Archiwa tagu: pianka

Ciasto Czerwony Kapturek z wiśniami

Pamiętam jak w czasach kiedy to pieczenie ciast było mi raczej obce niż bliskie. Tak, tak, były takie czasy. Spędzając wakacje u mojej Cioci, gdzieś w całej krzątaninie postanowiłyśmy upiec ciasto na niedzielę. Jako, że obie poszczycić się mogłyśmy raczej skromnym doświadczeniem, wybór padł na cudnie prezentującego się Czerwonego Kapturka i rozpustne ptysie. Były to czasy, kiedy internetu nie było, nie było forów, nie było komentarzy i całej tej otoczki, której właśnie doświadczacie jako Czytelnicy. Był kawałek papieru, a na nim zdjęcie z przepisem i… zerowe doświadczenie. Po jakiś bojach ciasto nam wyszło. Zapadło mi też w pamięć mimo, że nie „praktykowałam” go później, w czasach gdy już ciut podrosłam i samodzielnie operowałam piekarnikiem. W czasach blogowych, przepis owszem, znalazł się na mojej liście, ale cierpliwie tam czekał. W sumie nikt się na niego delikatnie mówiąc nie łaził i nie dopominał (może wtedy tak dobrze to ciasto nie wyszło?). No, ale ja się upadłam. Miało być, na moje urodziny. I było. A gdy się zjawiło to stało się hitem o którego zrobienie moja Mama dopomina się do teraz. Jedyną rzeczą jaką dzisiaj bym zmieniła byłby rozmiar blaszki. Czerwony Kapturek jest nieco podobny (głównie wizualnie) do Fal Dunaju, jednak jest od nich znacznie lżejszy, co dla mnie jest atutem. Ciasto wyszło bardzo wysokie, co nawet logistycznie jest kłopotliwe. Takie wypadki się zdarzają, zwłaszcza gdy przepis jest istnym combo kilku innych, internetowych, własnych. I tu zostawiam pole do popisu Wam – bo to Wy możecie je zrobić… lepiej :)

Ciasto:
3 jajka
szczypta soli
150 g cukru
150 ml oleju rzepakowego
150 ml mleka
2 szklanki maki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
+ po 2 łyżeczki mleka i kakao (do ciasta ciemnego)
+ duży słoik wiśni w kompocie

Białka oddzielamy od żółtek. Ubijamy je ze szczyptą soli na pianę, stopniowo dodajemy cukier. Na końcu, cały czas miksując masę, dodajemy po jednym żółtku. Do tak przygotowanej masy jajecznej, wlewamy powoli olej. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Dodajemy na przemian z mlekiem do masy. Ciasto dzielimy na dwie części. Do jednej dodajemy 2 łyżki mleka i kakao.

Blaszkę 25 na 35 cm (radziłabym nawet 35 na 40 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Na spód wylewamy jasne ciasto, a na górę ciemne. Na wierzchu ciasta układamy w miarę równomiernie wiśnie. Syrop zachowujemy na żelkę. Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 35 minut, do suchego patyczka. Po upieczeniu studzimy.

Krem:
500 ml śmietanki kremówki
800 g serka twarogowego mielonego (takiego na sernik, z wiaderka)
2 łyżki cukru waniliowego
3 – 4 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny (namoczone w ok. 100 ml mleka, latem warto dodać 3 łyżki żelatyny)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy twarożek. Obie części tj. ubitą śmietankę i twarożek, mieszamy ze sobą, jedynie do połączenia, aby piana nie opadła. Krem wykładamy na upieczone i wystudzone ciasto. Wkładamy do lodówki.

Żelka:
Sok zlany ze słoika z wiśniami (ok 200 – 250 ml)
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej (rozprowadzona w odrobinie soku)
1 łyżeczka żelatyny (namoczona w niewielkiej ilości soku)
po łyżce soku z cytryny i cukru (opcjonalnie)

Sok zlany z wiśni podgrzewamy w rondelku. Skrobię rozpuszczamy w niewielkiej ilości zimnej wody/soku. Gotujemy kisiel. Jeżeli sok jest mało słodki i kwaśny, dodajemy cukier i sok wyciśnięty z cytryny. Gdy kisiel zgęstnieje, zdejmujemy go z palnika i dodajemy żelatynę. Mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy do wystudzenia. Gdy żelka osiągnie temperaturę pokojową, polewamy nią schłodzone ciasto i wstawiamy na noc do lodówki.

Agrestowiec z pianką i chrupiącą bezą

W ramach weekendowych bojów, proponuję zaopatrzyć się w solidną porcję agrestu. Teraz mamy na niego sezon, potrwa on krótko. A ciasto jest przepyszne! Połączyłam w nim Agrestowiec, którego już znacie i… i inne ciasto na którego publikację też przyjdzie czas :) Wykorzystałam też moje ostatnie odkrycie – perfekcyjne ciasto ucierane. Pozmieniałam nieco proporcje, aby móc wykorzystać białka w bezie. Nie zaszkodziło to ciastu nic a nic. Idealne combo 3 przepisów, nic dodać nic ująć ;)

Ciasto ucierane:
150 g masła
150 g cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli
4 żółtka
1 jajko
300 g mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mleka

Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem solą i ekstraktem, stopniowo dodajemy jajko i pojedynczo żółtka. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy na przemian z mlekiem. Powinno powstać ciasto o konsystencji gęstej pasty. Dużą blaszkę 30 na 40 cm lub nieco większą, wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto podpiekamy 10 – 15 minut w temperaturze 190 stopni.

Masa agrestowa:
850 g agrestu
2 szklanki soku jabłkowego lub zielonej oranżady
2 opakowania budyniu (u mnie cytrynowy)

200 ml soku/oranżady mieszamy z budyniem. Przygotowany agrest zalewamy napojem i gotujemy. Gdy zacznie wrzeć, wlewamy rozrobione budynie do agrestu. Masa powinna po chwili zgęstnieć. Gdy lekko przestygnie, wylewamy ją na podpieczone, kruche ciasto i wkładamy do pieca na kolejne 20 minut w temperaturze 180 stopni. Studzimy.

Pianka agrestowa
600 ml śmietanki kremówki schłodzonej
2 opakowania galaretki agrestowej
1 szklanka wrzątku

Zaczynamy pd przygotowania galaretki – rozpuszczamy ją w szklance wrzątku i odstawiamy do wystudzenia. Ma osiągnąć temperaturę pokojową, nie powinna zacząć tężeć. Śmietankę ubijamy na sztywno. Gdy nabierze kremowej konsystencji, cienkim strumieniem wlewamy galaretkę, nie przestając miksować. rem natychmiast wykładamy na ciasto.

Beza z płatkami kukurydzianymi
4 białka z dużych jaj
1 szklanka cukru
1 łyżka maki ziemniaczanej
2 szklani płatków kukurydzianych

Białka ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier, gdy ten się rozpuści, do masy dodajemy przesianą mąkę oraz płatki – mieszamy. Bezę pieczemy w temperaturze 150 stopni przez 40 minut, na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Po wystudzeniu odrywamy papier. Bezę wykładamy na agrestową piankę, zaraz po jej zrobieniu, aby utrzymała się na miejscu. Po 3 – 4 godzinach w lodówce ciasto powino idealnie stężeć. Wtedy też jest najsmaczniejsze, bo płatki są idealnie chrupkie!

Ciasto Winna Gruszka

Jak na złość pogoda a co za tym idzie światło po raz kolejny mnie nie rozpieściło. W sobotę było jeszcze jako tako, chyba były to ostatnie przebłyski słońca w tym roku. Teraz za dnia jest ciemno jak w środku nocy, dzięki czemu zdjęcia wychodzą… no nie takie jak powinny. Na żywo ciasto prezentuje się jednak znacznie lepiej. I tak też smakuje. Udało mi się kupić przepyszne gruszki i nie chciałam ich zmaltretować w musie, dlatego pojawił się taki oto przepis na ciasto – sernik z resztką wina, które zostało w lodówce. Zależało mi aby nie było to ciasto nazbyt tłuste, a jednak lekkie, puchowe. Wykorzystałam więc masę z sernika gotowanego i mój ukochany krem a’la bawarski tym razem w wersji czekoladowej. Połączenie smaków jest subtelne, całość jest nienachalna i co dla mnie bardzo ważne – niezapychająca. Korzystajmy z sezonu, wybierzmy się po gruszki :) Smacznego!

Biszkopt:
3 duże jajka
4 łyżki cukru
2 łyżki oleju (rzepakowy lub słonecznikowy)
1 czubata łyżka kakao
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki kukurydzianej

Białka oddzielamy od żółtek. Połowę cukru dodajemy do żółtek i ubijamy na kogel mogel a następnie cienką stróżką wlewamy olej. Białka ubijamy na sztywna pianę, a następnie dodajemy do nich resztę cukru. Obie masy jajeczne łączymy. Mąkę i kakao przesiewamy przez sitko, dodajemy do jajek cały czas mieszając łyżką. Ciasto pieczemy w blaszce 25 na 35 cm wyłożonej papierem w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 20 minut. Przed wyłożeniem kremów studzimy.

Gruszki w winie:*
170 ml czerwonego wina (u mnie wytrawne)
imbir – 5 plasterków o grubości 3 – 4 mm
3 łyżki cukru
4 – 5 gruszek (u mnie Konferencja)
+ 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej i 1 łyżeczka żelatyny

* gotowe gruszki wraz z winna zalewą można umieścić w słoiku i zapasteryzować – ciasto będzie można wykonać zimą lub w dowolnej porze roku. W tym celu robimy syrop z wina, imbiru i cukru, a gruszkę wkładamy do słoika (jak najciaśniej). Gruszki zalewamy gorącym syropem, zakręcamy słoiki i pasteryzujemy czy to w piekarniku czy w garnku na kuchence.

Wino, imbir i cukier umieszczamy w rondelku – niezbyt dużym, ale takim aby zmieściły się plasterki i gotujemy. W międzyczasie gruszki obieramy i kroimy w ósemki. Dodajemy je partiami do wina i gotujemy pod przykryciem 5 – 10 minut, aby zmiękły i nabrały charakterystycznego różowego koloru. Gotowe odsączamy z nadmiaru wina i wkładamy kolejna porcję gruszek. wino przecedzamy przez sitko (aby uzyskać klarowny płyn bez imbiru i odłamków gruszek) i studzimy. Gdy warstwy ciasta będą już gotowe większość z uzyskanego wina zagotujemy, w 50 ml rozprowadzimy mąkę ziemniaczaną a 2 łyżkami zalejemy żelatynę (do namoczenia). Do wrzącego wina wlewamy najpierw mąkę ziemniaczaną i mieszamy do uzyskania kisielu, zdejmujemy z ognia. Do masy dodajemy namoczona żelatynę i mieszamy. Masę studzimy do temperatury pokojowej.

Masa serowa:
2 duże jajka
5 łyżek cukru (100 g)
700 g sera twarogowego zmielonego (lub wiaderkowego dobrej jakości)
1/2 szklanki mleka
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 czubata łyżka mąki pszennej tortowej

Jajka ucieramy z 2 łyżkami cukru, dodajmy twarożek. Masę zagotowujemy. W mniejszej miseczce mieszamy (najlepiej mikserem) resztę cukru z mlekiem, mąką i proszkiem budyniowym. Dodajemy do masy serowej tak jakbyśmy gotowali tradycyjny budyń, powinna ona też uzyskać podobna konsystencję. 2 łyżki masy rozsmarowujemy na biszkopcie, następnie wykładamy plasterki gruszki i zalewamy pozostałą częścią masy budyniowej (jeszcze ciepłej). Ciasto studzimy przed wyłożeniem kolejnej masy.

Pianka czekoladowa:
600 ml mleka
1 opakowanie budyniu czekoladowego
3 łyżki cukru
2 łyżeczki żelatyny (z niewielka górką – namoczone w niewielkiej ilości mleka)
330 ml śmietanki (mocno schłodzonej)
50 g czekolady startej na tarce (opcjonalnie)

Z mleka, budyniu i cukru przygotowujemy budyń wg instrukcji producenta. Gorący zdejmujemy z palnika i dodajemy do niego namoczoną w zimnym mleku żelatynę – dokładnie mieszamy. Budyń odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Musimy wyłapać moment kiedy zacznie nam tężeć żelatyna w jego składzie, należy też pilnować aby kożuch się nie utworzył, w tym celu możliwie jak najczęściej budyń należy pomieszać. Śmietankę ubijamy, dodajemy po łyżce przestudzonego budyniu, szybko miksujemy i powtarzamy (możemy też dodać czekoladę na tym etapie). Masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do lodówki, aby stężała.

Na wierzchu ciasta układamy gruszki, które nam pozostały i oblewamy przestudzoną żelką winną. Ciasto raz jeszcze wkładamy do lodówki aż do jej stężenia.


Andrzejkowa uczta
Piecz - tak od podstaw

Placek drożdżowy ze śliwkami i kruszonką

Leniwa niedziela, a może by tak leniwe ciasto drożdżowe? Zapewniam Was, że w tych okolicznościach klimatycznych wyrośnie Wam … jak na drożdżach :) U mnie w sezonie musi pojawić się choć jeden tego typu placek. Tym razem jeszcze ze śliwek z własnego drzewka.

Ciasto drożdżowe
zaczyn: 1 szklanka ciepłego mleka, 2 łyżki cukru, łyżka mąki pszennej, 20 g drożdży
450 g mąki pszennej
2 żółtka
1 łyżka cukru
50 g rozpuszczonego masła

Do ciepłego mleka dodajemy mąkę i cukier, wkruszamy drożdże i odstawiamy na 15 minut. Mleko powinno mieć ciepłą temperaturę, ale nie może być gorące – sprawdźmy ją palcem. Do miski dodajemy przesianą mąkę, cukier i żółtka. Gdy drożdże się spienią dodajemy je do miski i mieszamy ciasto, a następnie wyrabiamy ręką. Masło dolewamy stopniowo w trakcie wyrabiania. Nie powinno być gorące – poparzymy sobie dłonie i zabijemy drożdże. Ciasto odstawiamy an godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie foremkę (u mnie 25 na 35 cm wykładamy papierem i wylepiamy ciastem. Ostawiamy na 30 min. do wyrośnięcia.

Pianka śmietanowa
2 białka z dużych jaj
100 g cukru (pół szklanki)
400 g śmietany 18%
1 opakowanie budyniu waniliowego
+ śliwki przekrojone na pół, dojrzałe, słodkie

Białka ubijamy na sztywno i dodajemy cukier – ubite mieszamy ze śmietaną i proszkiem budyniowym. Śliwki przekrojone na połówki układamy na cieście drożdżowym skórką do dołu i smarujemy pianką.

Kruszonka
50 g masła
50 g cukru
100 g mąki pełnoziarnistej (u mnie żytnia)
2 łyżki płatków (u mnie owsiane, mogą być inne)

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i rozkruszamy w palcach. Posypujemy ciasto z wierzchu. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i pieczemy około 40 – 45 minut. Podajemy oprószone cukrem pudrem lub oblane polewą cytrynową.
Uczta pod gołym niebem 2016Z dziećmi i dla dzieci 2016Piecz - tak od podstaw

Charlotte z truskawkami i waniliową pianką

Tak, dzisiaj coś trudniejszego. Jednak przyznam, że to jedno z lepszych ciast jakich zdarzało mi się spróbować ostatnio – tych własnych, tych z cukierni i generalnie wszystkich. proponuję Wam dwie wersje – pracochłonną z biszkoptami Ladyfingers (przepis po kliknięciu) własnego wyrobu jak i z takimi sklepowymi.Przyznam się do małej wpadki – unikniecie tego błędu co ja. Pierwotnie, szlakiem Sosny – miałam elegancko obłożyć Charlotte truskawkami – niestety uprzedzili mnie. Postanowiłam plasterki ostatnich truskawek zalać żelem. Niestety Spowodowało to, że te przestały być chrupkie i w strategicznych miejscach zaczęły się wyginać. Pomińcie ją – to nie do tego ciasta. Druga rzecz – ciasto najlepiej smakuje wyjęte wprost z lodówki i wtedy wyraźnie widać tą piankową, puszystą strukturę. Ale biszkopty nie lubią wilgotnych miejsc… dlatego jeżeli Charlotte ma się prezentować na prawdę dobrze powinna być podana optymalnie 3 godziny po przygotowaniu. W smaku – polecam, bo nie ma lepszej :)

Biszkopt:
2 większe jajka
3 łyżki cukru
2 czubate łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka maki ziemniaczanej
1 łyżka oleju
+ biszkopty Ladyfingers – u mnie 2/3 przygotowanej porcji

Biszkopt przygotowujemy podobnie do Ladyfingers, na końcu dodając olej. Pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem – 20 minut w 180 stopniach.Biszkopt studzimy i usuwamy papier.
Na dno kładziemy biszkopt, a dookoła umieszczamy Ladyfingers (gdy są nierówne – przycinamy). Ja gorąco polecam metalowe pierścienie, które da się regulować – bez nich tortu bym nie chciała piec. Możecie też wykorzystać zapinana foremkę w której piekliście biszkopt.
Krem truskawkowy:
1 opakowanie budyniu truskawkowego (ewentualnie malinowego)
600 ml mleka
3 – 4 łyżki cukru
400 ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)
1 łyżka żelatyny (latem ilość można zwiększyć, w wielkie upały – nawet podwoić) – rozpuszczona w 2 – 3 łyżkach wody
+ truskawki (około 400 g)

Gotujemy budyń wg zaleceń producenta w podanej w przepisie ilości mleka. Budyń studzimy (!!! – ważne, inaczej krem się rozpłynie). Śmietankę dobrze chłodzimy, latem radzę ją nawet włożyć na 30 minut do zamrażarki. Żelatynę zalewamy wodą, a następnie rozpuszczamy, nie dopuszczając do wrzenia. Ma być płynna i klarowna. Śmietankę ubijamy – najlepiej mikserem. Zdarzyło mi się ubijać 36% ręcznie trzepaczką, ale zajęło to dwukrotnie więcej czasu, z 30 byłoby ciężko. Do śmietanki dodajemy po łyżce budyniu – szybko miksujemy, dodajemy etc. 2- 3 łyżki kremu mieszamy z żelatyną (przed dodaniem sprawdzamy czy ta dalej jest płynna), a następnie całość wlewamy do miski z mesztą kremu i mieszamy dokładnie. Odrobinę kremu rozsmarowujemy na biszkopcie. Układamy truskawki – umyte i suche. Zalewamy następnie resztą kremu. Wkładamy do lodówki. W międzyczasie robimy piankę waniliową.


Pianka waniliowa:
300 ml śmietanki kremówki
1 małe opakowanie serka homogenizowanego waniliowego (140 g)
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżka cukru
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 2 łyżkach wody – uwagi jak powyżej

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno wraz z cukrem i cukrem wanilinowym. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy serek, a następnie całość wlewamy do miski z bitą śmietaną i dokładnie mieszamy. Wylewamy na masę truskawkową i dowolnie dekorujemy. Wstawiamy do lodówki, aby krem stężał.

Wiosenne słodkości 2016Piecz - tak od podstawTruskawkowe szaleństwo 2016
Milion smaków truskawek - edycja trzecia

Ciasto Piankowe Mleczko

Bajkowe, pastelowe, delikatne ciasto. Lekkie jak chmurka, podobnie też smakuje. Wizualnie jak i smakowo pierwsze skrzypce grają tu pianki w czekoladzie, u mnie o smaku cytrynowym – właśnie takie wpasują się w to ciasto idealnie. Wygląda ciekawie – prawda? Mimo, ze wszelkimi sposobami byłam odwodzona od zrobienia takiej a nie innej dekoracji, ja właśnie taki efekt chciałam uzyskać. Cukierkowy. Wykorzystując blaszkę o wymiarach mniej więcej 25 na 35 cm i układając pianki w 4 rządkach, jedno pudełko będzie wystarczające. Ja parę razy w roku dostaję je na różne okazje, a jako, że słodyczy nie jadam to wykorzystuję je właśnie do tego rodzaju ciast. Inni domownicy wsuwają je wręcz na pudełka stąd w dekoracji pojawiły się dwa smaki (drugi musiałam dobrać w nowego pudełka). Ciasto gorąco polecam choćby z tego względu, że wykonuje się je wbrew pozorom dosyć szybko, a uzyskuje się niebanalny efekt. Właśnie te cechy czynią je idealną propozycją na komunijny stół.

Biszkopt
3 duże jaja
4 łyżki cukru
100 g wiórków kokosowych
3 łyżki oleju
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, następnie powoli dodajemy cukier. Dalej miksując dodajemy po jednym żółtku. Maki przesiewamy i mieszamy z wiórkami, dodajemy mieszając łyżką do masy, na końcu wlewamy olej. Biszkopt pieczemy na blaszce wyłożonej papierem w piekarniku nagrzanym do 180 stopi przez 20 – 25 minut z zrumienienia. Studzimy.

Pianka (X2)
400 ml schłodzonej śmietanki 36%
1 opakowanie galaretki agrestowej (druga warstwa z galaretką truskawkową lub poziomkową)
100 ml gorącej wody

Galaretkę zalewamy gorąca wodą a następnie ogrzewamy na niewielkim płomieniu i mieszamy do rozpuszczenia. Odstawiamy do lekkiego przestudzenia, ale galaretka nie może zacząć tężeć! W międzyczasie ubijamy śmietankę na sztywno. Cienkim strumieniem, miksując na średnich obrotach miksera wlewamy galaretkę do śmietanki. Masę wykładamy na biszkopt.
dodatkowo:
1 opakowanie galaretki cytrynowej
400 – 450 ml wody
1 płaska łyżeczka żelatyny
1 opakowanie pianek w czekoladzie o smaku cytrynowym (380 g)

Pianki układamy w 4 rzędach, jedna z drugą. Gdy masa agrestowa stężeje, wylewamy na nią przygotowaną i wystudzoną galaretkę cytrynową (z dodatkiem żelatyny). Ciasto wstawiamy do lodówki, w międzyczasie przygotowujemy krem truskawkowy. Wylewamy go na wierz, zakrywając wszystkie pianki. Pozostałe pianki (około 7 sztuk) kroimy na dowolne kawałki i układamy na wierzchu ciasta. ciasto po 2 – 3 godzinach chłodzenia powinno być gotowe do podania.