Archiwa tagu: ser

Jagodowiec z białą czekoladą, na serowym spodzie

Dzisiaj zapraszam Was na jedno z ostatnich owocowych ciast w tym sezonie, niestety już z tych mrożonych. Ciasto jest słodkie, ale przepyszne! Twaróg dodaje ciastu wilgotności, nie jest takie jak zwykły ucieraniec. Spora ilość owocowego nadzienia dominuje, a dopełnia do krem z białej czekolady, który idealnie komponuje się z jagodami i borówkami. Polecam gorąco ;)


https://drive.google.com/file/d/1RGoZXIKJmzKaygZpyXaSQCAbtMA0WUo8/view?usp=sharing

Ciasto serowe
5 jajek
1 szklanka cukru
150 ml oleju rzepakowego
250 g zmielonego twarogu
1 szklanka mąki pszennej tortowej
2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, następnie dodajemy stopniowo połowę cukru. Żółtka ucieramy na kogggel-mogel z resztą cukru, a następnie dodajemy olej. No żółtek dodajemy zmielony twaróg i ekstrakt, a następnie ubije białka. Mąki przesiewamy i dodajemy do masy. Ciasto przelewamy do dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i piczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25 – 30 minut, do suchego patyczka.


https://drive.google.com/file/d/1Jhm9rq25xoVecUXLvWGog64Eiy5-clso/view?usp=sharing

Żelka jagodowa:
1 szklanka jagód/borówek amerykańskich (mogą być mrożone)
100 ml wody/ soku jabłkowego
1 płaska łyżka skrobii ziemniaczanej
1 łyżeczka żelatyny (namoczona w niewielkiej ilości wody)
1 słoik dżemu lub komfitury jagodowej (w mnie 240 g)

Jagody podgotowujemy w rondelku. Skrobię rozpuszczamy w wodzie/soku, słodimy i dodajemy do gotujących się jagód. Do kisielu dodajemy napęcznialą żelatynę. Tak przygotowaną żelkę wylewamy na upieczone ciasto, dwie łyżki żelki zostawiamy do dekoracji. Studziy przed wyłożeniem kremu.


https://drive.google.com/open?id=1UI2nxYFZBvletnTJEbaoFG0y0YW8QAMx

Krem z białej czekolady:
400 ml śmietanki
1 tabliczka białej czekolady (100 g)
1 łyżka cukru
1-2 łyżeczki żelatyny

200 ml smiętanki zagotowujemy i rozpuszczamy w niej czekoladę. Odstawimy do wystudzenia i schłodzenia. Śmietankę z czekoladą i bez czekolady ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru. Żelatynę, namoczoną w niewielkiej ilości wody, roztapiamy i łączymy z ubitym kremem. Krem wykładamy na wystydzone ciasto i dekorujemy żelką jagodową oraz wiórkami czekolady. Wstawiamy na godzinę lub dwie do lodówki.


https://drive.google.com/open?id=14lz9W0Uq0AiMzOLsGigCvvEgORbyu097

Makowiec z grysikiem

W tym roku miałam okazję skosztować ciasta, w którym twórca, wirtuoz smaku wręcz, połączył ze sobą twaróg, grysik i chrupiący mak. To na prawdę daje radę :) Na jednym kęsie nie mogłam poprzestać, a że o ciasto wręcz wytoczyła się walka, to wykonać musiałam podobne w domu. Wykorzystałam w tym celu sprawdzony już przeze mnie spód z ciasta ucieranego. Jak wiecie, mój ostatni hit, który ma u mnie swoje pięć minut po przygodnie z ciastem morelowym. O nim niedługo. Zapraszam do degustacji.

Ciasto ucierane:
150 g miękkiego masła
150 g cukru
1 łyżka cukru wanilinowego
3 jajka
szczypta soli
300 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki mleka

Miękkie masło ucieramy z cukrem, dodajmy szczyptę soli i stopniowo dodajemy po jednym jajku. Mąkę przesiewamy z proszkiem i dodajemy wraz z mlekiem do utartego masła z jajkami. Ciasto podpiekamy przez 10 minut w 180 stopniach. Użyłam blaszki 30 na 40 cm.

Masa makowa:
300 g maku
2 szklanki mleka
1 szklanka cukru
2 łyżki amaretto
500 g śmietany
500 g twarogu w kostce
3/4 szklanki kaszki manny
1 czubata łyżka mąki pszennej

Z perspektywy czasu, powiem, że mak podprażyłabym chwilę na patelni lub w piekarniku.

mleko gotujemy z cukrem. Gdy zacznie wrzeć, dodajemy mak. Masę studzimy i dodajemy amaretto.
Śmietanę blendujemy z twarożkiem, dodajemy masę makową oraz kaszkę manną i mąkę. Wylewamy na podpieczone ciasto ucierane i pieczemy około 30 minut. W tym czasie, masa powinna całkowicie zgęstnieć.

Polewa śmietanowa:
400 g śmietany
1 jajko
3 – 4 łyżki cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Jajko ucieramy z cukrem, a następnie mieszamy ze śmietaną i ekstraktem. Na ściętą masę makową, wylewamy śmietanę i pieczemy jeszcze około 20 minut.

Plecione drożdżówki z twarożkiem i kruszonką

Kto skusi się na aromatyczną, wilgotną i obsypaną kruszonką drożdżówkę? Nie widzę sprzeciwu :) Przyznam się, że drożdżówki wyglądają zachęcająco, jednak dopiero smak ostatecznie do nich przekonuje. Wtorek? I co z tego. Prawie nie grzeszymy, gdy pozwolimy sobie na to raz w roku… na Dzień Dziecka :D

Ciasto:
1 szklanka mleka
35 g drożdży
4 łyżki cukru
2 łyżki śmietany lub jogurtu
450 g mąki pszennej tortowej
100 g masła (roztopionego i przestudzonego)
+ do posmarowania: mleko z cukrem pudrem

robimy rozczyn – mleko podgrzewam do temperatury ciała, dodajemy do niego łyżkę cukru i łyżkę maki oraz wkruszamy drożdże. Odstawiamy na 15 minut. W międzyczasie roztapiamy masło, a do miski wsypujemy mąkę, robimy zagłębienie i dodajemy tam cukier i jogurt. Gdy rozczyn się spieni, dodajemy go do miski z mąką i wyrabiamy elastyczne ciasto – na koniec dodajemy stopniowo, po łyżce masło. Takie ciasto odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Nadzienie:
500 g twarożku
1 jajko
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego lub waniliowego
2 łyżki jogurtu (gdy twaróg będzie rzadki, można pominąć)
1 czubata łyżka kaszki manny

Twaróg rozgniatamy widelcem, dodajemy resztę składników.

Ciasto drożdżowe wałkujemy na duży prostokąt (u mnie pół blatu stołu kuchennego), 2/3 ciasta smarujemy nadzieniem, a następnie składamy „na trzy”. Z ciasta odkrawamy pasy – u mnie wyszło ich 15. każdy pasek ciasta nacinamy wzdłuż, nie przecinając do końca. Przeplatamy ze sobą oba końce i zlepiamy. Drożdżówki układamy na blaszce do pieczenia, pamiętając o odstępach. Wkładamy do piekarnika i ustawiamy go na 15o stopni.

kruszonka:
4 łyżki cukru
1/2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki mąki pszennej
60 g masła

Z podanych składników zagniatamy sypką kruszonkę. Gdy drożdżówki wyrosną, a zanim się zrumienią, smarujemy je mlekiem z cukrem i posypujemy kruszonką. Wkładamy z powrotem do pieca, zwiększamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy do zrumienienia.

Cinnamon Rolls – bułeczki z cynamonem i jogurtowym lukrem

Mmmm… od tego zacznę. Rollsy to wypiek kojarzony z amerykańskimi piekarniami, za sprawą internetu, łatwo dostępnych składników szybko trafiły też do Polski. W oryginalnym wydaniu okraszone są obficie gęstym lukrem na bazie serka, ekstraktu z wanilii, masła i cukru pudru. Gdyby to był nasz royal icing… chrupałoby konkretnie. Zaletą jednak wspomnianego lukru jest fakt, że nie zastyga w typowy dla lukru królewskiego czy tego cytrynowego sposób. Może to masło? W każdym razie idealnie komponuje się z owymi cynamonowymi drożdżówkami. Ma się wręcz ochotę odwijać kolejne kawałki i maczać w półpłynnym, kremowym lukrze. Właśnie tak się podaje Cinnamon Rolls, aby w pełni zrozumieć ich fenomen!

Ciasto:
300 ml ciepłego mleka
2 łyżki cukru
30 g drożdży
szczypta soli
550 g mąki pszennej tortowej
80 g roztopionego masła

Do mleka dodajemy łyżkę cukru i mąki, wkruszamy drożdże i odstawiamy na kwadrans. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy resztę cukru i sól, gdy drożdże się spienią – wlewamy je i wyrabiamy ciasto. Gdy zbierzemy już całą mąkę, dodajemy po łyżce roztopionego masła. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Wkładka cynamonowa:
80 g masła
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie mielonego cynamonu (20 g)

Masło z cukrem rozpuszczamy, nie musi być idealnie gładkie. Ciasto drożdżowe wałkujemy na kształt prostokąta i smarujemy masłem z cukrem a następnie posypujemy przesianym przez sitko cynamonem. Zwijamy wzdłuż dłuższego boku. Kawałek nici dentystycznej długości 30 cm odcinamy, wkładamy pod „rolkę” i przeciwstawne jego końce składamy dwa razy na krzyż, a następnie ciągniemy odcinając bułeczki. Jest to metoda znacznie lepsza od zwykłego przecinania nożem, bowiem nie zgniatamy bułek i otrzymujemy idealny kształt. A przy okazji jest to jedno z przyjemniejszych zajęć w trakcie pieczenia ;) Bułeczki układamy na blaszce tak, aby były między nimi 3 – 4 cm odstępu (wyrosną i wtedy się ze sobą skleją). Ja 3 lub 4 sztuki upiekłam jeszcze w mniejszej keksówce, czego nie widać na zdjęciach.

Lukier:
2 łyżki jogurtu greckiego (w oryginale serek kremowy)
50 g masła (rozpuszczonego, ale nie gorącego)
1 szklanka cukru pudru (lub więcej)
1 łyżeczka amaretto lub ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, cukier powinien zostać dokładnie przesiany. Gotowy lukier wstawiamy na godzinę do lodówki, gdzie zgęstnieje. Podajemy z bułeczkami.

Sernik czekoladowy ze słonecznikiem i musem

Ostatnia okazja na coś słodkiego, rozpustnego przed postem. Tak, teraz podchodzi się do niego bardziej liberalnie. Niemniej sernik godny jest polecenia. Konkretny, kremowy z dużą dawką białej czekolady i musu czekoladowego – już na zimno. Całość dopełnia przepyszny słonecznik w karmelu, który wydobywa z niego cały aromat i stanowi dominujący akcent w cieście.

Ciasto półkruche:
150 g masła
100 g cukru
1 niewielkie jajko
2 łyżki śmietany
250 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Z podanych składników zagniatamy ciasto i wstawiamy na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wylepiamy nim foremkę 25 na 35 cm.

Słonecznik w karmelu:
2 łyżki masła
1/2 szklanki cukru
3 łyżki śmietanki kremówki
1 szklanka wyłuskanego słonecznika

Masło cukier i śmietankę gotujemy w rondelku o grubym dnie, aż zacznie się pienić. Dodajemy wtedy słonecznik i mieszając od czasu do czasu, obserwujemy aż cukier znów będzie płynny. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Gorący słonecznik wylewamy na nią i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 10 – 15 minut aż całość nabierze intensywnie karmelowego koloru. Po wyjęciu z pieca odstawiamy na pół godziny, siekamy nożem na kawałki i wysypujemy na ciasto. Przed wyłożeniem masy serowej podpiekamy przez kwadrans w 200 stopniach.

Masa serowa:
1 kg twarogu
3 duże jajka (lub 4 średnie)
4 łyżki cukru
400 g śmietany
250 g białej czekolady (50 g siekamy na kawałki, dwie tabliczki rozpuszczamy z dodatkiem kilku łyżek mleka)
2 opakowania budyniu śmietankowego

Jaja ucieramy chwilę z cukrem, następnie nie przestając ubijać dolewamy, płynną ale nie gorącą czekoladę. Do masy czekoladowo-jajecznej dodajemy twaróg, śmietanę, kawałki czekolady i proszek budyniowy. Tak przygotowaną masę wylewamy na podpieczony spód. Temperaturę redukujemy do 170 stopni i pieczemy około godziny, do ścięcia się sernika.

Pianka czekoladowa (mus):
2 i 1/2 szklanki mleka
5 łyżek cukru
1 łyżka kakao z górką
1 opakowanie budyniu czekoladowego
2 łyżeczki (9g) żelatyny namoczonej w odrobinie mleka
330 ml schłodzonej śmietanki 30%

Z mleka, cukru, kakao i proszku budyniowego przygotowujemy budyń. Zanim mleko się zagotuje, żelatynę w kubku czy szklance zalewamy kilkoma łyżkami mleka w temperaturze pokojowej (po chwili powinno zacząć gęstnieć), gdy budyń zdejmiemy z ognia, dodajemy tą żelatynę do środka i energicznie mieszamy, tak aby się rozpuściła. Gdy masa wystygnie budyń miksujemy i przystępujemy do ubijania śmietanki. Gdy będzie ona gęsta, dodajemy po łyżce budyniu, aż do wyczerpania. Kremem smarujemy upieczony sernik i posypujemy wiórkami z białej czekolady. Wstawiamy do lodówki, aby stężał.

Sernik Kapłański

Nieoczekiwanie i nieplanowanie stałam się posiadaczką pokaźnej ilości domowego twarożku. Niestety nie mam niczego czym mogłabym go zmielić (a szkoda) w sumie to maszynka do mielenia jest gdzieś tam w moich planach od 2 – 3 lat, ale być może nie trafiła jeszcze na takie promocje jak bym chciała, a zawsze po drodze pojawiają się pilniejsze wydatki. Mimo wszystko domowy ser jest znacznie delikatniejszy od sklepowego i ta grudkowatość nie przeszkadza aż tak bardzo. A co do samego sernika. Jakiś czas temu, bodaj wiosną ktoś z czytelników zaproponował mi właśnie ten sernik. Co jest jego wyróżnikiem? W sumie jest to sernik dosyć klasyczny, taki domowy i sprawdzony przepis z zeszytu. Czekoladowe ciasto kruche bądź półkruche przełożone jest masą serową, często jednym ze składników są też rodzynki bądź skórka pomarańczowa kandyzowana. Ja zdecydowałam się na rodzynki. Ze skórka pomarańczową u mnie w domu jest tak, że lubię ją ja, lubi mój ojciec, reszta nie znosi. Oczywiście nie przeszkadza mi to w dodawaniu jej do wypieków zwłaszcza tych świątecznych. Póki nie wiedzą, że ona się tam znalazła to wszystko znika błyskawicznie i bardzo smakuje. Większość amatorów słodkiego nie połapała się jeszcze, mimo jej charakterystycznego aromatu ;)

P.S. A ja zabieram się za podsumowanie akcji. Myślę, że na dniach powinno się pojawić.

Ciasto:
200 g dobrego masła
50 g smalcu
150 g cukru
1 żółtko
1 jajko
2 – 3 łyżki śmietany 18%
50 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
400 – 450 g mąki pszennej tortowej

Siekamy ze sobą masło i smalec, dodajemy jaja, śmietanę i cukier. Mękę przesiewamy z proszkiem i z kakao, stopniowo dosypujemy do reszty składników wyrabiając ciasto. Gotowe wkładamy na godzinę do lodówki (2/3) i zamrażarki (1/3). Sernik pieczemy w dużej, większej niż zazwyczaj formie 30 x 40 cm lub większej. Wykładamy ją papierem lub smarujemy masłem. Większą porcję ciasta wałkujemy i wylepiamy nią foremkę. Podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 10 minut. Następnie wykładamy masę serową i ścieramy na tarce o dużych oczkach pozostałe ciasto. Pieczemy około godziny w 175 stopniach.

Masa serowa
1, 5 kg domowego sera białego, najlepiej zmielonego *
1 szklanka cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego
5 dużych jajek
350 g śmietany 18%
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 łyżka mąki pszennej (opcjonalnie)
3/4 szklanki rodzynków (można je na noc namoczyć w rumie)

Jajka ucieramy z cukrem i dodajemy śmietanę a następnie ser. Do masy dodajemy budyń oraz rodzynki. Masę sernikową wylewamy na podpieczony spód.

Drożdżówki z serem i kruszonką

Tak, ciągle uważam, że dodatek jaj w cieście drożdżowym jest zbyteczny. Tak, uparcie dodaję do niego w zamian śmietanę czy tak jak dzisiaj – jogurt. I wierzcie mi, że nie ma łatwiejszego i pewniejszego sposobu na uzyskanie najdelikatniejszego sortu ciasta drożdżowego. Raz usmażyłam pączki na bazie samej śmietany, a bez mleka – efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, tylko, że hm… tak poduszkowe pączki to jednak nie było to. Choć powiem, ze reszcie domowników wybitnie smakowały. Kwestia gustu. Jednak jednego jestem pewna – jakikolwiek dodatek kwaśnego produktu mlecznego w cieście drożdżowym być musi. Dzisiaj trafiłam chyba na proporcje idealne, bo drożdżówki wyszły takie jak być mają. Idealne. U mnie okraszone przepyszną kruszonką, jak na złość – nawet nie taką niezdrową. Tak – resztki kruszonki powyjadałam wprost z blaszki. Gorzej było z drożdżówkami. Rozpustnie chciałam zagarnąć jedną i nawet sobie ją specjalnie schowałam w piekarniku. Gdy inni siedzieli w kuchni z bułeczkami w ręce ja poszłam po bożemu zrobić sobie herbatę. No i chyba na tym poległam. Skrzętnie zabunkrowana drożdżówka jednak… się nie uchowała. Jak w kinie grozy weszłam do kuchni w momencie, gdy moja matula (nomen omen – na diecie) ostatni jej kęs chowała w ustach. Cóż… Czy mam polecać czy nie – chyba fakty mówią za siebie. Sama na pewno będę powtarzać w różnych ciekawych konfiguracjach. Swoją drogą, zauważyliście, że w piękne i słoneczne dni ciasto drożdżowe wyrasta jakby lepiej?

Ciasto drożdżowe:
1 szklanka mleka
4 łyżki cukru
35 g drożdży
550 g mąki pszennej tortowej
4 łyżki jogurtu
szczypta soli
80 g masła (stopionego i przestudzonego)

Mleko lekko ogrzewamy, dodajemy do niego łyżkę cukru i łyżkę mąki, wkruszamy drożdże i odstawiamy an kwadrans. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, sól i jogurt. Dry drożdże się spienią wlewamy je do misy i ciasto zagniatamy. Gdy otrzymamy w miarę składną kulę, dodajemy do łyżce masła i wyrabiamy. Używając robota, wybieramy końcówkę z hakiem. Kończymy wyrabiać czy miaska będzie czysta a ciasto bez większych problemów będzie odchodziło od jej brzegów. Odstawiamy do wyrośnięcia (w tak słoneczny dzień jak dzisiaj, wystarczająca okazała się niecała godzina). Po tym czasie ciasto dzielimy na 12 porcji i dłońmi formujemy niewielkie wgłębienie na środku każdej. Placki układamy na blaszce wyłożonej papierem.

Nadzienie:
500 g sera białego z wiaderka
3 łyżki cukru
3 czubate łyżki rodzynek
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego
1 duże jajko

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i dokładnie ze sobą mieszamy trzepaczką lub widelcem. We wgłębieniu każdej drożdżówki umieszczamy solidną łyżkę nadzienia. Drożdżówki wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 5 minut.
Kruszonka:
4 czubate łyżki mąki chlebowej żytniej
4 czubate łyżki płatków owsianych błyskawicznych
3 – 4 łyżki cukru
100 g masła
+ gęsty lukier (do polania po upieczeniu)

Wszystkie składniki mieszamy w misce i rozcieramy w obu dłoniach. Masło powinno być posiekane na kawałki. Kruszonkę wykładamy na bułeczki i pieczemy dalej -do zrumienienia około 15 – 20 minut. gotowe polewamy lukrem – u mnie na bazie białka.

Sernik Chatka Puchatka (Baby Jagi lub Trójkąt) – ciasto bez pieczenia

To ciasto ma co najmniej kilka nazw. Znam też na nie kilka przepisów. Fakt – może być ono wykonane z ciemniejszą masą w środku (zazwyczaj zwykłą kakaową), z owocami, galaretką czy piankami. Na bazie masy z twarogu, mascarpone czy (tak jak u mnie) z kremu a’la paschowego. Ile ludzi tyle przepisów. Na przygotowanie klasycznej Paschy miałam ochotę nawet w minione święta, ale po tym jak dowiedziałam się, że w domu jemy dwa serniki, do tego u Babci był sernik i kołacz z serem to dorabianie kolejnego twarogowego deseru byłoby niedorzeczne. Na chatkę zacieram ręce już od kilku lat. W ostatniej chwili coś mnie tknęło i w oczekiwaniu na pierwsze wiosenne owoce postanowiłam wykonać takie a nie inne cudeńko, które ich nie potrzebuje. W zapasie miałam jeszcze paczuszkę herbatników – czego trzeba tu jeszcze? Trochę dobrych chęci :) Jest to ciasto bez pieczenia, do tego bardzo łatwe w przygotowaniu, najtrudniejszym momentem jest rozsmarowanie pierwszej warstwy kremu na herbatnikach, które lubią się przesuwać. Krojenie tak nietypowego wypieku nie stwarza żadnych problemów, po nocy spędzonej w lodówce herbatniki chłoną wystarczającą ilość płynu z kremu, a krem twardnieje. A w połączeniu kawa – orzechy – kakao wprost się zakochałam! Uwaga, bo jest niebezpiecznie uzależniające i kaloryczne.

Chatka:
3 jajka
400 g śmietany (zsiadłego mleka, kefiru – najlepiej domowego, ale też nie za mocno skwaszonego)
5 szklanek mleka
ekstrakt waniliowy i migdałowy (lub laska wanilii, ewentualnie po kropli aromatu)
1 łyżka cukru wanilinowego od Delecty
130 – 150 g cukru (lub cukru pudru)
200 g masła min 82% tł. (temp. pokojowa)
2 łyżki kakao
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej (zalana łyżką wrzątku i odstawiona do wystudzenia)
2 łyżki kremu czekoladowo-orzechowego lub masła orzechowego
+ 36 herbatników (u mnie pełnoziarniste, opakowanie ok 400 g)

W miseczce rozkłócamy lub miksujemy jajka ze śmietaną. W tym czasie mleko przelewamy do większego garnka i zagotowujemy. Jeżeli używamy wanilii w lasce, wydłubujemy ziarenka i wkładamy laskę do garnka – gotujemy wraz z mlekiem. Ekstrakty/aromaty dodajemy do masy śmietanowo – jajecznej, a następnie wlewamy cienkim strumieniem do gorącego mleka, cały czas je mieszając. Po chwili z mleka zacznie wytrącać się ser, zmniejszamy wtedy ogień i gotujemy powoli nie doprowadzając masy do wrzenia (ser będzie mniej delikatny). Durszlak wykładamy gazą, wyjmujemy wanilię i odcedzamy ser. Ja nie wyciskałam z niego ostatniej kropli serwatki, wręcz przeciwnie – celowo zostawiłam nieco, aby masa była smaczniejsza, nie za sucha. Jeszcze ciepły ser wymieszałam z cukrem, który dokładnie się rozpuścił. Gdyby u Was ser w międzyczasie wystygł zbyt mocno, nie ryzykujcie i użyjcie przesianego cukru pudru, który na pewno się rozpuści nie zostawiając grudek. Przygotowany ser ostawiamy do całkowitego wystudzenia.

Masło ucieramy na jasny puch, stopniowo dodajemy wystudzony ser, a następnie masę dzielimy na pół. Do pierwszej części nie dodajemy już nic, do drugiej – masło orzechowe/krem, kakao oraz kawę i miksujemy.

Herbatniki rozkładamy na folii aluminiowej tak jak na zdjęciu – w 3 rzędach (18 sztuk). Dla wygody radzę rozłożyć ją na większej deseczce, tacce bądź blaszce.

Herbatniki smarujemy ciemną masą, pamiętając o tym, że część musi zostać, aby ulepić to „okienko” w środku.

Nad każdym herbatnikiem układamy kolejny i lekko dociskamy.

Teraz warstwa będzie bardziej stabilna. Smarujemy ją jasnym kremem. Po środku rozkładamy porcję kremu ciemnego. Można sobie pomóc i krem przełożyć o foliowego woreczka z uciętym rogiem, a następnie wycisnąć.

Pomagając sobie folią aluminiową domek składamy , herbatniki dociskamy i poprawiamy, a następnie wkładamy do lodówki. w międzyczasie przygotowujemy polewę.

Polewa:
100 g masła
60 ml śmietanki
70 – 80 g cukru
2 czubate łyżki kakao
+ 2 – 3 łyżki wiórek kokosowych lub z białej czekolady (ewentualnie innej posypki)

W rondelku rozpuszczamy masło i śmietankę, dodajemy cukier. Gdy całość się zagotuje a cukier się rozpuści, dodajemy kakao i dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej, ciemnej masy. Studzimy, gęstniejącą polewę wylewamy na ostatecznie ukształtowany domek i posypujemy wiórkami.


Komu polecam ten „wypiek” i dlaczego? Właśnie, to nie do końca jest wypiek, bo nie wymaga pieczenia. Jeżeli jesteś wielkim entuzjastą wszelkich ciast bez pieczenia, tych na krakersach, biszkoptach czy herbatnikach to jest to sernik dla Ciebie. Jeśli nie masz pod ręką piekarnika lub do aktualnego nie masz zaufania, wiedz, że jest Ci on zbędny.
Był pewien kryzysowy czas w mojej rodzinie, kiedy to trwał remont. Mikrofalówka, która przez pewien czas wydawała nam się sprzętem niezbędnym w każdej kuchni odmówiła posłuszeństwa, jak się okazało od lat jesteśmy w stanie żyć bez niej. Inaczej sprawa się przedstawia w przypadku owego piekarnika. Z przyczyn „elektryczno-technicznych” bezpośrednie przyłączenie piekarnika przeniesionego do nowej kuchni było niemożliwe. Mieliśmy co prawda drugi – w kuchence gazowej, ale by móc go w pełni zasłużenie nazwać mianem „piekarnik” należałoby wcześniej parokrotnie upaść na głowę. Sygnałem ostrzegawczym były już same udka, które pomimo długiego pieczenia były blade i za nic nie chciały przybrać tej pożądanej przez wszystkich chrupiącej skórki. Zignorowałam to, zrobiłam mojego murzynka – on przecież się zawsze udaje i jest genialny. nie tym razem – od połowy w dół był spalony a na górze gumowaty. Wręcz niejadalny. Do dziś nie wiem co z nim nie tak, stał się po prostu dodatkową szafką. Na nieszczęście w tym kryzysowym okresie mili do nas przybyć goście, ciekawi wyremontowanej kuchni itd., problem w tym, że nie byłam w stanie upiec żadnego ciasta – bo jak to tak bez piekarnika? Ano, da się, można przygotować choćby ten deser! Mam wrażenie, ze czasem właśnie takie kryzysowe momenty zmuszają nas do ruszenia szarymi komórkami i odkrycia zakamarków cukiernictwa, które oferują nam więcej niż moglibyśmy przypuszczać.
Chatka jest smakiem dzieciństwa wielu osób,myślę, że w mojej wersji jeszcze ciekawszym. Sentymentalna podróż w przeszłość, wyjątkowy smak, a to wszystko bez konieczności ślęczenia przy piekarniku i pilnowania. Warto spędzić te kilka godzin na słonku zamiast w kuchni :)
Piecz... ot tak... prosto z serca!

Oponki serowe – błyskawiczne!

Zasadniczo, już wczoraj na blogu pojawić miał się przepis na genialne faworki na piwie. Tak się nie stało z przyczyn technicznych, a przepisu bez zdjęcia nie chciałam dodawać. Gdy będzie trzeba tak uczynię – w Tłusty Czwartek, bo ten przepis nie może ujść waszej uwadze ;) Tymczasem przedstawiam Wam przepis na oponki serowe, czyli takie a’la pączki, jednak bez drożdży. Przepis prosty i często pojawiający się u mojej Babci, nie tylko z okazji karnawału ale i w ciągu całego roku w postaci niewielkich pączków. O ile tradycyjne pączki zwykłam nadziewać już po ich smażeniu, o tyle te spokojnie nadziałam przed. Genialna okazała się tu moja sprawdzona marmolada z pigwy, która ma konsystencję jeszcze bardziej zwartą niż te sklepowe. Jestem z niej bardzo zadowolona. Jak i z tych pączków – nie są przesiąknięte tłuszczem, skórka jest delikatnie chrupiąca a środek mięciutki :) Jeżeli zaczynacie swoją pączkową przygodę to ten przepis sprawdzi się idealnie. Swoją drogą – dlaczego nie ma akcji tłustoczwartkowej? :)

Oponki:
40 dag sera białego (u mnie półtłusty)
2 łyżki jogurtu lub śmietany
1 duże jajo lub 2 mniejsze
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżka cukru
2 szklanki mąki pszennej
1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
około 1l oleju rzepakowego do smażenia

Przez praskę przeciskamy ser lub dokładnie ugniatamy go widelcem. Dodajemy do niego rozbełtane jajko i śmietanę, mieszamy z cukrami. Mąkę przesiewamy przez sitko i dodajemy do niej sody – stopniowo dodajemy do sera i wyrabiamy. Na podsypanej mąką stolnicy wałkujemy ciasto i wykrawamy szklanką kółka, w środku kieliszkiem robimy otwór. Olej rozgrzewamy. Oponki smażymy z obu stron na złoty kolor. Podajemy oblane lukrem, najlepiej na ciepło.

Lukier:
1 szklanka cukru pudru przesianego
kilka łyżek syropu (u mnie grenadyna, ale spokojnie możecie ją zastąpić wybranym smakiem np. syropem malinowym)
1 łyżeczka soku z cytryny

Składniki mieszamy. Lukier ma być gęsty, na oponkach się rozpłynie.

Sernik Metrowiec – szachownica

Gdzieś tam po sylwestrze zostało Wam trochę wina? Sernik w wiaderkach kupiony „na zapas”, który pilnie trzeba zużyć? Tak było u mnie z tym sernikiem. W oryginalnym przepisie musiałam trochę namieszać. Dodałam też spód… i dżem, aby całość była bardziej stabilna jak to na ciasto przystało. W nie-winnym cieście trunek jest bardziej wyczuwalny niż coca cola w cieście o tejże wdzięcznej nazwie i zastanawiam się jak to jest możliwe? Niemniej całość komponuje się idealnie, dziwi mnie tylko fakt, że jest to cisto tak mało znane i popularne. Kiedy wklepałam jego nazwę do wyszukiwarki na wierzch wypłynęły owszem metrowce, ale w klasycznej wersji – z kremem. Warto również pilnować proporcji – tak, aby proporcje ciasta zgadzały się z ilością sera. No i zwracam uwagę na być może oczywisty detal – każdą część ciasta pieczemy w tej samej formie lub w foremce o tych samych wymiarach! Przepis podaję wg tego jak przygotowywałam to ciasto ja, czyli ze zmianami.

Spód:
100 g masła
80 g cukru
1 łyżka śmietany
200 g maki pszennej
1 czubata łyżka kakao
1/2 łyżeczki sody
+ dżem (u mnie truskawkowy)

Masło ucieramy z cukrem i śmietaną. Dodajemy przesiana mąkę z soda i kakao. Gotowe ciasto schładzamy przez godzinę w lodówce. Po tym czasie wałkujemy i rozkładamy na papierze do pieczenia. Ja wykorzystałam foremkę o wymiarach +/- 25 na 35 cm. Pieczemy w 190 stopniach przez 10 minut. Po tym czasie ciasto smarujemy cienko dżemem i rozkładamy reszt ciasta (przepis poniżej).

Czekoladowe paski
80 ml czerwonego, wytrawnego wina
2 łyżki kakao
100 g cukru
150 g masła lub margaryny
180 g maki pszennej
2 – 3 jajka
1 łyżeczka proszku o pieczenia

W rondelku umieszczamy wino, kakao, cukier i masło/margarynę – roztapiamy. Gdy masa się rozpuści odstawiamy na chwile, aby lekko przestygła i dodajemy jajka – miksujemy lub ucieramy ciasto. Make przesiewamy wraz z proszkiem – dodajemy do masy i mieszamy aby pozbyć się grudek. Pieczemy w tej samej foremce w 180 stopniach przez 20 -25 minut. Po wystudzeniu ciasto dzielimy mniej więcej na 10 paseczków (będą miały po 2,5 cm). Rozkładamy je (tu 5 sztuk) na placku posmarowanym dżemem i tak jak na zdjęciu wolne miejsca wypełniamy masą sernikową (przepis poniżej). Powtarzamy.


Masa sernikowa:
3 jajka
150 g cukru
po 1 łyżeczce ekstraktu migdałowego i waniliowego
1 kg twarogu sernikowego
150 ml śmietanki kremówki
1 opakowanie budyniu waniliowego
1 łyżka maki pszennej

Jajka ubijamy z cukrem. Dodajemy ser oraz ekstrakty – miksujemy. Dodajemy mąkę, budyń oraz śmietankę i łączymy z masą. Sernik wykładamy w miejsca wolne – na przemian. Tworzymy w ten sposób dwa rzędy. Pieczemy przez 40 -45 minut w piekarniku nagrzanym do 175 – 180 stopni. Studzimy i pokrywamy polewą czekoladową (lub rozpuszczoną czekoladą 1 i 1/2 tabliczki).

Stop marnowaniu żywności