Archiwa tagu: kokos

Krem kokosowo – kajzerkowy (dla oszczędnych)

Tak, nie bez przyczyny zaznaczyłam to w tytule. Krem składa się z… czerstwych bułeczek i małej paczuszki kokosu. To nie żarty. Zatem, jeżeli szukacie pomysłu na wykorzystanie kajzerek sprzed 2, 3 czy kilku dni, takich na które nikt już nie ma ochoty i normalnie, wyrzucilibyście je, to polecam je zachować. W wolnej chwili będzie okazja, żeby przetestować ten przepis. Krem jest bardzo fajny, polubią go na pewno fani grysikowego czy budyniowego oraz kokosowych smaków. Niestety w internecie znajduje się raptem jeden, może dwa przepisy z jego wykorzystaniem. To trzeba powiedzieć – nie jest smak uniwersalny. Na blogu zamieściłam już przepis na klasyczną wersję – łabędzi puch. Na dniach pojawi się inna propozycja, całkowicie niepodobna do pierwszej. Na razie milczę. Podpowiem tylko, że będziecie zachwyceni :) Przypominam też o lajkowaniu profilu na facebooku! =>

krem kokosowo – kajzerkowy:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Mleko wlewamy do rondelka, gotujemy. Bułki kroimy na mniejsze kawałki lub ścieramy na tarce i wrzucamy do rondelka z mlekiem. Gdy mleko zacznie wrzeć, blendujemy bułki na gładką masę (jeżeli nie mamy blendera, nic nie szkodzi, ale bułki muszą być dokładnie starte na tarce). Na końcu dodajemy kokos i cukier, raz jeszcze blendujemy i studzimy. Miękkie masło ucieramy na puch. Dodajemy po łyżce wystudzonej masy.

Do czego się nadaje:
- biszkopty, zarówno zwykłe jak i czekoladowe
- babki na oleju
- ciasta kruche
- do przełożenia piernika lub miodownika (choć krem jest kokosowy dlatego trzeb uważać, żeby nie przeładować smaków)
- jako deser dla dzieci – z polewami i kawałkami owoców

Rady:
- krem idealnie pasuje do wszelkiego rodzaju owocowych dżemów, nie jest wtedy mdły – próbowałam porzeczkę oraz brzoskwinię
- cukier dodajemy na końcu mamy wtedy pewność, że krem się nie przypali
- zamiast kokosu, możemy użyć mielonych orzechów, próbowałam też wersję z kakao jednak kokosowa wersja smakuje najlepiej
- krem można przechowywać w lodówce i nadziewać wypieki przed podaniem, czasem jednak dobrze jest, gdy ciasto kruche czy miodownik złapie trochę wilgoci z kremu
- można sobie poradzić bez blendera, ścierając bułki na tarce
- gdyby krem okazał się zbyt mało gęsty, można dodać łyżkę lub dwie dobrej bułki tartej

Ciasta z wykorzystaniem kremu:
Łabędzi Puch z brzoskwiniami
Ciasto rafaello na krakersach (bez pieczenia, bez jajek)

Kokosowy Pudding Chia z kisielem wiśniowym (w 5 minut)

Propozycja na deser lekki, wiosenny… nieco pijany w mojej wersji. Myślę, ze jest to ciekawa propozycja na śniadanie. W wersji słoiczkowej, jako przekąska w pracy, szkole. Jak przekonałam się no nasion chia? Na jednej z konferencji natknęłam się na taki pudding – na mleku kokosowym i z puree malinowym. Pozytywnie się zaskoczyłam i zaczęłam polować na te nasionka – teraz dostanie ich nawet w zwykłym supermarkecie jest możliwe. Tanie może nie są, ale na pewno wydajne. Z racji tego, że na świeże owoce jeszcze trochę poczekamy, to zdecydowałam się na małą wariację – kisielową. Polecam ;)

Zapraszam też do odwiedzania, lajkowania i udostępniania strony na facebooku. O tu =>

Pudding:
1 1/2 szklanki mleka lub mleka kokosowego*
4 łyżki wiórków kokosowych
3 łyżki nasion chia
1 łyżka miodu (lub sztucznego słodzika, syropu klonowego)

* nasiona szybciej spęcznieją, gdy zalejemy je ciepłym mlekiem, choć wtedy bardziej się sklejają

Nasiona zalewamy mlekiem, dodajemy kokos, mieszamy i wstawiamy na noc do lodówki. ano mieszamy dokładnie i słodzimy miodem – przekładamy do miseczek.

kisiel
1/2 szklanki wiśni (z kompotu lub z wiśniówki)
1/2 szklanki wrzątku
1 opakowanie kisielu błyskawicznego

Przygotowujemy kisiel – rozprowadzamy go w przygotowanym wrzątku, dodajemy wiśnie. Kisiel z wiśniami wylewamy an wierzch deserów. Wstawiamy na godzinę do lodówki.

Tort Zajączek – z kremem kokosowym

Tort ten ewidentnie nawiązuje do klimatów wielkanocnych jeżeli jednak nie będziecie mieli już okazję niczego z tej okazji przygotowywać, z pewnością będzie też dobrą propozycją na przyjcie dla dzieci (wystarczy pominąć likier). Lekki, delikatnie kakaowy biszkopt przełożyłam kremem intensywnie kokosowym, a gdyby smaku było mało – mięsiste ciasto nasączyć można mlekiem kokosowym wzbogaconym o likier. Ciasto nie jest przesłodzone co dla gości strudzonych kajmakami i nadziewanymi cukierkami na pewno będzie atutem. Obiecuję, że zdjęcia w przekroju zjawią się na blogu już niebawem, gdy tylko przyjdą i wkroję się w tort :) Nich też cieszą się efektem.

P.S. U mnie cały czas utrzymuję, że tort wcale nie wygląda jak zając. Ja uparcie utrzymuję, że to Zając Bielak ;)

Filip – pozdrawiam :D

Biszkopt:
7 jajek
10 łyżek cukru
5 łyżek oleju rzepakowego
5 łyżek mąki pszennej tortowej
2-3 łyżki kakao
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ opcjonalnie => poncz (50 ml likieru kokosowego i 50 ml mleczka kokosowego) lub dwie łyżki powideł

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę – powoli dodajemy po łyżce cukru i miksujemy aż się rozpuści. Żółtka ubijamy na kogel mogel z resztą cukru a następnie stopniowo dolewamy oleju. Kakao i mąki przesiewamy, białka i żółtka mieszamy razem. Do masy z jajek dodajemy mąki i mieszamy łyżką. Bierzemy: miskę, foremkę na muffinki i keksówkę, wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy ciasto. Pieczemy około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, dużą miskę zostawiamy na około 10 minut dłużej.

krem kokosowy
3 szklanki mleka
200 g wiórków kokosowych
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
200 g miękkiego masła
2 łyżki likieru kokosowego
+ kilka łyżek wiórków do dekoracji

2 i 1/2 szklanki mleka przelewamy do garnka z grubym dnem i gotujemy. W międzyczasie miksujemy ze sobą pozostałe mleko, cukier, budyń i mąkę. Do wrzącego mleka dodajemy kokos, gdy całość ponownie zawre, wlewamy przygotowane wcześniej zimne mleko z budyniem – mieszamy do zagotowania. Budyń kokosowy odstawiamy do wystudzenia, najlepiej na całą noc. Miękkie masło miksujemy z likierem na puch. Dodajemy po łyżce budyniu kokosowego.

Biszkopt dzielimy na 3 blaty, możemy je naponczować lub posmarować cienko powidłami. Największy układamy na spodzie patery i smarujemy kremem robiąc delikatną kopułkę, układamy kolejny blat i smarujemy w ten sam sposób. Na wierzchu układamy ostatni blat biszkoptu i lekko dociskamy. Zająca smarujemy cienko kremem. Z biszkopta w keksówce wycinamy stopy (wcześniej warto przygotować sobie szablon) – smarujemy dookoła kremem, posypujemy kokosem i przykładamy do zająca. W muffinkę wbijamy około 3 wykałaczek i posmarowaną oraz obtoczoną w kokosie wbijamy w korpus. Ciasto wkładamy do lodówki.

Krem śmietankowy:
1 szklanka schłodzonej śmietanki kremówki
2 łyżki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
1 1/2 łyżeczki żelatyny (i odrobina wody)
czerwony lub różowy barwnik (i łyżka mleka)

Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem, dodajemy ekstrakt. Namoczoną żelatynę rozpuszczamy, mieszamy z odrobiną ubitej śmietanki i dodajemy do reszty. 1/4 masy zabarwiamy dodatkowo barwnikiem. Krem przekładamy do szprycy z gwiazdkową końcówką i ozdabiamy korpus królika. Ciasto wstawiamy do lodówki. Przed podaniem posypujemy okruszkami czekoladowego ciasta

Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim Czytelnikom bloga – tym odwiedzającym mnie regularnie jak i tych, którzy są tu po raz pierwszy, życzyć radosnych Świąt Wielkanocnych w gronie rodzinnym. Spokoju, wypoczynku i energii do działania. Podążając zaś za tematyką bloga – pysznych pasch i mazurków :)


Wypieczone święta - Wielkanoc 2017

Kokosowo – limonkowe ciasto jogurtowe z serem i borówkami

Fantastyczne ciasto po które chce się sięgać i sięgać… Składniki idealnie do siebie pasują. Kremowy kokos, orzeźwiająca nuta cytrynowa i borówki amerykańskie, u mnie mrożone. Kruszonka przyjemnie chrupie pod zębami, a masło podkreśla kremowy smak kokosu. Na przywitanie wiosny, polecam :)

Ciasto
250 g jogurtu
150 g oleju rzepakowego
200 g cukru
2 jajka
sok z 1/2 cytryny
sok i skórka z 1 limonki
100 g wiórków kokosowych
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody

W misce mieszamy jogurt, olej, jaja, cukier wraz z sokiem z cytrusów i skórką z limonki. Można to zrobić trzepaczką lub widelcem. Mąkę przesiewamy z sodą i wraz z wiórkami stopniowo dodajemy do masy. Dużą tortownicę smarujemy margaryną i posypujemy bułką tartą. Wylewamy ciasto, a na nim układamy ser i owoce.


Nadzienie:
300 g zmielonego twarogu tłustego
2 łyżki cukru
2 łyżki jogurtu
1 łyżka budyniu śmietankowego w proszku
200 – 250 g borówek amerykańskich mrożonych (odsączonych z wody, jeżeli taka jest)

Twarożek mieszamy z jogurtem i cukrem, dodajemy proszek budyniowy. Wykładamy na surowe ciasto i posypujemy borówkami, ewentualnie innymi owocami (jagody, maliny, jeżyny).


Kruszonka
50 g masła
50 g cukru
50 g płatków owsianych
50 g mąki pszennej
2 łyżki wiórków kokosowych (opcjonalnie)

Wszystkie składniki rozcieramy między palcami. Posypujemy ciasto i pieczemy godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Kroimy po wystudzeniu.

Babka czekoladowo – kokosowa… z sercem

Może właśnie tym ciastem uda Wam się jutro zaskoczyć drugą połówkę? Niby zwykła babka jednak w swej formie… właśnie :D Jeżeli swojej drugiej połówki wciąż nie posiadacie, takim ciastem uda Wam się z pewnością wkupić w łaski niejednego fana łakoci. A może w prace wciągniecie dzieciaki? Sam pomysł na babkę zaczerpnęłam z licznych blogów i zdjęć na nich zamieszczanych.

Ciasto (składniki należy podwoić)
1 duże jajko
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 szklanka mleka
2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody
+ 1/2 szklanki wiórków kokosowych
+ 3 łyżki kakao

W pierwszej kolejności należy dokonać wyboru – czy chcemy ciasto czekoladowe z kokosowym sercem (jak zrobiłam to ja ;) ) czy wolimy jednak ciasto kokosowe z czekoladowym sercem. Następnie uzbrajamy się w foremkę w kształcie serca i sprawdzamy czy będzie ono się mieściło w wybranej keksówce. Jeżeli tak jak u mnie – foremka będzie za duża, wycinamy serce z kartonika i to ono będzie nam później służyło za szablon.

Jajko ubijamy z cukrem, stopniowo dodajemy olej. Masa będzie dosyć gęsta. Po tym czasie dolewamy do niej ocet, ekstrakt oraz mleko i miksujemy. Mąkę przesiewamy wraz z sodą do sypkich składników dodajemy odpowiednio kakao bądź kokos. Miksując dodajemy po 1/3 szklanki sypkich składników aż do ich zużycia. Do pieczenia wybieramy niewielką, ale głęboką foremkę – ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni, ciasto wylewamy do foremki wyłożonej papierem i pieczemy około 50 minut (sprawdzamy patyczkiem). Po tym czasie studzimy i wykrawamy serduszka (usuwamy też twardą spieczoną górę i spód).

W ten sam sposób przygotowujemy drugi rodzaj ciasta. Kilaka łyżek wylewamy na spód keksówki, wkładamy wycięte serduszka i oblewamy je reszta ciasta babkowego. Raz jeszcze wstawiamy do pieca. Przed udekorowaniem studzimy.

Dekoracja
1 łyżka masła
1 łyżka cukru
2 łyżki wiórków kokosowych
okruszki z ciasta (u mnie kokosowego, nie wszystkie)
200 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka żelatyny (i odrobina wody do namoczenia)
kilka kostek czekolady

Masło, cukier i wiórki prażymy chwilę na patelni, po tym czasie dodajemy ciasto, roztarte w dłoniach lub posiekane na okruszki. Gdy całość się zezłoci zdejmujemy z ognia i przesypujemy do miseczki. Odstawiamy do wystudzenia.

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i dokładnie mieszamy. Czekoladę dobrze jest przygotować (posiekać) już wcześniej – dodajemy ją do kremówki i mieszamy łyżką. Tężejącą śmietankę wykładamy na zimną babkę i posypujemy obficie okruchami. Wstawiamy na godzinę, dwie do lodówki po czym podajemy.

Rady:

Poza sezonem walentynkowym babka będzie smakowała równie dobrze. Wystarczy wybrać większą blaszkę i wylewać naprzemiennie ciasto czekoladowe i kokosowe – powstanie ciekawa w przekroju zebra.

U mnie babka ozdobiona została bitą śmietaną, równie dobrze sprawdzi się też polewa czekoladowa czy krem Philadelphia

Ciasto składa się z najprostszych składników. Gdyby zabrakło Wam jednak np. wiórków kokosowych, możecie zamienić je na mielone orzechy czy migdały lub zastąpić 3 łyżkami kisielu wiśniowego – wtedy serce stanie się dodatkowo różowe.

Walentynki 2017 - Czym To się je?

Sernik Celinki – pod kokosową bezą

Prosty sernik pod kokosową pierzynką. A za to jaki smaczny! Jest to propozycja godna polecenia, zwłaszcza w sezonie zimowym, kiedy trudno o świeże owoce z działki. Ten sernik nie wymaga reklamy… Przepis pochodzi z bloga. Koniecznie upieczcie w ten weekend!

Ciasto kruche:
125 g masła
1/2 szklanki cukru
2 żółtka
4 łyżki mleka (polecam zamienić na śmietanę)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Proszek mieszamy z mąką, masło siekamy na kawałeczki i wyrabiamy w misce wraz z pozostałymi składnikami, dodając stopniowo mąki. Ciasto wstawiamy do lodówki na min pół godziny. Schłodzonym wylepiemy foremkę o wymiarach 25 na 35 cm.

Masa serowa
1 kg twarogu z wiaderka
1 szklanka cukru
4 żółtka
3/4 szklanki pełnotłustego mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego

Żółtka ucieramy z cukrem i dodajemy mleko oraz twaróg, na końcu wsypujemy proszek budyniowy i miksujemy do momentu aż znikną grudki.Wylewamy na kruchy spód.

Beza
6 białek
6 łyżek cukru
1 szklanka wiórek kokosowych
1 łyżeczka maki pszennej

Białka ubijamy na sztywno, miksując dodajemy po łyżce cukier. Gdy ten się rozpuści, dodajemy wiórki i mieszamy. Bezę rozprowadzamy na masie sernikowej. Sernik pieczemy 20 – 30 minut z włączoną grzałką dolną w temperaturze 190 stopni, po czym redukujemy ją do 170 i włączamy grzałkę górną – wierzch się zezłoci. Kroimy po całkowitym wystudzeniu.

Ciasteczka Pająki – kokosowe z czekoladą

Boooo! To dzisiaj :) Jutro nadejdzie dzień pełen zadumy i refleksji nad życiem. Czas spotkań z najbliższymi tymi „tutaj i tam”. Do tego czasu jednak cieszmy się tym klimatycznym wieczorem Halloween. Nie wiem jak Wy, ale ja zaraz po publikacji tego wpisu radośnie udam się by obejrzeć horror, dobry horror. A ciasteczka? Przepyszne i znikałyby chyba jeszcze szybciej, gdyby nie to, że żal pochłaniać tak ujmującą dekorację ;) Od czego jest jednak telefon z aparatem? Cóż, a jeżeli nie przepadacie za kokosem, zachęcam do zamienienia go na zmielone orzechy czy migdały. Myślę, że będzie równie pysznie. Dobrej nocy kochani ;)

Ciasteczka
100 g masła
150 g cukru
1 jajko M
170 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 g płatków owsianych (błyskawicznych)
60 g wiórków kokosowych
1/2 tabliczki czekolady – posiekanej (miałam tylko mleczną, z powodzeniem użyć możecie też gorzkiej)

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Na końcu dodajemy czekoladę, tak aby nadmiernie nie ogrzała się od naszych rąk. Ciasto wkładamy na godzinę do lodówki. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Z ciasta kleimy kulki, lekko rozpłaszczamy i układamy na blaszce, pamiętając, że lekko jeszcze urosną. Pieczemy w 200 stopniach do zrumienienia (kwadrans). Studzimy przed dekorowaniem.

Dodatkowo
70 g czekolady
kulki kokosowe w czekoladzie (ew. rodzynki w czekoladzie czy orzeszki)
około 80 sztuk oczu z lukru

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Foliowy woreczek do mrożenia napełniamy czekoladą (niezbyt dużo, w trakcie nakładania zastygnie, trzeba będzie znowu rozpuszczać) i ucinamy róg. Niewielką ilość czekolady umieszczamy na wierzchu ciastka, natychmiast mocujemy do niej draże – najlepiej jedną większa a druga mniejszą. Rysujemy nogi z czekolady. Powtarzamy z kolejnymi i czekamy aż czekolada zastygnie. Na każdą z mniejszych drażetek nakładamy niewielką ilość czekolady i mocujemy do niej oczy delikatnie dociskając opuszkiem palca. Czekamy aż zastygnie. Z porcji ciasta wychodzi około 40 ciastek.

Sernik dyniowy z kremem kokosowym

Wczorajszy dzień nie zachwycił słońcem, ja kilka poprzednich. Nic też nie zapowiada, aby kolejne miały być inne. Jest to czas na takie właśnie ciasta. Kruche, zdominowane przez aromat przyprawy korzennej i dynię, którą dostać możecie praktycznie w każdym sklepie spożywczym za grosze. W lodówce zalegało mi wiaderko sera twarogowego, który wykorzystać postanowiłam do sernika. Tym razem takiego całkiem innego, acz polecanego na przeróżnych blogach i zgarniającego najwyższe noty. Jeżeli macie możliwość wyboru dyni do tego wypieku poszukajcie takiej intensywnie pomarańczowej. U mnie kolor, który widzicie jest wypadkową bladego puree, żółtek, mąki kukurydzianej, przyprawy korzennej domowej roboty i karmelu na który zdecydowałam się z powodu bladości mojej dyni. Kusiły mnie do samego końca orzechy włoskie – aromatyczne i mielone,, do spodu. ale postanowiłam z nich zrezygnować, aby uniknąć tego makowego bałaganu. Na pewno sernik nie straciłby na smaku, ale wskazane wtedy byłoby zrezygnowanie z pianki kokosowej. Zdecydowałam się jednak na połączenie mniej klasyczne, czyli dynia – kokos i sernik pieczony + krem na zimno. Po skosztowaniu pierwszego kęsa przypomniał mi się sernik bananowy, którego dawno nie jadłam, mniam ;)

spód:
200 g masła
100 g cukru
1 jajko
2 łyżki śmietany
1 łyżeczka przyprawy korzennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 g mąki ziemniaczanej
300 g mąki pszennej tortowej (+ do podsypania)

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na minimum godzinę do lodówki. Po tym czasie ciasto wałkujemy, najlepiej na papierze do pieczenia na którym będzie pieczony sernik i wkładamy do formy o wymiarach 25 na 35 cm lub nieco większej. Wylewamy masę sernikową (przepis poniżej) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (grzałka dół, bez termoobiegu), po 30 minutach włączamy obie grzałki, pieczemy jeszcze godzinę po czym sprawdzamy czy sernik się całkowicie ściął. wyjmujemy z piekarnika po kilku godzinach.

Masa serowo – dyniowa
karmel (3 łyżki cukru, 2 łyżki masła, 200 ml śmietanki)
1 kg twarogu
500 g puree z dyni
150 g (3/4 szklanki) cukru
4 jajka M
1 łyżka przyprawy korzennej (sklepowej zazwyczaj należy dodać więcej)
skórka otarta z cytryny
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki kukurydzianej

W dużym garnku równomiernie rozprowadzamy cukier. i ogrzewamy do momentu aż zacznie się karmelizować, dodajemy wtedy stopniowo masło. Śmietankę podgrzewamy w rondelku, dodajemy stopniowo, po łyżce do karmelu (będzie intensywnie parować), gotujemy jeszcze chwilę i zdejmujemy z ognia gdy wszystko będzie płynne. Studzimy do temperatury pokojowej. Wszystkie składniki umieszczamy w garnku z karmelem i blendujemy chwilę do połączenia składników.
Na dno piekarnika wkładamy naczynie z wodą. Jeżeli mamy dużą dynię a puree robiliśmy specjalnie do tego sernika, jego nadmiar przekładamy do słoiczków (ja porcjuję po 450 g, jeżeli macie ulubione przepisy z wykorzystaniem dyni, warto dopasować gramaturę do receptury), te umieszczamy w naczyniu z wodą jakieś 30 minut przed przewidywanym końcem pieczenia.


Krem kokosowy
330 ml śmietanki 30 %
2 opakowania cukru wanilinowego (po 16 g)
250 g serka kokosowego (lub gęstego mleczka kokosowego wymieszanego pół na pół z serkiem homogenizowanym)
2 łyżeczki żelatyny (+ woda do namoczenia)
2 batoniki, wafelki kokosowe

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy następnie 1/2 serka. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy do pozostałego serka i miksując wlewamy do miski z kremem. Wafelki siekamy niezbyt drobno, aby były wyczuwalne i mieszamy z masą. Krem rozprowadzamy na wystudzonym serniku.


Dekoracja:
3 łyżki wiórków kokosowych
1 łyżka drobnego cukru
1 wafelek kokosowy

Wiórki i cukier podprażamy na suchej patelni. Studzimy i posypujemy nimi krem. Wafelek kroimy na kawałki i układamy na wierzchu ciasta. Taki sernik wkładamy go lodówki minimum na godzinę (mi się śpieszyło), a najlepiej na całą noc.

Piecz - tak od podstaw
Jemy sezonowo! Jesień


Andrzejkowa uczta

Sezamowiec – jak go ulepszyć?

Ostatnio nastawiam się mentalnie na wypróbowanie przepisu na domowe sezamki. Poniekąd jest to zasługą tych aromatów jakie unoszą się w kuchni podczas prażenia sezamu. Tak, to ciasto zdecydowanie zachęca, kusi do skosztowania. Jest słodkie, treściwe, ale trudno się od niego oderwać. Z jednej strony jesteśmy najedzeni a z drugiej chętnie wygrzebujemy pokruszony sezam z blaszki. Jednak będę z Wami szczera, że samo krojenie i przenoszenie blatów ciasta nie jest takie łatwe i przyjemne jakby się chciało. Niestety nie posłuchałam też swojej intuicji i nie zrobiłam kremu chałwowego na bazie budyniu, dzięki czemu ciasto byłoby stabilniejsze, lepiej sklejone. Gdy następnym razem je przygotuję to właśnie taką wersję wybiorę. Niemniej gorąco polecam! Zwłaszcza tym, którzy słodyczy się nie boją ;)

Ciasto kruche:
200 – 250 g masła
2 żółtka
3 łyżki śmietany
3/4 szklanki cukru
2 1/2 – 3 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Z podanych składników zagniatany ciasto kruche. Wkładamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie dzielimy je na pół. Oba blaty pieczemy w foremce wyłożonej papierem do pieczenia przez 10 minut w 190 – 200 stopniach.
=>
1/2 słoiczka powideł
5 białek
1 szklanka cukru
1 łyżeczka octu jabłkowego
200 g wiórek kokosowych
1 łyżka mąki ziemniaczanej
=>
50 g masła
3 łyżki cukru
2 łyżki miodu/syropu
200 g sezamu

Pierwszy blat smarujemy powidłami, następnie ubijamy bezę z białek, dodając cukier. Mieszamy ją z wiórkami octem i odrobiną maki. Wykładamy na placek i pieczemy około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni.
Masło cukier i miód rozpuszczamy, na małym ogniu podprażamy wraz z sezamem. Zrumieniony wykładamy na drugi blat. Zapiekamy w piekarniku przez około 20 minut w 180 stopniach. Studzimy.

Krem*
200 g miękkiego masła
4 czubate łyżki cukru pudru
200 g chałwy

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą. Smarujemy wystudzony blat sezamowy i układamy na nim blat z bezą kokosową. Ciasto wkładamy do lodówki, przed podaniem możemy oblać czekoladą.

* Ja nie jetem zadowolona z tego kremu i żałuję, że w ostatniej chwili się na niego zdecydowałam. Jeżeli będę powtarzała to ciasto dodam do kremu jeszcze budyń (przygotowany z 400 ml mleka i 1 op. budyniu waniliowego).

Piecz - tak od podstaw

Hawana – ciasto z ananasem i kokosową bezą

Generalnie jest to ciasto, które od zawsze znam z domu. Czasem robione na biszkopcie jasnym, innym razem na ciemnym. Nigdy nie miało jakieś szczególnej nazwy, natknęłam się kiedyś na nią i przyswoiłam – lubię gdy ciasto jakoś się nazywa. Porządkuje to smaki w mojej głowie. Jako dziecko pociągały mnie inne smaki, niekoniecznie to ciasto było moim ulubionym. Z czasem się przekonałam, bo deser ten cóż – przypomina pina coladę. Ciasto nie jest skomplikowane, a beza kokosowa mam wrażenie – kroi się lepiej od tradycyjnej. Jest to wypiek mający konkretny smak nie tylko feria barw i wzorów. To jest jego mocnym atutem. To powoduje, że chce się go powtórzyć.

Biszkopt:
4 jajka
5 łyżek cukru
3 czubate łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżka oleju
+ poncz (po 60 ml soku z puszki i wódki/malibu)

Białka ubijamy, dodajemy do nic cukier i miksujemy. Żółtka wbijamy pojedynczo na końcu. Maki przesiewamy- dodajemy do jaj. Na końcu dodajemy olej. Biszkop pieczemy w wyłożonej papierem blaszce o wymiarach 25 na 35 cm w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 -25 minut. Biszkopt studzimy, odrywamy papier i nasączamy.
Krem:
700 ml mleka
1 opakowanie budyniu wanilinowego
2 łyżki mąki pszennej
2 żółtka
1/2 szklanki cukru
200 g masła
ananas z puszki – pokrojony w drobne kawałki

W rondlu gotujemy 2 szklanki mleka. Żółtka, budyń, mąkę, cukier i resztę mleka dokładnie miksujemy – wlewamy do gotującego się mleka. Budyń studzimy. Miękkie masło miksujemy na puch – podajemy po łyżce przestudzonego budyniu. Krem mieszamy z ananasem i wykładamy na biszkopt. Na krem nakładamy bezę i studzimy w lodówce.
Beza
4 białka (duże)
200 g (szklanka) cukru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka octu jabłkowego
200 g kokosu
+ odrobina polewy czekoladowej do oblania gotowego ciasta

Białka ubijamy na sztywno, dodajemy do nich cukier. Gdy ten się rozpuści mieszamy bezę z octem, mąką i kokosem. Pieczemy około 30 – 35 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni w tej samej blaszce do biszkopt wyłożonej papierem do pieczenia. Gotową bezę studzimy, układamy na kremie i polewamy polewą. Ciasto najlepiej się kroi po schłodzeniu i namoknięciu bezy wilgocią z kremu.

Wiosenne słodkości 2016