Archiwa tagu: kakao

Dwukolorowe ciasto jogurtowe z brzoskwiniami i kruszonką – mieszane łyżką

Fajna propozycja w sezonie brzoskwiniowym :) Swój placek pachnącego ciasta możecie mieć na stole, po kwadransie roboty, godzinie czekania i minimalnych wymaganiach sprzętowych. Składniki podaję w kubkach lub szklankach (250 ml) i łyżkach, a do wyrobienia ciasto potrzebna będzie po prostu – łyżka. Kto zna lepszy sposób? Ja moich brzoskwiń nawet nie obierałam, jeżeli chcecie to zrobić, nie widzę przeszkód – jeżeli skórka nie będzie chciała zejść, należy ją sparzyć wrzątkiem. Poza sezonem, ciasto możecie przygotować z wykorzystaniem owoców z puszki, po ich wcześniejszym odsączeniu z syropu. Ciasto długo zachowuje świeżość i nie wymaga lodówki. W ten weekend powtórka :)

Poprzedni wpis cieszył się dużym zainteresowaniem :D Jeżeli chcecie być na bieżąco, pamiętajcie o lajkowaniu profilu na fb =>

Ciasto jogurtowe
1 kubek jogurtu brzoskwiniowego (350 g)
3 duże jajka
olej – do pełnego kubka (około 1/3 kubka)
szczypta soli
1 kubek cukru (lub nieco mniej)
2 kubki mąki pszennej tortowej
1/3 kubka mąki żytniej pełnoziarnistej (lub zwykłej pszennej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
+ 4 łyżki wiórków kokosowych
+ 2 łyżki kakao
4 duże brzoskwinie, pokrojone w kostkę i oprószone mąką ziemniaczaną (łyżka)

Do miski wlewamy jogurt, kubeczek zachowujemy. Do kubka po jogurcie wbijamy 3 jajka, uzupełniamy wolne miejsce olejem tak, aby było go wraz z jajkami, tyle ile jogurtu. Dodajemy szczyptę soli i mieszamy widelcem do połączenia składników. Wlewamy do miski z jogurtem i dodajemy cukier. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą – mieszając cały czas ciasto łyżką, dodajemy stopniowo mąkę. Ciasto dzielimy na dwie części (mniej więcej na pół). Do jednej dodajemy kokos, a do drugiej kakao i wylewamy na blaszkę 25 na 35 cm lub nieco większej. Z brzoskwiń wyjmujemy pestki, wybieramy owoce miękkie i słodkie, najlepsze są takie, które kilka dni „odstały”. Owoce kroimy w kostkę i posypujemy mąką ziemniaczaną, która wchłonie nadmiar soku. Owoce układamy na wierzchu ciasta.

Kruszonka:
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki cukru
100 g masła (pół standardowej kostki)

Składniki zagniatamy w palcach i „rozcieramy”. Taką kruszonką posypujemy ciasto. Pieczemy w 180 stopniach przez 50 – 60 minut, a przed wyjęciem z pieca, sprawdzamy patyczkiem, czy w środku nie ma surowego ciasta.

Ciasto chałwowe z brzoskwiniami

Wbrew pozorem to okazałe ciasto nie należy do tych przesłodzonych. Słodycz chałwy przełamuje lekka galaretka z owocami. Ciasto choć sycące zachęca o sięgnięcia po drugi kawałek! Zachęcam do przygotowania na nadchodzące święta… i do próby generalnej w nadchodzący weekend ;) Smacznego!

P.S. Mam małą awarię klawiatury w laptopie. Jeżeli sprawy nie uda się załatwić teraz to pozostaje mi życzyć Wam radosnych świąt!

Biszkopt:
5 dużych jajek L
7 łyżek cukru
3 łyżki oleju
2 łyżki kakao
1 łyżka mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
+ poncz: 100 ml syropu z brzoskwiń i 3 łyżki wódki lub likieru

Białka oddzielamy od żółtek, następnie ubijamy je na jasną pianę i stopniowo dodajemy połowę cukru. Żółtka ucieramy na kogel mogel z resztą cukru i gdy staną się jasne, dolewamy cienkim strumieniem olej. Masy łączymy ze sobą. Kakao i mąki przesiewamy przez sitko i stopniowo dodając do masy jajecznej, mieszamy łyżką. Biszkopt przekładamy do wyłożonej papierem blaszki 25 na 35 cm, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 25 minut. Gotowy biszkopt studzimy, przekrawamy na pół i nasączamy, obficiej blat na górze.

Brzoskwinie w galaretce:
1 puszka brzoskwiń (odlewamy do szklanki 100 ml syropu na sok)
2 opakowania galaretki brzoskwiniowej
2 szklanki gorącej wody

Brzoskwinie kroimy w mniejsze kawałki i przekładamy do miski. Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie, gdy żelatyna się rozpuści dolewamy syropu z brzoskwiń i mieszamy. Galaretką zalewamy brzoskwinie i odstawiamy do wystudzenia. Zanim galaretka nam stężeje, wykładamy owoce na naponczowany lekko biszkopt. Galaretkę wykładamy gdy ta już wyraźnie zacznie tężeć – nie wsiąknie wtedy w ciasto, a utworzy ładną warstwę. Ciasto wkładamy na pół godziny, godzinę do lodówki.

Krem chałwowy:
3 szklanki mleka
2 opakowania budyniu waniliowego
3 – 4 łyżki cukru
200 g miękkiego masła
1 łyżka wódki
350 g chałwy (u mnie waniliowa)

Z mleka budyniu i cukru gotujemy budyń. Odstawiamy do wystudzenia – ja zostawiam na noc. Miękkie masło ucieramy z dodatkiem wódki na puch, następnie dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Chałwę rozcieramy w palcach i dodajemy do kremu – miksujemy do połączenia. Gdyby krem stał się zbyt luźny, wstawiamy go na pół godziny do lodówki, a następnie 2/3 wylewamy na galaretkę, układamy na nim naponczowany biszkopt i smarujemy resztą kremu. Ciasto posypujemy wiórkami czekolady.

Nieco zmienione ciasto z bloga Zjem to.

Sernik czekoladowy ze słonecznikiem i musem

Ostatnia okazja na coś słodkiego, rozpustnego przed postem. Tak, teraz podchodzi się do niego bardziej liberalnie. Niemniej sernik godny jest polecenia. Konkretny, kremowy z dużą dawką białej czekolady i musu czekoladowego – już na zimno. Całość dopełnia przepyszny słonecznik w karmelu, który wydobywa z niego cały aromat i stanowi dominujący akcent w cieście.

Ciasto półkruche:
150 g masła
100 g cukru
1 niewielkie jajko
2 łyżki śmietany
250 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wylepiamy nim foremkę 25 na 35 cm.

Słonecznik w karmelu:
2 łyżki masła
1/2 szklanki cukru
3 łyżki śmietanki kremówki
1 szklanka wyłuskanego słonecznika

Masło cukier i śmietankę gotujemy w rondelku o grubym dnie, aż zacznie się pienić. Dodajemy wtedy słonecznik i mieszając od czasu do czasu, obserwujemy aż cukier znów będzie płynny. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Gorący słonecznik wylewamy na nią i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 10 – 15 minut aż całość nabierze intensywnie karmelowego koloru. Po wyjęciu z pieca odstawiamy na pół godziny, siekamy nożem na kawałki i wysypujemy na ciasto. Przed wyłożeniem masy serowej podpiekamy przez kwadrans w 200 stopniach.

Masa serowa:
1 kg twarogu
3 duże jajka (lub 4 średnie)
4 łyżki cukru
400 g śmietany
250 g białej czekolady (50 g siekamy na kawałki, dwie tabliczki rozpuszczamy z dodatkiem kilku łyżek mleka)
2 opakowania budyniu śmietankowego

Jaja ucieramy chwilę z cukrem, następnie nie przestając ubijać dolewamy, płynną ale nie gorącą czekoladę. Do masy czekoladowo-jajecznej dodajemy twaróg, śmietanę, kawałki czekolady i proszek budyniowy. Tak przygotowaną masę wylewamy na podpieczony spód. Temperaturę redukujemy do 170 stopni i pieczemy około godziny, do ścięcia się sernika.

Pianka czekoladowa (mus):
2 i 1/2 szklanki mleka
5 łyżek cukru
1 łyżka kakao z górką
1 opakowanie budyniu czekoladowego
2 łyżeczki (9g) żelatyny namoczonej w odrobinie mleka
330 ml schłodzonej śmietanki 30%

Z mleka, cukru, kakao i proszku budyniowego przygotowujemy budyń. Zanim mleko się zagotuje, żelatynę w kubku czy szklance zalewamy kilkoma łyżkami mleka w temperaturze pokojowej (po chwili powinno zacząć gęstnieć), gdy budyń zdejmiemy z ognia, dodajemy tą żelatynę do środka i energicznie mieszamy, tak aby się rozpuściła. Gdy masa wystygnie budyń miksujemy i przystępujemy do ubijania śmietanki. Gdy będzie ona gęsta, dodajemy po łyżce budyniu, aż do wyczerpania. Kremem smarujemy upieczony sernik i posypujemy wiórkami z białej czekolady. Wstawiamy do lodówki, aby stężał.

Babka czekoladowo – kokosowa… z sercem

Może właśnie tym ciastem uda Wam się jutro zaskoczyć drugą połówkę? Niby zwykła babka jednak w swej formie… właśnie :D Jeżeli swojej drugiej połówki wciąż nie posiadacie, takim ciastem uda Wam się z pewnością wkupić w łaski niejednego fana łakoci. A może w prace wciągniecie dzieciaki? Sam pomysł na babkę zaczerpnęłam z licznych blogów i zdjęć na nich zamieszczanych.

Ciasto (składniki należy podwoić)
1 duże jajko
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody
+ 1/2 szklanki wiórków kokosowych
+ 3 łyżki kakao

W pierwszej kolejności należy dokonać wyboru – czy chcemy ciasto czekoladowe z kokosowym sercem (jak zrobiłam to ja ;) ) czy wolimy jednak ciasto kokosowe z czekoladowym sercem. Następnie uzbrajamy się w foremkę w kształcie serca i sprawdzamy czy będzie ono się mieściło w wybranej keksówce. Jeżeli tak jak u mnie – foremka będzie za duża, wycinamy serce z kartonika i to ono będzie nam później służyło za szablon.

Jajko ubijamy z cukrem, stopniowo dodajemy olej. Masa będzie dosyć gęsta. Po tym czasie dolewamy do niej ocet, ekstrakt oraz mleko i miksujemy. Mąkę przesiewamy wraz z sodą do sypkich składników dodajemy odpowiednio kakao bądź kokos. Miksując dodajemy po 1/3 szklanki sypkich składników aż do ich zużycia. Do pieczenia wybieramy niewielką, ale głęboką foremkę – ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wylewamy do foremki wyłożonej papierem i pieczemy około 50 minut (sprawdzamy patyczkiem). Po tym czasie studzimy i wykrawamy serduszka (usuwamy też twardą spieczoną górę i spód).

W ten sam sposób przygotowujemy drugi rodzaj ciasta. Kilaka łyżek wylewamy na spód keksówki, wkładamy wycięte serduszka i oblewamy je reszta ciasta babkowego. Raz jeszcze wstawiamy do pieca. Przed udekorowaniem studzimy.

Dekoracja
1 łyżka masła
1 łyżka cukru
2 łyżki wiórków kokosowych
okruszki z ciasta (u mnie kokosowego, nie wszystkie)
200 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka kostek czekolady

Masło, cukier i wiórki prażymy chwilę na patelni, po tym czasie dodajemy ciasto, roztarte w dłoniach lub posiekane na okruszki. Gdy całość się zezłoci zdejmujemy z ognia i przesypujemy do miseczki. Odstawiamy do wystudzenia.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Czekoladę dobrze jest przygotować (posiekać) już wcześniej – dodajemy ją do kremówki i mieszamy łyżką. Tężejącą śmietankę wykładamy na zimną babkę i posypujemy obficie okruchami. Wstawiamy na godzinę, dwie do lodówki po czym podajemy.

Rady:

Poza sezonem walentynkowym babka będzie smakowała równie dobrze. Wystarczy wybrać większą blaszkę i wylewać naprzemiennie ciasto czekoladowe i kokosowe – powstanie ciekawa w przekroju zebra.

U mnie babka ozdobiona została bitą śmietaną, równie dobrze sprawdzi się też polewa czekoladowa czy krem Philadelphia

Ciasto składa się z najprostszych składników. Gdyby zabrakło Wam jednak np. wiórków kokosowych, możecie zamienić je na mielone orzechy czy migdały lub zastąpić 3 łyżkami kisielu wiśniowego – wtedy serce stanie się dodatkowo różowe.

Walentynki 2017 - Czym To się je?

Tort Szwarcwaldzki + dekoracja z czekolady

Wielkimi krokami zbliża się dzień świętego Walentego, popularnie nazywany Walentynkami. Ja co prawda też czekam na 14 lutego, ale z zupełnie innych powodów. Niemniej jeżeli chcecie świętować dzień zakochanych, bądź macie inną okazję do uczczenia ten tort sprawdzi się fantastycznie. Jego przygotowanie zimą, w obecnych temperaturach będzie błahostką, mi po pół godzinie w gorącym samochodzie zaczęła lać się dekoracja a śmietankowy krem lekko opadł. Zdarza się najlepszym. Czekolada, soczyste wiśnie – czego chcieć więcej?


Ciasto czekoladowe
7 jajek (M)
1 szklanka cukru
200 g masła (roztopionego i całkowicie przestudzonego)
60 g kakao
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy dodając połowę cukru, żółtka ubijamy w osobnej misce z resztą cukru an kogel mogel, pod koniec powoli dolewamy zimne masło (wybierajmy to min 82% tłuszczu). Do białej dodajemy żółtka, powoli mieszając aby piana nie opadła. Do drugiej miski przesiewamy mąkę, proszek i kakao – dodajemy do ubitych jaj. Dużą tortownicę wykładamy papierem, wlewamy ciasto. Całość pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 35 – 40 minut. Po tym czasie sprawdzamy ciasto patyczkiem. Chwilę studzimy, zdejmujemy obręcz (ciasto należy obkroić, aby krzywo się nie ukruszyło) i odwracamy do góry nogami. Zostawiamy do całkowitego wystudzenia a następnie zdejmujemy papier i dzielimy ciasto na trzy placki.

Dodatkowo
2 tabliczki czekolady gorzkiej
średniej wielkości słoik z frużeliną wiśniową (niektórzy wykorzystują po prostu zwykłe wiśnie z kompotu wiśniowego, ale ja wolę wersję z wiśniami w żelu)

Około 80 g czekolady ścieramy na tarce o dużych oczkach lub obieramy obieraczką do warzyw. Pozostałą część rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Kilkanaście listków (u mnie róży) delikatnie myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Pędzelkiem nabieramy czekoladę i smarujemy listek po wypukłej stronie. Listki układamy na talerzyku i wkładamy do lodówki, czasem warstwa czekolady jest zbyt cienka i należy nałożyć jeszcze jedną warstwę. Resztę czekolady wylewamy na arkusz folii bąbelkowej – również wkładamy do lodówki. Dwa placki ciasta smarujemy wiśniami w żelu.

Krem śmietankowy:
1 litr schłodzonej śmietanki (mniej więcej 200 ml zostawiamy do dekoracji)
2 opakowania cukru wanilinowego
2 – 3 łyżki cukru
2 płaskie łyżki żelatyny + odrobina wody (ja musiałam dodać więcej, dlatego krem stracił na puszystości

Śmietankę ubijamy, dodajemy do niej cukier. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy odrobinę śmietanki, mieszamy i wlewamy do miski z ubitą śmietanką. Wykładamy na placek pokryty połową frużeliny wiśniowej – powtarzamy. Ciasto wkładamy do lodówki. Po mniej więcej 2 – 3 godzinach zdejmujemy obręcz i boki zakrywamy resztą śmietanki (przygotowaną przed nałożeniem, inaczej stężeje lub się rozpłynie), na górze robimy rozetki. Układamy dekoracje z czekolady, ewentualnie kandyzowane wiśnie.

Tureckie półksiężyce (przepis I – z orzechami)

Plan na święta już mi się klaruje, zaplanowałam też takie oto ciastka, a z racji tego, że wypieków orzechowych zapowiada się sporo, wybrałam wersję bez nich. Jednak te orzechowe kusiły mnie na tyle, że zdecydowałam się na nie już – przedpremierowo, adwentowo. Miękkie, nieomal biszkoptowe, mega czekoladowe i z posmakiem orzechowym oraz przepysznym lukrem. Łatwo możemy im nadać kształt półksiężyca – jak na tureckiej fladze. Nie potrzeba nawet specjalnych foremek, uwierzcie. Z powodzeniem możecie też wykonać je w formie ciasta i podać z kremem na bazie philadelphii (jak tu). Baaardzo wdzięczne ciasto. Dodatkowo powiem jeszcze, że do jego wykonania nie potrzeba żadnych chemicznych spulchniaczy co będzie dobrą wiadomością dla osób o wrażliwym żołądku i tych bojących się chemicznego posmaku wypieków. A tu źródło

Ciasto:
5 jajek M
szczypta soli
150 g cukru
150 g miękkiego masła
100 g mielonych orzechów lub migdałów (dałam włoskie)
50 g kakao
70 g mąki pszennej tortowej

Białka oddzielamy od żółtek. Cukier dzielimy na dwie części. Masło ucieramy z cukrem, dodajemy w trakcie po jednym żółtku. Bo utartego masła dodajemy zmielone orzechy, kakao oraz przesianą mąkę, miksujemy – masa będzie gęsta. Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę, następnie stopniowo dosypujemy resztę cukru. Ubite białka dodajemy stopniowo do czekoladowej masy i mieszamy łyżką. Blaszkę 25 na 35 cm wkładamy papierem do pieczenia. Wykładamy masę i wyrównujemy powierzchnię. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 – 25 minut. W międzyczasie przygotowujemy lukier.

Lukier:
4 łyżki rumu/amaretto
3/4 – 1 szklanki cukru pudru

Likier lub rum mieszamy z przesianym cukrem pudrem do uzyskania gęstego lukru. Oblewamy nim upieczone i ciepłe ciasto. Gdy lukier zacznie zastygać (będzie się lekko kruszył pod naciskiem palca) przystępujemy do wykrawania księżyców. Ja zrobiłam to kieliszkiem o cienkich ściankach, nada się też okrągła metalowa foremka jeżeli taką macie.

Sernik Kapłański

Nieoczekiwanie i nieplanowanie stałam się posiadaczką pokaźnej ilości domowego twarożku. Niestety nie mam niczego czym mogłabym go zmielić (a szkoda) w sumie to maszynka do mielenia jest gdzieś tam w moich planach od 2 – 3 lat, ale być może nie trafiła jeszcze na takie promocje jak bym chciała, a zawsze po drodze pojawiają się pilniejsze wydatki. Mimo wszystko domowy ser jest znacznie delikatniejszy od sklepowego i ta grudkowatość nie przeszkadza aż tak bardzo. A co do samego sernika. Jakiś czas temu, bodaj wiosną ktoś z czytelników zaproponował mi właśnie ten sernik. Co jest jego wyróżnikiem? W sumie jest to sernik dosyć klasyczny, taki domowy i sprawdzony przepis z zeszytu. Czekoladowe ciasto kruche bądź półkruche przełożone jest masą serową, często jednym ze składników są też rodzynki bądź skórka pomarańczowa kandyzowana. Ja zdecydowałam się na rodzynki. Ze skórka pomarańczową u mnie w domu jest tak, że lubię ją ja, lubi mój ojciec, reszta nie znosi. Oczywiście nie przeszkadza mi to w dodawaniu jej do wypieków zwłaszcza tych świątecznych. Póki nie wiedzą, że ona się tam znalazła to wszystko znika błyskawicznie i bardzo smakuje. Większość amatorów słodkiego nie połapała się jeszcze, mimo jej charakterystycznego aromatu ;)

P.S. A ja zabieram się za podsumowanie akcji. Myślę, że na dniach powinno się pojawić.

Ciasto:
200 g dobrego masła
50 g smalcu
150 g cukru
1 żółtko
1 jajko
2 – 3 łyżki śmietany 18%
50 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
400 – 450 g mąki pszennej tortowej

Siekamy ze sobą masło i smalec, dodajemy jaja, śmietanę i cukier. Mękę przesiewamy z proszkiem i z kakao, stopniowo dosypujemy do reszty składników wyrabiając ciasto. Gotowe wkładamy na godzinę do lodówki (2/3) i zamrażarki (1/3). Sernik pieczemy w dużej, większej niż zazwyczaj formie 30 x 40 cm lub większej. Wykładamy ją papierem lub smarujemy masłem. Większą porcję ciasta wałkujemy i wylepiamy nią foremkę. Podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 10 minut. Następnie wykładamy masę serową i ścieramy na tarce o dużych oczkach pozostałe ciasto. Pieczemy około godziny w 175 stopniach.

Masa serowa
1, 5 kg domowego sera białego, najlepiej zmielonego *
1 szklanka cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego
5 dużych jajek
350 g śmietany 18%
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 łyżka mąki pszennej (opcjonalnie)
3/4 szklanki rodzynków (można je na noc namoczyć w rumie)

Jajka ucieramy z cukrem i dodajemy śmietanę a następnie ser. Do masy dodajemy budyń oraz rodzynki. Masę sernikową wylewamy na podpieczony spód.

Ciasto Winna Gruszka

Jak na złość pogoda a co za tym idzie światło po raz kolejny mnie nie rozpieściło. W sobotę było jeszcze jako tako, chyba były to ostatnie przebłyski słońca w tym roku. Teraz za dnia jest ciemno jak w środku nocy, dzięki czemu zdjęcia wychodzą… no nie takie jak powinny. Na żywo ciasto prezentuje się jednak znacznie lepiej. I tak też smakuje. Udało mi się kupić przepyszne gruszki i nie chciałam ich zmaltretować w musie, dlatego pojawił się taki oto przepis na ciasto – sernik z resztką wina, które zostało w lodówce. Zależało mi aby nie było to ciasto nazbyt tłuste, a jednak lekkie, puchowe. Wykorzystałam więc masę z sernika gotowanego i mój ukochany krem a’la bawarski tym razem w wersji czekoladowej. Połączenie smaków jest subtelne, całość jest nienachalna i co dla mnie bardzo ważne – niezapychająca. Korzystajmy z sezonu, wybierzmy się po gruszki :) Smacznego!

Biszkopt:
3 duże jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju (rzepakowy lub słonecznikowy)
1 czubata łyżka kakao
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki kukurydzianej

Białka oddzielamy od żółtek. Połowę cukru dodajemy do żółtek i ubijamy na kogel mogel a następnie cienką stróżką wlewamy olej. Białka ubijamy na sztywna pianę, a następnie dodajemy do nich resztę cukru. Obie masy jajeczne łączymy. Mąkę i kakao przesiewamy przez sitko, dodajemy do jajek cały czas mieszając łyżką. Ciasto pieczemy w blaszce 25 na 35 cm wyłożonej papierem w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 20 minut. Przed wyłożeniem kremów studzimy.

Gruszki w winie:*
170 ml czerwonego wina (u mnie wytrawne)
imbir – 5 plasterków o grubości 3 – 4 mm
3 łyżki cukru
4 – 5 gruszek (u mnie Konferencja)
+ 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej i 1 łyżeczka żelatyny

* gotowe gruszki wraz z winna zalewą można umieścić w słoiku i zapasteryzować – ciasto będzie można wykonać zimą lub w dowolnej porze roku. W tym celu robimy syrop z wina, imbiru i cukru, a gruszkę wkładamy do słoika (jak najciaśniej). Gruszki zalewamy gorącym syropem, zakręcamy słoiki i pasteryzujemy czy to w piekarniku czy w garnku na kuchence.

Wino, imbir i cukier umieszczamy w rondelku – niezbyt dużym, ale takim aby zmieściły się plasterki i gotujemy. W międzyczasie gruszki obieramy i kroimy w ósemki. Dodajemy je partiami do wina i gotujemy pod przykryciem 5 – 10 minut, aby zmiękły i nabrały charakterystycznego różowego koloru. Gotowe odsączamy z nadmiaru wina i wkładamy kolejna porcję gruszek. wino przecedzamy przez sitko (aby uzyskać klarowny płyn bez imbiru i odłamków gruszek) i studzimy. Gdy warstwy ciasta będą już gotowe większość z uzyskanego wina zagotujemy, w 50 ml rozprowadzimy mąkę ziemniaczaną a 2 łyżkami zalejemy żelatynę (do namoczenia). Do wrzącego wina wlewamy najpierw mąkę ziemniaczaną i mieszamy do uzyskania kisielu, zdejmujemy z ognia. Do masy dodajemy namoczona żelatynę i mieszamy. Masę studzimy do temperatury pokojowej.

Masa serowa:
2 duże jajka
5 łyżek cukru (100 g)
700 g sera twarogowego zmielonego (lub wiaderkowego dobrej jakości)
1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 czubata łyżka mąki pszennej tortowej

Jajka ucieramy z 2 łyżkami cukru, dodajmy twarożek. Masę zagotowujemy. W mniejszej miseczce mieszamy (najlepiej mikserem) resztę cukru z mlekiem, mąką i proszkiem budyniowym. Dodajemy do masy serowej tak jakbyśmy gotowali tradycyjny budyń, powinna ona też uzyskać podobna konsystencję. 2 łyżki masy rozsmarowujemy na biszkopcie, następnie wykładamy plasterki gruszki i zalewamy pozostałą częścią masy budyniowej (jeszcze ciepłej). Ciasto studzimy przed wyłożeniem kolejnej masy.

Pianka czekoladowa:
600 ml mleka
1 opakowanie budyniu czekoladowego
3 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny (z niewielka górką – namoczone w niewielkiej ilości mleka)
330 ml śmietanki (mocno schłodzonej)
50 g czekolady startej na tarce (opcjonalnie)

Z mleka, budyniu i cukru przygotowujemy budyń wg instrukcji producenta. Gorący zdejmujemy z palnika i dodajemy do niego namoczoną w zimnym mleku żelatynę – dokładnie mieszamy. Budyń odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Musimy wyłapać moment kiedy zacznie nam tężeć żelatyna w jego składzie, należy też pilnować aby kożuch się nie utworzył, w tym celu możliwie jak najczęściej budyń należy pomieszać. Śmietankę ubijamy, dodajemy po łyżce przestudzonego budyniu, szybko miksujemy i powtarzamy (możemy też dodać czekoladę na tym etapie). Masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do lodówki, aby stężała.

Na wierzchu ciasta układamy gruszki, które nam pozostały i oblewamy przestudzoną żelką winną. Ciasto raz jeszcze wkładamy do lodówki aż do jej stężenia.


Andrzejkowa uczta
Piecz - tak od podstaw

Ciasto Latte Macchiato

Mój prywatny, mały hit. Daaawno temu już miałam ochotę na ciasto z kremem na bazie mleka w proszku. Mam takie sprawdzone kruche ciasteczka robione na święta, więc i krem nie mógł być pomyłką. Nie zawiodłam się na nim, do tego idealnie skomponował się ze smakiem kawy doprawionej amaretto. Na pewno plusem tego ciasta jest to, że nie ma tu całej ferii konkurujących ze sobą smaków, plusem jest też fakt, ze ciasto nie jest ani trochę skomplikowane. A przy tym zachowuje dostojny i ciekawy wygląd. Czy nie o to chodzi? Inspiracja i baza do moich modyfikacji z tego bloga. Idzie weekend, długi weekend – myślę, że warto poświęcić tegoroczny na takie małe, kawowe i aromatyczne szaleństwo. W rankingu wyląduje na pewno wysoko.

Biszkopt kakaowy
5 dużych jajek (lub 6 średnich)
7 łyżek cukru
3 łyżki oleju rzepakowego
2 czubate łyżki kakao
3 czubate łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Białka ubijamy na sztywno i dodajemy połowę cukru. Żółtka z resztą cukru ubijamy na kogel mogel i dodajemy olej. Do miski przesiewamy maki wraz z kakao i dodajemy mieszając łyżką do połączonych żółtek z białkami. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 30 – 35 minut. Studzimy. (wymiary foremki to około 25 na 35 cm)

Krem
200 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru pudru (przesianego
2 i 1/2 szklanki mleka w proszku z górką (myślę, że około 300 g)
400 g serka waniliowego homogenizowanego, gęstego (w innym wypadku dosypcie ciut więcej mleka)

Masło ubijamy mikserem. Dodajemy do niego stopniowo serek. Do miski przesiewamy mleko w proszku oraz cukier i dodajemy do masła z serkiem. Wyjść powinien nam krem o konsystencji gęstej pasty. Biszkopt przecinamy na pół i smarujemy cienko kremem (1/3).


Dodatkowo
około 250 g biszkoptów okrągłych
250 ml mocnej kawy (zrobiłam taką na bazie 5 – 6 czubatych łyżeczek kawy rozpuszczalnej i łyżki cukru)
150 ml likieru Amaretto (lub jak w oryginalnym przepisie Baileys)
+ kakao do posypania około 2 czubatych łyżek)
Wystudzoną kawę mieszamy z likierem, maczamy w niej biszkopty i jedną warstwę układamy na biszkopcie posmarowanym kremem. Biszkopty przykrywamy połową pozostałego nam kremu i układamy drugi biszkopt. Wierzch ciasta smarujemy kremem. Układamy na nim tak jak poprzednio biszkopty nasączone ponczem (do tych w górnej warstwie dodałam więcej kawy a mniej likieru). Ciasto wstawiamy na 24 godziny do lodówki po tym czasie posypujemy kakao. Biszkopty z wierzchu obeschną i nie rozpuści się ono.

Ciasto W – Z’ka (przepis II) – lekka jak obłoczek

Podobno u mnie w domu nie pamiętali już kiedy to W-Z’ka była na stole. Mimo, że ciasta a’la wuzetkowe robię dosyć często i robiłam podobne bodaj parę dni wcześniej w formie „Prosiaka” (swoja drogą fajna propozycja na dziecięce przyjęcie… lub dla kogoś starszego gdy chcemy mu nieco zagrać na nerwach ;) ). No, ale wracając do wątku głównego. Zrobiłam upragnione ciasto, ale w wersji mojej – czyli chyba tej najpowszechniejszej, będącej odwzorowaniem tego co dostaniecie w kawiarni, w supermarkecie na tackach czy u mojej (lub swojej własnej) Babci na różnorakich uroczystościach. mimo wszystko moja wersja jest o tyle lepsza, że brak w niej ulepszaczy do śmietany, a w zamian macie przepyszny bzowy dżem na którego punkcie oszalałam. A jeżeli chcecie powspominać to zerknijcie proszę do wcześniejszego wpisu z dawnym przepisem na W-Z’kę. może to właśnie dla odmiany tego szukaliście ;) Obiecuję, że za jakiś czas na blogu pojawią się alternatywne przepisy na to ciasto.

Biszkopt kakaowy:
6 jajek średniej wielkości
7 łyżek cukru
4 łyżki kakao
3 czubate łyżki mąki pszennej
3 łyżki oleju rzepakowego

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, stopniowo dodajemy połowę cukru i miksujemy do rozpuszczenia. W drugiej misce łączymy żółtka z cukrem i ubijamy na kogel mogel – stopniowo dolewamy oleju i miksujemy. Obie masy łączymy ze sobą. Do miski przesiewamy mąkę wraz z kakao – wsypujemy do masy jajecznej mieszając bez przerwy łyżką. Blaszkę 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylewamy masę na biszkopt. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 – 180 stopni przez mniej więcej 35 minut. Studzimy i przekrawamy na pół.

Krem śmietankowy:
800 ml dobrze schłodzonej śmietanki kremówki 30%
2 opakowania cukru wanilinowego
2 – 3 łyżki cukru
1 duża, czubata łyżka żelatyny (w upały można nawet dać więcej) namoczona w niewielkiej ilości wody

Śmietankę ubijamy, gdy zacznie gęstnieć dodajemy cukry. Gdy będzie całkowicie sztywna rozpuszczamy żelatynę (wcześniej namoczoną) i mieszamy ją z niewielką ilością ubitej kremówki, a następnie półpłynną całość przelewamy do miski z bitą śmietaną i natychmiast mieszamy. Krem wykładamy na posmarowany dżemem biszkopt i przykładamy drugim. Wstawiamy do lodówki, a w tym czasie przygotowujemy polewę.

Polewa:
100 g masła
70 ml śmietanki kremówki
3 łyżki cukru
2 – 3 łyżki kakao
1/3 łyżeczki żelatyny + łyżeczka wody

Masło, śmietankę i cukier rozpuszczamy, gdy znikną grudki wsypujemy kakao. Gotujemy przez minutę lub dwie aż masa stanie się jednolita. Zdejmujemy z ognia i dodajemy namoczoną żelatynę. Dokładanie mieszamy. Gdy polewa wystygnie i zacznie gęstnieć oblewamy nią drugi blat posmarowany dżemem. Polewa ta jest idealna do tego ciasta – nie kruszy się, jest miękka w czasie krojenia. Nie wykonacie bardziej błyszczącej polewy, będzie ona taka nawet po kilku dniach.

Dodatkowo
1 słoiczek dżemu truskawkowego z kwiatem czarnego bzu lub innego kwaskowatego
100 ml śmietanki + łyżeczka cukru (ubita – na rozetki)
2 łyżki dżemu wymieszane z odrobiną rozpuszczonej żelatyny (można też dodać odrobinę barwnika) – wkładamy do lodówki po czym kroimy nożem w kosteczkę


Piecz - tak od podstaw