Archiwa tagu: biszkopt

Ciasto truskawkowo – brzoskwiniowe

Upiekłam sobie ciasto – miało być dla mnie. Wiosenny zapach truskawek skusił mnie, musiałam zatem porwać trochę do domu. Nie ważne, że wyjeżdżałam i nie miałam nawet kiedy zjeść, ani zabrać ze sobą. To nie babka, które jest w stanie przetrzymać kilkugodzinną podroż pociągiem. Szkoda było mrozić, szkoda było przecierać na mus czy sos. Miało nie być ciasta, a powstało. Wieczorem skubnęłam kawałek, a jako, że użyłam jogurtu 0% to nawet można powiedzieć, że jest lekko fit. Na pewno po jednym kawałku z przyjemnością skusicie się na dokładkę. Co potwierdzają zdarzenia zastałe. Gdy wróciła następnego dnia w nocy i cichutko zajrzałam do lodówki, zastałam w niej jedynie talerz z kilkoma, brązowymi okruchami. Nie pamiętam kiedy ostatnio blacha ciasta zniknęła mi sprzed oczu w takim tempie… Zatem polecam – od razu podwójną porcję :)

Biszkopt:
3 jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju rzepakowego
2 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka maki ziemniaczanej
1 łyżka, płaska kakao

Białka oddzielamy od żółtek, dodajemy po połowie cukru do żółtek, które ucieramy na kogel mogel, pod koniec dodając olej. W drugiej misce białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy cukier – obie masy łączymy. Mąkę wraz z kakao przesiewamy i dodajemy do biszkoptu. Pieczemy w blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Biszkopt studzimy. mi się śpieszyło – przyśpieszyłam to przekładając go na zimną blaszkę.

krem brzoskwiniowy:
330 ml śmietanki
350 g jogurtu smakowego – brzoskwiniowego
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub tak jak u mnie, owoce egzotyczne)
1 szklanka gorącej wody

W gorącej wodzie rozpuszczamy galaretki, dodajemy następnie jogurt. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy, a następnie dodajemy wystudzoną, lekko tężejącą galaretkę – powoli, partiami. Krem wykładamy na biszkopt.

Galaretka z truskawkami:
500 g truskawek – najlepiej świeżych
3 opakowania galaretki truskawkowej
1 litr gorącej wody

Galaretki rozpuszczamy we wrzątku. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Cienką warstwę galaretki wylewamy na krem, następnie układamy połówki truskawek, większe sztuki podzieliłam też na ćwiartki. Wstawiamy do lodówki an pół godziny. Truskawki oblewamy resztą galaretki wstawiamy an – 3 godziny do lodówki, aby galaretka dobrze się ścięła.


Prinsesstårta – tort księżniczki

Trzy lata temu, na blogu, pod innym co prawda adresem, opublikowałam swój pierwszy post z przepisem. Wcześniej owsem, publikowałam – doraźnie, niekoniecznie na zorganizowanym blogu. Niemniej z powodu takiej „okazji” chciałabym Wam zaprezentować przepis na coś niezwykłego. Tort z historią, Szwedzką historią. Ciasto proste, które jednocześnie zdobyło podniebienia rodu królewskiego :) Nieco zmodyfikowany przepis z bloga. Polecam!

Biszkopt:
6 dużych jajek
8 łyżek cukru
3 łyżki oleju
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodając połowę cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel i dolewamy olej. mąki przesiewamy i dodajemy do białek wymieszanych z żółtkami. Biszkopt pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia – w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu dzielimy na 3 placki.

Krem budyniowy:
700 ml mleka
3 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 opakowania budyniu waniliowego
200 g masła w temp. pokojowej
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka ucieramy z cukrem na kogel mogel, na końcu mieszamy z 1/2 szklanki zimnego mleka i proszkiem budyniowym. Resztę mleka umieszczamy w rondelku i gotujemy. Do gorącego wlewamy proszek budyniowy z żółtkami i energicznie mieszamy. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Masło kroimy w kosteczkę i ucieramy na puch z dodatkiem alkoholu – najlepiej ekstraktu waniliowego, dla podkreślenia smaku. Dodajemy po łyżce budyniu.

Krem śmietankowy:
1,1 l śmietanki kremówki
2 łyżki cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny (jeżeli tort ma być transportowany to dodajemy dwie, namoczone w niewielkiej ilości wody)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrami. 2 – 3 łyżki mieszamy z rozpuszczoną żelatyną, a następnie dodajemy do ubitej śmietany.

Dodatkowo:
300 – 350 g dżemu malinowego
masa marcepanowa – ja użyłam z tego przepisu, ta porcja jest wystarczająca

Krem budyniowy przekładamy do szprycy, brzegi pierwszego ciasta pokrywamy nim robiąc taki „murek”. Środek biszkoptu obficie smarujemy dżemem i wykładamy na niego część śmietanki, przykrywamy drugim biszkoptem. Drugi biszkopt smarujemy kremem budyniowym (kilka łyżek powinno nam zostać do pokrycia wierzchu i boków tortu) i wykładamy resztę śmietanki tworząc kopułę. Ostatnim biszkoptem zakrywamy wierzch – jeżeli pęknie, zatuszujemy to kremem budyniowym, którym pokrywamy cały tort. Wkładamy go na godzinę do lodówki. W międzyczasie przygotowujemy masę marcepanową wg przepisu. Wałkujemy ją cienko i układamy na wierzchu tortu, na samej górze robimy małe nacięcie na różę z masy marcepanowej. Ja dodatkowo tort ozdobiłam od spodu liśćmi uzyskując, moim zdaniem znacznie ciekawszy efekt wizualny.

Ciasto chałwowe z brzoskwiniami

Wbrew pozorem to okazałe ciasto nie należy do tych przesłodzonych. Słodycz chałwy przełamuje lekka galaretka z owocami. Ciasto choć sycące zachęca o sięgnięcia po drugi kawałek! Zachęcam do przygotowania na nadchodzące święta… i do próby generalnej w nadchodzący weekend ;) Smacznego!

P.S. Mam małą awarię klawiatury w laptopie. Jeżeli sprawy nie uda się załatwić teraz to pozostaje mi życzyć Wam radosnych świąt!

Biszkopt:
5 dużych jajek L
7 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
1 łyżka mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
+ poncz: 100 ml syropu z brzoskwiń i 3 łyżki wódki lub likieru

Białka oddzielamy od żółtek, następnie ubijamy je na jasną pianę i stopniowo dodajemy połowę cukru. Żółtka ucieramy na kogel mogel z resztą cukru i gdy staną się jasne, dolewamy cienkim strumieniem olej. Masy łączymy ze sobą. Kakao i mąki przesiewamy przez sitko i stopniowo dodając do masy jajecznej, mieszamy łyżką. Biszkopt przekładamy do wyłożonej papierem blaszki 25 na 35 cm, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 25 minut. Gotowy biszkopt studzimy, przekrawamy na pół i nasączamy, obficiej blat na górze.

Brzoskwinie w galaretce:
1 puszka brzoskwiń (odlewamy do szklanki 100 ml syropu na sok)
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej
2 szklanki gorącej wody

Brzoskwinie kroimy w mniejsze kawałki i przekładamy do miski. Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie, gdy żelatyna się rozpuści dolewamy syropu z brzoskwiń i mieszamy. Galaretką zalewamy brzoskwinie i odstawiamy do wystudzenia. Zanim galaretka nam stężeje, wykładamy owoce na naponczowany lekko biszkopt. Galaretkę wykładamy gdy ta już wyraźnie zacznie tężeć – nie wsiąknie wtedy w ciasto, a utworzy ładną warstwę. Ciasto wkładamy na pół godziny, godzinę do lodówki.

Krem chałwowy:
3 szklanki mleka
2 opakowania budyniu waniliowego
3 – 4 łyżki cukru
200 g miękkiego masła
1 łyżka wódki
350 g chałwy (u mnie waniliowa)

Z mleka budyniu i cukru gotujemy budyń. Odstawiamy do wystudzenia – ja zostawiam na noc. Miękkie masło ucieramy z dodatkiem wódki na puch, następnie dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Chałwę rozcieramy w palcach i dodajemy do kremu – miksujemy do połączenia. Gdyby krem stał się zbyt luźny, wstawiamy go na pół godziny do lodówki, a następnie 2/3 wylewamy na galaretkę, układamy na nim naponczowany biszkopt i smarujemy resztą kremu. Ciasto posypujemy wiórkami czekolady.

Nieco zmienione ciasto z bloga Zjem to.

Ciasto Limonkowiec

Limonkowiec, lemonkowiec – jak kto woli. Jeżeli ktoś jest stałym bywalcem na blogach kulinarnych to pewnie zaraz zacznie doszukiwać się podobieństwa do znanego Cytrynowca, którego i ja lubię. Jednak z każdym ciastem należy być ostrożnym, nie robić zbyt często aby się nie przejadło. Nie przeje się, gdy cytryny chytrze zastąpimy ich zielonymi kuzynami. Dla ożywienia i uzyskania lepszego efektu do środku wrzuciłam odrobinę zielonej galaretki. Zebrał same wysokie noty u mnie, a u Was?

Zachęcam też do zaglądania na bloga Prawo Biznesu

Biszkopt:
4 jajka M
5 łyżek cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju rzepakowego
+ 3 łyżki dżemu (u mnie truskawka-bez)

Krem limonkowy:
150 ml soku z limonki (4-5 sztuk)
skórka otarta z limonek
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru
zielony barwnik – opcjonalnie
2 opakowania budyniu (u mnie śmietankowy i cytrynowy)
1 łyżka mąki pszennej
200 g miękkiego masła

Zielona pianka:
500 ml śmietanki 36%
1 łyżka cukru
1 opakowanie zielonej galaretki (u mnie kiwi)
1/2 szklanki gorącej wody

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki mojito (rozpuszczona w szklance gorącej wody)
biszkopty lub herbatniki (około 100 g biszkoptów, herbatników nieco więcej)
poncz: herbata + likier limonkowy ew. wódka
lukier: sok z 1 limonki + cukier puder

Ciasto Biały Lion – propozycja na święta (krok po kroku)

Długo szukałam ryżu, jakiś czas się do niego merytorycznie przygotowywałam. Oglądałam filmiki, przeliczałam na moją foremkę, porównywałam, kombinowałam. Ciasto inne niż wszystkie, więc wymaga uwagi. O jego niezwykłości świadczy choćby ta warstwa na bazie ryży preparowanego znanego jeszcze z czasów szkolnych, ze sklepiku. Wtedy 50 groszy to był majątek, taki za który można było nabyć taki przysmak. No, ale popędziłam trochę do przodu. Lat X temu w domowym zaciszu próbowałam kleić szyszki, które trzymały się wszystkiego tylko nie siebie samych. Były smaczne, ale ileż z tym było zachodu. Zestarzałam się, uznałam, ze na szyszkach skończyć się nie może i poszłam krok dalej. Bazując na tym przepisie przygotowałam ciasto o niebanalnej nazwie Biały Lion, mającej nawiązywać do batonika, mniej czy bardziej słynnego. Przyznam się szczerze – białego Liona nie jadłam, być może jego pojawienie się w sklepach nieszczęśliwie nie było skorelowane z moim dzieciństwem i tym słodyczowym szałem, który zazwyczaj na nie przypada. A co o samym cieście? Rzekli goście, że bardzo smaczne, a za największą wadę uznali właśnie strukturę ryżowej szyszki. Chcąc wbić widelczyk i nabrać kawałek od góry do dołu, zaczęła się ona kruszyć. Przyznam szczerze, że samo krojenie też do najłatwiejszych nie należało. Czy polecam? Mimo wszystko tak, zwłaszcza tym, którzy lubią takie zabawy, powrót do smaków dzieciństwa, a kawałek ciasta nie musi dla nich wyglądać jak zdjęcie z ekskluzywnej książki kucharskiej. Idą święta, poza piernikami i makowcami, myślę, że to jest ten smak i te klimaty.

Biszkopt
5 dużych jajek
6 łyżek cukru
4 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
50 g białej czekolady (posiekanej na kawałki)
+ 2-3 łyżki masła orzechowego lub nutelli

Biszkopt przygotowujemy jak zwykle, jednak wraz z mąką dodajemy posiekaną czekoladę.Pieczemy w blaszce 25 na 35 cm (175 stopni 25 minut). Upieczony biszkopt studzimy i dzielimy na dwa placki, jeden smarujemy masłem orzechowym.

Szyszka:
150 g ryżu preparowanego
1 puszka kajmaku *
2 łyżki masła orzechowego
2 łyżki siekanych orzechów ziemnych

* ja wykorzystałam tutaj „kajmak” własnej roboty, jest bardziej stabilny, lepiej się z nim pracuje, co widać nawet to zdjęciach. 3 łyżki cukru skarmelizowałam, dolałam 150 g masło i 125 ml śmietanki, następnie 3/4 szklanki cukru oraz odrobinę ekstraktu waniliowego. Gotowałam do uzyskania piany i odpowiedniego koloru (zdjęcie). Zdjęłam z ognia i do ciepłej masy dodałam ryż oraz resztę składników.

Kajmak lekko podgrzewamy, dodajemy masło orzechowe, orzeszki oraz ryż. Całość dokładnie mieszamy i wykładamy jeszcze ciepłe na biszkopt posmarowany masłem orzechowym/nutellą. Ugniatamy i studzimy.

Krem budyniowy:
2 szklanki mleka
2 żółtka
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki cukru
200 g miękkiego masła
2 łyżki soku z cytryny

W 1/2 szklanki mleka rozprowadzamy mąki, cukier oraz rozbełtane żółtka. Resztę mleka należy zagotować i dodać część z mąką, gotując jak budyń. Studzimy. Masło miksujemy na puch, dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu, na końcu dolewamy sok z cytryny (ostrożnie i nie za dużo, aby krem się nie zważył). Smarujemy warstwę szyszkową, przykładamy drugą część biszkoptu, smarujemy cienko pozostałymi 3 łyżkami masy.

Dodatkowo:
80 g solonych orzeszków ziemnych
1/2 tabliczki białej czekolady (rozpuszczonej w kąpieli wodnej)

Orzeszki grubo siekamy, posypujemy nimi ciasto i lekko dociskamy dłonią, aby lepiej trzymały się masy. Oblewamy czekoladą i wstawiamy do lodówki do schłodzenia na 2 godziny. Możemy podawać.

Ciasto Winna Gruszka

Jak na złość pogoda a co za tym idzie światło po raz kolejny mnie nie rozpieściło. W sobotę było jeszcze jako tako, chyba były to ostatnie przebłyski słońca w tym roku. Teraz za dnia jest ciemno jak w środku nocy, dzięki czemu zdjęcia wychodzą… no nie takie jak powinny. Na żywo ciasto prezentuje się jednak znacznie lepiej. I tak też smakuje. Udało mi się kupić przepyszne gruszki i nie chciałam ich zmaltretować w musie, dlatego pojawił się taki oto przepis na ciasto – sernik z resztką wina, które zostało w lodówce. Zależało mi aby nie było to ciasto nazbyt tłuste, a jednak lekkie, puchowe. Wykorzystałam więc masę z sernika gotowanego i mój ukochany krem a’la bawarski tym razem w wersji czekoladowej. Połączenie smaków jest subtelne, całość jest nienachalna i co dla mnie bardzo ważne – niezapychająca. Korzystajmy z sezonu, wybierzmy się po gruszki :) Smacznego!

Biszkopt:
3 duże jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju (rzepakowy lub słonecznikowy)
1 czubata łyżka kakao
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki kukurydzianej

Białka oddzielamy od żółtek. Połowę cukru dodajemy do żółtek i ubijamy na kogel mogel a następnie cienką stróżką wlewamy olej. Białka ubijamy na sztywna pianę, a następnie dodajemy do nich resztę cukru. Obie masy jajeczne łączymy. Mąkę i kakao przesiewamy przez sitko, dodajemy do jajek cały czas mieszając łyżką. Ciasto pieczemy w blaszce 25 na 35 cm wyłożonej papierem w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 20 minut. Przed wyłożeniem kremów studzimy.

Gruszki w winie:*
170 ml czerwonego wina (u mnie wytrawne)
imbir – 5 plasterków o grubości 3 – 4 mm
3 łyżki cukru
4 – 5 gruszek (u mnie Konferencja)
+ 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej i 1 łyżeczka żelatyny

* gotowe gruszki wraz z winna zalewą można umieścić w słoiku i zapasteryzować – ciasto będzie można wykonać zimą lub w dowolnej porze roku. W tym celu robimy syrop z wina, imbiru i cukru, a gruszkę wkładamy do słoika (jak najciaśniej). Gruszki zalewamy gorącym syropem, zakręcamy słoiki i pasteryzujemy czy to w piekarniku czy w garnku na kuchence.

Wino, imbir i cukier umieszczamy w rondelku – niezbyt dużym, ale takim aby zmieściły się plasterki i gotujemy. W międzyczasie gruszki obieramy i kroimy w ósemki. Dodajemy je partiami do wina i gotujemy pod przykryciem 5 – 10 minut, aby zmiękły i nabrały charakterystycznego różowego koloru. Gotowe odsączamy z nadmiaru wina i wkładamy kolejna porcję gruszek. wino przecedzamy przez sitko (aby uzyskać klarowny płyn bez imbiru i odłamków gruszek) i studzimy. Gdy warstwy ciasta będą już gotowe większość z uzyskanego wina zagotujemy, w 50 ml rozprowadzimy mąkę ziemniaczaną a 2 łyżkami zalejemy żelatynę (do namoczenia). Do wrzącego wina wlewamy najpierw mąkę ziemniaczaną i mieszamy do uzyskania kisielu, zdejmujemy z ognia. Do masy dodajemy namoczona żelatynę i mieszamy. Masę studzimy do temperatury pokojowej.

Masa serowa:
2 duże jajka
5 łyżek cukru (100 g)
700 g sera twarogowego zmielonego (lub wiaderkowego dobrej jakości)
1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 czubata łyżka mąki pszennej tortowej

Jajka ucieramy z 2 łyżkami cukru, dodajmy twarożek. Masę zagotowujemy. W mniejszej miseczce mieszamy (najlepiej mikserem) resztę cukru z mlekiem, mąką i proszkiem budyniowym. Dodajemy do masy serowej tak jakbyśmy gotowali tradycyjny budyń, powinna ona też uzyskać podobna konsystencję. 2 łyżki masy rozsmarowujemy na biszkopcie, następnie wykładamy plasterki gruszki i zalewamy pozostałą częścią masy budyniowej (jeszcze ciepłej). Ciasto studzimy przed wyłożeniem kolejnej masy.

Pianka czekoladowa:
600 ml mleka
1 opakowanie budyniu czekoladowego
3 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny (z niewielka górką – namoczone w niewielkiej ilości mleka)
330 ml śmietanki (mocno schłodzonej)
50 g czekolady startej na tarce (opcjonalnie)

Z mleka, budyniu i cukru przygotowujemy budyń wg instrukcji producenta. Gorący zdejmujemy z palnika i dodajemy do niego namoczoną w zimnym mleku żelatynę – dokładnie mieszamy. Budyń odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Musimy wyłapać moment kiedy zacznie nam tężeć żelatyna w jego składzie, należy też pilnować aby kożuch się nie utworzył, w tym celu możliwie jak najczęściej budyń należy pomieszać. Śmietankę ubijamy, dodajemy po łyżce przestudzonego budyniu, szybko miksujemy i powtarzamy (możemy też dodać czekoladę na tym etapie). Masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do lodówki, aby stężała.

Na wierzchu ciasta układamy gruszki, które nam pozostały i oblewamy przestudzoną żelką winną. Ciasto raz jeszcze wkładamy do lodówki aż do jej stężenia.


Andrzejkowa uczta
Piecz - tak od podstaw

Ciasto Toffi – szybko znikające

Toffi a może krówka? Żadna z podanych w internecie receptur ne była w stanie mnie w pełni zadowolić, a polecono mi odtworzyć smak cukiernianego ciasta. Z kremem budyniowy ma lekko kwaskowatym, orzeźwiającym. Nie na bazie ciasta miodowego czy kruchego a na a’la biszkoptowym. Od siebie dodałam odrobinę orzechów włoskich, z wierzchu oblanymi toffi. One zawsze pasują do karmelu ;) Jaka recenzja? może taka, że mimo całkiem zwyczajnego wyglądu ciasto zniknęło jako pierwsze, a do zdjęć zostały mi tylko dwa ostatnie pokraczne kawałki. Uwierzcie, mało jest ciast które znikają w takim tempie :)

Biszkopt
5 dużych jajek
5 łyżek cukru
2 łyżki toffi*
3 – 4 łyżki oleju rzepakowego
5 łyżek czubatych mąki pszennej
1 opakowanie budyniu toffi

Białka oddzielamy od żółtek – ubijamy na sztywno z połową cukru. Do żółtek dodajemy cukier i ubijamy an kogel mogel – dodajemy powoli olej a następnie przestudzone toffi – łączymy z ubitymi białkami. Mąkę i budyń przesiewamy i dodajemy do jajek. Biszkopt pieczemy w wyłożonej papierem foremce 25 na 35 cm przez 30 -35 minut w 180 stopniach. Studzimy i dzielimy na dwa blaty.

Toffi: 3 łyżki cukru karmelizujemy, dodajemy powoli 1/2 kostki masła, a następnie łyżeczkę ekstraktu waniliowego oraz 200 ml śmietanki – całość będzie się pieniła. Stopniowo dodajemy 150 g cukru, gotując całość na małym ogniu.

Krem
3 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 czubate łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki cukru
300 g masła
sok z 1 dużej cytryny

W 200 ml mleka rozprowadzamy budyń, mąki i cukier. Resztę gotujemy, dodajemy mleko z mąkami i gotowy budyń studzimy. Miękkie masło ubijamy na puch, dodajemy przestudzony budyń a na końcu sok z cytryny. Budyń nie może być gorący bo po 1 – rozpuści masło, a po 2 – zważy nam krem. Pierwszy blat smarujemy 3/4 kremu, wykładamy drugi biszkopt i smarujemy pozostałym kremem.

Dodatkowo
1/2 szklanki orzechów włoskich lub płatków migdałowych
kilka łyżek toffi (można zagęścić niewielką ilością mąki ziemniaczanej, gdyby było zbyt lejące)

Orzechy włoskie wkładamy na kwadrans do piekarnika i siekamy, płatki lepiej podprażyć na patelni. Studzimy a następnie posypujemy ciasto. Całość oblewamy toffi. Ciasto przed podaniem wkładamy do lodówki.
Piecz - tak od podstaw

Ciasto z Prince Polo (i brzoskwiniami)

Na to ciasto zasadzałam się od jakiegoś czasu, kilku miesięcy. Czekałam na sezon, tak aby ciasto przygotować z najbardziej aromatycznymi brzoskwiniami – nie z puszki a świeżo ugotowanymi. Decydując się na taki zabieg, wybierzcie jednak owoce dojrzałe i słodkie, aby nie zepsuć efektu w całym cieście. Inaczej lepiej jednak będzie postawić na owoce z puszki. Myślałam, że ciasto będzie przypominać bardziej znanego Wam już z bloga Ambasadora czy Korę dębu, jednak jest lżejsze i niewątpliwie o bardziej delikatnym smaku. Trochę bałam się ilości masy (litr śmietanki do tego czekolada, wafelki, owoce…) i w sumie słusznie, bo na blaszkę 25 na 35 cm było to aż „po ramkę”, a przecież w garnuszku jeszcze studziła się galaretka… Zdecydowałam się jednak na jej położenie na cieście podnosząc ramkę konstruując kawałki o niebywałych nawet jak mnie rozmiarach :) Wam jednak zawczasu doradzę, by wziąć większą foremkę, upiec obszerniejszy choć niższy biszkopt i uniknąć całego kombinowania. Przepis z Moich wypieków, lekko zmodyfikowany.

Biszkopt:
3 jajka L
4 łyżki cukru
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki maki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
1 łyżka śmietany
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ kilka łyżek soku z brzoskwiń

Biszkopt niecodzienny i eksperymentalny nawet jak na mnie (idea gdzieś tam wypatrzona w internecie). Białka ubijamy na sztywno, dodajemy partiami dwie łyżki cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel – pod koniec dodajemy olej i śmietanę. Maki przesiewamy wraz z proszkiem. Żółtka dodajemy do białek, następnie delikatnie mieszając dodajemy mąkę. Blaszkę (myślę, że 30 na 35 lub 40 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Masę jajeczną rozprowadzamy po całości równomiernie. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15 – 20 minut. Biszkopt może nam wyrosnąć jak nigdy, ale szybko też opadnie (wyrówna się). Ciasto odwracamy skórką do dołu już po wystudzeniu i nasączamy.

Krem:
1 litr schłodzonej śmietanki 30%
2 łyżki cukru
1 puszka brzoskwiń (lub około 500g zagotowanych z cukrem i wodą)
2 łyżki żelatyny
4 duże wafelki Prince Polo (ja polecam wafelki orzechowe, łącznie 200 g)
1 tabliczka czekolady (przy orzechowych polecam taką z kawałkami orzechów laskowych (nie całych orzechów!)
+ 2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub morelowej) – rozpuszczone w 3 szklankach gorącej wody

Galaretkę przygotowujemy według opisu na opakowaniu i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (ale nie stężenia!). Do reszty soku (około pół szklanki) wsypujemy żelatynę po czym, gdy napęcznieje – rozpuszczamy ją. Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem i dodajemy pokrojone w kosteczkę brzoskwinie, a następnie posiekaną czekoladę i pokrojone (nie za drobno) wafelki. Mieszamy całość łyżką, wylewamy na biszkopt i wyrównujemy. Wkładamy an godzinę do lodówki, aby krem dobrze stężał. Na całość wylewamy zimna galaretkę i wstawiamy raz jeszcze do lodówki, aby stężała.

P.S. W meandrach internetu krąży jeszcze jeden przepis na ciasto z wykorzystaniem wafelków i o tej samej nazwie. Próbował ktoś?

Piecz - tak od podstaw

Ciasto Latte Macchiato

Mój prywatny, mały hit. Daaawno temu już miałam ochotę na ciasto z kremem na bazie mleka w proszku. Mam takie sprawdzone kruche ciasteczka robione na święta, więc i krem nie mógł być pomyłką. Nie zawiodłam się na nim, do tego idealnie skomponował się ze smakiem kawy doprawionej amaretto. Na pewno plusem tego ciasta jest to, że nie ma tu całej ferii konkurujących ze sobą smaków, plusem jest też fakt, ze ciasto nie jest ani trochę skomplikowane. A przy tym zachowuje dostojny i ciekawy wygląd. Czy nie o to chodzi? Inspiracja i baza do moich modyfikacji z tego bloga. Idzie weekend, długi weekend – myślę, że warto poświęcić tegoroczny na takie małe, kawowe i aromatyczne szaleństwo. W rankingu wyląduje na pewno wysoko.

Biszkopt kakaowy
5 dużych jajek (lub 6 średnich)
7 łyżek cukru
3 łyżki oleju rzepakowego
2 czubate łyżki kakao
3 czubate łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Białka ubijamy na sztywno i dodajemy połowę cukru. Żółtka z resztą cukru ubijamy na kogel mogel i dodajemy olej. Do miski przesiewamy maki wraz z kakao i dodajemy mieszając łyżką do połączonych żółtek z białkami. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 30 – 35 minut. Studzimy. (wymiary foremki to około 25 na 35 cm)

Krem
200 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru pudru (przesianego
2 i 1/2 szklanki mleka w proszku z górką (myślę, że około 300 g)
400 g serka waniliowego homogenizowanego, gęstego (w innym wypadku dosypcie ciut więcej mleka)

Masło ubijamy mikserem. Dodajemy do niego stopniowo serek. Do miski przesiewamy mleko w proszku oraz cukier i dodajemy do masła z serkiem. Wyjść powinien nam krem o konsystencji gęstej pasty. Biszkopt przecinamy na pół i smarujemy cienko kremem (1/3).


Dodatkowo
około 250 g biszkoptów okrągłych
250 ml mocnej kawy (zrobiłam taką na bazie 5 – 6 czubatych łyżeczek kawy rozpuszczalnej i łyżki cukru)
150 ml likieru Amaretto (lub jak w oryginalnym przepisie Baileys)
+ kakao do posypania około 2 czubatych łyżek)
Wystudzoną kawę mieszamy z likierem, maczamy w niej biszkopty i jedną warstwę układamy na biszkopcie posmarowanym kremem. Biszkopty przykrywamy połową pozostałego nam kremu i układamy drugi biszkopt. Wierzch ciasta smarujemy kremem. Układamy na nim tak jak poprzednio biszkopty nasączone ponczem (do tych w górnej warstwie dodałam więcej kawy a mniej likieru). Ciasto wstawiamy na 24 godziny do lodówki po tym czasie posypujemy kakao. Biszkopty z wierzchu obeschną i nie rozpuści się ono.

Ciasto Malinowa Kostka

Korzystajmy z uroków lata, ze szpinaku czy z malin, najlepiej tych własnoręcznie zerwanych. Po prostu upieczmy to ciasto! Ja komponując je zdecydowałam się na wykorzystanie ciasta szpinakowego z nitką cytryny – sprawdzonego. Trafił mi się jakiś felerny szpinak, który nie miał }tego” koloru”, dlatego podkręciłam go szczyptą barwnika w proszku i generalnie ciasto „klapło” mi bardziej niż miało, choć nie taki był plan. Niemniej w smaku niczego mu nie brakowało. Owocowy smak podkreślała masa, którą bardzo lubimy – na bazie soczku kubusiowego. A czemu kostka? W bitej śmietanie zatopiłam właśnie takie galaretkowe kosteczki. Pierwotnie były one zielone, ale zdążyły złapać kolor (ciasto piekłam w piątek, zdjęcia pochodzą z poniedziałku). Ciasto jest lekkie, orzeźwiające i delikatnie owocowe – polecam :)


Ciasto szpinakowe
3 duże jajka
1 szklanka cukru
1 opakowanie szpinaku (450 g)
2 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka z dużej cytryny

Szpinak rozmrażamy na sitku. Mieszamy go ze skórką otartą z cytryny (ja delikatnie obrałam nożykiem i wrzuciłam całe kawałki – ładnie się zblendowała) i olejem – miksujemy na gładką masę. Białka oddzielamy od żółtek – każde ubijamy osobno z połową cukru. Do żółtek dodajemy rozdrobniony i zmiksowany szpinak na zmianę z przesianą mąka i proszkiem. Na końcu dodajemy pianę z białek. Ciasto pieczemy w foremce wyłożonej papierem 25 na 35 cm. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 45 – 50 minut. Sprawdzamy patyczkiem. Gotowe studzimy.

Masa kubusiowa:
litr soku przecierowego malinowego (u mnie malina, marchewka, coś tam)
2 opakowania budyniu waniliowego/malinowego
1 opakowanie galaretki malinowej

W 200 ml soku rozprowadzamy budynie. Resztę gotujemy, a następnie dodajemy sok z budyniami. Po zagotowaniu zdejmujemy z ognia i dodajemy galaretkę – wylewamy na ciasto i studzimy.

Krem śmietankowy z galaretką:
500 ml śmietanki 36%
2 opakowania cukru wanilinowego
2 łyżeczki żelatyny rozprowadzone w niewielkiej ilości wody
1 opakowanie galaretki zielonej (agrestowej, kiwi, innej) rozpuszczonej w 400 ml gorącej wody – stężała, pokrojona w kosteczkę

Śmietankę schłodzoną ubijamy z cukrami i utrwalamy rozpuszczoną żelatyną. Szybko dodajemy galaretkę, a ciasto wykładamy na wystudzoną masę kubusiową. Wstawiamy do lodówki do stężenia.

Frużelina malinowa:
1 szklanka wody
2 łyżki syropu malinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka żelatyny
1 1/2 szklanki malin (mogą być mrożone)
+ odrobina bitej śmietany do dekoracji (utrwalonej żelatyną)

W niewielkie ilości wody rozprowadzamy mąkę, w drugim naczyniu odstawiamy do napęcznienia żelatynę. Resztę wody z dodatkiem soku z cytryny, syropu i cukru zagotowujemy. Gdy woda zacznie wrzeć, dodajemy mąkę ziemniaczaną i gotujemy kisiel. Zdejmujemy z ognia i dodajemy żelatynę, a następnie zamrożone maliny (wtedy masa zacznie szybko tężeć. Gdy używamy świeżych, dodajemy j po przestudzeniu żelu. Ciasto dekorujemy bita śmietaną a następnie ostrożnie wykładamy łyżką maliny w żelu. Wkładamy do lodówki do zgęstnienia.

A tu na dokładkę dzielę się zdjęciami sprzed tygodnia – w większości tortów, ale i całych talerzy. Ałłł, jak patrzę to dalej przerażają mnie te kawałki. Miałam moment kiedy zrobiłam się cała czerwona, chciałam to odnieść na zaplecze i jechać do cukierni po nowe. Musicie mi wierzyć, że wygląd rekompensuje smak. Przepisy na kolejne ciasta ze zdjęć (nie wszystkich mojego autorstwa) będą sukcesywnie pojawiały się na blogu. Zaglądajcie :)







Piecz - tak od podstawZ dziećmi i dla dzieci 2016