Archiwa tagu: kokosowy

Krem kokosowo – kajzerkowy (dla oszczędnych)

Tak, nie bez przyczyny zaznaczyłam to w tytule. Krem składa się z… czerstwych bułeczek i małej paczuszki kokosu. To nie żarty. Zatem, jeżeli szukacie pomysłu na wykorzystanie kajzerek sprzed 2, 3 czy kilku dni, takich na które nikt już nie ma ochoty i normalnie, wyrzucilibyście je, to polecam je zachować. W wolnej chwili będzie okazja, żeby przetestować ten przepis. Krem jest bardzo fajny, polubią go na pewno fani grysikowego czy budyniowego oraz kokosowych smaków. Niestety w internecie znajduje się raptem jeden, może dwa przepisy z jego wykorzystaniem. To trzeba powiedzieć – nie jest smak uniwersalny. Na blogu zamieściłam już przepis na klasyczną wersję – łabędzi puch. Na dniach pojawi się inna propozycja, całkowicie niepodobna do pierwszej. Na razie milczę. Podpowiem tylko, że będziecie zachwyceni :) Przypominam też o lajkowaniu profilu na facebooku! =>

krem kokosowo – kajzerkowy:
3 szklanki mleka
3 bułki kajzerki – czerstwe
100 g wiórków kokosowych
1/2 szklanki cukru
150 – 200 g masła

Mleko wlewamy do rondelka, gotujemy. Bułki kroimy na mniejsze kawałki lub ścieramy na tarce i wrzucamy do rondelka z mlekiem. Gdy mleko zacznie wrzeć, blendujemy bułki na gładką masę (jeżeli nie mamy blendera, nic nie szkodzi, ale bułki muszą być dokładnie starte na tarce). Na końcu dodajemy kokos i cukier, raz jeszcze blendujemy i studzimy. Miękkie masło ucieramy na puch. Dodajemy po łyżce wystudzonej masy.

Do czego się nadaje:
- biszkopty, zarówno zwykłe jak i czekoladowe
- babki na oleju
- ciasta kruche
- do przełożenia piernika lub miodownika (choć krem jest kokosowy dlatego trzeb uważać, żeby nie przeładować smaków)
- jako deser dla dzieci – z polewami i kawałkami owoców

Rady:
- krem idealnie pasuje do wszelkiego rodzaju owocowych dżemów, nie jest wtedy mdły – próbowałam porzeczkę oraz brzoskwinię
- cukier dodajemy na końcu mamy wtedy pewność, że krem się nie przypali
- zamiast kokosu, możemy użyć mielonych orzechów, próbowałam też wersję z kakao jednak kokosowa wersja smakuje najlepiej
- krem można przechowywać w lodówce i nadziewać wypieki przed podaniem, czasem jednak dobrze jest, gdy ciasto kruche czy miodownik złapie trochę wilgoci z kremu
- można sobie poradzić bez blendera, ścierając bułki na tarce
- gdyby krem okazał się zbyt mało gęsty, można dodać łyżkę lub dwie dobrej bułki tartej

Ciasta z wykorzystaniem kremu:
Łabędzi Puch z brzoskwiniami
Ciasto rafaello na krakersach (bez pieczenia, bez jajek)

Choux au craquelin (ptysie z kruszonką) z kremem truskawkowo-kokosowym

Coś ostatnio jest zbyt różowo na tym blogu. To niedobrze. Mam dla Was propozycję. Na Dzień Ojca, na weekendową ucztę… Zdecydujecie sami. Ten przepis to małe combo – krem truskawkowy Pawła Małeckiego, po mojej małej modyfikacji (no nie mogłam się przełamać, bałam się, że mleko krowie zamieni się w truskawkowy twarożek), przepis na ciasto ptysiowe z bloga Justyny z Bake off oraz chrupki krem z wiórkami kokosowymi – według mojej zachcianki. Mimo solidnej ilości cukru w kruszonce, ciastka nie są przesłodzone, ponieważ kremy i ciasto parzone balansują smak chrupki. Kiedy Goście wieczorem wpadli… ciacha znikały jedno za drugim. A to ważne. Aby ciasto ptysiowe nie rozmiękło, należy nadziewać ptysie bezpośrednio przed jedzeniem. Takie są najlepsze :)

Ciasto parzone:
1/2 szklanki mleka (125 g)
1/2 szklanki wody lub śmietanki (125 g)
1 łyżeczka soli
125 g masła
150 g mąki pszennej
5 jajek M (250 g)
+ kruszonka (po 100 g mąki pszennej, cukru i masła)

Zaczynamy od zrobienia kruszonki. Z racji tego, że mało w niej mąki, ciężko się z nią pracuje i musi być schłodzona. Z podanych składników wyrabiamy ciasto i wkładamy na godzinę do zamrażarki.

W rondelku umieszczamy mleko, wodę/śmietankę, sól oraz masło – doprowadzamy do wrzenia. Do wrzącej masy, cały czas mieszając dodajemy mąkę. Nie należy się przejmować grudkami, tylko mieszać gotując na niewielkim płomieniu. Po chwili ciasto powinno zacząć odklejać się od ścianek rondelka. Wtedy zdejmujemy je z ognia i odstawiamy do przestudzenia. Po 15- 20 minutach, zaczynamy miksować ciasto, dodając stopniowo po jednym jajku.


Na blaszkę wyłożona papierem do pieczenia wykładamy porcje ciasta. Należy pamiętać, że w czasie pieczenia sporo urośnie (nawet bez dodatku proszku do pieczenia czy sody). Odstępy powinny być takie jak na zdjęciu lub większe. Z tej porcji ciasta, wyszło mi 21 ciastek.

Ciasto na kruszonkę wałkujemy między dwoma arkuszami papieru do pieczenia (przykleja się). kieliszkiem wykrawamy okręgi o średnicy zbliżonej do ptysiów. Na wierzchu surowego ptysia układamy po plasterku ciasta kruchego.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Wkładamy ptysie do środka po czym redukujemy temperaturę do 180 i pieczemy do zrumienienia – około 30 minut. Studzimy.

krem truskawkowy:
300 g zblendowanych truskawek
300 g mleka kokosowego
60 g cukru (3 łyżki)
2 opakowania budyniu truskawkowego (w ostateczności może być też zwykły śmietankowy)
100 g masła min 82% tł.

Połowę mleka kokosowego, proszek budyniowy i cukier mieszamy ze sobą w miseczce. Puree truskawkowe z dodatkiem drugiej części mleka kokosowego doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy rozrobiony budyń i gotujemy do zgęstnienia, cały czas mieszając. Budyń odstawiamy na kwadrans, żeby lekko się przestudził. Do ciepłego dodajemy masło pokrojone w kostkę i mieszamy. Schładzamy w lodówce.

krem kokosowy:
400 ml mleka kokosowego lub zwykłego
100 g wiórków kokosowych
40 g cukru
1 opakowanie budyniu waniliowego
100 g masła

Do mleka dodajemy wiórki kokosowe, budyń przygotowujemy wg zaleceń. Masło, pokrojone w kawałki dodajemy do ciepłego budyniu i studzimy. Krem wstawiamy do lodówki.

Upieczone ptysie kroimy na pół. Uzupełniamy je kremem i nakładamy drugą część. Na wierzchu, tylką do dekorowania robimy rozetkę i posypujemy cukrem pudrem. Układamy truskawkę lub kokosową pralinkę.



Sernik dyniowy z kremem kokosowym

Wczorajszy dzień nie zachwycił słońcem, ja kilka poprzednich. Nic też nie zapowiada, aby kolejne miały być inne. Jest to czas na takie właśnie ciasta. Kruche, zdominowane przez aromat przyprawy korzennej i dynię, którą dostać możecie praktycznie w każdym sklepie spożywczym za grosze. W lodówce zalegało mi wiaderko sera twarogowego, który wykorzystać postanowiłam do sernika. Tym razem takiego całkiem innego, acz polecanego na przeróżnych blogach i zgarniającego najwyższe noty. Jeżeli macie możliwość wyboru dyni do tego wypieku poszukajcie takiej intensywnie pomarańczowej. U mnie kolor, który widzicie jest wypadkową bladego puree, żółtek, mąki kukurydzianej, przyprawy korzennej domowej roboty i karmelu na który zdecydowałam się z powodu bladości mojej dyni. Kusiły mnie do samego końca orzechy włoskie – aromatyczne i mielone,, do spodu. ale postanowiłam z nich zrezygnować, aby uniknąć tego makowego bałaganu. Na pewno sernik nie straciłby na smaku, ale wskazane wtedy byłoby zrezygnowanie z pianki kokosowej. Zdecydowałam się jednak na połączenie mniej klasyczne, czyli dynia – kokos i sernik pieczony + krem na zimno. Po skosztowaniu pierwszego kęsa przypomniał mi się sernik bananowy, którego dawno nie jadłam, mniam ;)

spód:
200 g masła
100 g cukru
1 jajko
2 łyżki śmietany
1 łyżeczka przyprawy korzennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 g mąki ziemniaczanej
300 g mąki pszennej tortowej (+ do podsypania)

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na minimum godzinę do lodówki. Po tym czasie ciasto wałkujemy, najlepiej na papierze do pieczenia na którym będzie pieczony sernik i wkładamy do formy o wymiarach 25 na 35 cm lub nieco większej. Wylewamy masę sernikową (przepis poniżej) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (grzałka dół, bez termoobiegu), po 30 minutach włączamy obie grzałki, pieczemy jeszcze godzinę po czym sprawdzamy czy sernik się całkowicie ściął. wyjmujemy z piekarnika po kilku godzinach.

Masa serowo – dyniowa
karmel (3 łyżki cukru, 2 łyżki masła, 200 ml śmietanki)
1 kg twarogu
500 g puree z dyni
150 g (3/4 szklanki) cukru
4 jajka M
1 łyżka przyprawy korzennej (sklepowej zazwyczaj należy dodać więcej)
skórka otarta z cytryny
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki kukurydzianej

W dużym garnku równomiernie rozprowadzamy cukier. i ogrzewamy do momentu aż zacznie się karmelizować, dodajemy wtedy stopniowo masło. Śmietankę podgrzewamy w rondelku, dodajemy stopniowo, po łyżce do karmelu (będzie intensywnie parować), gotujemy jeszcze chwilę i zdejmujemy z ognia gdy wszystko będzie płynne. Studzimy do temperatury pokojowej. Wszystkie składniki umieszczamy w garnku z karmelem i blendujemy chwilę do połączenia składników.
Na dno piekarnika wkładamy naczynie z wodą. Jeżeli mamy dużą dynię a puree robiliśmy specjalnie do tego sernika, jego nadmiar przekładamy do słoiczków (ja porcjuję po 450 g, jeżeli macie ulubione przepisy z wykorzystaniem dyni, warto dopasować gramaturę do receptury), te umieszczamy w naczyniu z wodą jakieś 30 minut przed przewidywanym końcem pieczenia.


Krem kokosowy
330 ml śmietanki 30 %
2 opakowania cukru wanilinowego (po 16 g)
250 g serka kokosowego (lub gęstego mleczka kokosowego wymieszanego pół na pół z serkiem homogenizowanym)
2 łyżeczki żelatyny (+ woda do namoczenia)
2 batoniki, wafelki kokosowe

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy następnie 1/2 serka. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy do pozostałego serka i miksując wlewamy do miski z kremem. Wafelki siekamy niezbyt drobno, aby były wyczuwalne i mieszamy z masą. Krem rozprowadzamy na wystudzonym serniku.


Dekoracja:
3 łyżki wiórków kokosowych
1 łyżka drobnego cukru
1 wafelek kokosowy

Wiórki i cukier podprażamy na suchej patelni. Studzimy i posypujemy nimi krem. Wafelek kroimy na kawałki i układamy na wierzchu ciasta. Taki sernik wkładamy go lodówki minimum na godzinę (mi się śpieszyło), a najlepiej na całą noc.

Piecz - tak od podstaw
Jemy sezonowo! Jesień


Andrzejkowa uczta