Archiwa tagu: tort

Prinsesstårta – tort księżniczki

Trzy lata temu, na blogu, pod innym co prawda adresem, opublikowałam swój pierwszy post z przepisem. Wcześniej owsem, publikowałam – doraźnie, niekoniecznie na zorganizowanym blogu. Niemniej z powodu takiej „okazji” chciałabym Wam zaprezentować przepis na coś niezwykłego. Tort z historią, Szwedzką historią. Ciasto proste, które jednocześnie zdobyło podniebienia rodu królewskiego :) Nieco zmodyfikowany przepis z bloga. Polecam!

Biszkopt:
6 dużych jajek
8 łyżek cukru
3 łyżki oleju
5 łyżek mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodając połowę cukru. W drugiej misce ucieramy żółtka z cukrem na kogel mogel i dolewamy olej. mąki przesiewamy i dodajemy do białek wymieszanych z żółtkami. Biszkopt pieczemy w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia – w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 30 minut. Po wystudzeniu dzielimy na 3 placki.

Krem budyniowy:
700 ml mleka
3 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 opakowania budyniu waniliowego
200 g masła w temp. pokojowej
1 łyżka ekstraktu waniliowego

Żółtka ucieramy z cukrem na kogel mogel, na końcu mieszamy z 1/2 szklanki zimnego mleka i proszkiem budyniowym. Resztę mleka umieszczamy w rondelku i gotujemy. Do gorącego wlewamy proszek budyniowy z żółtkami i energicznie mieszamy. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Masło kroimy w kosteczkę i ucieramy na puch z dodatkiem alkoholu – najlepiej ekstraktu waniliowego, dla podkreślenia smaku. Dodajemy po łyżce budyniu.

Krem śmietankowy:
1,1 l śmietanki kremówki
2 łyżki cukru wanilinowego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny (jeżeli tort ma być transportowany to dodajemy dwie, namoczone w niewielkiej ilości wody)

Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno z cukrami. 2 – 3 łyżki mieszamy z rozpuszczoną żelatyną, a następnie dodajemy do ubitej śmietany.

Dodatkowo:
300 – 350 g dżemu malinowego
masa marcepanowa – ja użyłam z tego przepisu, ta porcja jest wystarczająca

Krem budyniowy przekładamy do szprycy, brzegi pierwszego ciasta pokrywamy nim robiąc taki „murek”. Środek biszkoptu obficie smarujemy dżemem i wykładamy na niego część śmietanki, przykrywamy drugim biszkoptem. Drugi biszkopt smarujemy kremem budyniowym (kilka łyżek powinno nam zostać do pokrycia wierzchu i boków tortu) i wykładamy resztę śmietanki tworząc kopułę. Ostatnim biszkoptem zakrywamy wierzch – jeżeli pęknie, zatuszujemy to kremem budyniowym, którym pokrywamy cały tort. Wkładamy go na godzinę do lodówki. W międzyczasie przygotowujemy masę marcepanową wg przepisu. Wałkujemy ją cienko i układamy na wierzchu tortu, na samej górze robimy małe nacięcie na różę z masy marcepanowej. Ja dodatkowo tort ozdobiłam od spodu liśćmi uzyskując, moim zdaniem znacznie ciekawszy efekt wizualny.

Tort Zajączek – z kremem kokosowym

Tort ten ewidentnie nawiązuje do klimatów wielkanocnych jeżeli jednak nie będziecie mieli już okazję niczego z tej okazji przygotowywać, z pewnością będzie też dobrą propozycją na przyjcie dla dzieci (wystarczy pominąć likier). Lekki, delikatnie kakaowy biszkopt przełożyłam kremem intensywnie kokosowym, a gdyby smaku było mało – mięsiste ciasto nasączyć można mlekiem kokosowym wzbogaconym o likier. Ciasto nie jest przesłodzone co dla gości strudzonych kajmakami i nadziewanymi cukierkami na pewno będzie atutem. Obiecuję, że zdjęcia w przekroju zjawią się na blogu już niebawem, gdy tylko przyjdą i wkroję się w tort :) Nich też cieszą się efektem.

P.S. U mnie cały czas utrzymuję, że tort wcale nie wygląda jak zając. Ja uparcie utrzymuję, że to Zając Bielak ;)

Filip – pozdrawiam :D

Biszkopt:
7 jajek
10 łyżek cukru
5 łyżek oleju rzepakowego
5 łyżek mąki pszennej tortowej
2-3 łyżki kakao
2 łyżki mąki ziemniaczanej
+ opcjonalnie => poncz (50 ml likieru kokosowego i 50 ml mleczka kokosowego) lub dwie łyżki powideł

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę – powoli dodajemy po łyżce cukru i miksujemy aż się rozpuści. Żółtka ubijamy na kogel mogel z resztą cukru a następnie stopniowo dolewamy oleju. Kakao i mąki przesiewamy, białka i żółtka mieszamy razem. Do masy z jajek dodajemy mąki i mieszamy łyżką. Bierzemy: miskę, foremkę na muffinki i keksówkę, wykładamy papierem do pieczenia i wlewamy ciasto. Pieczemy około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, dużą miskę zostawiamy na około 10 minut dłużej.

krem kokosowy
3 szklanki mleka
200 g wiórków kokosowych
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
200 g miękkiego masła
2 łyżki likieru kokosowego
+ kilka łyżek wiórków do dekoracji

2 i 1/2 szklanki mleka przelewamy do garnka z grubym dnem i gotujemy. W międzyczasie miksujemy ze sobą pozostałe mleko, cukier, budyń i mąkę. Do wrzącego mleka dodajemy kokos, gdy całość ponownie zawre, wlewamy przygotowane wcześniej zimne mleko z budyniem – mieszamy do zagotowania. Budyń kokosowy odstawiamy do wystudzenia, najlepiej na całą noc. Miękkie masło miksujemy z likierem na puch. Dodajemy po łyżce budyniu kokosowego.

Biszkopt dzielimy na 3 blaty, możemy je naponczować lub posmarować cienko powidłami. Największy układamy na spodzie patery i smarujemy kremem robiąc delikatną kopułkę, układamy kolejny blat i smarujemy w ten sam sposób. Na wierzchu układamy ostatni blat biszkoptu i lekko dociskamy. Zająca smarujemy cienko kremem. Z biszkopta w keksówce wycinamy stopy (wcześniej warto przygotować sobie szablon) – smarujemy dookoła kremem, posypujemy kokosem i przykładamy do zająca. W muffinkę wbijamy około 3 wykałaczek i posmarowaną oraz obtoczoną w kokosie wbijamy w korpus. Ciasto wkładamy do lodówki.

Krem śmietankowy:
1 szklanka schłodzonej śmietanki kremówki
2 łyżki cukru pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
1 1/2 łyżeczki żelatyny (i odrobina wody)
czerwony lub różowy barwnik (i łyżka mleka)

Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem, dodajemy ekstrakt. Namoczoną żelatynę rozpuszczamy, mieszamy z odrobiną ubitej śmietanki i dodajemy do reszty. 1/4 masy zabarwiamy dodatkowo barwnikiem. Krem przekładamy do szprycy z gwiazdkową końcówką i ozdabiamy korpus królika. Ciasto wstawiamy do lodówki. Przed podaniem posypujemy okruszkami czekoladowego ciasta

Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim Czytelnikom bloga – tym odwiedzającym mnie regularnie jak i tych, którzy są tu po raz pierwszy, życzyć radosnych Świąt Wielkanocnych w gronie rodzinnym. Spokoju, wypoczynku i energii do działania. Podążając zaś za tematyką bloga – pysznych pasch i mazurków :)


Wypieczone święta - Wielkanoc 2017

Tort Prosiak – krok po kroku

Niby sesja już za mną, ale nadal czekam na wyniki jednego egzaminu… i to gdzieś tam mnie dalej pochłania. Na pytanie o kampanię wrześniową na razie nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi :) Te myśli oczywiście wyprzedzają pytania o to jakie szanse mają nasi w aktualnym turnieju. Ale o ile na napisany egzamin miałam jakiś wpływ jeszcze tydzień temu tak na wynik tego meczu – żadnego. Będę kibicować. A dla mnie najlepszym lekarstwem na stres i zmęczenie jest taka precyzyjna robota, wymyślanie czegoś, poprawianie. Jakiś czas temu natknęłam się na tort w kształcie prosiaka, miał swój urok. Nie mogłam być gorsza :) Jednak postanowiłam zrezygnować z ciężkiej i słodkiej masy cukrowej i tort wykończyć kremem. Wiem, że wydaje się być skomplikowany, ale takim nie jest. To tylko kwestia precyzji i czasu poświęconego na wygładzanie detali. Przygotowałam zdjęcia krok po kroku, które wiele mam nadzieję pomogą. Sam krem do nadziania nie jest żadną nowością, bo podobnego użyłam do przygotowania Charlotte, a ciasto ubogacone w kakao pochodzi z Rabarbarowej krajanki. Nowością jest tylko krem bezowo – maślany, który bardzo polecam do wykańczania wszelkiego rodzaju tortów. Robię go tak jak moja babcia, ubogacam jedynie barwnikami wg potrzeby.

Ciasto:
5 dużych jajek
200 g (1 szklanka) cukru
100 ml wody
100 ml oleju
250 g mąki pszennej tortowej
20 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
+ 1/2 słoiczka dżemu polecam truskawkowy z kwiatami czarnego bzu

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, następnie dodajemy stopniowo połowę (100g) cukru. W osobnej misce ucieramy na kogel mogel żółtka z cukrem i gdy będą puszyste dodajemy stopniowo mieszankę wody z olejem. W osobnej misce łączymy przesianą mąkę, kakao i proszek. Dodajmy stopniowo do żółtek. Ostatecznie obie masy łączymy ze sobą tzn, żółtka dodajemy do białek. Mieszamy delikatnie, aby jak najmniej opadły. Papierem do pieczenia wykładamy miskę metalową lub szklaną przeznaczoną do pieczenia. Wycinamy 4 małe kółka i umieszczamy na dnie foremek na muffinki lub kubków, brzegi smarujemy margaryną. 3 wypełniamy do 2/3 ciastem (urośnie), a do jednej dodajemy mniej – łyżkę masy. Resztę umieszczamy w misce. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 40 minut. Zwłaszcza ciasto na korpus warto sprawdzić patyczkiem, bo może wymagać nieco dłuższego pieczenia. Po upieczeniu studzimy. Korpus tniemy na 3 – 4 blaty. Dwie muffinki przecinamy na pół. Mniejszą na 4 części – jak na zdjęciu. Blaty przeznaczone na korpus smarujemy dżemem.

Krem waniliowy
400 ml schłodzonej śmietanki 30%
2 – 3 łyżki cukru
1 opakowanie serka waniliowego (140 g)
2 łyżki żelatyny (namoczone w niewielkiej ilości wody)

Śmietankę ubijamy z cukrem na puszystą masę. Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do niej serek – wlewamy ostrożnie do ubitej śmietanki miksując. Tężejący krem rozprowadzamy pomiędzy blatami, formując kopułę. ciasto wstawiamy do lodówki na 2 – 3 godziny.

Krem maślano bezowy – do dekoracji
200 g miękkiego masła (wg zaleceń mojej babci – pół na pół z margaryną taką miękką do smarowania kanapek, ale w mojej opinii odbija się to na smaku)
2 białka z dużych jajek
3 – 4 łyżki cukru (lub więcej, gdy decydujemy się na spirytus warto użyć tu cukru wanilinowego)
łyżka spirytusu lub mocnej nalewki/ekstraktu
czerwony/różowy barwnik i odrobina kakao

Masło kroimy na kawałki i ubijamy mikserem do białości przez kilka minut. Dodajemy spirytus i ubijamy jeszcze chwilę, powinno się ładnie wybić. W osobnej misce białka ubijamy na sztywna masę i dodajemy stopniowo cukier. Ubije białka miksujemy z masą maślaną. Dwie łyżki kremu przekładamy do osobnej miseczki i mieszamy z kakao. Do pozostałego kremu dodajemy odrobinę barwnika w proszku kilka kropel spirytusu (lub barwnik w płynie/żelu) – miksujemy. Mniej więcej 1/4 z tej masy odkładamy do miseczki i dodajemy jeszcze odrobinę barwnika. Korpus pokrywamy jasnym kremem. Przyczepiamy nogi z boku układając prosiaka na paterze na której zostanie podany. Muffinkę mocujemy za pomocą 2 – 3 wykałaczek wbijając w ciasto. Podobnie robimy z uszami. Pokrywamy tort kremem i wybrane części (uszy, ryjek, nogi, ogonek) pomagając sobie foliowym woreczkiem do mrożenia smarujemy ciemno różowym kremem. Oczy i dziurki tworzymy z kremu czekoladowego. Ryjek może być ciężki, dlatego na czas chłodzenia warto podłożyć coś pod spód, aby się nie przekrzywił.

Jest to tort urodzinowy. Trzecie urodziny obchodzi też Akademia Kulinarna Whirlpool. A więc częstując wirtualnie kawałkiem „Prosiaka” jej współtwórców, którzy tyle wysiłku włożyli w zgłębianie kulinarnych meandrów i dzielenie się pozyskaną wiedzą ze światem chciałabym złożyć im życzenia. Niech ten jubileusz będzie jednym z pierwszych, który czeka Akademię. Niech każdy kolejny będzie momentem podsumowania coraz to nowych wyzwań z którymi udało Wam się zmierzyć. Niech ziemniaki będą zawsze młode, a owoce jędrne, niech kremówka zawsze się ubija… :) Dzielcie się dalej tym co robicie, bo inspirowanie innych jest wodą na młyn – wiem coś o tym!
www.akademiakulinarnawhirlpool.pl
www.marcoghia.pl




Truskawkowe szaleństwo 2016Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnegoPiecz - tak od podstaw
Czerwiec miesiącem kwiatu bzu czarnego

Świętujemy 3. urodziny Akademii Kulinarnej Whirlpool

Tort karmelowo – pralinowy

Dzisiaj polecę Wam tort, który mimo tego, że do najlżejszych nie należy to jego kaloryczności prawie nie czuć. Z góry przeproszę za zdjęcia i ich jakość, ale nie chciałam „otwierać” tortu przed przybyciem gości, a ci z kolei zjawili się dobrze po godzinie 19 i światło było już nie to. Ostatni kawałek, który ledwo się uchował i to jeszcze nie w takiej wersji w jakiej miał (kwestia „nowych i wspaniałych” pomysłów na krojenie tortów, z resztą nie moich – pomińmy) pokazuję już w porannym świetle. Jest to na pewno jeden z tych wypieków z których jestem na prawdę dumna i to nie tylko z powodu pozytywnych komentarzy, które zebrał, ale i smaku który mi samej bardzo przypadł do gustu. Nie ukrywam, że wymaga on nieco czasu i pracy, ale na większe rodzinne świętowanie warto zebrać się w sobie i go przygotować. Pracę spokojnie można też rozłożyć na dwa dni. nie bójcie się też słodyczy – kremy nie są przesłodzone mimo iż po składzie przypuszczać możecie, ze jest to słodki ulepek.

Biszkopt
4 duże jaja (lub 5 średnich)
120 g cukru
2 czubate łyżki mąki pszennej tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia Delecty
80 g roztopionego i przestudzonego masła

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywno, dodajemy stopniowo cukier, gdy tez nie rozpuści wbijamy kolejno żółtka. Maki, proszek i kakao przesiewamy, dodajemy do masy jajecznej. Cienkim strumieniem wlewamy przestudzone masło. Dużą tortownicę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25 – 30 minut. Studzimy i dzielimy na dwa blaty.
„Beza” orzechowa:
3 białka (z dużych jaj)
1 żółtko
130 g cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego od Delecty
1 łyżka maki ziemniaczanej
1 łyżeczka octu jabłkowego
100 g drobno posiekanych orzechów (laskowych lub włoskich)

Białka ubijamy na sztywno dodając stopniowo cukier i cukier wanilinowy. Na końcu wbijamy żółtko. Do masy dodajemy przesianą mąkę ziemniaczaną, ocet i orzechy – mieszamy. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia rysujemy okrąg (o średnicy tortu). Ciasto wylewamy tak, aby mniej więcej osiągnąć naszkicowany kształt. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez 30 -35 minut.

Pralina:
150 g wody
300 g cukru
300 g orzechów laskowych lub włoskich (posiekanych)
1 łyżka masła

Z cukru i wody gotujemy syrop – ma się pienić. W tym momencie dodajemy stopniowo orzechy – po łyżce lub dwie. Gotową masę zdejmujemy z ognia i dodajemy masło – mieszamy. Dużą blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i rozkładamy na niej orzechową pralinę. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na kwadrans – obserwujemy cały czas i wyjmujemy gdyby zaczęły się wcześniej palić. Pralinę studzimy tak, aby zastygła, wtedy łamiemy ją na kawałki i siekamy. Część zachowujemy do dekoracje – resztę wykorzystujemy do kremu.
Krem pralinowy:
3/4 przygotowanej wcześniej praliny
150 g miękkiego masła

Miękkie masło ubijamy do białości, dodajemy stopniowo przygotowaną pralinę. Kremem pralinowym smarujemy przygotowany wcześniej biszkopt. Układamy bezę i odstawiamy do schłodzenia.
Krem toffi
600 ml mleka
100 g cukru
1 opakowanie budyniu krówkowego na 3/4 litra od Delecty
200 g miękkiego masła

Łyżkę cukru karmelizujemy i stopniowo dodajemy do niej odrobinę mleka. Gdy całość się skarmelizuje uzupełniamy karmel mlekiem. w 1/2 szklanki mleka rozprowadzamy budyń krówkowy i pozostały cukier. Gotujemy wg zaleceń producenta a następnie studzimy. Miękkie masło ubijamy i dodajemy stopniowo budyń. Krem wykładamy na warstwę bezową, pozostawiając dwie łyżki masy. Przykrywamy drugą częścią biszkoptu kakaowego i smarujemy cienko pozostałym kremem. Ciasto wstawiamy do lodówki, w międzyczasie przygotowujemy dekoracje.
Krem czekoladowy
300 ml śmietanki 36%
1 opakowanie cukru wanilinowego od Delecty
1 łyżka kakao
1 łyżeczka żelatyny (z górką, rozpuszczona w niewielkiej ilości wody)
Schłodzoną śmietankę ubijamy i dodajemy cukier oraz kakao.
Żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do masy. Kremem dekorujemy brzegi tortu, na górze pozostawiamy sobie do zrobienia rozetek.
Dodatkowo
polewa czekoladowa (50 g masła, 2 łyżki śmietanki, 2 łyżki cukru i łyżka kakao)
pralina
pudełko czekoladek – orzechy laskowe zanurzone w masie toffi i oblane czekoladą

Masło i śmietankę rozpuszczamy, dodajmy cukier, a na końcu kakao. Polewę studzimy i oblewamy nią tort. Brzegi i górę posypujemy praliną oraz dekorujemy kremem czekoladowym i przeciętymi na pół lub an ćwiartki czekoladkami.


Komu poleciłabym ten tort? Na pewno osobie, która ma doświadczenie w pieczeniu, a każda minuta spędzona w kuchni jest dla niej celebracją dania które przygotowuje. Ten tort będzie na pewno perłą w koronie ambitnej gospodyni, która chce na prawdę zabłysnąć przed swoimi Gośćmi. Taką osoba na pewno jest moja Babcia, która słynie z perfekcji, a która z zaciekawieniem pytała mnie o przepis biorąc kolejny kęs.
Piecz... ot tak... prosto z serca!

Tort Frankensteina

Któż nie zna tej przejmującej i mrożącej krew w żyłach historii o szalonym naukowcu Frankensteinie i owocu jego starań w postaci Potwora będącego konglomeratem… wielu osób. Można tę opowieść zaszufladkować jako kanon kina grozy, choć warto pamiętać że podwaliny stanowi dziewiętnastowieczna powieść Mary Shelley. Tym razem przygotowałam ciasto żywo inspirowane głównym bohaterem. Wizualnie ciasto jest inspirowane fotką na którą trafiłam jakieś pół roku temu i to wtedy poprzysięgłam sobie, że to ciacho powstanie. Smakowo – moja własna wariacja. Ciasto nie tylko efektownie wygląda, ale też jest pyszne i sycące. Polecam! Dołączam zdjęcia „w trakcie” i być może pojawią się jeszcze taki „za dnia” w lepszej kolorystyce. Jako pierwszy Potwór jeszcze przed chłodzeniem i krojeniem, które miało miejsce wieczorem.
frankenstein
Ciasto szpinakowe:
2 opakowania szpinaku (po 450 g każde)
5 dużych jaj
1 1/2 szklanki cukru
250 g oleju słonecznikowego (nieco ponad szklanka)
2 1/2 szklanki maki pszennej tortowej
1 szklanka mąki krupczatki
2-3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
skórka starta z cytryny

Szpinak rozmrażamy, nie wyjmując z opakowania. Odsączamy go dokładnie z wody na sicie. białka oddzielamy od żółtek i każde ubijamy osobno dodając po połowie cukru tu i tu. Ubijając żółtka dolewamy stopniowo oleju, mieszamy z masą białkową. Mąki przesiewamy z proszkiem i dodajemy na przemian ze szpinakiem. Aromatyzujemy cytryną. Ciasto pieczemy w dużej tortownicy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni około godziny – sprawdzamy patyczkiem. Studzimy przy uchylonych drzwiczkach i dzielimy na 3 blaty.
frankensteind1frankensteind2frankensteind3
Maliny w galaretce:
400 ml soku po buraczkach (można zastąpić wodą i dodać nieco barwnika)
1 opakowanie galaretki malinowej
1 szklanka malin (mogą być mrożone, ewentualnie innych owoców – wiśni)

Gorący sok łączymy z galaretką – studzimy. Dodajemy maliny i gdy galaretka będzie tężeć wykładamy na blat ciasta połowę galaretki. Powtarzamy na kolejnym.
frankensteind4
Krem do środka:
2 szklanki śmietanki kremówki
1 opakowanie cukru wanilinowego
1/3 tabliczki czekolady gorzkiej (opcjonalnie)
1 łyzka żelatyny rozpuszczona w odrobinie wody

Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy do namoczenia. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem. Żelatynę rozpuszczamy i łączymy ze śmietanką – dodajemy posiekaną czekoladę. Część kremu wykładamy na pierwszy bat – na galaretkę. Powtarzamy. Ja nieco śmietanki pozostawiłam bez czekolady i nałożyłam na ostatni trzeci blat ciasta. Wstawiamy do lodówki do stężenia.

Krem do dekoracji:
baza: krem maślany lub budyniowy*
kolory: barwnik zielony (kilka kropel aromaty cytrynowego) i kakao (+2-3 łyżki rumu, ewentualnie czarny barwnik)i czerwony

Gotowy krem połączony z zielonym barwnikiem da nam bazę na twarz. Następnie resztę kremu łączymy z kakao i rumem i nakładamy włosy oraz blizny przy użyciu odpowiednich tylek.

*Ja zdecydowałam się na budyniowy. Z pół litra mleka gotujemy gęsty budyń, dokładnie studzimy. Ubijamy kostkę miękkiego masła na puc i stopniowo dodajmy budyń.
frankensteind5frankensteind6

Dodatkowo:
1 baton Twix
2 ciastka typu oreo => oczy (można też wykorzystać opłatki, ewentualni czekoladowe drażetki w roli tęczówek)

frankenstein2

Jesienne słodkości!Jesień pełna warzywHalloween