Archiwa tagu: galaretka

Ciasto truskawkowo – brzoskwiniowe

Upiekłam sobie ciasto – miało być dla mnie. Wiosenny zapach truskawek skusił mnie, musiałam zatem porwać trochę do domu. Nie ważne, że wyjeżdżałam i nie miałam nawet kiedy zjeść, ani zabrać ze sobą. To nie babka, które jest w stanie przetrzymać kilkugodzinną podroż pociągiem. Szkoda było mrozić, szkoda było przecierać na mus czy sos. Miało nie być ciasta, a powstało. Wieczorem skubnęłam kawałek, a jako, że użyłam jogurtu 0% to nawet można powiedzieć, że jest lekko fit. Na pewno po jednym kawałku z przyjemnością skusicie się na dokładkę. Co potwierdzają zdarzenia zastałe. Gdy wróciła następnego dnia w nocy i cichutko zajrzałam do lodówki, zastałam w niej jedynie talerz z kilkoma, brązowymi okruchami. Nie pamiętam kiedy ostatnio blacha ciasta zniknęła mi sprzed oczu w takim tempie… Zatem polecam – od razu podwójną porcję :)

Biszkopt:
3 jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju rzepakowego
2 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka maki ziemniaczanej
1 łyżka, płaska kakao

Białka oddzielamy od żółtek, dodajemy po połowie cukru do żółtek, które ucieramy na kogel mogel, pod koniec dodając olej. W drugiej misce białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy cukier – obie masy łączymy. Mąkę wraz z kakao przesiewamy i dodajemy do biszkoptu. Pieczemy w blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Biszkopt studzimy. mi się śpieszyło – przyśpieszyłam to przekładając go na zimną blaszkę.

krem brzoskwiniowy:
330 ml śmietanki
350 g jogurtu smakowego – brzoskwiniowego
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub tak jak u mnie, owoce egzotyczne)
1 szklanka gorącej wody

W gorącej wodzie rozpuszczamy galaretki, dodajemy następnie jogurt. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy, a następnie dodajemy wystudzoną, lekko tężejącą galaretkę – powoli, partiami. Krem wykładamy na biszkopt.

Galaretka z truskawkami:
500 g truskawek – najlepiej świeżych
3 opakowania galaretki truskawkowej
1 litr gorącej wody

Galaretki rozpuszczamy we wrzątku. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Cienką warstwę galaretki wylewamy na krem, następnie układamy połówki truskawek, większe sztuki podzieliłam też na ćwiartki. Wstawiamy do lodówki an pół godziny. Truskawki oblewamy resztą galaretki wstawiamy an – 3 godziny do lodówki, aby galaretka dobrze się ścięła.


Ciasto Siódme Niebo (a’la sernik na zimno)

Ciasto zaskoczyło mnie na plus, nie wiedziałam, że będzie smakowało aż tak dobrze. Zebrało też pozytywne recenzje, a banany były w masie wyczuwalne, co zauważyli też Goście ;) Obawiałam się, że skończy się na funkcji naturalnego słodzika. Do tego ten efekt wizualny, który pierwotnie dawał ciastu jedynie zadanie przyozdobienia talerza i wprowadzenia nań koloru. Warty jest nakładania masy łyżką :) Polecam, a przepis, prawie niezmieniony pochodzi z bloga. U mnie gościł na świątecznym stole, u Was może na komunijnym… czy po prostu, niedzielnym.

Zapraszam też do lajkowania mojej strony facebookowej, obiecuję, że z nowinkami na blogu, będziecie nie bieżąco :)
https://www.facebook.com/szczyptaslodyczy.przepisy/

Biszkopt:
3 duże jajka
4 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju

Białka oddzielamy od żółtek. Z żółtek i połowy cukru robimy kogel mogel, ubijając przez kilka minut, a następnie wlewamy olej. Następnie białka ubijamy na pianę i stopniowo dosypujemy cukier – miksujemy do rozpuszczenia kryształków. Masy łączymy, a mąki przesiewamy i delikatnie mieszając szpatułką, dodajemy do jajek. Ciasto pieczemy na wyłożonej papierem blaszce 25 na 35 cm (w oryginale blaszka byłą mniejsza, ale wątpię, aby ciasto na takiej się zmieściło) w temperaturze 180 stopni przez około 20 minut. Wierzch powinien się zezłocić i nie być klejący po dotknięciu palcami. Biszkopt studzimy.

masa sernikowa:
1 kg twarogu zmielonego, z wiaderka
4 dojrzałe, miękkie banany
500 ml śmietanki kremówki 36%
=> 1 opakowanie galaretki turkusowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)
=> 1 opakowanie galaretki szafirowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)
=> 1 opakowanie galaretki cytrynowej (rozpuszczonej w 100 ml gorącej wody)

Banany kroimy na kawałki i blendujemy dodając masę sernikową. Śmietankę ubijamy na sztywno i dodajemy ją do masy sernikowej. Całość dzielimy na 3 równe części i do każdej z nich dodajemy galaretkę, dokładnie miksując. Po chwili, każdy rodzaj masy zacznie się ścinać i gęstnieć – wtedy naprzemiennie wykładamy łyżką masy na biszkopt. Ciasto wkładamy na godzinę do lodówki, aby wszystko miało okazję do końca stężeć.

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki niebieskiej rozpuszczonej w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody

Tak przygotowana i wystudzoną galaretkę wylewamy na wierzch ciasta. Wstawiamy raz jeszcze do lodówki.

Ciasto chałwowe z brzoskwiniami

Wbrew pozorem to okazałe ciasto nie należy do tych przesłodzonych. Słodycz chałwy przełamuje lekka galaretka z owocami. Ciasto choć sycące zachęca o sięgnięcia po drugi kawałek! Zachęcam do przygotowania na nadchodzące święta… i do próby generalnej w nadchodzący weekend ;) Smacznego!

P.S. Mam małą awarię klawiatury w laptopie. Jeżeli sprawy nie uda się załatwić teraz to pozostaje mi życzyć Wam radosnych świąt!

Biszkopt:
5 dużych jajek L
7 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
1 łyżka mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
+ poncz: 100 ml syropu z brzoskwiń i 3 łyżki wódki lub likieru

Białka oddzielamy od żółtek, następnie ubijamy je na jasną pianę i stopniowo dodajemy połowę cukru. Żółtka ucieramy na kogel mogel z resztą cukru i gdy staną się jasne, dolewamy cienkim strumieniem olej. Masy łączymy ze sobą. Kakao i mąki przesiewamy przez sitko i stopniowo dodając do masy jajecznej, mieszamy łyżką. Biszkopt przekładamy do wyłożonej papierem blaszki 25 na 35 cm, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 25 minut. Gotowy biszkopt studzimy, przekrawamy na pół i nasączamy, obficiej blat na górze.

Brzoskwinie w galaretce:
1 puszka brzoskwiń (odlewamy do szklanki 100 ml syropu na sok)
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej
2 szklanki gorącej wody

Brzoskwinie kroimy w mniejsze kawałki i przekładamy do miski. Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie, gdy żelatyna się rozpuści dolewamy syropu z brzoskwiń i mieszamy. Galaretką zalewamy brzoskwinie i odstawiamy do wystudzenia. Zanim galaretka nam stężeje, wykładamy owoce na naponczowany lekko biszkopt. Galaretkę wykładamy gdy ta już wyraźnie zacznie tężeć – nie wsiąknie wtedy w ciasto, a utworzy ładną warstwę. Ciasto wkładamy na pół godziny, godzinę do lodówki.

Krem chałwowy:
3 szklanki mleka
2 opakowania budyniu waniliowego
3 – 4 łyżki cukru
200 g miękkiego masła
1 łyżka wódki
350 g chałwy (u mnie waniliowa)

Z mleka budyniu i cukru gotujemy budyń. Odstawiamy do wystudzenia – ja zostawiam na noc. Miękkie masło ucieramy z dodatkiem wódki na puch, następnie dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Chałwę rozcieramy w palcach i dodajemy do kremu – miksujemy do połączenia. Gdyby krem stał się zbyt luźny, wstawiamy go na pół godziny do lodówki, a następnie 2/3 wylewamy na galaretkę, układamy na nim naponczowany biszkopt i smarujemy resztą kremu. Ciasto posypujemy wiórkami czekolady.

Nieco zmienione ciasto z bloga Zjem to.

Ciasto Filadelfia – bez pieczenia

Tego jak „piecze” mój piekarnik nie da się opisać słowami. Ostatnio zepsuł mi na amen babkę spieczoną na górze i dole, a pływającą w środku. Zatem jedynym rozsądnym wyjściem w świetle przybycia gości okazało się ciasto bez pieczenia. Z reguły za nimi nie przepadam, bo te kruche spody bywają sypkie i niestabilne. Jaka zatem moja rada przy tym cieście? Przed krojeniem musi być dobrze schłodzone, wtedy krojenie nutellowego spodu nie nastręczy większych problemów niż cisto kruche. Dlaczego to ciasto? Moja ciocia zachwycała się jego smakiem na urodzinach sąsiadki. I nie dziwię się jej ;) Dla mnie masa jest może ciut za tłusta, co niby balansuje galaretka z owocami, ale jednak. Za to okruchy, ze spodu to już inna bajka!

Spód:
350 g sucharków (typu Mamut)
400 g kremu czekoladowo – orzechowego (typu nutella)

Sucharki łamiemy na kawałki i po 3 – 4 sztuki umieszczamy w woreczku (najlepsze są te po pieczywie) – wałkiem rozkruszamy na piasek. Do sucharków dodajemy krem i ugniatamy, rozcieramy łyżką, aż całość ładnie się wymiesza i połączy. Blaszkę 25 na 30 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy okruchy – ugniatamy je łyżką, aby masa byłą zwarta, przed wyłożeniem masy kremowej, wkładamy na pół godziny do zamrażarki.

Masa serkowa:
500 ml śmietanki
250 g mascarpone
250 g serka kremowego typy Philadelphia
400 g serka homogenizowanego waniliowego (gęstego)
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Pod koniec dodajemy mascarpone i Philadelphię. Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do serka homogenizowanego i dokładnie mieszamy. Taki serek natychmiast dodajemy do masy i chwilę miksujemy, aby wymieszał się z nią. Krem wykłądamy na schłodzony spód. Wstawiamy na godzinę do lodówki.

Galaretka
2 opakowania galaretki wiśniowej
ok 2 szklanek wrzątku
słoik wiśni (ja użyłam 1/2 ananasa, którego przed zalaniem galaretką podgotowałam, aby ta się ścięła)
inne owoce (u mnie jeżyny, wiśnie)

Galaretkę rozpuszczamy we wrzątku. Dodajemy do niej słoik wiśni wraz z sokiem (powinno go być około szklanki, jeżeli jest więcej, to nie dodajemy go) i inne owoce – nie trzeba ich wcześniej rozmrażać. Ja awaryjnie, wiśnie zastąpiłam ananasem. Jeżeli nie macie takiego w puszce, a normalnego to koniecznie przed dodaniem pogotujcie go chwilę, aby nieco zmiękł i stracił właściwości utrudniające tężenie galaretce. Gdy galaretka całkowicie się wystudzi, wylewamy ją na ciasto i wkładamy z powrotem do lodówki.

Uwaga! Jeżeli to ciasto stoi w temperaturze pokojowej to trudno się je kroi – spód się sypie. Tego problemu nie ma, gdy jest ono dobrze schłodzone, najlepiej przez całą noc.

Ciasto Limonkowiec

Limonkowiec, lemonkowiec – jak kto woli. Jeżeli ktoś jest stałym bywalcem na blogach kulinarnych to pewnie zaraz zacznie doszukiwać się podobieństwa do znanego Cytrynowca, którego i ja lubię. Jednak z każdym ciastem należy być ostrożnym, nie robić zbyt często aby się nie przejadło. Nie przeje się, gdy cytryny chytrze zastąpimy ich zielonymi kuzynami. Dla ożywienia i uzyskania lepszego efektu do środku wrzuciłam odrobinę zielonej galaretki. Zebrał same wysokie noty u mnie, a u Was?

Zachęcam też do zaglądania na bloga Prawo Biznesu

Biszkopt:
4 jajka M
5 łyżek cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju rzepakowego
+ 3 łyżki dżemu (u mnie truskawka-bez)

Krem limonkowy:
150 ml soku z limonki (4-5 sztuk)
skórka otarta z limonek
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru
zielony barwnik – opcjonalnie
2 opakowania budyniu (u mnie śmietankowy i cytrynowy)
1 łyżka mąki pszennej
200 g miękkiego masła

Zielona pianka:
500 ml śmietanki 36%
1 łyżka cukru
1 opakowanie zielonej galaretki (u mnie kiwi)
1/2 szklanki gorącej wody

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki mojito (rozpuszczona w szklance gorącej wody)
biszkopty lub herbatniki (około 100 g biszkoptów, herbatników nieco więcej)
poncz: herbata + likier limonkowy ew. wódka
lukier: sok z 1 limonki + cukier puder

Ciasto bawarski galaretkowiec – niezwykle lekkie

Lekkie, galaretkowe, takie jakie się u mnie lubi najbardziej. Takie ciasto nie zapycha i powinno zniknąć z blaszki w przeciągu 2 dni ;) W związku z nowym rokiem trochę ekstrawagancji z pepsi, bo czemu by nie? Jeżeli nie macie akurat pod ręką, lub wolicie lekki biszkopt – upieczcie taki. Ciasto na pewno nie straci na smaku. W tym przepisie wykorzystałam wariację na temat mojego ulubionego kremu a’la bawarskiego. Zawsze sie sprawdza. A jeżeli takie barwne tematy Wam odpowiadają, to wysyłam Was również na Cygańskie Ścieżki…

Ciasto:
4 duże jajka L
szczypta soli
150 g cukru
100 ml oleju
150 ml napoju gazowanego (u mnie pepsi)
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
2 czubate łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Białka oddzielamy od żółtek. Do ubitych białek stopniowo dodajmy po łyżce cukru (połowę), żółtka zaś ubijamy na kogel mogel z reszta cukru po czym stopniowo dodajmy olej i napój gazowany. Mąki, kakao i proszek przesiewamy i dodajmy do masy żółtkowej. Następnie całość wlewamy do miski z ubitymi białkami i łączymy mieszając łyżką. Ciasto pieczemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia o wymiarach 25 na 35 cm w 180 stopniach przez 30 – 35 minut. Przed wyjęciem z pieca sprawdzamy patyczkiem, wbijając go w środek ciasta. Studzimy przed wyłożeniem kremu. Opcjonalnie przygotować można też zwykły biszkopt.

Krem a’la bawarski
2 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu (u mnie wiśniowy)
4 łyżki cukru
1 i 1/2 łyżki żelatyny namoczonej w odrobinie mleka
400 ml śmietanki
+ 3 opakowania galaretki rozpuszczone w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody (u mnie coca cola, truskawka i brzoskwinia)

Z mleka budyniu i cukru robimy budyń. Po zdjęciu z palnika dodajemy namoczoną żelatynę i budyń studzimy. Schłodzoną śmietankę ubijamy, dodajemy do niej schłodzony budyń (nie powinien nam uprzednio stężeć, wtedy nie połączy się ze śmietanką).
Galaretki lepiej przygotować wcześniej, gdy stężeją kroimy je w kosteczkę i dodajemy do gotowego kremu, a następnie wykładamy na ciasto.

Góra
200 ml śmietanki
1 łyżka cukru
1 czubata łyżeczka żelatyny rozpuszczona w odrobinie wody
2 łyżki śmietany/jogurtu greckiego
1 opakowanie galaretki wiśniowej (rozpuszczona w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody)

Galaretkę odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Śmietankę ubijamy z cukrem. Żelatynę rozpuszczamy i po zdjęciu z ognia dodajemy jogurt – całość wlewamy do ubitej śmietanki, a następnie na ciasto. Przed wylaniem galaretki warstwa śmietankowa powinna być ścięta. Gotowe ciasto wstawiamy do lodówki na kilka godzin. W dzisiejszych warunkach zaś wystarczy 30 minut na mrozie :)

Ciasto z Prince Polo (i brzoskwiniami)

Na to ciasto zasadzałam się od jakiegoś czasu, kilku miesięcy. Czekałam na sezon, tak aby ciasto przygotować z najbardziej aromatycznymi brzoskwiniami – nie z puszki a świeżo ugotowanymi. Decydując się na taki zabieg, wybierzcie jednak owoce dojrzałe i słodkie, aby nie zepsuć efektu w całym cieście. Inaczej lepiej jednak będzie postawić na owoce z puszki. Myślałam, że ciasto będzie przypominać bardziej znanego Wam już z bloga Ambasadora czy Korę dębu, jednak jest lżejsze i niewątpliwie o bardziej delikatnym smaku. Trochę bałam się ilości masy (litr śmietanki do tego czekolada, wafelki, owoce…) i w sumie słusznie, bo na blaszkę 25 na 35 cm było to aż „po ramkę”, a przecież w garnuszku jeszcze studziła się galaretka… Zdecydowałam się jednak na jej położenie na cieście podnosząc ramkę konstruując kawałki o niebywałych nawet jak mnie rozmiarach :) Wam jednak zawczasu doradzę, by wziąć większą foremkę, upiec obszerniejszy choć niższy biszkopt i uniknąć całego kombinowania. Przepis z Moich wypieków, lekko zmodyfikowany.

Biszkopt:
3 jajka L
4 łyżki cukru
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki maki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
1 łyżka śmietany
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ kilka łyżek soku z brzoskwiń

Biszkopt niecodzienny i eksperymentalny nawet jak na mnie (idea gdzieś tam wypatrzona w internecie). Białka ubijamy na sztywno, dodajemy partiami dwie łyżki cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel – pod koniec dodajemy olej i śmietanę. Maki przesiewamy wraz z proszkiem. Żółtka dodajemy do białek, następnie delikatnie mieszając dodajemy mąkę. Blaszkę (myślę, że 30 na 35 lub 40 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Masę jajeczną rozprowadzamy po całości równomiernie. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 15 – 20 minut. Biszkopt może nam wyrosnąć jak nigdy, ale szybko też opadnie (wyrówna się). Ciasto odwracamy skórką do dołu już po wystudzeniu i nasączamy.

Krem:
1 litr schłodzonej śmietanki 30%
2 łyżki cukru
1 puszka brzoskwiń (lub około 500g zagotowanych z cukrem i wodą)
2 łyżki żelatyny
4 duże wafelki Prince Polo (ja polecam wafelki orzechowe, łącznie 200 g)
1 tabliczka czekolady (przy orzechowych polecam taką z kawałkami orzechów laskowych (nie całych orzechów!)
+ 2 opakowania galaretki brzoskwiniowej (lub morelowej) – rozpuszczone w 3 szklankach gorącej wody

Galaretkę przygotowujemy według opisu na opakowaniu i odstawiamy do całkowitego wystudzenia (ale nie stężenia!). Do reszty soku (około pół szklanki) wsypujemy żelatynę po czym, gdy napęcznieje – rozpuszczamy ją. Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem i dodajemy pokrojone w kosteczkę brzoskwinie, a następnie posiekaną czekoladę i pokrojone (nie za drobno) wafelki. Mieszamy całość łyżką, wylewamy na biszkopt i wyrównujemy. Wkładamy an godzinę do lodówki, aby krem dobrze stężał. Na całość wylewamy zimna galaretkę i wstawiamy raz jeszcze do lodówki, aby stężała.

P.S. W meandrach internetu krąży jeszcze jeden przepis na ciasto z wykorzystaniem wafelków i o tej samej nazwie. Próbował ktoś?

Piecz - tak od podstaw

Ciasto Malinowa Kostka

Korzystajmy z uroków lata, ze szpinaku czy z malin, najlepiej tych własnoręcznie zerwanych. Po prostu upieczmy to ciasto! Ja komponując je zdecydowałam się na wykorzystanie ciasta szpinakowego z nitką cytryny – sprawdzonego. Trafił mi się jakiś felerny szpinak, który nie miał }tego” koloru”, dlatego podkręciłam go szczyptą barwnika w proszku i generalnie ciasto „klapło” mi bardziej niż miało, choć nie taki był plan. Niemniej w smaku niczego mu nie brakowało. Owocowy smak podkreślała masa, którą bardzo lubimy – na bazie soczku kubusiowego. A czemu kostka? W bitej śmietanie zatopiłam właśnie takie galaretkowe kosteczki. Pierwotnie były one zielone, ale zdążyły złapać kolor (ciasto piekłam w piątek, zdjęcia pochodzą z poniedziałku). Ciasto jest lekkie, orzeźwiające i delikatnie owocowe – polecam :)


Ciasto szpinakowe
3 duże jajka
1 szklanka cukru
1 opakowanie szpinaku (450 g)
2 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka z dużej cytryny

Szpinak rozmrażamy na sitku. Mieszamy go ze skórką otartą z cytryny (ja delikatnie obrałam nożykiem i wrzuciłam całe kawałki – ładnie się zblendowała) i olejem – miksujemy na gładką masę. Białka oddzielamy od żółtek – każde ubijamy osobno z połową cukru. Do żółtek dodajemy rozdrobniony i zmiksowany szpinak na zmianę z przesianą mąka i proszkiem. Na końcu dodajemy pianę z białek. Ciasto pieczemy w foremce wyłożonej papierem 25 na 35 cm. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 45 – 50 minut. Sprawdzamy patyczkiem. Gotowe studzimy.

Masa kubusiowa:
litr soku przecierowego malinowego (u mnie malina, marchewka, coś tam)
2 opakowania budyniu waniliowego/malinowego
1 opakowanie galaretki malinowej

W 200 ml soku rozprowadzamy budynie. Resztę gotujemy, a następnie dodajemy sok z budyniami. Po zagotowaniu zdejmujemy z ognia i dodajemy galaretkę – wylewamy na ciasto i studzimy.

Krem śmietankowy z galaretką:
500 ml śmietanki 36%
2 opakowania cukru wanilinowego
2 łyżeczki żelatyny rozprowadzone w niewielkiej ilości wody
1 opakowanie galaretki zielonej (agrestowej, kiwi, innej) rozpuszczonej w 400 ml gorącej wody – stężała, pokrojona w kosteczkę

Śmietankę schłodzoną ubijamy z cukrami i utrwalamy rozpuszczoną żelatyną. Szybko dodajemy galaretkę, a ciasto wykładamy na wystudzoną masę kubusiową. Wstawiamy do lodówki do stężenia.

Frużelina malinowa:
1 szklanka wody
2 łyżki syropu malinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka żelatyny
1 1/2 szklanki malin (mogą być mrożone)
+ odrobina bitej śmietany do dekoracji (utrwalonej żelatyną)
W niewielkie ilości wody rozprowadzamy mąkę, w drugim naczyniu odstawiamy do napęcznienia żelatynę. Resztę wody z dodatkiem soku z cytryny, syropu i cukru zagotowujemy. Gdy woda zacznie wrzeć, dodajemy mąkę ziemniaczaną i gotujemy kisiel. Zdejmujemy z ognia i dodajemy żelatynę, a następnie zamrożone maliny (wtedy masa zacznie szybko tężeć. Gdy używamy świeżych, dodajemy j po przestudzeniu żelu. Ciasto dekorujemy bita śmietaną a następnie ostrożnie wykładamy łyżką maliny w żelu. Wkładamy do lodówki do zgęstnienia.

A tu na dokładkę dzielę się zdjęciami sprzed tygodnia – w większości tortów, ale i całych talerzy. Ałłł, jak patrzę to dalej przerażają mnie te kawałki. Miałam moment kiedy zrobiłam się cała czerwona, chciałam to odnieść na zaplecze i jechać do cukierni po nowe. Musicie mi wierzyć, że wygląd rekompensuje smak. Przepisy na kolejne ciasta ze zdjęć (nie wszystkich mojego autorstwa) będą sukcesywnie pojawiały się na blogu. Zaglądajcie :)







Piecz - tak od podstawZ dziećmi i dla dzieci 2016

Ciasto Cygańskie Ścieżki

Lubicie galaretkę – dostaniecie galaretkę. Taka myśl przyświecała mi przy pieczeniu tego ciasta, a konkretniej przy wybieraniu tej pozycji do urodzinowego menu. Przy okazji mogłam nieco ubrać z galaretkowej półki, której zawartość – uwierzcie mi na słowo śmiało może konkurować z tymi sklepowymi. Ciasto to jest na prawdę ekskluzywną wersją galaretkowca połączoną z ubogaconym Angel Food Cake. Jest to strzał w dziesiątkę u mnie w domu. Po czym to wnioskuję? Ciasto ze wszystkich propozycji zniknęło najszybciej. Mimo tego, że wygląda solidnie, to wcale nie zapycha – spokojnie można sięgnąć po drugi kawałek. W odróżnieniu od klasycznych przepisów jak ten ja zdecydowałam się dodać piance nieco puszystości dodając niewielką domieszkę bitej śmietany – gorąco polecam taki eksperyment! Tak jak i polecam cały wypiek :D

Ciasto:
9 białek (najlepiej z dużych jaj)
300 g cukru (około 1 1/2 szklanki)
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka oleju (u mnie rzepakowy)
-> 4 żółtka + 2 łyżki mąki
-> 2 łyżki kakao (gdyby masa była zbyt gęsta można dodać łyżkę mleka)
-> 3 łyżki maku
-> 1 opakowanie czerwonego kisielu (u mnie wiśniowy)

Białka ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy cukier. Mąkę przesiewamy do miski wraz z proszkiem do pieczenia i naprzemiennie z olejem dodajemy do białek. Tak przygotowane ciasto dzielimy na 4 równe części. Do każdej z nich dodajemy wyszczególnione składniki i dokładnie mieszamy. Głęboką blaszkę o wymiarach mniej więcej 25 na 35 cm wykładamy papierem do pieczenia. Na środku robimy kleks z wybranej masy – mnie porcje miały około 2 łyżek, a następnie na jej środku wylewamy ciasto innego rodzaju itd. do wykończenia wszystkich rodzajów ciasta. Blaszkę lekko przechylamy, aby ciasto dotarło również w rogi blaszki. Pieczemy je około 40 minut w 180 stopniach. Studzimy a następnie dzielimy na dwa blaty.
Środek:
400 g serka sernikowego z wiaderka
200 ml śmietanki 30 % lub 36%
4 galaretki o różnych kolorach (u mnie: cytrynowa, jabłko – mięta, pomarańczowa i wiśniowa) => każda rozpuszczona w 300 ml gorącej wody
1 opakowanie galaretki poziomkowej/truskawkowej rozpuszczone w 1/2 szklanki gorącej wody

4 galaretki przygotowałam wieczorem – dzień wcześniej. umieściłam w salaterkach i dokładnie wystudziłam, pozostawiłam do całkowitego stężenia. Wtedy kroimy je w kosteczkę. Galaretkę rozpuszczamy. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno i mieszamy z serkiem. Wlewamy powoli poziomkową galaretkę miksując na niskich obrotach. Do miski wrzucamy pokrojoną galaretkę i mieszamy łyżką – tak przygotowaną masę wykładamy na blat ciasta, przykrywamy drugim i wstawiamy do lodówki. Zanim krem stężeje przygotowujemy polewę.

Polewa czekoladowa:
100 g masła
50 ml śmietanki
3 – 4 łyżki cukru
2 łyżki kakao
+ posypka kolorowa (opcjonalnie)

Masło i śmietankę rozpuszczamy, dodajemy cukier i gotujemy aż ten się rozpuści, wtedy dodajemy kakao. Polewę gotujemy aż ta zacznie się pienić, wtedy zmniejszamy ogień i mieszając cały czas gotujemy jeszcze przez około 2 minuty. Polewę zdejmujemy z ognia i studzimy. Polewamy ciasto póki jest jeszcze płynna i posypujemy posypką. Gdy zastygnie ciasto można podawać.

Ciasto Sycylijska Pianka

Zakochałam się. Tak – to dobre określenie. W tym cieście to po pierwsze – po drugie w smaku i zapachu tych owoców. Jakich owoców i czemu tak? A w całością skąd taka nazwa dla ciasta… Pomarańcze znam lubię jadam dosyć regularnie w okresie zimowym, zajadam się wbrew wszystkim kandyzowaną czy smażoną skórką. Jednak po raz pierwszy miałam okazję poznać nieco mniejszą wersję pomarańczowej pomarańczy (jakkolwiek to brzmi), jej kuzynkę – pomarańczę czerwoną. To właśnie na Sycylii znajdziemy bogactwo cytrusów, między innymi czerwonych pomarańczy. Początkowo od tamtejszych pomarańczy, czy tam wykorzystanej w tym cieście odmiany Moro oczekiwałam tylko koloru. Wielkie było moje zdziwienie gdy po skosztowaniu, powąchaniu odkryłam tan na prawdę zupełnie nowy owoc. Słodszy, bardziej aromatyczny. Z wypływającym krwistoczerwonym sokiem. Dlatego też pianka z bitej śmietany uzyskała finalnie nieco inny kolor niż ten tradycyjny pomarańczowy z gotowego proszku. Wierzcie mi lub nie, ale póki na rynku nie ma galaretki z czerwonej pomarańczy to idealnie komponuje się tu wersja żurawinowa. Tak jest i już. Mak lubię sam w sobie, ale w połączeniu z tym ciastem nadaje mu on swój charakterek i na ten moment nie wyobrażam sobie lepszej wersji – białej czy kakaowej, czy orzechowej lub kokosowej… Jeżeli dopadniecie czerwone pomarańcze – koniecznie wypróbujcie przepis :)

Biszkopt:

3 duże jaja
4 łyżki cukru
3 łyżki oleju
2 czubate łyżki mąki
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 – 4 czubate łyżki maku
skórka otarta z czerwonej pomarańczy

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier(połowę), ubijając na sztywno. Żółtka ucieramy na kogiel mogiel z cukrem i dolewamy stopniowo oleju, dodajemy do białek. Mąki przesiewamy i mieszamy z makiem – dodajemy do jajek. Pieczemy an blaszce o wymiarach kartki a4 w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 – 25 minut. Po upieczeniu studzimy i zdejmujemy papier.
Pianka

400 ml śmietanki
1 łyżka cukru
2 opakowania galaretki pomarańczowej
1 szklanka wody gorącej
2 czerwone pomarańcze (sycylijskie)

W gorącej wodzie rozpuszczamy galaretkę – studzimy, ale nie doprowadzamy do stężenia. Schłodzoną śmietankę ubijamy, cienkim strumieniem, wolno miksując wlewamy galaretkę i dodajemy cząstki pomarańczy – obieramy ją razem ze skórką i dzielimy na kawałeczki. Masę wylewamy na biszkopt. Następnie an wierzchu układamy ciastka z galaretką – nasączone rumem i herbatą.
Dodatkowo:
2 opakowania delicji pomarańczowych
100 ml mocnej czarnej herbaty
2 łyżki rumu
1 opakowanie galaretki żurawinowej
300 ml gorącej wody

Galaretkę rozpuszczamy we wrzątku – studzimy. Tężejącą wylewamy na wierzch ciasta. Gotowe chłodzimy w lodówce.