Archiwa tagu: korzenna

Ciasto selerowe – korzenne z korzennymi przyprawami

Ciasto które jedni pokochają, drudzy niekoniecznie. Seler jest tu dosyć wyczuwalny, gra pierwsze skrzypce, a nie wszyscy za nim przepadają. Świetnym uzupełnieniem będą tu przyprawy korzenne. Następnym razem dodałabym ich więcej niż łyżkę. Wychodzi przyjemnie mięsiste, jak dobre ciasto biszkoptowo-tłuszczowe. mnie posypane cukrem pudrem… genialnie zagrałaby tu jednak gruba polewa czekoladowa ;) Polecam też w wersji z prażonymi orzechami.

Ciasto selerowe:
żel lniany – wystudzony (3 łyżki siemienia lnianego zalewamy 1/2 szklanki wody i zagotowujemy)
ok. 350 g selera startego na tarce o dużych oczkach
2 jajka
1 szklanka cukru
3/4 szklanki oleju
1/2 szklanki mleka
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka przyprawy do piernika (dodałam gotową, jest niestety mniej aromatyczna – można dodać więcej)

Dzień wcześniej przygotowujemy żel lniany, powinien mieć konsystencję gęstego białka – ziarenka zostawiłam w środku. Jajka ubijamy z cukrem na puch, dodajemy olej i mleko. Do miski przesiewamy mąkę tortową i mieszamy ją z żytnią, proszkiem do pieczenia i przyprawą – dodajemy na przemiennie po łyżce selera i mąki do masy. Dużą tortownicę lub keksówkę (ew. formę 25 na 25) smarujemy masłem lub margaryną i posypujmy spód bułką tartą. Do foremki wlewamy ciasto i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 50 – 55 minut. Podajemy po wystudzeniu, u mnie posypane cukrem pudrem, ale genialnie będzie tu też pasowała polewa czekoladowa (tabliczka czekolady deserowej i 50 ml śmietanki).

Ciasto marchewkowe z kremem greckim

Dawno nie piekłam ciasta marchewkowego, przypomniałam sobie o nim niedawno, kiedy to w krótkim czasie kilka razy się na nie natknęłam. Na moja starą recepturę jakoś nie umiałam się natknąć (ciasto wychodziło jakby ciemniejsze, oblewałam je wtedy czekoladą, bo nie znałam jeszcze przepisu na krem z serka Philadelphia, który tu genialnie pasuje, dodatkowo po upieczeniu, w środku smarowałam dżemem truskawkowym), zatem skompilowałam kilka internetowych. Ciasto wyszło aromatyczne i słodkie, zrównoważyłam to kwaskowatym kremem. Pierwotnie miał to być klasyczny krem z serka, ale nie miałam go w domu, dlatego postanowiłam się dokopać do głęboko schowanej śnieżki (wg oryginalnego przepisu, rozrabia się ją w mleku) i wykorzystać ją, aby się nie przeterminowała w międzyczasie. Przyznam się, ze smakowo trafiłam w dziesiątkę, po dodaniu szczypty soli, pewnie jeszcze bardziej zbliżyłby się do kremu z serka. Krem z jogurtu greckiego spokojnie może być jego substytutem! A ciasto na prawdę bardzo, bardzo, bardzo polecam – zróbcie koniecznie :)

Ciasto marchewkowe:
5 jajek
2 szklanki cukru (mogą być niepełne)
2 szklanki startej marchewki (na drobnych oczkach)
1 szklanka oleju rzepakowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy korzennej lub cynamonu
1/2 szklanki siekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynków

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, do masy dodajemy naprzemiennie marchewkę i olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy przyprawę do piernika. Dodajemy do masy wraz z orzechami i rodzynkami. Dużą blaszkę – 30 na 40 cm, wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 – 50 minut (sprawdzamy patyczkiem).


krem:
70 g miękkiego masła
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
400 g jogurtu typu greckiego
1 opakowanie tzw. „śnieżki”
+ kilka kostek czekolady

Ciasto studzimy i odrywamy od niego papier do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem pudrem i ekstraktem, następnie do masy dodajemy stopniowo jogurt grecki (najlepiej aby miał temperaturę pokojową, wtedy masło nam nagle nie stwardnieje). Całość ubijamy jeszcze chwilę ze śnieżką – krem powinien wtedy nieco zgęstnieć. Smarujemy wystudzone ciasto i posypujemy startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki na 2 godziny, aby krem dobrze zgęstniał.

Sernik dyniowy z kremem kokosowym

Wczorajszy dzień nie zachwycił słońcem, ja kilka poprzednich. Nic też nie zapowiada, aby kolejne miały być inne. Jest to czas na takie właśnie ciasta. Kruche, zdominowane przez aromat przyprawy korzennej i dynię, którą dostać możecie praktycznie w każdym sklepie spożywczym za grosze. W lodówce zalegało mi wiaderko sera twarogowego, który wykorzystać postanowiłam do sernika. Tym razem takiego całkiem innego, acz polecanego na przeróżnych blogach i zgarniającego najwyższe noty. Jeżeli macie możliwość wyboru dyni do tego wypieku poszukajcie takiej intensywnie pomarańczowej. U mnie kolor, który widzicie jest wypadkową bladego puree, żółtek, mąki kukurydzianej, przyprawy korzennej domowej roboty i karmelu na który zdecydowałam się z powodu bladości mojej dyni. Kusiły mnie do samego końca orzechy włoskie – aromatyczne i mielone,, do spodu. ale postanowiłam z nich zrezygnować, aby uniknąć tego makowego bałaganu. Na pewno sernik nie straciłby na smaku, ale wskazane wtedy byłoby zrezygnowanie z pianki kokosowej. Zdecydowałam się jednak na połączenie mniej klasyczne, czyli dynia – kokos i sernik pieczony + krem na zimno. Po skosztowaniu pierwszego kęsa przypomniał mi się sernik bananowy, którego dawno nie jadłam, mniam ;)

spód:
200 g masła
100 g cukru
1 jajko
2 łyżki śmietany
1 łyżeczka przyprawy korzennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50 g mąki ziemniaczanej
300 g mąki pszennej tortowej (+ do podsypania)

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na minimum godzinę do lodówki. Po tym czasie ciasto wałkujemy, najlepiej na papierze do pieczenia na którym będzie pieczony sernik i wkładamy do formy o wymiarach 25 na 35 cm lub nieco większej. Wylewamy masę sernikową (przepis poniżej) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (grzałka dół, bez termoobiegu), po 30 minutach włączamy obie grzałki, pieczemy jeszcze godzinę po czym sprawdzamy czy sernik się całkowicie ściął. wyjmujemy z piekarnika po kilku godzinach.

Masa serowo – dyniowa
karmel (3 łyżki cukru, 2 łyżki masła, 200 ml śmietanki)
1 kg twarogu
500 g puree z dyni
150 g (3/4 szklanki) cukru
4 jajka M
1 łyżka przyprawy korzennej (sklepowej zazwyczaj należy dodać więcej)
skórka otarta z cytryny
sok z 1/2 cytryny
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki kukurydzianej

W dużym garnku równomiernie rozprowadzamy cukier. i ogrzewamy do momentu aż zacznie się karmelizować, dodajemy wtedy stopniowo masło. Śmietankę podgrzewamy w rondelku, dodajemy stopniowo, po łyżce do karmelu (będzie intensywnie parować), gotujemy jeszcze chwilę i zdejmujemy z ognia gdy wszystko będzie płynne. Studzimy do temperatury pokojowej. Wszystkie składniki umieszczamy w garnku z karmelem i blendujemy chwilę do połączenia składników.
Na dno piekarnika wkładamy naczynie z wodą. Jeżeli mamy dużą dynię a puree robiliśmy specjalnie do tego sernika, jego nadmiar przekładamy do słoiczków (ja porcjuję po 450 g, jeżeli macie ulubione przepisy z wykorzystaniem dyni, warto dopasować gramaturę do receptury), te umieszczamy w naczyniu z wodą jakieś 30 minut przed przewidywanym końcem pieczenia.


Krem kokosowy
330 ml śmietanki 30 %
2 opakowania cukru wanilinowego (po 16 g)
250 g serka kokosowego (lub gęstego mleczka kokosowego wymieszanego pół na pół z serkiem homogenizowanym)
2 łyżeczki żelatyny (+ woda do namoczenia)
2 batoniki, wafelki kokosowe

Schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem, dodajemy następnie 1/2 serka. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy do pozostałego serka i miksując wlewamy do miski z kremem. Wafelki siekamy niezbyt drobno, aby były wyczuwalne i mieszamy z masą. Krem rozprowadzamy na wystudzonym serniku.


Dekoracja:
3 łyżki wiórków kokosowych
1 łyżka drobnego cukru
1 wafelek kokosowy

Wiórki i cukier podprażamy na suchej patelni. Studzimy i posypujemy nimi krem. Wafelek kroimy na kawałki i układamy na wierzchu ciasta. Taki sernik wkładamy go lodówki minimum na godzinę (mi się śpieszyło), a najlepiej na całą noc.

Piecz - tak od podstaw
Jemy sezonowo! Jesień


Andrzejkowa uczta