jogurtu, kefiru
1/2 kostki masła (dobrego, przynajmniej 80% tłuszczu)
marmolada z pigwy – słoiczek
mleko z cukrem do posmarowania
cukier puder do oprószenia

Masło rozpuszczamy i studzimy. Drożdże wkruszamy do ciepłego mleka, dodajemy łyżkę cukru i niecałą szklankę mąki, mieszamy i odstawiamy na kwadrans. w międzyczasie do miski wsypujemy przesianą mąkę, resztę cukru, sól i tworzymy zagłębienia. W zagłębieniu umieszczamy mleko z drożdżami oraz śmietanę, całość wyrabiamy. Pod koniec dodajemy stopniowo masło. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia co najmniej na 2 godziny, można schować je również na całą noc do lodówki. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 4 porcje – z każdej formujemy koło. Tak jak na zdjęciach, dzielimy koło na 8 „trójkątów” a na końcu każdego kawałka umieszczamy łyżeczkę marmolady. Zawijamy tak jak na zdjęciach. Rogaliki odstawiamy na 1,5 godziny do wyrośnięcia. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy mlekiem z cukrem (ewentualnie rozbełtanymi żółtkami). Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni do zarumienienia, czyli 15, 20 minut. Przed podaniem możemy posypać cukrem pudrem, odradzam lukrowanie – rogale są wystarczająco słodkie.
rogalemarmod1rogalemarmod2rogalemarmod3rogalemarmod4
rogalemarmo2
Jesienne słodkości!Zdrowe, ciepłe śniadanie w jesiennym klimaciePrezenty na Mikołajki II Obserwuj tablicę Drożdżowe (na slodko i wytrawnie) należącą do użytkownika Anna. –>

Marmolada z pigwy – jak sobie z nią poradzić?

Niedawno w prezencie moi rodzice dostali od naszego sąsiada trochę owoców pigwy – dla mnie to owoc nieco egzotyczny, ponieważ niby o nim słyszałam, niby chciałam mieć, sadzić aczkolwiek nigdy nie trzymałam nawet w ręce. Owoce z początku wyglądały dla mnie na nieco przykurzone, jak się okazało mają one charakterystyczny meszek. Są też charakterystyczne w swym zapachu w którym się zakochałam. Przy jabłkach czy gruszkach czegoś takiego nie doświadczycie! Okazuje się, ze pigwa jest owocem bogatym w witaminę C, a poza tym idealnym do przygotowywania przetworów. Z całą pewnością marmolady, która idealnie sprawdzi się do nadziewania rogalików (co sprawdziłam :) ), jak i pewnie wielu innych wypieków – pierników, ciasteczek kruchych czy pierniczków lukrowanych. a sezon na pigwę wciąż trwa… Dlatego grzechem byłoby się w nią nie zaopatrzyć!A jeszcze przed Marcinowaniem, na blogu pojawi się przepis na wyśmienite rogale z wykorzystaniem tejże marmolady – przysięgam zakochacie się!
marmoladapigwad2
Marmolada z pigwy:
1,9 kg miąższu z owoców pigwy*
100 ml wody
1,3 kg cukru
sok z 1 cytryny (opcjonalnie)

* Najlepszym sposobem, by pozyskać miąższ z pigwy jest jej uprzednie ugotowanie do miękkości. Musi być ona umyta, nie trzeba jej obierać ze skórki. inne źródła podają, ze równie skuteczne jest pieczenie pigwy w piekarniku (podobnie jak buraczki czy papryka). Tak przygotowaną pigwę odsączamy z wody, następnie usuwamy miąższ i wykorzystujemy go do przetworów – tutaj marmolady.

Miąższ pokrojony w kawałki umieszczamy w garnku i dodajemy odrobinę wody. dodajemy stopniowo cukier – gdy jedna porcja się rozpuści dodajemy kolejną. Aby dodać kwaśnej już pigwie nieco więcej tego smaku – dodać w każdym momencie można sok z cytryny. Od momentu zagotowania zmniejszamy ogień i smażymy 3 – 4 godziny. Miksujemy. Przekładamy do czystych i wypasteryzowanych słoiczków, zakręcamy i przewracamy do góry dnem. Słoiczki powinny się zassać. Gdyby tak się nie stało, wystarczy je zagotować (umieścić w dużym garnku wypełnionym wodą i gotować 30 min). W czasie smażenia owoce przybiorą kolor czerwony – to naturalne. Marmolada będzie miała na tyle zwartą konsystencję, że spokojnie będzie ją można kroić nożem (co zobaczycie na zdjęciach końcowych jeśli udami się je w najbliższych dniach dodać oraz przy zdjęciach rogalików)
marmoladapigwad1
Jesienne słodkości!Kuchnia wegetariańska i wegańska

Tort Frankensteina

Któż nie zna tej przejmującej i mrożącej krew w żyłach historii o szalonym naukowcu Frankensteinie i owocu jego starań w postaci Potwora będącego konglomeratem… wielu osób. Można tę opowieść zaszufladkować jako kanon kina grozy, choć warto pamiętać że podwaliny stanowi dziewiętnastowieczna powieść Mary Shelley. Tym razem przygotowałam ciasto żywo inspirowane głównym bohaterem. Wizualnie ciasto jest inspirowane fotką na którą trafiłam jakieś pół roku temu i to wtedy poprzysięgłam sobie, że to ciacho powstanie. Smakowo – moja własna wariacja. Ciasto nie tylko efektownie wygląda, ale też jest pyszne i sycące. Polecam! Dołączam zdjęcia „w trakcie” i być może pojawią się jeszcze taki „za dnia” w lepszej kolorystyce. Jako pierwszy Potwór jeszcze przed chłodzeniem i krojeniem, które miało miejsce wieczorem.
frankenstein
Ciasto szpinakowe:
2 opakowania szpinaku (po 450 g każde)
5 dużych jaj
1 1/2 szklanki cukru
250 g oleju słonecznikowego (nieco ponad szklanka)
2 1/2 szklanki maki pszennej tortowej
1 szklanka mąki krupczatki
2-3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
skórka starta z cytryny

Szpinak rozmrażamy, nie wyjmując z opakowania. Odsączamy go dokładnie z wody na sicie. białka oddzielamy od żółtek i każde ubijamy osobno dodając po połowie cukru tu i tu. Ubijając żółtka dolewamy stopniowo oleju, mieszamy z masą białkową. Mąki przesiewamy z proszkiem i dodajemy na przemian ze szpinakiem. Aromatyzujemy cytryną. Ciasto pieczemy w dużej tortownicy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni około godziny – sprawdzamy patyczkiem. Studzimy przy uchylonych drzwiczkach i dzielimy na 3 blaty.
frankensteind1frankensteind2frankensteind3
Maliny w galaretce:
400 ml soku po buraczkach (można zastąpić wodą i dodać nieco barwnika)
1 opakowanie galaretki malinowej
1 szklanka malin (mogą być mrożone, ewentualnie innych owoców – wiśni)

Gorący sok łączymy z galaretką – studzimy. Dodajemy maliny i gdy galaretka będzie tężeć wykładamy na blat ciasta połowę galaretki. Powtarzamy na kolejnym.
frankensteind4
Krem do środka:
2 szklanki śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1/3 tabliczki czekolady gorzkiej (opcjonalnie)
1 łyzka żelatyny rozpuszczona w odrobinie wody

Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy do namoczenia. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem. Żelatynę rozpuszczamy i łączymy ze śmietanką – dodajemy posiekaną czekoladę. Część kremu wykładamy na pierwszy bat – na galaretkę. Powtarzamy. Ja nieco śmietanki pozostawiłam bez czekolady i nałożyłam na ostatni trzeci blat ciasta. Wstawiamy do lodówki do stężenia.

Krem do dekoracji:
baza: krem maślany lub budyniowy*
kolory: barwnik zielony (kilka kropel aromaty cytrynowego) i kakao (+2-3 łyżki rumu, ewentualnie czarny barwnik)i czerwony

Gotowy krem połączony z zielonym barwnikiem da nam bazę na twarz. Następnie resztę kremu łączymy z kakao i rumem i nakładamy włosy oraz blizny przy użyciu odpowiednich tylek.

*Ja zdecydowałam się na budyniowy. Z pół litra mleka gotujemy gęsty budyń, dokładnie studzimy. Ubijamy kostkę miękkiego masła na puc i stopniowo dodajmy budyń.
frankensteind5frankensteind6

Dodatkowo:
1 baton Twix
2 ciastka typu oreo => oczy (można też wykorzystać opłatki, ewentualni czekoladowe drażetki w roli tęczówek)

frankenstein2

Jesienne słodkości!Jesień pełna warzywHalloween

Babeczki Dextera

Temat Halloween i różnego rodzaju słodkości dodających temu dniu „tej” pikanterii to temat rzeka. Pewnie wśród Was spotkać można zarówno osoby podekscytowane tym amerykańskim świętem jak i takie, które jednak stanowczo opowiadają się za rodzimym acz w pewien sposób zbliżonym dniem Wszystkich Świętych. Dla mnie jednak Halloween to nie tyle święto sensu stricte co okazja do świetnej zabawy – owszem, w kuchni. I namawiać mogę do tego nawet osoby lekko sceptyczne. Tym razem skorzystałam ze znanego przepisu na babeczki Dextera. Może „szkło” nie wyszło tak klarowne jakbym chciała, ale to problem do dopracowania – next time. Ciasto jest bardzo przyjemne – delikatnie cytrynowe. Z braku dżemu wiśniowego, skorzystałam z truskawkowego, zabarwionego odrobiną czerwonego barwnika dla lepszego efektu. Miotałam się czy nie dodać do śmietanki galaretki cytrynowej, ale kierując się sugestiami pozostałam przy klasycznej wersji.
dexter

dexter2

dexterd1

dexterd4
Ciasto:
160 g masła (temp.pokojowa)
120 g cukru
3 jajka
165 g mąki pszennej, użyłam tortowej
1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka starta z cytryny
ekstrakt cytrynowy lub olejek (opcjonalnie)
dżem (wiśniowy, truskawkowy)

W misce ucieramy masło wraz z cukrem, dodajemy do niego po jednym jajku. Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia i dodajemy do masy, aromatyzujemy skórka z cytryny (owoc należy sparzyć i wyszorować). Foremkę do muffinek wykładamy papilotkami lub smarujemy margaryn i posypujemy bułką tartą. Zagłębienia uzupełniamy ciastem pamiętając, ze to urośnie. Powinniśmy uzyskać około 12 babeczek. Na środku umieszczamy po łyżeczce dżemu w kolorze czerwonym. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez mniej więcej 20 minut.
dexterd1
Góra:
2 szklanki śmietanki 36 %
1 duże opakowanie cukru wanilinowego
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w odrobinie wody
+ około 100 ml syropu, u mnie była to Grenadina, opcjonalnie frużelina czerwona

dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno (spokojnie można to zrobić trzepaczką), dodajemy cukier. Żelatynę rozpuszczamy i utrwalany nią śmietankę. Śmietankę nakładamy na wystudzone ciasto muffinkowe (ja zrobiłam to szprycą). Bitej śmietany otrzymamy dosyć dużo, dlatego możemy śmiało dekorować nią Dextery. babeczki skrapiamy syropem/frużeliną i wbijamy „szkło” przygotowane wcześniej.
dexterd4
Szkło:
20 dag cukru
50 ml wody
barwnik niebieski/zielony (opcjonalnie)

składniki umieszczamy w rondelku i podgrzewamy powoli na niewielkim ogniu. Gotujemy dłużej niż nam się wydaje – do momentu aż masa zacznie się delikatnie karmelizować. Wylewamy szkło na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia – nie mieszamy na żadnym etapie. Mieszanie spowoduje, że nasza masa będzie mniej klarowna. Szkło studzimy i łamiemy na kawałki.
dexter

Korzystając z okazji chciałabym Wam zapowiedzieć mój udział w projekcie jakże zacnym, bo świątecznym. Tym razem prawdziwie świątecznym, bo bożonarodzeniowym. Do udziału jako uczestniczka zapraszam tez innych – blogerów i nieblogerów. Jestem tajemnicza? Być może. Więcej przeczytacie tutaj. Enjoy ;)
Obserwuj tablicę Halloween należącą do użytkownika Anna.
Jesienne słodkości!

Fasolka po Bretońsku z papryką – wersja vege

Aktualnie przyczajam się na halloweenowe akcje na durszlakach i mikserach. Chyba wkrótce powinno coś ruszyć? Jeżeli nie, to być może sama coś zainicjuję. Niemniej jako tako jestem wstępnie przygotowana i mam dla Was przepis na efektowne muffinki – o tym za kilka dni. Dzisiaj propozycja zarazem rozgrzewająca i sycąca jak i bezmięsna. Marzyło mi się tofu wędzone, ale że takiego nie miałam to zdecydowałam się na wersję ziołową. Jest to też przepis, który wykonałam dla Polsoji w ramach naszej współpracy. Dodatkowo w mojej wersji znalazła się papryka – jest to pewne odstępstwo od kanonu, dla mnie tylko na plus ;) Smak tofu nie wszystkim smakuje – jest podobno „kożuchem” (tak, takim na mleku) z czym ciężko jest mi się zgodzić. Po raz pierwszy od wielu lat (od zawsze?) mogłam sobie pozwolić po prostu na jedzenie tego dania bez wybierania kombinowania i wypluwania tego co przypadkiem przeoczyłam. Dotychczas tak właśnie wyglądało u mnie jedzenie i bigosu i fasolki. Ortodoksi pewnie wcale nie zbliżyliby się do talerza z taką zawartością. Super sprawa ;) I genialny rozgrzewacz dla wegetarianina, zwłaszcza takiego lekko przeziębionego.
fasolkabret2
Fasolka po bretońsku:
50 dag fasoli Piękny Jaś (najlepiej namoczonej przez noc)
2 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
15 ziaren pieprzu czarnego (w całości)
2 łyżeczki suszonego majeranku
1 wysuszona ostra papryczka peperoni
olej rzepakowy do smażenia
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
25 dag tofu ziołowego z Polsoji BIO
1 łyżka słodkiej papryki w proszku
pieprz czarny mielony i chili – do smaku
1 papryka
1 łyżeczka cukru
10 dag przecieru pomidorowego
zasmażka (2 łyżki pełnoziarnistej mąki żytniej + łyżka masła/margaryny roślinnej)
płatki drożdżowe nieaktywne/ papryka wędzona (opcjonalnie)

Fasolkę zalewamy wodą. Dodajemy do niej liście, ziele, pieprz w całości, ostrą papryczkę i majeranek. Gotujemy na niewielkim ogniu kontrolując ilość wody (fasolka sporą jej część wchłonie, dlatego na samym początku warto dodać przynajmniej litr) – zajmie nam to około 3 godzin. Ja przygotowałam fasolkę w znacznie szybszy sposób – w szybkowarze. Od momentu puszczenia pary do uzyskania miękkiej fasolki upłynęło mniej więcej pół godziny może 40 minut (bez wcześniejszego namaczania). W międzyczasie przygotowujemy resztę składników. Cebulkę kroimy w kosteczkę i podsmażamy na oleju, dodajemy posiekany czosnek i pokrojone w kosteczkę tofu, doprawiamy do smaku. Paprykę przypalany bezpośrednio na palniku gazowym (jeżeli nie mamy takiego – posiłkować się możemy piekarnikiem co zajmie nam odpowiednio więcej czasu), następnie kroimy w kawałeczki i dodajemy na patelnię, posypujemy cukrem. Gdy Jaś zmięknie wrzucamy do garnka zawartość patelni i przecier – zagotowujemy. Na patelni podprażamy mąkę (ma się przybrązowić – nada jej to wyrazistszego smaku), a następnie dodajemy masło przygotowując zasmażkę. Umieszczamy ją w garnku z fasolką i doprowadzamy raz jeszcze do wrzenia. Smaku dodadzą też drożdże oraz wędzona papryka. Fasolkę podajemy z ziemniakami, chlebem lub bardziej rozcieńczoną w formie „zupy”. Po wystudzeniu można podzielić ją na porcje i zamrozić.
fasolkabret
Wegetariański obiad VJesienne zupyJesień pełna warzyw

Ciasto Jamajka

Odwiedzalność bloga na nowy serwerze nie jest nawet porównywalna z tą na starym. Może warto to zmienić? Czas pokarze. Zobaczymy też czy częstotliwość wpisów będzie taka sama – czynników jest kilka: kwestie zdrowotne, czas no i może lekkie zniechęcenie wywołane przygodami z poprzednim serwerem i koniecznością uczenia się publikowania tutaj. Jakiś czas temu z okazji przyjazdu Gości zdecydowałam się przygotować Ciasto Jamajka, to ono jest bohaterem dzisiejszego wpisu. Odwiedziły nas osoby, które bywają u nas niezwykle rzadko, toteż wyjątkowo chciałam, aby nie wyszły one rozczarowane poczęstunkiem. Bez wdawania się w to kto to był dokładnie – były to osoby, które prowadzą aktywny tryb życia i dbają o dietę, ale jednocześnie cenią tradycyjne smaki. Ciasto Jamajka może tradycyjnym smakiem nie jest, ale podane w mojej wersji „light”, albo choć trochę lżejszej może próbować się wpisać w ten kanon. Mamy tu owoce – banany są genialne po treningu, dodałam od siebie wnętrze granatu, który nie dość, że orzeźwia (za to go uwielbiam!) to jest też bardzo zdrowy. Jak odchudziłam ciasto? Serek mascarpone, bardzo tłusty zastąpiłam lekkim twarożkiem. Jest to zabieg przeze mnie dosyć często praktykowany, mascarpone jest naturalnie słodkie ma kremową konsystencję, ale nie dala osób liczących kalorie. Dodatkowo mi od razu na kubki smakowe rzuca się „tłustość”, a naturalnie czuję odrazę do tłustego – inaczej niż 99,9% ludzi, ponoć jestem dziwadłem, ale cholesterol trzymam w ryzach. Czy z mascarpone czy bez – bardzo polecam o ciasto. Jest to ten „rodzaj” ciasta, który u ans cieszy się największym powodzeniem (czekoladowy biszkopt+masa śmietankowa, oraz wszelkiego rodzaju biszkopty z galaretką) – jeżeli i Wy lubicie podobne ciasta – przepis koniecznie znaleźć się musi na szczycie listy przepisów ;)
jamajka-001
jamajka3

Biszkopt kakaowy:
5 dużych jajek (lub 6 średniej wielkości)
6 łyżek cukru
2 czubate łyżki kakao
4 łyżki maki pszennej tortowej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
60 ml wody (około 4 łyżek)
3 łyżki oleju (rzepakowy, słonecznikowy, inny o delikatnym smaku)
+ kilka łyżek dżemu (u mnie truskawkowy)

Białka oddzielone od żółtek ubijamy, dodajemy stopniowo cukier(połowę) i kiedy ten się rozpuści dodajemy żółtka ubite z pozostałym cukrem na kogel mogel. Kakao, mąki i proszek przesiewamy i dodajemy do jajek cały czas powoli mieszając masę łyżką. Wodę mieszamy z olejem i cienkim strumieniem wlewamy do ciasta. Średnią blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy ciasto. Pieczemy około 35 minut w 180 stopniach. Biszkopt upuszczamy z niewielkiej wysokości na podłogę i studzimy. Wystudzony przekrawamy (w 2/3 wysokości) i spodni blat smarujemy dżemem, możemy go również nasączyć sokiem z cytryny rozcieńczonym wodą (ja pominęłam).
jamajkad1

Owoce w galaretce:
2 opakowania galaretki cytrynowej (zastanawiałam się nad ananasową)
3 szklanki gorącej wody (750ml)
około 6 sztuk bananów (najlepsze będą te dojrzałe, nie obite lecz takie, na których skórce zaczynają się pojawiać brązowe plamki)
1 owoc granatu (opcjonalnie)

Z galaretki i wody wg przpisu na opakowaniu przygotowujemy galaretkę, którą studzimy. Gdy zauważymy, ze zaczyna ona gęstnieć, dodajemy owoce granatu i mieszamy. Banany obieramy i przekrawamy na pół – układamy na posmarowanym biszkopcie tuż przed zalaniem galaretką (wtedy nie ściemnieją). Przed nałożeniem kremu dobrze, aby choć trochę się ścięła.
jamajkad2jamajkad3

Masa serowo – śmietankowa:
330 ml schłodzonej śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
2 – 3 łyżki cukru
40 dag serka mascarpone lub twarożku zmielonego (takiego z wiaderka)
1 – 3 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w niewielkiej ilości wody (rozbieżność jest duża, używając twarożku należy dodać więcej żelatyny)
60 – 100 ml ajerkoniaku (opcjonalnie)

Śmietankę ubijamy z cukrem, jeżeli zdecydujemy się na mascarpone, możemy dodać je na samym początku ubijania, dodając twarożek – łączymy go już z ubitą śmietanką inaczej masa nie nabierze puszystości i będzie płynna. Rozpuszczamy żelatynę i dodajemy do niej ajerkoniaku (adwokata), a następnie łączymy z resztą masy. Wykładamy bezpośrednio na galaretkę i przykrywamy biszkoptem.
jamajka3

Wierzch:
330 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka żelatyny rozpuszczona w niewielkiej ilości wody
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i wykładamy na 2 blat biszkoptu. aby otrzymać ładne wiórki z czekolady, wyjmuje ja odpowiednio wcześnie z lodówki, aby nabrała temperatury pokojowej. Dopiero wtedy przy pomocy nożyka do obierania warzyw robię wióreczki, którymi posypuję ciasto. Przed podaniem i krojeniem należy je schłodzić w lodówce minimum 1,5 godziny, najlepiej przez całą noc. Przechowujemy również w lodówce.
jamajkad4
Jesienne słodkości!

Ciasto Poduszki

Na samym wstępie chciałabym przywitać wszystkich stałych czytelników, jak i tych nowych (którzy mam nadzieję ze mną zostaną ;) ). Niniejszy blog jest kontynuacją tego prowadzonego przeze mnie przez półtorej roku na serwerach wp pod adresem: mimo, ze na samym początku „dobre dusze” odradzały – ja byłam uparta. Przygotowywane wpisy niedawno zaczęły masowo ginąć, ja nie mogłam odzyskać ich treści, a odpowiedzi ze strony serwisu nie mogłam doczekać się żadnej. Pamiętajcie, że to co przygotowujecie i chcecie publikować jest waszą własnością, ja nie wiem co stało się z moją – toteż moja decyzja musiała być taka a nie inna. W związku z przenosinami prosiłabym wszystkich o cierpliwość, jeżeli coś obiecałam i zapowiedziałam to będzie to miało miejsce, jednak z całą pewnością z mniejszym lub większym przesunięciem. A teraz do rzeczy…
poduszki
Przepis na Poduszki miałam publikować już jakiś czas temu, jeszcze na starym serwerze. Dlatego postanowiłam płynnie przejść z tym przepisem na tą stronę, w końcu ma być ona naturalną kontynuacją. Samo ciasto jest proste a jednocześnie pyszne. W internecie krąży wiele przepisów z jego udziałem. Mi niezwykle przypomina Cielaczka czy też Izaurę, jest to połączenie czekoladowego ciasta (babki, tutaj może bardziej biszkoptowej) z masą serową. Nie dalej jak wczoraj znalazłam jeszcze jedną wariację na temat tego typu połączeń: Gwiazdę Serową, którą z całą pewnością w przyszłości wypróbuję. Idea jest prosta – ser zatopiony w cieście czekoladowym delikatnie opada na dno, dając niesamowity efekt wizualny. ważne jest również to, aby pilnować i skrupulatnie odmierzać składniki – jest to tak na prawdę jedyna uwaga i „trudność”. moje Poduszki może nie wyszły perfekcyjnie, ale smak już jak najbardziej. Na dowód tego powiem, że ciasto zniknęło błyskawicznie!
Ciasto czekoladowe:
5 jajek
180 g cukru
220 g mąki pszennej
3 czubate łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml oleju (pół szklanki, u mnie rzepakowy)
125 ml wody

Białka ubijamy na puszystą masę, dodajemy stopniowo cukier (połowę) a następnie żółtka utarte z pozostałym cukrem na kogel mogel. Kakao, mąkę i proszek przesiewamy i dodajemy po trochu na przemian z olejem i wodą – mieszamy delikatnie, aby jajka nie opadły. Ciasto przelewamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia (u mnie wymiary kartki a4 – zwykła średnia z wysokimi bokami), natychmiast wykładamy masę serową.
poduszkid1
Masa serowa:
50 dag sera typu quark (ja nie mogąc go znaleźć tym razem użyłam 20 dag twarogu mielonego i 30 g serka homogenizowanego)
1 opakowanie budyniu waniliowego
10 dag cukru (pół szklanki)

Składniki łączymy ze sobą, masę serową przekładamy do woreczka i odcinamy róg. Ser wyciskamy z niego na ciasto czekoladowe tworząc kratę. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 35 minut.
Jesienne słodkości!

Witaj, świecie!

Witaj na swoim nowym blogu!

Bardzo się cieszymy, że jesteś z nami! To jest pierwszy, przykładowy wpis. Możesz go usunąć logując się do Kokpitu i wybierając menu Wpisy.

Jeśli coś jest dla Ciebie niejasne, zapoznaj się z działem Pomoc:
http://blog.pl/pomoc

Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku, gdzie znajdziesz aktualności, poczytasz ciekawe blogi, lub weźmiesz udział w dyskusjach z innymi blogerami:
https://www.facebook.com/Blogpl

Miłego blogowania! :-)