Archiwa tagu: dżem

Tort morelowo truskawkowy z galaretkową wyspą

Ten tort robiłam już tydzień temu w międzyczasie sezon truskawkowy zaczął się na dobre. Zatem największą stratą, byłoby decydowanie się na ciasto bez ich udziału. U mnie propozycja godna inauguracji… tortowa. Czy coś bym zmieniła? Być może nasączyłabym nieco biszkopt syropem z czarnego bzu. Tak czy siak, tort smakował gościom. Był zarazem treściwy, jak też lekki i orzeźwiający.

Biszkopt:
4 duże jajka
6 łyżek cukru
2 łyżki oleju
1 łyżka mąki ziemniaczanej
4 łyżki mąki pszennej tortowej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, dodajemy stopniowo 3 łyki cukru. Żółtka ucieramy na kogel mogel z resztą cukru, po czym dolewamy cienkim strumieniem olej. Obie masy łączymy. Mąki przesiewamy, dosypujemy, delikatne mieszając biszkopt łyżką. Pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 175 stopni przez około 30-35 minut. Po wyjęciu z pieca biszkopt w blaszce rzucamy na podłogę z wysokości 50 cm. Po wystudzeniu biszkopt dzielimy na dwa blaty

Konfitura:
ok. 25-30 dag moreli
1 szklanka cukru
2 łyżki galaretki z kwiatów czarnego bzu

Owoce kroimy na mniejsze kawałki i zasypujemy cukrem – smażymy na średnim ogniu aż się rozpadną i dodajemy galaretkę. Przed wyłożeniem na ciasto, studzimy.

Krem maślany na bezie szwajcarskiej:
100 g miękkiego masła
1 białko z dużego jaja
2 łyżki cukru
1-2 łyżki galaretki z kwiatów czarnego bzu

Masło ubijamy w jednej misce na puszystą masę i dodajemy galaretkę. W drugiej misce ubijamy na sztywną bezę białko, dodajemy stopniowo cukier. Ubite białko łączymy razem z masą maślaną, krem jest gotowy, gdy będzie jednolity.

Galaretka z owocami:
2 opakowania galaretki truskawkowej
2 1/2 szklanki wody (z części wody można zrezygnować na korzyść syropu z moreli)
kilka moreli z puszki (lub podgotowanych)
1 szklanka truskawek

Galaretkę rozpuszczamy w gorącej wodzie. Morele i truskawki kroimy w mniejsze kawałki, zalewamy wystudzoną galaretką, a następnie przelewamy do wyłożonej folią spożywczą miski w kształcie kopuły (należy się upewnić, że jest ona nieco mniejsza od tortownicy). Aby przyśpieszyć proces, galaretkę wstawiamy do lodówki aż porządnie stężeje. Przed ubiciem śmietanki, galaretkę wyjmujemy z miski.

Krem śmietankowy:
600 ml śmietanki kremówki
3 – 4 łyżki galaretki z czarnego bzu
1 łyżka cukru pudru (opcjonalnie)
1 duża łyżka żelatyny (namoczona w odrobienie wody)

Schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno, do rozpuszczonej żelatyn dodajemy galaretkę i dwie łyżki śmietanki – dodajemy do masy. Gdyby krem był jeszcze zbyt mało słodki, dodajemy cukru.

Dekoracja:
kilka moreli
kilka truskawek
ok. 200 – 300 ml śmietanki (na boki tortu i dekorację)
1 łyżka cukru pudru do śmietanki
kilka kostek białej czekolady (wiórki dookoła)
drażetki mleczne

Tort dekorujemy po jego wstępnym schłodzeniu.

Składamy:
biszkopt
konfitura morelowa
krem maślany na bezie szwajcarskiej
biszkopt
konfitura morelowa
2 – 3 łyżki kremu śmietankowego
galaretka z owocami – ułożona na środku
pozostały krem śmietankowy

Prinsesstårta – tort księżniczki

Trzy lata temu, na blogu, pod innym co prawda adresem, opublikowałam swój pierwszy post z przepisem. Wcześniej owsem, publikowałam – doraźnie, niekoniecznie na zorganizowanym blogu. Niemniej z powodu takiej „okazji” chciałabym Wam zaprezentować przepis na coś niezwykłego. Tort z historią, Szwedzką historią. Ciasto proste, które jednocześnie zdobyło podniebienia rodu królewskiego :) Nieco zmodyfikowany przepis z bloga. Polecam!

Biszkopt:
6 dużych jajek
8 łyżek cukru
3 łyżki oleju
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodając połowę cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel i dolewamy olej. mąki przesiewamy i dodajemy do białek wymieszanych z żółtkami. Biszkopt pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia – w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu dzielimy na 3 placki.

Krem budyniowy:
700 ml mleka
3 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 opakowania budyniu waniliowego
200 g masła w temp. pokojowej
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka ucieramy z cukrem na kogel mogel, na końcu mieszamy z 1/2 szklanki zimnego mleka i proszkiem budyniowym. Resztę mleka umieszczamy w rondelku i gotujemy. Do gorącego wlewamy proszek budyniowy z żółtkami i energicznie mieszamy. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Masło kroimy w kosteczkę i ucieramy na puch z dodatkiem alkoholu – najlepiej ekstraktu waniliowego, dla podkreślenia smaku. Dodajemy po łyżce budyniu.

Krem śmietankowy:
1,1 l śmietanki kremówki
2 łyżki cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny (jeżeli tort ma być transportowany to dodajemy dwie, namoczone w niewielkiej ilości wody)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrami. 2 – 3 łyżki mieszamy z rozpuszczoną żelatyną, a następnie dodajemy do ubitej śmietany.

Dodatkowo:
300 – 350 g dżemu malinowego
masa marcepanowa – ja użyłam z tego przepisu, ta porcja jest wystarczająca

Krem budyniowy przekładamy do szprycy, brzegi pierwszego ciasta pokrywamy nim robiąc taki „murek”. Środek biszkoptu obficie smarujemy dżemem i wykładamy na niego część śmietanki, przykrywamy drugim biszkoptem. Drugi biszkopt smarujemy kremem budyniowym (kilka łyżek powinno nam zostać do pokrycia wierzchu i boków tortu) i wykładamy resztę śmietanki tworząc kopułę. Ostatnim biszkoptem zakrywamy wierzch – jeżeli pęknie, zatuszujemy to kremem budyniowym, którym pokrywamy cały tort. Wkładamy go na godzinę do lodówki. W międzyczasie przygotowujemy masę marcepanową wg przepisu. Wałkujemy ją cienko i układamy na wierzchu tortu, na samej górze robimy małe nacięcie na różę z masy marcepanowej. Ja dodatkowo tort ozdobiłam od spodu liśćmi uzyskując, moim zdaniem znacznie ciekawszy efekt wizualny.

Ciasto Limonkowiec

Limonkowiec, lemonkowiec – jak kto woli. Jeżeli ktoś jest stałym bywalcem na blogach kulinarnych to pewnie zaraz zacznie doszukiwać się podobieństwa do znanego Cytrynowca, którego i ja lubię. Jednak z każdym ciastem należy być ostrożnym, nie robić zbyt często aby się nie przejadło. Nie przeje się, gdy cytryny chytrze zastąpimy ich zielonymi kuzynami. Dla ożywienia i uzyskania lepszego efektu do środku wrzuciłam odrobinę zielonej galaretki. Zebrał same wysokie noty u mnie, a u Was?

Zachęcam też do zaglądania na bloga Prawo Biznesu

Biszkopt:
4 jajka M
5 łyżek cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju rzepakowego
+ 3 łyżki dżemu (u mnie truskawka-bez)

Krem limonkowy:
150 ml soku z limonki (4-5 sztuk)
skórka otarta z limonek
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru
zielony barwnik – opcjonalnie
2 opakowania budyniu (u mnie śmietankowy i cytrynowy)
1 łyżka mąki pszennej
200 g miękkiego masła

Zielona pianka:
500 ml śmietanki 36%
1 łyżka cukru
1 opakowanie zielonej galaretki (u mnie kiwi)
1/2 szklanki gorącej wody

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki mojito (rozpuszczona w szklance gorącej wody)
biszkopty lub herbatniki (około 100 g biszkoptów, herbatników nieco więcej)
poncz: herbata + likier limonkowy ew. wódka
lukier: sok z 1 limonki + cukier puder

Ciasteczka Vanilice

Z okazji świąt Bożego Narodzenia pragnę życzyć Wam wszystkiego najlepszego, pogody ducha, czasu spędzonego z najbliższymi, jak najmniej zmartwień i ochoty do życia. Dzisiaj prezentuję Wam ciasteczka tegoroczne, robione dzisiaj. Nieco inne bo robione na smalcu i przekładane gładkim dżemem, ponadto oprószone śniegiem cukrem pudrem. A przepis na ciasteczka pochodzi z bloga.

Vanilice
100 g smalcu
3 łyżki cukru pudru
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 łyżki soku z cytryny
1 żółtko
250 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ dżem do przełożenia (u mnie brzoskwiniowo pomarańczowy, w oryginale często wykorzystuje się morelowy)
+ cukier puder do obtoczenia

Smalec ucieramy z cukrem pudrem, cukrem wanilinowym, ekstraktem, sokiem i żółtkiem na gładką masę. Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem i dodajemy do masy stopniowo. Wałkujemy na grubość ok. 0,5 cm i wykrawamy niewielkim kieliszkiem kółeczka. Pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni (z termoobiegiem).

Upieczone ciastka studzimy i przekładamy ulubionym dżemem, a następnie obtaczamy w cukrze pudrze.

Dżem brzoskwiniowo – pomarańczowy

W przygotowaniu mam ciasto fantastyczne :) Zanim jednak powiem ostatnie słowo w tym temacie, podrzucę Wam przepis na świetny do niego, do innych ciast, gofrów, naleśników, omletów czy najzwyklejszych kanapek dżem. Tak, już odrobinkę pachnący jesienią…

Dżem
2 kg brzoskwiń (waga bez pestek i skórek)
skórka z 2 pomarańczy
sok z 1 pomarańczy
700 g cukru
1/2 łyżeczki zmielonych goździków
2 opakowania fixu 1:3 lub pektyny

Kilogram obranych brzoskwiń kroimy w kosteczkę, zasypujemy cukrem, doprawiamy skórką, goździkami i sokiem, a następnie stawiamy na palniku i czekamy aż powstanie gorący syrop. Wtedy właśnie całość blendujemy i wsypujemy fixy. Resztę brzoskwiń kroimy w kosteczkę i dodajemy do garnka. Gotujemy wg zaleceń producenta, a gotowy dżem zamykamy w wypasteryzowanych słoiczkach.
Piecz - tak od podstaw

Ciasto W – Z’ka (przepis II) – lekka jak obłoczek

Podobno u mnie w domu nie pamiętali już kiedy to W-Z’ka była na stole. Mimo, że ciasta a’la wuzetkowe robię dosyć często i robiłam podobne bodaj parę dni wcześniej w formie „Prosiaka” (swoja drogą fajna propozycja na dziecięce przyjęcie… lub dla kogoś starszego gdy chcemy mu nieco zagrać na nerwach ;) ). No, ale wracając do wątku głównego. Zrobiłam upragnione ciasto, ale w wersji mojej – czyli chyba tej najpowszechniejszej, będącej odwzorowaniem tego co dostaniecie w kawiarni, w supermarkecie na tackach czy u mojej (lub swojej własnej) Babci na różnorakich uroczystościach. mimo wszystko moja wersja jest o tyle lepsza, że brak w niej ulepszaczy do śmietany, a w zamian macie przepyszny bzowy dżem na którego punkcie oszalałam. A jeżeli chcecie powspominać to zerknijcie proszę do wcześniejszego wpisu z dawnym przepisem na W-Z’kę. może to właśnie dla odmiany tego szukaliście ;) Obiecuję, że za jakiś czas na blogu pojawią się alternatywne przepisy na to ciasto.

Biszkopt kakaowy:
6 jajek średniej wielkości
7 łyżek cukru
4 łyżki kakao
3 czubate łyżki mąki pszennej
3 łyżki oleju rzepakowego

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy połowę cukru i miksujemy do rozpuszczenia. W drugiej misce łączymy żółtka z cukrem i ubijamy na kogel mogel – stopniowo dolewamy oleju i miksujemy. Obie masy łączymy ze sobą. Do miski przesiewamy mąkę wraz z kakao – wsypujemy do masy jajecznej mieszając bez przerwy łyżką. Blaszkę 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylewamy masę na biszkopt. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 – 180 stopni przez mniej więcej 35 minut. Studzimy i przekrawamy na pół.

Krem śmietankowy:
800 ml dobrze schłodzonej śmietanki kremówki 30%
2 opakowania cukru wanilinowego
2 – 3 łyżki cukru
1 duża, czubata łyżka żelatyny (w upały można nawet dać więcej) namoczona w niewielkiej ilości wody

Śmietankę ubijamy, gdy zacznie gęstnieć dodajemy cukry. Gdy będzie całkowicie sztywna rozpuszczamy żelatynę (wcześniej namoczoną) i mieszamy ją z niewielką ilością ubitej kremówki, a następnie półpłynną całość przelewamy do miski z bitą śmietaną i natychmiast mieszamy. Krem wykładamy na posmarowany dżemem biszkopt i przykładamy drugim. Wstawiamy do lodówki, a w tym czasie przygotowujemy polewę.

Polewa:
100 g masła
70 ml śmietanki kremówki
3 łyżki cukru
2 – 3 łyżki kakao
1/3 łyżeczki żelatyny + łyżeczka wody

Masło, śmietankę i cukier rozpuszczamy, gdy znikną grudki wsypujemy kakao. Gotujemy przez minutę lub dwie aż masa stanie się jednolita. Zdejmujemy z ognia i dodajemy namoczoną żelatynę. Dokładanie mieszamy. Gdy polewa wystygnie i zacznie gęstnieć oblewamy nią drugi blat posmarowany dżemem. Polewa ta jest idealna do tego ciasta – nie kruszy się, jest miękka w czasie krojenia. Nie wykonacie bardziej błyszczącej polewy, będzie ona taka nawet po kilku dniach.

Dodatkowo
1 słoiczek dżemu truskawkowego z kwiatem czarnego bzu lub innego kwaskowatego
100 ml śmietanki + łyżeczka cukru (ubita – na rozetki)
2 łyżki dżemu wymieszane z odrobiną rozpuszczonej żelatyny (można też dodać odrobinę barwnika) – wkładamy do lodówki po czym kroimy nożem w kosteczkę


Piecz - tak od podstaw

Tort Prosiak – krok po kroku

Niby sesja już za mną, ale nadal czekam na wyniki jednego egzaminu… i to gdzieś tam mnie dalej pochłania. Na pytanie o kampanię wrześniową na razie nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi :) Te myśli oczywiście wyprzedzają pytania o to jakie szanse mają nasi w aktualnym turnieju. Ale o ile na napisany egzamin miałam jakiś wpływ jeszcze tydzień temu tak na wynik tego meczu – żadnego. Będę kibicować. A dla mnie najlepszym lekarstwem na stres i zmęczenie jest taka precyzyjna robota, wymyślanie czegoś, poprawianie. Jakiś czas temu natknęłam się na tort w kształcie prosiaka, miał swój urok. Nie mogłam być gorsza :) Jednak postanowiłam zrezygnować z ciężkiej i słodkiej masy cukrowej i tort wykończyć kremem. Wiem, że wydaje się być skomplikowany, ale takim nie jest. To tylko kwestia precyzji i czasu poświęconego na wygładzanie detali. Przygotowałam zdjęcia krok po kroku, które wiele mam nadzieję pomogą. Sam krem do nadziania nie jest żadną nowością, bo podobnego użyłam do przygotowania Charlotte, a ciasto ubogacone w kakao pochodzi z Rabarbarowej krajanki. Nowością jest tylko krem bezowo – maślany, który bardzo polecam do wykańczania wszelkiego rodzaju tortów. Robię go tak jak moja babcia, ubogacam jedynie barwnikami wg potrzeby.

Ciasto:
5 dużych jajek
200 g (1 szklanka) cukru
100 ml wody
100 ml oleju
250 g mąki pszennej tortowej
20 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
+ 1/2 słoiczka dżemu polecam truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, następnie dodajemy stopniowo połowę (100g) cukru. W osobnej misce ucieramy na kogel mogel żółtka z cukrem i gdy będą puszyste dodajemy stopniowo mieszankę wody z olejem. W osobnej misce łączymy przesianą mąkę, kakao i proszek. Dodajmy stopniowo do żółtek. Ostatecznie obie masy łączymy ze sobą tzn, żółtka dodajemy do białek. Mieszamy delikatnie, aby jak najmniej opadły. Papierem do pieczenia wykładamy miskę metalową lub szklaną przeznaczoną do pieczenia. Wycinamy 4 małe kółka i umieszczamy na dnie foremek na muffinki lub kubków, brzegi smarujemy margaryną. 3 wypełniamy do 2/3 ciastem (urośnie), a do jednej dodajemy mniej – łyżkę masy. Resztę umieszczamy w misce. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 40 minut. Zwłaszcza ciasto na korpus warto sprawdzić patyczkiem, bo może wymagać nieco dłuższego pieczenia. Po upieczeniu studzimy. Korpus tniemy na 3 – 4 blaty. Dwie muffinki przecinamy na pół. Mniejszą na 4 części – jak na zdjęciu. Blaty przeznaczone na korpus smarujemy dżemem.

Krem waniliowy
400 ml schłodzonej śmietanki 30%
2 – 3 łyżki cukru
1 opakowanie serka waniliowego (140 g)
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy z cukrem na puszystą masę. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do niej serek – wlewamy ostrożnie do ubitej śmietanki miksując. Tężejący krem rozprowadzamy pomiędzy blatami, formując kopułę. ciasto wstawiamy do lodówki na 2 – 3 godziny.

Krem maślano bezowy – do dekoracji
200 g miękkiego masła (wg zaleceń mojej babci – pół na pół z margaryną taką miękką do smarowania kanapek, ale w mojej opinii odbija się to na smaku)
2 białka z dużych jajek
3 – 4 łyżki cukru (lub więcej, gdy decydujemy się na spirytus warto użyć tu cukru wanilinowego)
łyżka spirytusu lub mocnej nalewki/ekstraktu
czerwony/różowy barwnik i odrobina kakao

Masło kroimy na kawałki i ubijamy mikserem do białości przez kilka minut. Dodajemy spirytus i ubijamy jeszcze chwilę, powinno się ładnie wybić. W osobnej misce białka ubijamy na sztywna masę i dodajemy stopniowo cukier. Ubije białka miksujemy z masą maślaną. Dwie łyżki kremu przekładamy do osobnej miseczki i mieszamy z kakao. Do pozostałego kremu dodajemy odrobinę barwnika w proszku kilka kropel spirytusu (lub barwnik w płynie/żelu) – miksujemy. Mniej więcej 1/4 z tej masy odkładamy do miseczki i dodajemy jeszcze odrobinę barwnika. Korpus pokrywamy jasnym kremem. Przyczepiamy nogi z boku układając prosiaka na paterze na której zostanie podany. Muffinkę mocujemy za pomocą 2 – 3 wykałaczek wbijając w ciasto. Podobnie robimy z uszami. Pokrywamy tort kremem i wybrane części (uszy, ryjek, nogi, ogonek) pomagając sobie foliowym woreczkiem do mrożenia smarujemy ciemno różowym kremem. Oczy i dziurki tworzymy z kremu czekoladowego. Ryjek może być ciężki, dlatego na czas chłodzenia warto podłożyć coś pod spód, aby się nie przekrzywił.

Jest to tort urodzinowy. Trzecie urodziny obchodzi też Akademia Kulinarna Whirlpool. A więc częstując wirtualnie kawałkiem „Prosiaka” jej współtwórców, którzy tyle wysiłku włożyli w zgłębianie kulinarnych meandrów i dzielenie się pozyskaną wiedzą ze światem chciałabym złożyć im życzenia. Niech ten jubileusz będzie jednym z pierwszych, który czeka Akademię. Niech każdy kolejny będzie momentem podsumowania coraz to nowych wyzwań z którymi udało Wam się zmierzyć. Niech ziemniaki będą zawsze młode, a owoce jędrne, niech kremówka zawsze się ubija… :) Dzielcie się dalej tym co robicie, bo inspirowanie innych jest wodą na młyn – wiem coś o tym!
www.akademiakulinarnawhirlpool.pl
www.marcoghia.pl




Truskawkowe szaleństwo 2016Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnegoPiecz - tak od podstaw
Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnego

Świętujemy 3. urodziny Akademii Kulinarnej Whirlpool

Dżem truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

Czarny bez jeszcze kwitnie. Jeszcze. Truskawki wiszą na krzaczkach, teraz już te mniej dorodne, które chętniej wykorzystujemy na przetwory (zdążyliście się już najeść?). Zaproponuję Wam dzisiaj nietuzinkowy dżem. W smaku na pierwszy plan wysuwa się bez. Pamiętajcie tylko, aby uważać na pyłek, który jest tutaj najsmaczniejszy, najbardziej aromatyczny. Po poddaniu obróbce cieplnej bez jest całkowicie bezpieczny. A już wkrótce przepis na torcik z wykorzystaniem dżemu truskawkowego – chociażby z tego postu. Zapraszam!

Dżem:
2 kg truskawek (waga po umyciu i obraniu z ogonków – uważajcie by wykorzystywać tylko w pełni zdrowe truskawki!)
0,65 – 1 kg cukru
20 baldachów czarnego bzu (zbierane przed południem, nie po deszczu)
pektyna lub żelfix

Truskawki zasypujemy cukrem i stawiamy na niewielkim ogniu. Gdy puszczą sok wkładamy bez – ogonkami do góry. Gdy całość się zagotuje dusimy żem około 30 – 40 minut. Bez wyjmujemy i odciskamy z niego sok. Dodajemy pektynę i postępujemy wg zaleceń producenta. Przed przełożeniem do słoiczków możemy zmiksować dżem blenderem. Właśnie w takiej formie będzie się lepiej sprawdzał do wypieków. Małe słoiczki dokładnie myjemy i zalewamy wrzątkiem, biorąc je delikatnie ręcznikiem układamy na blacie i wlewamy jeszcze gorący dżem i zakręcone układamy do góry dnem. Wtedy nie trzeba dodatkowej pasteryzacji – wystarczy aby wieczko się zassało.
Truskawkowe szaleństwo 2016Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnego
Milion smaków truskawek - edycja trzecia

Ciasteczka orzechowe z dżemem

Z tego przepisu wychodzą całkiem solidne ciasteczka z „okienkiem”. Jest z nimi trochę pracy. Jednego dnia przygotowujemy ciasto, wykrawamy i pieczemy a dopiero po wystudzeniu przekładamy. W oryginalnej wersji użyto dżemu cytrynowego, ja zdecydowałam się na mieszankę powideł i marmolady pigwowej – tak uzyskałam konsystencję idealną i smak, który sama bardzo lubię. Polecam gorąco! Przepis wzięłam stąd z drobnymi uwagami.

Ciasto:
240 g margaryny (polecam masło min. 82% tł.)
140 g cukru pudru
150 g zmielonych orzechów: migdałów, laskowych, włoskich (u mnie włoskie)
240 g maki pszennej tortowej
2 łyżki mleka (dodałam maślankę)
+ nieduży słoiczek ulubionego dżemu (gęstego)

Margarynę ucieramy z cukrem pudrem, dodajemy orzechy, a następnie przesianą mąkę i mleko. Zagniatamy ciasto i wstawiamy na godzinę do lodówki lub zamrażarki. Ciasto wałkujemy na blacie oprószonym mąką i wykrawamy ciasteczka – połowę „całych”, a resztę ciasteczek „z dziurką”. Tutaj polecam najpierw zrobić otwór, a następnie wyciąć kształt – ciastko tak łatwo nam się nie rozerwie. Ja do wykrawania środków wybrałam nakrętkę z butelki po wodzie, sprawdzi się też maleńki kieliszek lub mała foremka. Ciastka układamy na blaszce wyłożonej papierem, nie powinny wyrosnąć. Pieczemy w 180 stopniach przez 12 minut (lub do momentu gdy ciastka zaczną się rumienić na brzegach).

Po wystudzeniu ciastka przekładamy dżemem i doklejamy do nich drugie ciastko – z dziurką.

Świąteczne słodkości! 2015