Archiwa tagu: marcepan

Masa marcepanowa – idealna do dekorowania tortów

Jako dziecko nigdy nie miałam ręki do plasteliny. Gdy dorosłam, fondant – masę cukrową niby zrobić umiałam, ale lepienie z niej czegokolwiek nigdy większymi sukcesami się nie kończyło. Ostatnio natrafiłam na taki oto przepis na masę marcepanową (w sumie to masę o smaku marcepanowym, jednak o znacznie lepszych właściwościach plastycznych niż zwykły marcepan)… i dalej czekam na ten mój talent plastyczny, być może gdzieś głęboko we mnie schowany. Niemniej jednak wierzę, że taka masa we wprawionych i powołanych do tego rękach stać się może mini dziełem sztuki. Jednego jestem pewna, z masą marcepanową pracuje mi się lepiej niż z cukrową, nie zastyga tak szybko i daje się bez problemu formować w palcach. Dwa, mimo, że tak jedna jak i druga są niebywale słodkie i większość gości (nie licząc dzieciaków) masę zostawi na talerzyku, to jak dla mnie mimo wszystko ta masa jest bardziej zjadliwa. Z dwojga złego. No i składniki – najprawdopodobniej wszystkie, poza barwnikami macie teraz w kuchni, nie potrzeba glukozy czy też gliceryny albo planty. Minusy? Po zagnieceniu, masa nie uzyskuje takiego pięknego, śnieżnobiałego koloru, jest lekko żółtawa, zapewne za sprawą tłuszczu… chociaż jeżeli zamienilibyśmy go na plantę, to kto wie, czy efekt nie byłby lepszy – to zostawiam Wam do przetestowania ;) Tymczasem ja z masy zrobiłam tort urodzinowy. Masy z przepisu wystarczy, by przykryć taki duży. Oczywiście w internecie możecie trafić na masy z wykorzystaniem migdałów – bardzo drobno zmielonych. Jak dla mnie te gotowe zmielone się nie nadają, nie mam ich gdzie mielić, dlatego tego typu masa jest lepszym rozwiązaniem i mogę być pewna dobrego efektu (brak grudek migdałowych, jednolicie rozprowadzony kolor), podobno istnieje coś takiego jak mąka migdałowa. Nie spotkałam się z nią, ale myślę, że mogłaby zdać egzamin.

Kochani, przepraszam Was za tak długą przerwę. Zostałam bez sprzętu, który dalej nie działa idealnie. I mam teraz trochę zamieszania, bynajmniej nie związanego ze świętami (to pikuś). Udanego dekorowania świątecznych wypieków :)

Masa marcepanowa:
125 ml wody (pół szklanki)
60 g masła/margaryny (może też być olej lub inny tłuszcz)
150 g mąki pszennej
400 – 500 g cukru pudru, dokładnie przesianego
1/2 olejku migdałowego
barwniki (jeżeli posługujecie się takimi w proszku, najpierw rozprowadźcie je dokładnie w łyżeczce oleju – masa lepiej, równomierniej się zabarwi)

Wodę i tłuszcz umieszczamy w rondelku i zagotowujemy. Dodajemy stopniowo mąkę, tak aby zrobiła nam się zwarta kula, podobna do tej na ciasto ptysiowe (tak, pierwszy etap przypomina robienie ciasta parzonego). Kulę ciasta wzbogacamy o olejek i odstawiamy do wystudzenia, ma mieć najwyżej temperaturę pokojową. Stolnicę obficie posypujemy cukrem pudrem i wykładamy na nią kulę ciasta – zagniatamy, tak aby wchłonęła cukier puder i znów podsypujemy. Gdy ciasto uzyska już pożądaną konsystencję, dodajemy wybrany barwnik (oszczędnie, w razie czego, można zawsze dodać) i na podsypanej cukrem pudrem stolnicy zagniatamy raz jeszcze „rozcierając” ciasto jakoby między dłonią a stolnicą. Taka metoda pozwoli na wydobycie koloru z barwnika i jego równomierne rozprowadzenie.

Gotową masę wałkujemy cienko na stolnicy podsypanej cukrem pudrem i układamy na cieście. Aby, dobrze się trzymała, a jednocześnie nie rozpuściła, tort powinien być pokryty bądź kremem maślanym, bądź maślano – budyniowym. Wszelkie dekoracje można łatwo przymocować, smarując wybrane miejsce pędzelkiem zanurzonym uprzednio w ciepłej wodzie. Tort na zdjęciu przetrwał od popołudnia (14 – 15) jednego dnia do zdjęć robionych w okolicach południa dnia następnego. Równie dobrze trzymał się później, a dekoracje przymocowane w ten sposób nie odpadły, zatem polecam.

Pytanie do znawców – róża czy raczej goździk?