Archiwa tagu: philadelphia

Ciasto marchewkowe z kremem greckim

Dawno nie piekłam ciasta marchewkowego, przypomniałam sobie o nim niedawno, kiedy to w krótkim czasie kilka razy się na nie natknęłam. Na moja starą recepturę jakoś nie umiałam się natknąć (ciasto wychodziło jakby ciemniejsze, oblewałam je wtedy czekoladą, bo nie znałam jeszcze przepisu na krem z serka Philadelphia, który tu genialnie pasuje, dodatkowo po upieczeniu, w środku smarowałam dżemem truskawkowym), zatem skompilowałam kilka internetowych. Ciasto wyszło aromatyczne i słodkie, zrównoważyłam to kwaskowatym kremem. Pierwotnie miał to być klasyczny krem z serka, ale nie miałam go w domu, dlatego postanowiłam się dokopać do głęboko schowanej śnieżki (wg oryginalnego przepisu, rozrabia się ją w mleku) i wykorzystać ją, aby się nie przeterminowała w międzyczasie. Przyznam się, ze smakowo trafiłam w dziesiątkę, po dodaniu szczypty soli, pewnie jeszcze bardziej zbliżyłby się do kremu z serka. Krem z jogurtu greckiego spokojnie może być jego substytutem! A ciasto na prawdę bardzo, bardzo, bardzo polecam – zróbcie koniecznie :)

Ciasto marchewkowe:
5 jajek
2 szklanki cukru (mogą być niepełne)
2 szklanki startej marchewki (na drobnych oczkach)
1 szklanka oleju rzepakowego
2 szklanki mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy korzennej lub cynamonu
1/2 szklanki siekanych orzechów włoskich
1/2 szklanki rodzynków

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę, do masy dodajemy naprzemiennie marchewkę i olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy przyprawę do piernika. Dodajemy do masy wraz z orzechami i rodzynkami. Dużą blaszkę – 30 na 40 cm, wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 – 50 minut (sprawdzamy patyczkiem).


krem:
70 g miękkiego masła
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
400 g jogurtu typu greckiego
1 opakowanie tzw. „śnieżki”
+ kilka kostek czekolady

Ciasto studzimy i odrywamy od niego papier do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem pudrem i ekstraktem, następnie do masy dodajemy stopniowo jogurt grecki (najlepiej aby miał temperaturę pokojową, wtedy masło nam nagle nie stwardnieje). Całość ubijamy jeszcze chwilę ze śnieżką – krem powinien wtedy nieco zgęstnieć. Smarujemy wystudzone ciasto i posypujemy startą czekoladą. Wstawiamy do lodówki na 2 godziny, aby krem dobrze zgęstniał.

Ciasto Filadelfia – bez pieczenia

Tego jak „piecze” mój piekarnik nie da się opisać słowami. Ostatnio zepsuł mi na amen babkę spieczoną na górze i dole, a pływającą w środku. Zatem jedynym rozsądnym wyjściem w świetle przybycia gości okazało się ciasto bez pieczenia. Z reguły za nimi nie przepadam, bo te kruche spody bywają sypkie i niestabilne. Jaka zatem moja rada przy tym cieście? Przed krojeniem musi być dobrze schłodzone, wtedy krojenie nutellowego spodu nie nastręczy większych problemów niż cisto kruche. Dlaczego to ciasto? Moja ciocia zachwycała się jego smakiem na urodzinach sąsiadki. I nie dziwię się jej ;) Dla mnie masa jest może ciut za tłusta, co niby balansuje galaretka z owocami, ale jednak. Za to okruchy, ze spodu to już inna bajka!

Spód:
350 g sucharków (typu Mamut)
400 g kremu czekoladowo – orzechowego (typu nutella)

Sucharki łamiemy na kawałki i po 3 – 4 sztuki umieszczamy w woreczku (najlepsze są te po pieczywie) – wałkiem rozkruszamy na piasek. Do sucharków dodajemy krem i ugniatamy, rozcieramy łyżką, aż całość ładnie się wymiesza i połączy. Blaszkę 25 na 30 cm wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy okruchy – ugniatamy je łyżką, aby masa byłą zwarta, przed wyłożeniem masy kremowej, wkładamy na pół godziny do zamrażarki.

Masa serkowa:
500 ml śmietanki
250 g mascarpone
250 g serka kremowego typy Philadelphia
400 g serka homogenizowanego waniliowego (gęstego)
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Pod koniec dodajemy mascarpone i Philadelphię. Rozpuszczoną żelatynę dodajemy do serka homogenizowanego i dokładnie mieszamy. Taki serek natychmiast dodajemy do masy i chwilę miksujemy, aby wymieszał się z nią. Krem wykłądamy na schłodzony spód. Wstawiamy na godzinę do lodówki.

Galaretka
2 opakowania galaretki wiśniowej
ok 2 szklanek wrzątku
słoik wiśni (ja użyłam 1/2 ananasa, którego przed zalaniem galaretką podgotowałam, aby ta się ścięła)
inne owoce (u mnie jeżyny, wiśnie)

Galaretkę rozpuszczamy we wrzątku. Dodajemy do niej słoik wiśni wraz z sokiem (powinno go być około szklanki, jeżeli jest więcej, to nie dodajemy go) i inne owoce – nie trzeba ich wcześniej rozmrażać. Ja awaryjnie, wiśnie zastąpiłam ananasem. Jeżeli nie macie takiego w puszce, a normalnego to koniecznie przed dodaniem pogotujcie go chwilę, aby nieco zmiękł i stracił właściwości utrudniające tężenie galaretce. Gdy galaretka całkowicie się wystudzi, wylewamy ją na ciasto i wkładamy z powrotem do lodówki.

Uwaga! Jeżeli to ciasto stoi w temperaturze pokojowej to trudno się je kroi – spód się sypie. Tego problemu nie ma, gdy jest ono dobrze schłodzone, najlepiej przez całą noc.

Mumie – muffinki dyniowe z serkiem Philadelphia

Święto być może niepolskie, jednak mające swój urok. Niezwykle klimatyczne, choć pewnie, aby w pełni to odczuć trzeba by udać się do Stanów. Mowa oczywiście o Halloween. Skoro staropolskie, czy starosłowiańskie Dziady (obchodzone faktycznie tak jak Halloween czyli w nocy na przełomie października i listopada) zastąpione zostały znacznie bardziej stonowanym Świętem Zmarłych, może warto zaszaleć? Zwłaszcza, że nie potrzeba wiele. Babeczki dekoruje się z przyjemnością, a zajmuje to tylko chwilę i poradzą sobie z tym nawet osoby pozbawione jakichkolwiek zdolności manualno – artystycznych. Jako, ze niedawno było już ciasto dyniowe na bazie puree, tym razem użyłam startej dyni. Z podanej porcji powstało 20 aromatycznych muffinek. Pomysł na dekorację nie jest mój, a został podpatrzony już jakiś czas temu w internecie. Strasznego Smacznego Halloween ;)

Muffiny dyniowe
3 duże jajka
3/4 szklanki cukru
150 g oleju (u mnie rzepakowy)
1 nieduża cytryna (skórka i sok)
300 g startej na tarce o drobnych oczkach dyni (płyn należy odlać jeżeli powstanie)
1/2 łyżeczki cynamonu
300 g mąki pszennej tortowej
1 płaska łyżeczka sody

Białka oddzielamy od żółtek. W dużej misce ubijamy białka na sztywno a następnie dodajemy 3 łyżki cukru – stopniowo. Miksujemy do jego rozpuszczenia. W drugiej misce miksujemy żółtka z 2 łyżkami cukru na kogel mogel – dodajemy do niego sok z cytryny i dalej miksując dolewamy stopniowo olej i dosypujemy pozostały cukier. Otrzymaną jednolitą masę mieszamy z białkami. Dynię doprawiamy cynamonem i skórka otartą z cytryny – mieszamy z masą jajeczną. Mąkę przesiewamy przez sitko i mieszamy z sodą. Dodajemy partiami do ciasta mieszając je już ręcznie. Foremkę na muffinki wykładamy papilotkami lub tak jak ja – kawałkami papieru do pieczenia. Aby ten się lepiej trzymał, warto formę wysmarować margaryną. W 3/4 wypełnimy foremki ciastem, pamiętając o tym, ze jeszcze lekko urośnie. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni do zrumienienia babeczek (około 25 minut). Studzimy.

Frosting z serka Philadelpia
150 g miękkiego masła min. 82% tł.
1/2 szklanki cukru pudru (dokładnie przesianego!)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
200 serka typu Philadelphia
+ łyżeczka kakao

Masło kroimy w kawałeczki i miksujemy przez dobrą chwilę, powinno się napowietrzyć i stać się jaśniejsze – dodajemy też ekstrakt do smaku. Do ubitego masła dodajemy stopniowo cukier puder, zbyt duża ilość dodana na raz spowoduje, że wszystko zacznie się kurzyć. Do tak przygotowanego kremu dodajemy po łyżce serka. Masa powinna być idealnie kremowa. Przekładamy ją do szprycy z płaską końcówką i paskami dekorujemy wystudzone muffinki, pamiętając o pozostawieniu miejsca na oczy. Gdy już wszystkie babeczki zostaną pokryte paskami zmieniamy końcówkę na drobną, okrągłą do punktowych dekoracji. W wolnym miejscu robimy po dwa punkciki na babeczce (a’la białka oczu). Kremu powinno nam zostać już niewiele – łyżka w zupełności wystarczy. Dodajemy do niego sypkie kakao i mieszamy do uzyskania jednolitej masy, następnie przekładamy do szprycy i na środku każdej z białych kulek robimy mniejszą, kakaową. Uwaga, jeżeli kremu jest na tyle mało, że ciężko pracuje się ze szprycą, można skorzystać z foliowego woreczka i delikatnie przeciąć lub przekłuć jego róg i tak dekorować. Babeczki wkładamy do lodówki na minimum godzinę, aby frosting zastygł.


Inne cupcakes na Halloween? Babeczki Dextera

Proponuję również coś większego:

Tort Wiedźmy – ze zdjęciami

Tort Frankensteina

Waniliowy Duszek – pieczony w keksówce