Archiwa tagu: krem

Ciasto marchewkowe z kremem greckim

Dawno nie piekłam ciasta marchewkowego, przypomniałam sobie o nim niedawno, kiedy to w krótkim czasie kilka razy się na nie natknęłam. Na moja starą recepturę jakoś nie umiałam się natknąć (ciasto wychodziło jakby ciemniejsze, oblewałam je wtedy czekoladą, bo nie znałam jeszcze przepisu na krem z serka Philadelphia, który tu genialnie pasuje, dodatkowo po upieczeniu, w środku smarowałam dżemem truskawkowym), zatem skompilowałam kilka internetowych. Ciasto wyszło aromatyczne i słodkie, zrównoważyłam to kwaskowatym kremem. Pierwotnie miał to być klasyczny krem z serka, ale nie miałam go w domu, dlatego postanowiłam się dokopać do głęboko schowanej śnieżki (wg oryginalnego przepisu, rozrabia się ją w mleku) i wykorzystać ją, aby się nie przeterminowała w międzyczasie. Przyznam się, ze smakowo trafiłam w dziesiątkę, po dodaniu szczypty soli, pewnie jeszcze bardziej zbliżyłby się do kremu z serka. Krem z jogurtu greckiego spokojnie może być jego substytutem! A ciasto na prawdę bardzo, bardzo, bardzo polecam – zróbcie koniecznie :)

Ciasto marchewkowe:
5 jajek
2 szklanki cukru (mogą być niepełne)
2 szklanki startej marchewki (na drobnych oczkach)
1 szklanka oleju rzepakowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy korzennej lub cynamonu
1/2 szklanki siekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynków

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, do masy dodajemy naprzemiennie marchewkę i olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy przyprawę do piernika. Dodajemy do masy wraz z orzechami i rodzynkami. Dużą blaszkę – 30 na 40 cm, wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 – 50 minut (sprawdzamy patyczkiem).


krem:
70 g miękkiego masła
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
400 g jogurtu typu greckiego
1 opakowanie tzw. „śnieżki”
+ kilka kostek czekolady

Ciasto studzimy i odrywamy od niego papier do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem pudrem i ekstraktem, następnie do masy dodajemy stopniowo jogurt grecki (najlepiej aby miał temperaturę pokojową, wtedy masło nam nagle nie stwardnieje). Całość ubijamy jeszcze chwilę ze śnieżką – krem powinien wtedy nieco zgęstnieć. Smarujemy wystudzone ciasto i posypujemy startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki na 2 godziny, aby krem dobrze zgęstniał.

Prinsesstårta – tort księżniczki

Trzy lata temu, na blogu, pod innym co prawda adresem, opublikowałam swój pierwszy post z przepisem. Wcześniej owsem, publikowałam – doraźnie, niekoniecznie na zorganizowanym blogu. Niemniej z powodu takiej „okazji” chciałabym Wam zaprezentować przepis na coś niezwykłego. Tort z historią, Szwedzką historią. Ciasto proste, które jednocześnie zdobyło podniebienia rodu królewskiego :) Nieco zmodyfikowany przepis z bloga. Polecam!

Biszkopt:
6 dużych jajek
8 łyżek cukru
3 łyżki oleju
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodając połowę cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel i dolewamy olej. mąki przesiewamy i dodajemy do białek wymieszanych z żółtkami. Biszkopt pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia – w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu dzielimy na 3 placki.

Krem budyniowy:
700 ml mleka
3 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 opakowania budyniu waniliowego
200 g masła w temp. pokojowej
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka ucieramy z cukrem na kogel mogel, na końcu mieszamy z 1/2 szklanki zimnego mleka i proszkiem budyniowym. Resztę mleka umieszczamy w rondelku i gotujemy. Do gorącego wlewamy proszek budyniowy z żółtkami i energicznie mieszamy. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Masło kroimy w kosteczkę i ucieramy na puch z dodatkiem alkoholu – najlepiej ekstraktu waniliowego, dla podkreślenia smaku. Dodajemy po łyżce budyniu.

Krem śmietankowy:
1,1 l śmietanki kremówki
2 łyżki cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny (jeżeli tort ma być transportowany to dodajemy dwie, namoczone w niewielkiej ilości wody)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrami. 2 – 3 łyżki mieszamy z rozpuszczoną żelatyną, a następnie dodajemy do ubitej śmietany.

Dodatkowo:
300 – 350 g dżemu malinowego
masa marcepanowa – ja użyłam z tego przepisu, ta porcja jest wystarczająca

Krem budyniowy przekładamy do szprycy, brzegi pierwszego ciasta pokrywamy nim robiąc taki „murek”. Środek biszkoptu obficie smarujemy dżemem i wykładamy na niego część śmietanki, przykrywamy drugim biszkoptem. Drugi biszkopt smarujemy kremem budyniowym (kilka łyżek powinno nam zostać do pokrycia wierzchu i boków tortu) i wykładamy resztę śmietanki tworząc kopułę. Ostatnim biszkoptem zakrywamy wierzch – jeżeli pęknie, zatuszujemy to kremem budyniowym, którym pokrywamy cały tort. Wkładamy go na godzinę do lodówki. W międzyczasie przygotowujemy masę marcepanową wg przepisu. Wałkujemy ją cienko i układamy na wierzchu tortu, na samej górze robimy małe nacięcie na różę z masy marcepanowej. Ja dodatkowo tort ozdobiłam od spodu liśćmi uzyskując, moim zdaniem znacznie ciekawszy efekt wizualny.

Babeczki „Gniazdka”

Ostatnio byłam w małym zabieganiu. Przygotowania do jednej konferencji, kolejnego dnia rano wyjazd na kolejną – tym razem 2-dniową. Dzisiaj do popołudnia mam trochę wolnego czasu. Czasu na zaproponowanie Wam czegoś słodkiego, utrzymanego w swej stylistyce wciąż w klimacie okołoświątcznym – czekoladowe babeczki. W zwykłych czekoladowych babeczkach zapewne nie ma nic wyjątkowego, chyba że udekorujemy je w sposób wyjątkowy. U mnie gniazdkami z kremu budyniowego i kolorowymi orzeszkami w czekoladzie. Proste a jakiż efekt dające ;)

Babeczki czekoladowe:
2 szklanki mleka
1 szklanka oleju
2 jajka
1 szklanka cukru
1 łyżka cukru wanilinowego
4 szklanki mąki pszennej tortowej
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 – 4 łyżki kakao
1 tabliczka czekolady (u mnie z nadzieniem orzechowym)

Mleko, olej, cukier i rozbełtane jajka mieszamy ze sobą w misce. Do drugiej przesiewamy mąkę wraz z proszkiem i kakao – wlewamy płynne składniki i mieszamy do pozbycia się grudek (można to zrobić krótko mikserem). Foremki na muffiny wykładamy papilotkami, a następnie wylewamy ciasto do 2/3 wysokości. Kawałek czekolady wkładamy w środek, ta, aby był w całości przykryty ciastem). Muffinki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 – 25 minut.

krem:
450 ml mleka
4 łyżki cukru
1 opakowanie budyniu czekoladowego
1 czubata łyżka kakao
1 łyżka likieru orzechowego
1 kostka miękkiego masła (200 g)
+ opakowanie orzechów w czekoladzie lub jajeczek

Gotujemy budyń z mleka, cukru, budyniu i kakao. Ostawiamy do całkowitego wystudzenia. Miękkie masło miksujemy na puch i dodajemy do niego likier. Stopniowo dodajemy po łyżce wystudzonego budyniu. kremem dekorujemy wystudzone muffinki, najlepiej za pomocą tylki, uprzednio ciemno smarujemy je z wierzchu. Muffinki przechowujemy w lodówce, przed podaniem na wierzchu układamy jajeczka (jeżeli zrobimy to dzień wcześniej, mogą się od spodu odbarwiać).

Tort Zajączek – z kremem kokosowym

Tort ten ewidentnie nawiązuje do klimatów wielkanocnych jeżeli jednak nie będziecie mieli już okazję niczego z tej okazji przygotowywać, z pewnością będzie też dobrą propozycją na przyjcie dla dzieci (wystarczy pominąć likier). Lekki, delikatnie kakaowy biszkopt przełożyłam kremem intensywnie kokosowym, a gdyby smaku było mało – mięsiste ciasto nasączyć można mlekiem kokosowym wzbogaconym o likier. Ciasto nie jest przesłodzone co dla gości strudzonych kajmakami i nadziewanymi cukierkami na pewno będzie atutem. Obiecuję, że zdjęcia w przekroju zjawią się na blogu już niebawem, gdy tylko przyjdą i wkroję się w tort :) Nich też cieszą się efektem.

P.S. U mnie cały czas utrzymuję, że tort wcale nie wygląda jak zając. Ja uparcie utrzymuję, że to Zając Bielak ;)

Filip – pozdrawiam :D

Biszkopt:
7 jajek
10 łyżek cukru
5 łyżek oleju rzepakowego
5 łyżek mąki pszennej tortowej
2-3 łyżki kakao
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ opcjonalnie => poncz (50 ml likieru kokosowego i 50 ml mleczka kokosowego) lub dwie łyżki powideł

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę – powoli dodajemy po łyżce cukru i miksujemy aż się rozpuści. Żółtka ubijamy na kogel mogel z resztą cukru a następnie stopniowo dolewamy oleju. Kakao i mąki przesiewamy, białka i żółtka mieszamy razem. Do masy z jajek dodajemy mąki i mieszamy łyżką. Bierzemy: miskę, foremkę na muffinki i keksówkę, wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy ciasto. Pieczemy około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, dużą miskę zostawiamy na około 10 minut dłużej.

krem kokosowy
3 szklanki mleka
200 g wiórków kokosowych
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
200 g miękkiego masła
2 łyżki likieru kokosowego
+ kilka łyżek wiórków do dekoracji

2 i 1/2 szklanki mleka przelewamy do garnka z grubym dnem i gotujemy. W międzyczasie miksujemy ze sobą pozostałe mleko, cukier, budyń i mąkę. Do wrzącego mleka dodajemy kokos, gdy całość ponownie zawre, wlewamy przygotowane wcześniej zimne mleko z budyniem – mieszamy do zagotowania. Budyń kokosowy odstawiamy do wystudzenia, najlepiej na całą noc. Miękkie masło miksujemy z likierem na puch. Dodajemy po łyżce budyniu kokosowego.

Biszkopt dzielimy na 3 blaty, możemy je naponczować lub posmarować cienko powidłami. Największy układamy na spodzie patery i smarujemy kremem robiąc delikatną kopułkę, układamy kolejny blat i smarujemy w ten sam sposób. Na wierzchu układamy ostatni blat biszkoptu i lekko dociskamy. Zająca smarujemy cienko kremem. Z biszkopta w keksówce wycinamy stopy (wcześniej warto przygotować sobie szablon) – smarujemy dookoła kremem, posypujemy kokosem i przykładamy do zająca. W muffinkę wbijamy około 3 wykałaczek i posmarowaną oraz obtoczoną w kokosie wbijamy w korpus. Ciasto wkładamy do lodówki.

Krem śmietankowy:
1 szklanka schłodzonej śmietanki kremówki
2 łyżki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
1 1/2 łyżeczki żelatyny (i odrobina wody)
czerwony lub różowy barwnik (i łyżka mleka)

Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem, dodajemy ekstrakt. Namoczoną żelatynę rozpuszczamy, mieszamy z odrobiną ubitej śmietanki i dodajemy do reszty. 1/4 masy zabarwiamy dodatkowo barwnikiem. Krem przekładamy do szprycy z gwiazdkową końcówką i ozdabiamy korpus królika. Ciasto wstawiamy do lodówki. Przed podaniem posypujemy okruszkami czekoladowego ciasta

Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim Czytelnikom bloga – tym odwiedzającym mnie regularnie jak i tych, którzy są tu po raz pierwszy, życzyć radosnych Świąt Wielkanocnych w gronie rodzinnym. Spokoju, wypoczynku i energii do działania. Podążając zaś za tematyką bloga – pysznych pasch i mazurków :)


Wypieczone święta - Wielkanoc 2017

Ciasto Filadelfia – bez pieczenia

Tego jak „piecze” mój piekarnik nie da się opisać słowami. Ostatnio zepsuł mi na amen babkę spieczoną na górze i dole, a pływającą w środku. Zatem jedynym rozsądnym wyjściem w świetle przybycia gości okazało się ciasto bez pieczenia. Z reguły za nimi nie przepadam, bo te kruche spody bywają sypkie i niestabilne. Jaka zatem moja rada przy tym cieście? Przed krojeniem musi być dobrze schłodzone, wtedy krojenie nutellowego spodu nie nastręczy większych problemów niż cisto kruche. Dlaczego to ciasto? Moja ciocia zachwycała się jego smakiem na urodzinach sąsiadki. I nie dziwię się jej ;) Dla mnie masa jest może ciut za tłusta, co niby balansuje galaretka z owocami, ale jednak. Za to okruchy, ze spodu to już inna bajka!

Spód:
350 g sucharków (typu Mamut)
400 g kremu czekoladowo – orzechowego (typu nutella)

Sucharki łamiemy na kawałki i po 3 – 4 sztuki umieszczamy w woreczku (najlepsze są te po pieczywie) – wałkiem rozkruszamy na piasek. Do sucharków dodajemy krem i ugniatamy, rozcieramy łyżką, aż całość ładnie się wymiesza i połączy. Blaszkę 25 na 30 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy okruchy – ugniatamy je łyżką, aby masa byłą zwarta, przed wyłożeniem masy kremowej, wkładamy na pół godziny do zamrażarki.

Masa serkowa:
500 ml śmietanki
250 g mascarpone
250 g serka kremowego typy Philadelphia
400 g serka homogenizowanego waniliowego (gęstego)
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Pod koniec dodajemy mascarpone i Philadelphię. Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do serka homogenizowanego i dokładnie mieszamy. Taki serek natychmiast dodajemy do masy i chwilę miksujemy, aby wymieszał się z nią. Krem wykłądamy na schłodzony spód. Wstawiamy na godzinę do lodówki.

Galaretka
2 opakowania galaretki wiśniowej
ok 2 szklanek wrzątku
słoik wiśni (ja użyłam 1/2 ananasa, którego przed zalaniem galaretką podgotowałam, aby ta się ścięła)
inne owoce (u mnie jeżyny, wiśnie)

Galaretkę rozpuszczamy we wrzątku. Dodajemy do niej słoik wiśni wraz z sokiem (powinno go być około szklanki, jeżeli jest więcej, to nie dodajemy go) i inne owoce – nie trzeba ich wcześniej rozmrażać. Ja awaryjnie, wiśnie zastąpiłam ananasem. Jeżeli nie macie takiego w puszce, a normalnego to koniecznie przed dodaniem pogotujcie go chwilę, aby nieco zmiękł i stracił właściwości utrudniające tężenie galaretce. Gdy galaretka całkowicie się wystudzi, wylewamy ją na ciasto i wkładamy z powrotem do lodówki.

Uwaga! Jeżeli to ciasto stoi w temperaturze pokojowej to trudno się je kroi – spód się sypie. Tego problemu nie ma, gdy jest ono dobrze schłodzone, najlepiej przez całą noc.

Tort Szwarcwaldzki + dekoracja z czekolady

Wielkimi krokami zbliża się dzień świętego Walentego, popularnie nazywany Walentynkami. Ja co prawda też czekam na 14 lutego, ale z zupełnie innych powodów. Niemniej jeżeli chcecie świętować dzień zakochanych, bądź macie inną okazję do uczczenia ten tort sprawdzi się fantastycznie. Jego przygotowanie zimą, w obecnych temperaturach będzie błahostką, mi po pół godzinie w gorącym samochodzie zaczęła lać się dekoracja a śmietankowy krem lekko opadł. Zdarza się najlepszym. Czekolada, soczyste wiśnie – czego chcieć więcej?


Ciasto czekoladowe
7 jajek (M)
1 szklanka cukru
200 g masła (roztopionego i całkowicie przestudzonego)
60 g kakao
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy dodając połowę cukru, żółtka ubijamy w osobnej misce z resztą cukru an kogel mogel, pod koniec powoli dolewamy zimne masło (wybierajmy to min 82% tłuszczu). Do białej dodajemy żółtka, powoli mieszając aby piana nie opadła. Do drugiej miski przesiewamy mąkę, proszek i kakao – dodajemy do ubitych jaj. Dużą tortownicę wykładamy papierem, wlewamy ciasto. Całość pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 35 – 40 minut. Po tym czasie sprawdzamy ciasto patyczkiem. Chwilę studzimy, zdejmujemy obręcz (ciasto należy obkroić, aby krzywo się nie ukruszyło) i odwracamy do góry nogami. Zostawiamy do całkowitego wystudzenia a następnie zdejmujemy papier i dzielimy ciasto na trzy placki.

Dodatkowo
2 tabliczki czekolady gorzkiej
średniej wielkości słoik z frużeliną wiśniową (niektórzy wykorzystują po prostu zwykłe wiśnie z kompotu wiśniowego, ale ja wolę wersję z wiśniami w żelu)

Około 80 g czekolady ścieramy na tarce o dużych oczkach lub obieramy obieraczką do warzyw. Pozostałą część rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Kilkanaście listków (u mnie róży) delikatnie myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Pędzelkiem nabieramy czekoladę i smarujemy listek po wypukłej stronie. Listki układamy na talerzyku i wkładamy do lodówki, czasem warstwa czekolady jest zbyt cienka i należy nałożyć jeszcze jedną warstwę. Resztę czekolady wylewamy na arkusz folii bąbelkowej – również wkładamy do lodówki. Dwa placki ciasta smarujemy wiśniami w żelu.

Krem śmietankowy:
1 litr schłodzonej śmietanki (mniej więcej 200 ml zostawiamy do dekoracji)
2 opakowania cukru wanilinowego
2 – 3 łyżki cukru
2 płaskie łyżki żelatyny + odrobina wody (ja musiałam dodać więcej, dlatego krem stracił na puszystości

Śmietankę ubijamy, dodajemy do niej cukier. Żelatynę rozpuszczamy, dodajemy odrobinę śmietanki, mieszamy i wlewamy do miski z ubitą śmietanką. Wykładamy na placek pokryty połową frużeliny wiśniowej – powtarzamy. Ciasto wkładamy do lodówki. Po mniej więcej 2 – 3 godzinach zdejmujemy obręcz i boki zakrywamy resztą śmietanki (przygotowaną przed nałożeniem, inaczej stężeje lub się rozpłynie), na górze robimy rozetki. Układamy dekoracje z czekolady, ewentualnie kandyzowane wiśnie.

Ciasto Usta Adama – fantazyjny murzynek z kremem

Przepisów znajdziecie w meandrach internetu w brut. Ja zaczerpnęłam z tego, który wizualnie mnie uwiódł a mianowicie z bloga Arabeski. I jakie wrażenia, uwagi? Ciasto jest smaczne, choć gdybym miała je robić teraz to zamiast margaryny zdecydowałabym się na olej. Zdecydowanie. Ciasto byłoby bardziej miękkie, wilgotne. Ot takie jak w Salcesonie byłoby idealne. Przed włożeniem ciasta do piekarnika zwróćcie też uwagę na to czy wszystkie biszkopty są przykryte masą murzynkową. Te, które nie będą po prostu się spieką, staną się ciemniejsze i suche. Efekt wizualny bajka! Kompromis pomiędzy tradycyjnym smakiem a świątecznym, ciekawym wyglądem.

Murzynek:
250 g margaryny/masła
1/2 szklanki cukru
cukier wanilinowy
3 łyżki kakao
5 łyżek wody (75 ml)
4 jajka
1 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ 200 g biszkoptów przełożonych marmoladą

Masło, cukry, kakao i wodę gotujemy do rozpuszczenia w rondelku. Odstawiamy do wystudzenia i dodajemy żółtka. Mąkę przesiewamy z proszkiem i dodajemy do całości, mieszając tak aby nie było grudek. Białka ubijamy na pianę, dodajemy do masy. Kilka łyżek rozprowadzamy na dnie foremki (25 na 35 cm lub nieco mniejszej) – układamy biszkopty. Oblewamy resztą masy murzynkowej. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok 35 minut, sprawdzamy patyczkiem. Przed wyłożeniem kremu ciasto studzimy.

Krem budyniowy
2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
czubata łyżka mąki pszennej
4 łyżki cukru
200 m miękkiego masła

Z podanych składników przygotowujemy budyń, gęsty, z dodatkiem mąki. Studzimy. Masło ucieramy na puch, dodajemy stopniowo przestudzony budyń. Kremem smarujemy wierzch ciasta. Wkładamy na 2 godziny do lodówki, oblewamy polewą czekoladową.

Polewa czekoladowa
100 g masła
70 ml śmietanki
3 łyżki cukru
2 – 3 łyżki kakao

Masło i śmietankę rozpuszczamy w rondelku, dodajemy cukier. Gdy kryształki się rozpuszczą, dodajemy kakao, które należy zagotować, wtedy zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Polewę studzimy, gdy osiągnie temperaturę pokojową oblewamy ciasto i wstawiamy do lodówki.

Ciasto Limonkowiec

Limonkowiec, lemonkowiec – jak kto woli. Jeżeli ktoś jest stałym bywalcem na blogach kulinarnych to pewnie zaraz zacznie doszukiwać się podobieństwa do znanego Cytrynowca, którego i ja lubię. Jednak z każdym ciastem należy być ostrożnym, nie robić zbyt często aby się nie przejadło. Nie przeje się, gdy cytryny chytrze zastąpimy ich zielonymi kuzynami. Dla ożywienia i uzyskania lepszego efektu do środku wrzuciłam odrobinę zielonej galaretki. Zebrał same wysokie noty u mnie, a u Was?

Zachęcam też do zaglądania na bloga Prawo Biznesu

Biszkopt:
4 jajka M
5 łyżek cukru
3 łyżki mąki pszennej tortowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju rzepakowego
+ 3 łyżki dżemu (u mnie truskawka-bez)

Krem limonkowy:
150 ml soku z limonki (4-5 sztuk)
skórka otarta z limonek
2 szklanki wody
1/2 szklanki cukru
zielony barwnik – opcjonalnie
2 opakowania budyniu (u mnie śmietankowy i cytrynowy)
1 łyżka mąki pszennej
200 g miękkiego masła

Zielona pianka:
500 ml śmietanki 36%
1 łyżka cukru
1 opakowanie zielonej galaretki (u mnie kiwi)
1/2 szklanki gorącej wody

Dodatkowo:
1 opakowanie galaretki mojito (rozpuszczona w szklance gorącej wody)
biszkopty lub herbatniki (około 100 g biszkoptów, herbatników nieco więcej)
poncz: herbata + likier limonkowy ew. wódka
lukier: sok z 1 limonki + cukier puder

Ciasto bawarski galaretkowiec – niezwykle lekkie

Lekkie, galaretkowe, takie jakie się u mnie lubi najbardziej. Takie ciasto nie zapycha i powinno zniknąć z blaszki w przeciągu 2 dni ;) W związku z nowym rokiem trochę ekstrawagancji z pepsi, bo czemu by nie? Jeżeli nie macie akurat pod ręką, lub wolicie lekki biszkopt – upieczcie taki. Ciasto na pewno nie straci na smaku. W tym przepisie wykorzystałam wariację na temat mojego ulubionego kremu a’la bawarskiego. Zawsze sie sprawdza. A jeżeli takie barwne tematy Wam odpowiadają, to wysyłam Was również na Cygańskie Ścieżki…

Ciasto:
4 duże jajka L
szczypta soli
150 g cukru
100 ml oleju
150 ml napoju gazowanego (u mnie pepsi)
1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
2 czubate łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Białka oddzielamy od żółtek. Do ubitych białek stopniowo dodajmy po łyżce cukru (połowę), żółtka zaś ubijamy na kogel mogel z reszta cukru po czym stopniowo dodajmy olej i napój gazowany. Mąki, kakao i proszek przesiewamy i dodajmy do masy żółtkowej. Następnie całość wlewamy do miski z ubitymi białkami i łączymy mieszając łyżką. Ciasto pieczemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia o wymiarach 25 na 35 cm w 180 stopniach przez 30 – 35 minut. Przed wyjęciem z pieca sprawdzamy patyczkiem, wbijając go w środek ciasta. Studzimy przed wyłożeniem kremu. Opcjonalnie przygotować można też zwykły biszkopt.

Krem a’la bawarski
2 1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu (u mnie wiśniowy)
4 łyżki cukru
1 i 1/2 łyżki żelatyny namoczonej w odrobinie mleka
400 ml śmietanki
+ 3 opakowania galaretki rozpuszczone w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody (u mnie coca cola, truskawka i brzoskwinia)

Z mleka budyniu i cukru robimy budyń. Po zdjęciu z palnika dodajemy namoczoną żelatynę i budyń studzimy. Schłodzoną śmietankę ubijamy, dodajemy do niej schłodzony budyń (nie powinien nam uprzednio stężeć, wtedy nie połączy się ze śmietanką).
Galaretki lepiej przygotować wcześniej, gdy stężeją kroimy je w kosteczkę i dodajemy do gotowego kremu, a następnie wykładamy na ciasto.

Góra
200 ml śmietanki
1 łyżka cukru
1 czubata łyżeczka żelatyny rozpuszczona w odrobinie wody
2 łyżki śmietany/jogurtu greckiego
1 opakowanie galaretki wiśniowej (rozpuszczona w 1 i 1/2 szklanki gorącej wody)

Galaretkę odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Śmietankę ubijamy z cukrem. Żelatynę rozpuszczamy i po zdjęciu z ognia dodajemy jogurt – całość wlewamy do ubitej śmietanki, a następnie na ciasto. Przed wylaniem galaretki warstwa śmietankowa powinna być ścięta. Gotowe ciasto wstawiamy do lodówki na kilka godzin. W dzisiejszych warunkach zaś wystarczy 30 minut na mrozie :)

Mumie – muffinki dyniowe z serkiem Philadelphia

Święto być może niepolskie, jednak mające swój urok. Niezwykle klimatyczne, choć pewnie, aby w pełni to odczuć trzeba by udać się do Stanów. Mowa oczywiście o Halloween. Skoro staropolskie, czy starosłowiańskie Dziady (obchodzone faktycznie tak jak Halloween czyli w nocy na przełomie października i listopada) zastąpione zostały znacznie bardziej stonowanym Świętem Zmarłych, może warto zaszaleć? Zwłaszcza, że nie potrzeba wiele. Babeczki dekoruje się z przyjemnością, a zajmuje to tylko chwilę i poradzą sobie z tym nawet osoby pozbawione jakichkolwiek zdolności manualno – artystycznych. Jako, ze niedawno było już ciasto dyniowe na bazie puree, tym razem użyłam startej dyni. Z podanej porcji powstało 20 aromatycznych muffinek. Pomysł na dekorację nie jest mój, a został podpatrzony już jakiś czas temu w internecie. Strasznego Smacznego Halloween ;)

Muffiny dyniowe
3 duże jajka
3/4 szklanki cukru
150 g oleju (u mnie rzepakowy)
1 nieduża cytryna (skórka i sok)
300 g startej na tarce o drobnych oczkach dyni (płyn należy odlać jeżeli powstanie)
1/2 łyżeczki cynamonu
300 g mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody

Białka oddzielamy od żółtek. W dużej misce ubijamy białka na sztywno a następnie dodajemy 3 łyżki cukru – stopniowo. Miksujemy do jego rozpuszczenia. W drugiej misce miksujemy żółtka z 2 łyżkami cukru na kogel mogel – dodajemy do niego sok z cytryny i dalej miksując dolewamy stopniowo olej i dosypujemy pozostały cukier. Otrzymaną jednolitą masę mieszamy z białkami. Dynię doprawiamy cynamonem i skórka otartą z cytryny – mieszamy z masą jajeczną. Mąkę przesiewamy przez sitko i mieszamy z sodą. Dodajemy partiami do ciasta mieszając je już ręcznie. Foremkę na muffinki wykładamy papilotkami lub tak jak ja – kawałkami papieru do pieczenia. Aby ten się lepiej trzymał, warto formę wysmarować margaryną. W 3/4 wypełnimy foremki ciastem, pamiętając o tym, ze jeszcze lekko urośnie. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni do zrumienienia babeczek (około 25 minut). Studzimy.

Frosting z serka Philadelpia
150 g miękkiego masła min. 82% tł.
1/2 szklanki cukru pudru (dokładnie przesianego!)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
200 serka typu Philadelphia
+ łyżeczka kakao

Masło kroimy w kawałeczki i miksujemy przez dobrą chwilę, powinno się napowietrzyć i stać się jaśniejsze – dodajemy też ekstrakt do smaku. Do ubitego masła dodajemy stopniowo cukier puder, zbyt duża ilość dodana na raz spowoduje, że wszystko zacznie się kurzyć. Do tak przygotowanego kremu dodajemy po łyżce serka. Masa powinna być idealnie kremowa. Przekładamy ją do szprycy z płaską końcówką i paskami dekorujemy wystudzone muffinki, pamiętając o pozostawieniu miejsca na oczy. Gdy już wszystkie babeczki zostaną pokryte paskami zmieniamy końcówkę na drobną, okrągłą do punktowych dekoracji. W wolnym miejscu robimy po dwa punkciki na babeczce (a’la białka oczu). Kremu powinno nam zostać już niewiele – łyżka w zupełności wystarczy. Dodajemy do niego sypkie kakao i mieszamy do uzyskania jednolitej masy, następnie przekładamy do szprycy i na środku każdej z białych kulek robimy mniejszą, kakaową. Uwaga, jeżeli kremu jest na tyle mało, że ciężko pracuje się ze szprycą, można skorzystać z foliowego woreczka i delikatnie przeciąć lub przekłuć jego róg i tak dekorować. Babeczki wkładamy do lodówki na minimum godzinę, aby frosting zastygł.


Inne cupcakes na Halloween? Babeczki Dextera

Proponuję również coś większego:

Tort Wiedźmy – ze zdjęciami

Tort Frankensteina

Waniliowy Duszek – pieczony w keksówce